OKO.press pokazuje min. Glińskiemu, że wbrew temu, co mówi można z wyprzedzeniem zaplanować rocznicę 100 lat niepodległości, zaprosić zagranicznych gości, wypromować swój kraj w internecie i uniknąć kompromitacji. Z okazji stulecia Finowie zafundowali sobie narodową bibliotekę, Estończycy centrum słynnego kompozytora a my narodową awanturę [PRZEGLĄD ROCZNIC]

W rozmowie z Magdaleną Rigamonti dla „Dziennika Gazety Prawnej”, wicepremier Gliński wypowiedział się na temat organizacji obchodów stulecia niepodległości:


Pani by chciała, żeby był jakiś demiurg, komputerowiec, który by wszystkie decyzje podejmował rok wcześniej, wszystko miał poustawiane, zaplanowane. Tak żadne państwo nie działa.

Piotr Gliński, Wywiad dla "Dziennika Gazety Prawnej" - 08/11/2018

13.05.2018 Warszawa . Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Glinski podczas Warszawskiego Marszu Rotmistrza Pileckiego 2018 . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta


Absurd. Inne państwa zorganizowały swoje obchody stulecia niepodległości bez politycznej awantury i przygotowały je wcześniej.


Gliński uważa, że niczego zaplanować się nie da, tak jakby najlepszą metodą była polska specjalność – ułańska fantazja.

Dzięki takiej postawie w Polsce nie będzie żadnych ważnych gości zagranicznych a państwowy marsz został ogłoszony na cztery dni przed 11 listopada. Jego organizacja przypomina kabaret na karuzeli, ale skutki mogą być opłakane.

Tymczasem, w tym roku wiele krajów cieszy się stuleciem niepodległości. Musi tam mieszkać sporo demiurgów, bo obchody – mniejsze lub większe – udało się zaplanować. OKO.press zebrało przykłady.

100 lat x 10

Rok 1918 był w Europie wyjątkowy nie tylko dla Polski. Z końcem I wojny światowej upada stary porządek międzynarodowy, ustanowiony na Kongresie Wiedeńskim 1815. Wyłaniają się z niego nowe państwa. I mają swoje rocznice:

  • Armenia (28 maja 1918, deklaracja niepodległości od Imperium Rosyjskiego);
  • Azerbejdżan (28 maja 1918, niepodległość od Imperium Rosyjskiego, deklarowanie republiki);
  • Czechy i Słowacja (28 października 1918, niepodległość od Austro-Węgier);
  • Estonia (24 luty, niepodległość od Imperium Rosyjskiego);
  • Finlandia (6 grudnia 1917, deklaracja niepodległości od Imperium Rosyjskiego);
  • Gruzja (26 maj 1918, deklaracja niepodległości);
  • Islandia (1 grudnia 1918, niepodległość od Królestwa Danii);
  • Łotwa (18 listopada 1918, deklaracja niepodległości);
  • Litwa (16 lutego 1918, deklaracja niepodległości od Imperium Rosyjskiego i Niemiec).

Jak inne kraje obchodzą swoje stulecie? Wyróżnia się Finlandia.

Finowie zaplanowali cztery lata wcześniej

Stowarzyszenie Suomi 100, które zajmowało się koordynacją działań rocznicowych, zostało założone przy Kancelarii Premiera w sierpniu 2013. Finowie postanowili nie skupiać się na upamiętnianiu wydarzeń sprzed stu lat, ale na promowaniu wartości społecznych, takich jak demokracja, tolerancja, szacunek dla prawa, zrównoważony rozwój.

Państwo oddało inicjatywę obywatelom, koordynując jedynie ich działania. Aby projekt był objęty patronatem państwowym, musiał być innowacyjny i angażować obywateli. Aż 800 tys. Finów wzięło udział w tak zorganizowanych, rocznicowych wydarzeniach, a w Finlandii mieszka 5,5 mln osób. Zaangażowanie społeczeństwa w oddolne obchody było udane, bo zostało starannie zaplanowane – ponad cztery lata wcześniej.

Na oficjalnych obchodach państwowych 6 grudnia 2017 nie było głów państw. Na tydzień przed nimi, 29 listopada, do Helsinek przyjechał książę William, z listem gratulacyjnym od królowej Elżbiety.

W Finlandii, tak jak w Polsce, przygotowano specjalny, rocznicowy wygląd paszportów, a dodatkowo dowodów osobistych. Na dokumentach znalazły się krajobrazy Laponii, zorza polarna i płatki śniegu. W przeciwieństwie do Polski, stworzono dokument neutralny, nie wykluczający nikogo.

Budżet fińskich obchodów wynosił 19 milionów euro (ok. 82 mln złotych) i obejmował lata 2013-2018. W Polsce, program „Niepodległa” jest rozpisany na lata 2017-2021 i dysponuje budżetem prawie trzy razy większym (240 mln złotych).

Goście, goście

Do Wilna 16 lutego przyjechali prezydenci Estonii, Finlandii, Gruzji, Islandii, Łotwy, Niemiec, Polski i Ukrainy oraz przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker. Cały region i władze UE.

24 lutego w Tallinnie podczas parady wojskowej z okazji stulecia niepodległości obecni byli prezydenci Polski, Finlandii, Gruzji, Islandii, Litwy i Łotwy.

26 maja w Tbilisi pojawili się prezydenci Armenii, Finlandii, Litwy, Łotwy, Polski i Słowacji.

Nikt nie przyleciał za to 28 maja do Azerbejdżanu i Armenii. Na Kaukazie rocznica ma nieco mniejsze znaczenie, bo nowo wywalczonej niepodległości nie udało się zbyt długo utrzymać – kraje kaukaskie zostały częścią Związku Radzieckiego a niepodległość ponownie uzyskały w 1991 roku. Być może dlatego prezydent Azerbejdżanu dopiero 17 maja polecił ministrom rządu przygotować plan obchodów.

Sposób organizacji obchodów przez azerskiego satrapę niebezpiecznie przypomina więc nerwowe ruchy ministra Dworczyka.

Czesi i Słowacy, chociaż od 25 lat nie są już jednym państwem, wspólnie świętowali stulecie uzyskania niepodległości od monarchii austro-węgierskiej. 28 października zorganizowana została w Pradze parada wojskowa, w której wzięły udział wojska NATO a gościem był sekretarz obrony USA Jim Mattis. Udało im się więc zorganizować wspólne obchody, chociaż po stronie słowackiej pojawiła się szczypta polskiego chaosu.

28 października nie jest na Słowacji świętem narodowym, więc przegłosowano jednorazowy dzień wolny, ale… 30 października. Podczas dyskusji w słowackim parlamencie, niektórzy argumentowali, że jest to zły pomysł, ponieważ nie wolno ogłaszać dnia wolnego tak późno.

Wolny dzień został jednak uchwalony ponad 1,5 miesiąca przed jednorazowym świętem, a nie 5 dni wcześniej.

Słowacy są więc bliżej „spontanu” w wykonaniu polskiego rządu – na szybko, na ostatnią chwilę. Ale i tutaj nie ma porównania, bo polskie władze sprawdzają, ile można zrobić w ostatnim tygodniu.

Na oficjalnych uroczystościach w krajach, które w tym roku obchodzą stulecie niepodległości pojawiali się więc zwykle przedstawiciele kilku krajów, zwykle z najbliższego sąsiedztwa. Prezydent Duda uczestniczył w świętowaniu niepodległości Litwy, Estonii, Gruzji. Ma jeszcze szansę udać się 18 listopada do Rygi.

Do nas nie przyjeżdża nikt.

Oczywiście, większość europejskich przywódców będzie tego dnia w Paryżu, gdzie organizowane są największe obchody rocznicy zakończenia I wojny światowej. Ale kolizja tych dwóch uroczystości nie wystąpiła niespodziewanie, była oczywista od momentu, gdy 11 listopada ustanowiono świętem narodowym i rocznicą odzyskania niepodległości.

Można było próbować rozłożyć obchody na dwa dni i zaprosić gości na sobotę 10 listopada albo zadbać o obecność „wice” z kilkunastu krajów. Były zapewnienia, że przyjedzie np. kanclerz Merkel (Mateusz Morawiecki zapewniał, że zaprosił ją w listopadzie) – skończyło się na słowach. Może reakcje europejskich stolic były zniechęcające?

W środę 7 listopada minister Szczerski ratował się stwierdzeniem, że przywódcy światowi przyjadą świętować polską niepodległość w grudniu. Tak się składa, że w grudniu Polska organizuje szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach. Jeśli przywódcy przyjadą to dlatego, że Polska została jego organizatorem.

Trwalszy niż ze spiżu

Co pozostanie po obchodach stulecia niepodległości? Finowie będą mieli nową, supernowoczesną bibliotekę w Helsinkach. Ustanowili też nowy park narodowy, mają ich już aż 40. Estończycy otworzyli Centrum Arvo Pärta, najsłynniejszego na świecie Estończyka, wybitnego współczesnego kompozytora.

My patrzymy w przeszłość – zostanie nam pomnik Lecha Kaczyńskiego i zapowiedź odbudowy Pałacu Saskiego na placu Piłsudskiego w Warszawie. Bez szczegółów, nie wiemy kiedy i czy rzeczywiście zostanie kiedyś odbudowany.

W Internecie dwa wpisy i brak hasztaga

Rocznice były też okazją do promowania swojego kraju w Internecie. Specjalne strony na stulecie uruchomiły Estonia, Finlandia, Litwa, Łotwa, Polska.

Polska strona w anglojęzycznej wersji wykorzystuje niekojarzone zagranicą polskie słowo „niepodległa”. Na dodatek, czasem w formie „niepodlegla”… W sekcji historycznej „about niepodlegla” znajdują się… dwa artykuły.

Finowie przygotowali stronę nie tylko po fińsku i angielsku, ale także w językach regionalnych i językach najliczniejszych mniejszości, takich jak Rosjanie czy Somalijczycy.

Na Instagramie, Estonia (1,3 mln mieszkańców) zebrała dwa razy więcej obserwujących profil rocznicowy niż nasza Niepodległa. . #suomi100, oficjalny hasztag fińskich obchodów ma ponad 580 tys. postów. Anglojęzyczny wariant – #finland100 – ponad 120 tys. Estoński – #eesti100 – to 16 tys. postów. U nas liczby postów sięgają ledwie kilku tysięcy – bo organizatorzy nie wypromowali oficjalnego hasztaga i zdali się na kreatywność internautów.

Ale do światowych mediów trafimy pewnie my

Polskie obchody stulecia niepodległości wypadają kompromitująco na tle innych. Żadne z obchodów stulecia niepodległości 2018 w Europie nie były jednak na tyle spektakularne, aby przebić się do międzynarodowych mediów. Stan przygotowań na dwa dni przed 11 listopada 2018 sugeruje jednak, że Polska może ten trend przełamać. I nie będziemy z tego dumni.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym