0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Bartosz Bańka / Agencja GazetaBartosz Bańka / Agen...

Jego doświadczenie w dużym biznesie ogranicza się do stanowisk w państwowych spółkach za poprzednich rządów PiS. Najgłośniej było o przelotnym powołaniu do zarządu KGHM, które miało miejsce dwa tygodnie po (!) przegranych przez PiS wyborach 2007 roku. Posada na odchodne, tak to można nazwać. O tym, że chodziło o odprawę, mówili nawet partyjni koledzy Dariusza Kaśkówa.

Energa i jej córki

Energa to jedna z największych polskich grup kapitałowych w sektorze energetycznym. W 2015 r. uzyskała blisko 11 mld przychodów. Zajmuje się wytwarzaniem, dystrybucją oraz sprzedażą energii elektrycznej. Obsługuje prawie 3 miliony klientów indywidualnych i biznesowych. Zatrudnia osiem i pół tysiąca pracowników.

Przeczytaj także:

Kaśków, który stanowisko prezesa Energi objął w styczniu 2016, to opolski działacz PiS. Przed objęciem posady w państwowej spółce był dyrektorem Zakładu Aktywności Zawodowej im. Jana Pawła II przy Stowarzyszeniu na Rzecz Osób Niepełnosprawnych w Branicach przy samej czeskiej granicy.

W ślad za nim do Energi oraz zależnych od niej spółek trafiło kilkadziesiąt osób związanych z PiS. Prezes Energi rocznie może zarobić nawet 1,5 mln złotych.

W zarządzie obok Kaśkowa zasiadają Grzegorz Ksepko, Przemysław Piesiewicz oraz Mariola Anna Zmudzińska. Ksepko to pomorski działacz PiS oraz prawnik, który reprezentował m.in. Martę Kaczyńską. Piesiewicz w latach 2005–2006 był doradcą europosłanki PiS Hanny Foltyn-Kubickiej. Zmudzińska za poprzednich rządów PiS była szefową Międzynarodowego Centrum Szkolenia Energetyki w Straszynie. Szefem rady nadzorczej MCSE był wtedy poseł PiS Andrzej Jaworski (obecnie zarząd PZU).

Karuzela kadrowa w równym stopniu dotknęła spółki-córki. Najgłośniej było oczywiście o posadzie w radzie nadzorczej Energi Ciepło Ostrołęka dla Bartłomieja Misiewicza, ale wśród spółek należących do Grupy Energa trudno byłoby znaleźć taką, w której zarządzie lub radzie nadzorczej nie znaleźliby się ludzie związani z PiS.

Kilka przykładów.

Prezesem Energa Wytwarzanie jest Robert Szaj (szef sztabu wyborczego PiS w Elblągu), a w radzie nadzorczej zasiadają m.in. Bartosz Łapiński (radny PiS w Sopocie), Beata Łęgowska (asystentka posła PiS Janusza Śniadka) oraz Grzegorz Strzelczyk (radny PiS w Gdańsku).

W zarządzie Energa Operator zasiadają m.in. Krzysztof Dębczyński (członek komitetu poparcia Andrzeja Dudy) oraz Marek Kasicki (Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego). Do rady weszli Jerzy Milewski (radny PiS w Gdańsku) oraz Violetta Mackiewicz-Sasiak (klub Gazety Polskiej w Wejherowie).

Głubczyczanie trzymają się razem

Kaśków jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Śląskim. Karierę samorządową rozpoczął na początku lat 90. Od początku była związana z Głubczycami, jego rodzinnym miastem.

W latach 1991–1998 był wiceburmistrzem, a następnie burmistrzem Głubczyc. Potem pełnił funkcję starosty głubczyckiego, a w latach 2010–2014 radnego powiatu głubczyckiego. Przez krótki czas był również związany ze Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowo-Kredytowymi jako prezes SKOK Krapkowice.

Co ciekawe z Głubczyc (ok. 13 tysięcy mieszkańców) pochodzi również Robert Pietryszyn, który po wyborach objął fotel prezesa Lotosu oraz Adam Lipiński, wiceprezes PiS oraz bliski współpracownik braci Kaczyńskich.

Człowiek Hofmana

Lipiński jest uznawany za osobę z dużym wpływem na obsadę państwowych spółek, ale akurat Kaśków posadę w Enerdze ma zawdzięczać innemu „kadrowemu” PiS – Adamowi Hofmanowi. Podobnie jak Pietryszyn w Lotosie. Ten ostatni był nawet świadkiem na ślubie Hofmana.

Prezesura Energi to nie pierwsza państwowa posada, jaką Kaśków miał zawdzięczać Hofmanowi.

W 2007 roku, za poprzednich rządów PiS, pomimo braku jakiegokolwiek doświadczenia w spółkach energetycznych, został powołany na stanowisko dyrektora oddziału Energi w Kaliszu. Kaśków musiał mieć dryg do tej branży, bo już po pięciu miesiącach został wiceprezesem spółki Energa Operator.

Największe kontrowersje wzbudziło jednak powołanie go do zarządu miedziowego giganta – KGHM. Zastąpił w nim Maksymiliana Bylickiego, współpracownika Lecha Kaczyńskiego ze stołecznego ratusza. Ponoć Bylicki naraził się Hofmanowi oraz ówczesnemu wiceministrowi skarbu państwa Dawidowi Jackiewiczowi tym, że nie zgodził się powołanie Pietryszyna do zarządu Polkomtela (w którym KGHM miało 20 proc. udziałów).

Kaśków został powołany do zarządu KGHM w listopadzie 2007 roku, dwa tygodnie po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych. O tym, że w nominacji chodziło o wysoką odprawę po przejęciu władzy przez Platformę Obywatelską, mówili nawet działacze PiS.

O KGHM było wtedy głośno także z powodu jeszcze jednej nominacji związanej z Hofmanem. W kwietniu 2007 roku jego żona została główną specjalistką do komunikacji korporacyjnej. W spółce przepracowała niewiele ponad pół roku, ale wynagrodzenie pobierała jeszcze przez dwa lata. Dwa miesiące po przegranych przez PiS wyborach poszła na zwolnienie chorobowe, następnie na urlop macierzyński, wypoczynkowy, wychowawczy i znów na „L4”.

;

Komentarze