0:00
0:00

0:00

Michał Rachoń do PiS należał w latach 2002–2012. Jako sopocki działacz w 2004 roku z powodzeniem prowadził kampanię Anny Fotygi do Parlamentu Europejskiego, potem w latach 2005-07 Rachoń był członkiem gabinetu politycznego Janusza Kaczmarka oraz rzecznikiem prasowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Naprawdę głośno o Rachoniu zrobiło się dopiero w 2009 roku, kiedy podczas wizyty prezydenta Rosji w Sopocie przebrał się za wielki, unoszony balonikami penis z napisem „Putin”.

W 2012 roku zdecydował się opuścić partię i wspierać ją piórem. Gdy PiS było w opozycji, Michał Rachoń publikował m.in. w „Gazecie Polskiej”, „Gazecie Polskiej Codziennie” oraz portalu Niezależna.pl. Prowadził również programy publicystyczne na antenie Telewizji Republika.

Po wygranych w 2015 roku wyborach i objęciu fotela prezesa TVP przez Jacka Kurskiego, Rachoń szybko znalazł się na Woronicza. Najpierw został szefem publicystyki w Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, a dwa miesiące później - główną twarzą TVP Info.

View post on Twitter

Nikodem Rachoń

Nikodem Rachoń jest bratem Michała. Z wykształcenia filozof. Absolwent Uniwersytetu Gdańskiego, obronił doktorat na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Filozoficzne wykształcenie pozwoliło mu rozpocząć w maju 2016 roku pracę w państwowym gigancie energetycznym Energa, gdzie został głównym specjalistą ds. marketingu i komunikacji.

Już po trzech miesiącach awansował na stanowisko dyrektora ds. zarządzania marką, a od października pełni funkcję zastępcy dyrektora działu marketingu państwowego koncernu.

Przy obsadzie żadnego z tych stanowisk firma nie zorganizowała konkursu, a powołując się na tajemnicę przedsiębiorstwa, odmawia dziennikarzom podania kwoty wynagrodzenia Rachonia.

Przeczytaj także:

Nominację Rachonia jako pierwszy ujawnił serwis Misiewicze.pl, na którym Nowoczesna publikuje awanse w państwowych spółkach ludzi związanych z PiS oraz członków ich rodzin i znajomych. Nikodem Rachoń na liście „Misiewiczów” znalazł się, ponieważ jest bratem Michała Rachonia – byłego działacza PiS, który pod nową władzą stał się twarzą stacji TVP Info.

"Energa SA nie czuje się w obowiązku komentowania pomówień członków partii o nazwie "Nowoczesna"" - odpisało biuro prasowe na pytania "Gazety Wyborczej" o stosunek Nikodema Rachonia do zamieszenia jego danych w serwisie "Misiewicze". Związki rodzinne Michała i Nikodema Rachoniów dziennik potwierdził w kilku źródłach.

"Dobra zmiana" w Enerdze

Energa to jedna z największych polskich grup kapitałowych w sektorze energetycznym. W 2015 r. uzyskała blisko 11 miliardów złotych przychodów. Zajmuje się wytwarzaniem, dystrybucją oraz sprzedażą energii elektrycznej. Obsługuje prawie trzy miliony klientów indywidualnych i biznesowych. Zatrudnia osiem i pół tysiąca pracowników.

Od wyborów do Energi oraz zależnych od niej spółek trafiło kilkadziesiąt osób związanych z PiS. Prezesem koncernu został Dariusz Kaśków, działacz PiS, który do zarządu trafił wprost z Zakładu Aktywności Zawodowej im. Jana Pawła II w opolskich Branicach.

Kaśków, który stanowisko prezesa Energi objął w styczniu 2016, to opolski działacz PiS. Przed objęciem posady w państwowej spółce był dyrektorem Zakładu Aktywności Zawodowej im. Jana Pawła II przy Stowarzyszeniu na Rzecz Osób Niepełnosprawnych w Branicach przy samej czeskiej granicy.

W zarządzie obok Kaśkowa zasiadają Grzegorz Ksepko, Przemysław Piesiewicz oraz Mariola Anna Zmudzińska. Ksepko to pomorski działacz PiS oraz prawnik, który reprezentował m.in. Martę Kaczyńską. Piesiewicz w latach 2005–2006 był doradcą europosłanki PiS Hanny Foltyn-Kubickiej. Zmudzińska za poprzednich rządów PiS była szefową Międzynarodowego Centrum Szkolenia Energetyki w Straszynie. Szefem rady nadzorczej MCSE był wtedy poseł PiS Andrzej Jaworski (obecnie zarząd PZU).

Karuzela kadrowa w równym stopniu dotknęła spółki-córki. Najgłośniej było oczywiście o posadzie w radzie nadzorczej Energi Ciepło Ostrołęka dla Bartłomieja Misiewicza, ale wśród spółek należących do Grupy Energa trudno byłoby znaleźć taką, w której zarządzie lub radzie nadzorczej nie znaleźliby się ludzie związani z PiS.

;

Komentarze