0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

To już drugi protest kurierów Pyszne.pl. Poprzedni odbył się w grudniu, ale jako że firma nie odniosła się pozytywnie do podnoszonych postulatów, zdecydowali oni o powtórzeniu akcji oraz rozszerzeniu jej na inne miasta.

Tym razem zaiskrzyło: Pyszne.pl zareagowało ostro i wezwało działającą w firmie Konfederację Pracy do zaprzestania nawoływania do – zdaniem firmy – nielegalnej akcji protestacyjnej. Związek informację usunął, ale jednocześnie podkreślił, że sam protest ma charakter oddolny i spontaniczny. Tym samym mimo ustąpienia Konfederacji Pracy – protest odbędzie się tak, jak został zaplanowany.

Nastroje są bojowe

Protest polega na niezgłaszaniu przez kurierów dyspozycyjności w piątek, 3 grudnia. Mówiąc, że tego dnia nie mogą pracować, kurierzy chcą wysłać sygnał niezadowolenia, który firma może odczuć, układając grafik na ten dzień. A to już może przełożyć się na płynność samych dostaw i na dostępność dostawców, gdy zechcemy zamówić obiad na dowóz. Jak to wygląda w praktyce? To już zależy od miasta.

"Do protestu dołączają m.in. Trójmiasto, Bydgoszcz, Kraków, ale informacja została rozesłana do wszystkich miast, także tych małych, które przodowały w poprzednim proteście" – mówi nam Stanisław Kierwiak, przewodniczący związku zawodowego Konfederacja Pracy w pyszne.pl. Dodaje jednak, że te małe miasta mogą nie protestować, bo część kurierów z dłuższym stażem pracy, rozgoryczona brakiem reakcji firmy po prostu się pozwalniała.

Kontaktujemy się z przedstawicielami zbuntowanych kurierów z innych miast.

"Nigdy czegoś takiego jeszcze nie było, niemal wszystkie godziny są puste. Nastroje są bojowe.

Jest solidarność, nie słychać, by ktoś chciał się wyłamywać. Klienci tym razem na pewno odczują nasz protest. Ruszyliśmy się" – mówi kurier z Trójmiasta, porównując obecną sytuację z pierwszym protestem.

"Większość kurierów w Bydgoszczy wypowiada się pozytywnie o proteście i zamierza wziąć w nim udział. Ilu dokładnie? Ciężko oszacować, ale myślę, że kilkanaście, albo nawet i kilkadziesiąt osób tego dnia może zostać w domach. Poprzedni protest, który miał miejsce w grudniu, u nas w mieście nie wypalił, ale tym razem jesteśmy pozytywnej myśli" – słyszymy.

Sporo wolnych zmian szykuje się w Warszawie.

W Krakowie udział w proteście zadeklarowało ok. 70 proc. starszej załogi.

Zamykane miasta w grudniu

Bo jest to właśnie protest kurierów pracujących w Pyszne.pl od dłuższego czasu. Ostatnio poczuli się przez firmę oszukani oraz zlekceważeni. O co dokładnie chodzi? O wycofanie dodatku stażowego, czyli wyższej stawki godzinowej dla tych, którzy pracują dłużej, a także o ucięcie dodatków dla tzw. kapitanów. Protestujący kurierzy domagają się także dodatku weekendowego i dodatku pogodowego, za pracę w trudnych warunkach. Przyznają, że część z tych rozwiązań funkcjonuje, ale tylko w niektórych miastach i czasowo. Ich zdaniem dodatki powinny być przyznawane powszechnie i równościowo.

O genezie grudniowego protestu, jako pierwszy pisał dziennikarz Onetu Marcin Terlik. „Wszystko zaczęło się od wiadomości, że kurierzy w Krakowie i Wrocławiu otrzymują specjalny dodatek za pracę w weekendy. Informacja rozniosła się po mediach społecznościowych i zelektryzowała dostawców w innych miastach, pozbawionych takiego bonusu. Na pomysł protestu wpadli kurierzy z Lublina, po chwili dołączyli do nich ci z Białegostoku. Akcja szybko rozniosła się na całą Polskę” – czytamy w Onecie.

Pierwszy protest odbył się 19 grudnia i jak relacjonował Terlik, kurierom udało się zamknąć dwa miasta, czyli Lublin i Białystok, a znacząco utrudnić zamawianie posiłków na dowóz w Częstochowie, Bielsku-Białej oraz Radomiu. Akcja prowadzona była także w Warszawie, gdzie w ramach solidarności kilku kurierów zdecydowało nie wyjechać tego dnia na miasto. Protest został zorganizowany oddolnie, ale szybko wsparła go działająca w firmie Konfederacja Pracy. W styczniu związek zawodowy poinformował, że „firma nie zadeklarowała jasno woli realizacji postulatów pracowników”.

„Zamiast tego przedstawiciele strony pracodawcy Pyszne.pl obiecali, że przeliczą budżet w zakresie wynagrodzeń i do końca stycznia wrócą do niezadowolonych z zarobków pracowników”.

Przeczytaj także:

„Kto daje i odbiera…"

Ale zdaniem kurierów zaangażowanych w protest nikt z firmy do nich z niczym sensownym nie wrócił – wobec czego zdecydowali protest powtórzyć.

"Przede wszystkim chcemy pokazać firmie, że nasze niezadowolenie jest ogromne i że nie zgadzamy się z polityką płacową firmy. Chcemy polepszenia warunków w pracy, na której nam zależy" – przekonuje nas Stanisław Kierwiak, szef Konfederacji Pracy w Pyszne.pl.

"Nasze postulaty są niezwykle umiarkowane" – argumentuje związkowiec. – "W zasadzie chcemy powrotu do tego, co już było. Jedynym dodatkiem jest dodatek weekendowy i pogodowy, dla wszystkich miast, bo przecież często śnieg pada wszędzie tak samo".

Chodzi o stawkę progresywną i tzw. kapitanowe, czyli dodatkowe wynagrodzenia dla pracowników z większym stażem.

Pracownicy związani z Pyszne.pl od początku 2022 roku mogli liczyć na wyższe wynagrodzenie godzinowe w zależności od stażu pracy. I tak kurierzy jeżdżący z charakterystyczną pomarańczową torbą dłużej niż trzy miesiące dostawali złotówkę więcej za godzinę, ci jeżdżący powyżej sześciu miesięcy – dwa złote, by po roku dostać trzy złote na godzinę więcej.

Te dodatki zostały jednak skasowane, gdy Pyszne.pl zdecydowało podwyższyć stawkę godzinową do minimalnej, która ma obowiązywać dopiero od lipca tego roku. Ale to, co miało być gestem dobrej woli wobec pracowników, stało się kością niezgody.

"Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera" – komentuje kurier z Krakowa.

Co prawda stawka godzinowa została podniesiona z 19,70 brutto do 23,50 brutto, ale ucięcie dodatków stażowych oznacza, że kurierzy dłużej związani z firmą tej podwyżki nie odczuli, lub wręcz – jak przekonują – na podwyżce stracili.

"Ja straciłem prawie złotówkę. Gdy zrobili wyrównanie, byłem na najwyższym progu. Mam już 12 miesięcy stażu" – mówi kurier z Trójmiasta.

"Dla mnie podwyżka oznacza cały czas wychodzenie na minus, czym jest bowiem podwyżka o 60 gr przy obecnej skali inflacji?" – pyta retorycznie kurier z Bydgoszczy.

"Wycofanie się ze stawki progresywnej zostało odebrane jako naplucie w twarz weteranom, czyli kurierom o najwyższym stażu pracy" – dodaje.

Kapitanowe z kolei to dodatek dla tzw. kapitanów, czyli kurierów, którzy m.in. szkolą nowych pracowników. Obecnie ten dodatek został skasowany, dodatkowe wynagrodzenie będzie wypłacane jedynie za faktycznie przeprowadzone szkolenie. Brzmi logicznie, jednak dla wielu pracowników z wyższym stażem kapitanowe było oprócz dodatkowych pieniędzy gestem docenienia ich pracy, nabytej wiedzy oraz zaangażowania.

