"Mamy czas do 19 listopada", potrzeba "prawniczej finezji" – to nowe argumenty rządu, który nie wykonując postanowienia Trybunału Sprawiedliwości łamie unijne prawo. Minęły już prawie trzy tygodnie. Rząd PiS nadal zatacza koła w sprawie TSUE i nic nie wskazuje, by rychło miał wylądować. A sędziowie nie pozostawili wątpliwości: natychmiast znaczy natychmiast

Decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE o zamrożeniu przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym zapadła 19 października. Polska ma wstrzymać powoływanie do SN nowych sędziów, a także przywrócić do orzekania tych, których na podstawie nowych przepisów przeniesiono w stan spoczynku. To zabezpieczenie do czasu ostatecznego wyroku TSUE, który stwierdzi, czy ustawa o SN jest zgodna z unijnym prawem.

W ciągu niemal trzech tygodni rząd Prawa i Sprawiedliwości nie zrobił nic, by zastosować się do postanowienia TSUE. Dziennikarze nie przestają pytać, powstają więc kolejne strategie mydlenia oczu opinii publicznej.

Najnowszą zaprezentował minister Jarosław Gowin 7 listopada rano. W TVN24 przekonywał, że zastosowanie się do postanowienia TSUE wymaga od rządu po pierwsze czasu, po drugie ciężkiej pracy.

Według Gowina „rząd ma miesiąc na odpowiedź Komisji”, a działania w tym kierunku wymagają „finezji prawniczej”. Minister zapowiedział też, że jest „bardzo prawdopodobne” do 19 listopada rząd zaprezentuje projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym.

Wypowiedź Gowina to kolejna próba zakamuflowania faktu, że rząd PiS nie podjął decyzji, jak wyjść z twarzą z konfliktu z europejskim Trybunałem. A czas ucieka. Zdaniem dra Macieja Taborowskiego, specjalisty od prawa europejskiego, jeżeli rząd uważa za konieczne przyjęcie ustawy, a do tej pory nie zrobił w tym względzie niczego, to Polska już dziś narusza postanowienie wiceprezes TSUE.

„Mamy miesiąc”. Nieprawda

Według Gowina polski rząd ma czas do 19 listopada, by zdecydować co dalej. Minie wówczas miesiąc od postanowienia TSUE. Dzień wcześniej na łamach Gazety Wyborczej w podobnym tonie wypowiedziała się minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz. Na pytanie, czy rząd podporządkuje się decyzji unijnego Trybunału, odparła: „Mamy czas do 19 listopada na udzielenie odpowiedzi”.


Do 19 listopada jesteśmy zobowiązani udzielić odpowiedzi Komisji Europejskiej i podjąć działanie, czyli do 19 listopada będzie rzeczą jasną, jakie kroki prawne chcemy podjąć.

Jarosław Gowin, TVN24 - 07/11/2018


KE nie oczekuje odpowiedzi, tylko raportu z wykonania postanowienia TSUE


Komisja Europejska nie dała polskiemu rządowi „miesiąca na odpowiedź”. Najpóźniej 19 listopada Polska ma przedstawić KE raport o wszystkich środkach, które przyjęła w celu pełnego zastosowania się do postanowienia. Miesiąc, o którym mówi rząd PiS, to nie czas na zastanowienie się, tylko na działanie.

Jak wielokrotnie podkreślaliśmy w OKO.press, decyzja TSUE z 19 października obowiązuje Polskę bezpośrednio, a rząd ma w tej sprawie działać natychmiastowo. Wątpliwości w tej sprawie nie pozostawili sami sędziowie Trybunału i sprecyzowali: natychmiast oznacza natychmiast.

Minęły ponad dwa tygodnie, które przy dobrej woli można uznać za mieszczące się w definicji „natychmiastowego działania”. Rząd nadal nie zrobił nic, by formalnie przywrócić do orzekania odesłanych na emeryturę sędziów 65 plus. Decyzja KRS o wstrzymaniu przesłuchań na nowych sędziów SN nie wyczerpuje postulatów postanowienia z 19 października.

Zdaniem dra Macieja Taborowskiego, specjalisty od prawa europejskiego, rząd powinien był bezzwłocznie podjąć działania. Czekanie na 19 listopada z propozycjami w tym względzie narusza postanowienie wiceprezes TS.

Konieczna „prawnicza finezja”. Nieprawda

Minister Gowin stwierdził też, że decyzja Trybunału postawiła Polskę przed koniecznością wykonania skomplikowanego politycznego manewru:

„Oni [rządowi eksperci  przyp. red.] dostali do rozwiązania następując dylemat: Polska jest suwerennym państwem, w świetle traktatu lizbońskiego, sprawy wymiaru sprawiedliwości należą do domeny suwerennych państw, a równocześnie Trybunał Sprawiedliwości oczekuje od Polski korekty rozwiązań dotyczących sądownictwa.”


Teraz trzeba dużo finezji prawniczej i bardzo przemyślanej koncepcji państwa, przemyślanej koncepcji wymiaru sprawiedliwości, żeby rozwikłać te dylematy.