"Upominamy się o szacunek, ale i o racjonalność" – mówi Kierwiak i wraz z innymi zaangażowanymi w protest argumentuje, że stawka progresywna oraz kapitanowe to nie tylko wynagrodzenie i docenienie pracownika, ale też zachęta – aby w Pyszne.pl pracować dłużej.

"Bawcie się dobrze"

Tymczasem w firmie – ich zdaniem – tej zachęty zaczyna brakować. Co więcej, kurierzy czują, że protest został przez firmę potraktowany „olewczo” - jak sami mówią.

"Odpowiedź firmy? Niczego nie dostaniecie, macie co trzeba, bawcie się dobrze. Choć widać, że chcą łagodzić sytuację. W ostatnim czasie np. zamknęli miasto, gdy zasypało ulice – co normalnie pewnie by się nie stało – i rozliczyli rozpisane godziny, choć skrócili nam zmiany" – słyszymy z Bydgoszczy.

"Były co prawda jakieś rozmowy ze związkiem w Warszawie, ale nie przyniosły zdanych rezultatów. Chociaż nie, przepraszam, dostaliśmy okulary ochronne, takie plastikowe" – ironizuje kurier z Trójmiasta. – "Poza tym nic się nie zmienia, stawek progresywnych nie ma, dodatku pogodowego nie ma, weekendowego też nie".

"Stara kadra się buntuje, bo ceny wokół rosną, a my zarabiamy tyle samo, albo i gorzej" – mówi kurier pracujący w Krakowie i stawia tezę, że cięcia „to ruch ze strony firmy, aby tę starą kadrę przewietrzyć”.

"Młodzi przyjdą, dostaną dobre warunki, nie będą pamiętali, że kiedyś było lepiej. W grudniu w Krakowie była rekrutacja, więc przyszło sporo nowych pracowników, których, co naturalne, trudno będzie namówić na protest".

Cały czas aktualne pozostają też postulaty wprowadzenia dodatków weekendowych oraz dodatków pogodowych, czyli za pracę w trudnych warunkach. Jak mówią kurierzy, czym innym bowiem jest dowożenie posiłków wiosną, latem, czy wczesną jesienią, a czym innym zimą. A w weekendy, tradycyjnie, jest więcej pracy.

"Jeździmy czasem po sześć, a nawet po dziesięć godzin po śniegu, lodzie, w deszczu. To jest must-have" – słyszmy od kuriera z Bydgoszczy.

Co prawda, w przypadku ekstremalnie trudnych warunków, samo Pyszne.pl decyduje o zawieszeniu dostaw, czyli zamyka miasto, to kurierzy przekonują nas, że zdarza się to bardzo rzadko.

"W czasie tych 12 miesięcy, gdy pracuję, może ze dwa, trzy razy Pyszne.pl zamknęło miasto i to wtedy, gdy był niemalże kataklizm. Ale gdy leje od rana do wieczora, to jeździmy za taką samą stawkę, jak wtedy, gdy jest wiosna, słońce i 20 stopni na plusie" – słyszymy od jednego z kurierów.

Weekendowe zmiany, zwłaszcza w sezonie zimowym, są – zdaniem naszych rozmówców – częściej obsługiwane przez weteranów, przy żadnej gwarancji, że tę pracę będą mieli w sezonie wiosennym i letnim. Tu kłania się i sezonowość i prekaryjność pracy kuriera, który w już na etapie podpisywania umowy godzi się na nierówne warunki zatrudnienia.

Między elastycznością a prekariatem

"Zimą dostaje się tyle godzin, ile się chce, latem z kolei dostawałem tak niski procent zgłaszanych godzin, że przestawało mi się to opłacać" – tłumaczy Stanisław Kierwiak.

"Wszyscy kurierzy chwalą sobie elastyczność, co oczywiście wiąże się z założeniem, że nie wszyscy dostaną tyle godzin, ile chcą" – przyznaje.

"Ale istnieje w tym skrajna nierówność – i to już nie elastyczność, a prekarność.

W umowie deklarujemy zgłoszenie 40 godzin miesięcznie, ale firma może nam z tych 40 godzin nie dać nic. Na to nie ma żadnych reguł".

"Mogę zgłosić 10 godzin, a grafik zostanie ułożony tak, że dostanę zero albo w środku dnia dostanę dwugodzinną, niepłatną przerwę. Do domu może mi się nie opłacać wracać, bo np. mieszkam zbyt daleko od punktu startu, czy poboru sprzętu".

Słyszymy też, że wiosną i latem do pracy przychodzi więcej osób, bo w tym czasie po prostu łatwiej pedałuje się po mieście, zimą ciężar zaś spada na osoby o dłuższym stażu pracy. I dlatego decydują się oni w ten piątek zostać w domach.

Tym bardziej że Pyszne.pl odniosło się negatywnie do postulatów związku i protestujących, czyli nie będzie ani stażowego, ani dodatków weekendowych, ani dodatków pogodowych. Jak poinformował nas Stanisław Kierwiak, firma zażądała też od Konfederacji Pracy zaprzestania nawoływania do nielegalnego protestu.

Firma stawia na równość, czyli zrównuje zarobki

Skontaktowaliśmy się z Pyszne.pl i zapytaliśmy o podnoszone przez kurierów postulaty. Odpowiedź na nasze pytania zbiegła się z opublikowaniem oświadczenia przez firmę, do którego w kilku punktach zostaliśmy odesłani. Zapytaliśmy także o żądania wysunięte w stronę związku zawodowego.

Pyszne.pl, głosem Wojciecha Maćkowskiego (Corporate Communications & Public Affairs Manager Poland) informuje, że zależy jej na dialogu ze związkowcami, ale nie na takich zasadach.

„Związki zawodowe mają prawo do organizowania strajków i akcji protestacyjnych po spełnieniu przesłanek i zachowaniu ram prawnych wskazanych w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych - sądzimy, że organizacja związkowa funkcjonująca u nas tych warunków nie spełnia, co wyjaśniliśmy w piśmie do niej skierowanym” – pisze Maćkowski.

Zapewnia nas także, że firma nie lekceważyła protestu. „Na wszystkie sygnały, które do nas docierały, reagowaliśmy niezwłocznie pisemnie oraz organizując otwarte dla wszystkich kurierów spotkania z City Operations Managerami odpowiedzialnymi za logistykę dostaw w danym mieście, a także Managerami Regionalnymi”.

„9 stycznia odbyliśmy także spotkanie ze związkiem zawodowym. Zobowiązaliśmy się do odpowiedzi na przekazane nam postulaty do końca stycznia - co dziś (31 stycznia red.) zrobiliśmy, przekazując informację kurierom oraz stronie związkowej”.

Jest to jednak odpowiedź negatywna, firma nie zamierza realizować żadnych postulatów, które zostały zgłoszone przez kurierów. Dlaczego? Idźmy po kolei.

„Chcemy wszystkich kurierów i kurierki, którzy niezależnie od stażu wykonują »na mieście« takie same zadania, traktować w jednakowy sposób. Wprowadzona zmiana wpłynęła pozytywnie na wynagrodzenie 91 proc. współpracujących z nami kurierów (dane z listopada 2022)” – pisze Maćkowski i dodaje, „że od czasu zniesienia stawki progresywnej minęło zbyt mało czasu, by szacować wpływ tej decyzji na długość stażu i rotację kurierów”.

Kapitanowe? „W listopadzie 2022 wprowadziliśmy dodatkowe wynagrodzenie w kwocie 60 zł brutto za 90 min szkolenia, co ważne - w dodatku do standardowego wynagrodzenia godzinowego. W praktyce oznacza to wynagrodzenie w wysokości ok. 95 zł brutto za czas szkolenia (90 min). Na bieżąco analizujemy wysokość tego dodatku i nie wykluczamy jego zwiększenia, jeżeli będzie to miało uzasadnienie biznesowe” – brzmi odpowiedź firmy.

Dodatku pogodowego nie będzie, bo mógłby on być zachęta, aby kurierzy podejmowali niepotrzebne ryzyko.

„Jeżeli pogoda nie pozwala na wznowienie operacji w danym dniu, zaprzestajemy przyjmowania zamówień realizowanych przez naszą usługę logistyczną i informujemy kurierów na zmianie o zakończeniu pracy tego dnia, a tych, którzy jeszcze nie rozpoczęli pracy, o anulowaniu ich zmian. Ze względu na bezpieczeństwo kurierów, wolimy zawiesić lub całkowicie zamknąć nasze operacje w danym mieście, niż zachęcać do wykonywania zleceń w niebezpiecznych warunkach za dodatkową opłatą” – czytamy w oświadczeniu, do którego odsyła nas Maćkowski.

A jeśli chodzi o dodatki za pracę w weekendy? „Proponowane rozwiązanie wprowadziłoby nieuczciwe różnice w stawkach wynagrodzenia i premiowało grupę kurierów pracujących wyłącznie w weekendy i dni ustawowo wolne od pracy” – pisze w oświadczeniu firma i podkreśla, że „w zespole jest wiele osób, które z różnych względów pracują tylko od poniedziałku do piątku, lub wyłącznie w sobotę, niedzielę czy dni ustawowo wolne od pracy”. Umowa bowiem pozwala – jak podkreśla Pyszne.pl - na elastyczność.

„Szanujemy wszystkich kurierów i wszystkie kurierki”

Jednocześnie firma chwali się dobrymi warunkami, jakie oferuje swoim pracownikom, wyliczając ubezpieczenie, czy wsparcie koordynatorów dla osób jeżdżących po mieście.

„W ramach współpracy nasi kurierzy otrzymują za darmo cały zestaw akcesoriów niezbędnych do wykonywania pracy: torbę, kask oraz odzież przystosowaną do różnych warunków pogodowych. Wypłacamy dodatek za korzystanie z prywatnego telefonu w trakcie zleceń oraz ekwiwalent za pranie odzieży roboczej. Nieodpłatnie udostępniamy firmowe rowery i skutery elektryczne. Jeżeli kurier używa do pracy własnego pojazdu - otrzymuje finansową rekompensatę”.

Tyle że nikt z protestujących tego nie kwestionuje. Słychać jednak głosy, że w 2023 roku te warunki nie są już niczym ekskluzywnym, na rynku firm kurierskich istnieje już bowiem spora konkurencja. Słyszymy też, że firmie po prostu nie zależy na pracownikach z wyższym stażem. Co na to Pyszne.pl?

„Szanujemy wszystkich kurierów i kurierki - niezależnie od stażu. Dziękujemy im za ich codzienną pracę. Chcemy traktować cały zespół w jednakowy sposób, płacąc jednolite stawki za wykonywanie tych samych zadań” – pisze Maćkowski.

"Proponuje się taką samą stawkę dla osoby pracującej trzy dni, co dla osoby pracującej dwa lata" – słyszymy od kurierów z Krakowa. – "Proszę sobie ocenić etyczność takiego rozwiązania. Tysiące ludzi pracowało na wyniki firmy, ale też na swoją wygodę i przystępność pracy w przyszłości".

***

Pyszne.pl zatrudnia 1500 kurierów, którzy realizują dostawy w 30 miastach w Polsce. Właścicielem marki jest międzynarodowa grupa Just Eat TakeAway.com z siedzibą w Holandii. Jak informował w styczniu Portal Spożywczy, grupa zamknęła ubiegły rok z zyskiem, choć odnotowano spadek zamówień. Jest to jednak zjawiskiem naturalnym podczas porównywania względem lat pandemicznych.

Jak pisze Portal Spożywczy, spółka koncentruje się obecnie na rentowności, częściowo pod presją akcjonariuszy. „Skorygowany zysk brutto za cały rok poprawił się ze straty w wysokości 350 mln euro w 2021 roku do zysku w wysokości 16 mln w 2022 roku” – czytamy. "Na rok 2023 firma Just Eat Takeaway prognozuje obecnie zysk w wysokości 225 mln euro”.

;

Komentarze