Jarosław Gowin, TVN24 - 07/11/2018

15.10.2017 Lublin . Minister nauki i szkolnictwa wyzszego Jaroslaw Gowin podczas inauguracji roku akademickiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim . Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta


Decyzja TSUE obowiązuje Polskę bezpośrednio. Nie potrzeba żadnych skomplikowanych kroków prawnych do jej wdrożenia.


O kwestii polskiej suwerenności w świetle naszego członkostwa w UE pisaliśmy w OKO.press. Polski TK nie miał zastrzeżeń co do konstytucyjności unijnych traktatów, w tym do zawartej w nich jurysdykcji TSUE. Postanowienia unijnego Trybunału są więc dla nas bezwzględnie obowiązujące.

Czy polski rząd rzeczywiście musi wykazać się „prawniczą finezją”, by zamrozić przepisy ustawy o SN? Jak dowodziliśmy w OKO.press nie musi. Uważa tak m.in. prof. Ewa Łętowska. W artykule dla Rzeczpospolitej argumentowała, że rząd nie ma obowiązku opracowania w tym celu żadnych dodatkowych ustaw:

„Postanowienie działa bezpośrednio, bez konieczności zapośredniczenia w jakimś akcie wewnętrznym, wiążąc od chwili notyfikacji wszystkie organy państwa. Jest to konsekwencja jurysdykcji TSUE zaaprobowanej w traktacie akcesyjnym.

W szczególności nie ma potrzeby – w tej chwili – wydawania nowej ustawy o SN lub nowelizacji dotychczasowej. Postanowienie zabezpieczające ma z natury rzeczy charakter czasowy. Nie wymaga zmian obowiązywania polskiej ustawy o SN.” – mówiła prof. Łętowska.

Jak zmienić ustawę o SN?

Nawet gdyby rząd musiał wprowadzić postanowienie TSUE o środku zabezpieczającym osobnymi przepisami, to „prawnicza finezja” nie byłaby potrzebna. Postanowienie Trybunału można bowiem  zrealizować opisując w ustawie działania pierwszej prezes SN Małgorzaty Gersdorf, która zaprosiła sędziów do powrotu do pracy. A potem szybko przegłosować to w parlamencie. Rząd pokazał już nie raz, że potrafi działać błyskawicznie.

Wbrew sugestiom polityków PiS, które pojawiły się w mediach w październiku, nowa ustawa realizująca postanowienie TSUE nie mogłaby uzależniać powrotu sędziów 65 plus od opinii KRS i nominacji prezydenta. Byłoby to bowiem niezgodne z dwiema podstawowymi zasadami wdrażania unijnego prawa: zasadą równoważności i zasadą skuteczności.

  1. Nominacje prezydenckie eliminuje zasada równoważności. Mówi ona, że wdrażanie unijnych przepisów nie zachodzić w oparciu o procesy bardziej skomplikowane niż te istniejące już w przepisach krajowych. Powracanie ze stanu spoczynku jest regulowane w art. 74 ustawy o sądach powszechnych – w procesie tym nie ma mowy o udziale Prezydenta RP.
  2. KRS eliminuje zasada skuteczności. Wymaga ona, by przy stosowaniu unijnego prawa unikać zbędnych formalizmów. TSUE nakazuje jasno, by wszyscy sędziowie, którzy zostali zmuszeni do odejścia, powrócili do pracy. Gdyby byli na nowo powoływani przez KRS, Rada musiałaby wydać pozytywną opinię w każdym przypadku. Jej udział w całym procesie jest więc zbędny. Istnieje też wątpliwość, czy upolityczniona KRS spełnia obecnie wymogi niezależności – jej udział w realizowaniu postanowienia TSUE byłby tym bardziej niepożądany.

Nowa ustawa o SN może nie być konieczna, jeżeli Trybunał Sprawiedliwości UE ostatecznie orzeknie, że przepisy wprowadzone przez rząd PiS są niezgodne z unijnym prawem. Wówczas wszelkie działania podjęte na jej podstawie automatycznie staną się bezskuteczne i sytuacja powróci do stanu sprzed 3 kwietnia 2018 roku. 31 października TSUE zadecydował, że wyda w tej sprawie wyrok w trybie przyspieszonym – prawdopodobnie w kwietniu 2019 roku.

16 listopada wysłuchanie Polski w Luksemburgu

Choć decyzja TSUE z 19 października o zawieszeniu ustawy o SN jest dla Polski wiążąca, 16 listopada rząd będzie mógł przedstawić w Luksemburgu swoje argumenty. Podczas wysłuchania stron przed Trybunałem Komisja Europejska zaprezentuje ocenę tego, jak Polska wywiązała się z zamrożenia przepisów. Biorąc pod uwagę skalę dotychczasowych działań, nie będzie to raczej ocena pozytywna.

Wysłuchanie stron jest normalną częścią postępowania przed TSUE – na prośbę Polski 16 listopada Trybunał będzie zasiadał w składzie wielkiej izby, tj. 15 sędziów. TSUE wyda wówczas definitywną decyzję w sprawie środka zabezpieczającego.


Lingwistka i europeistka - absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym