Prezes PiS zwierzył się: "wolałbym oczywiście, byśmy mogli pójść w reformach [sądowniczych] całą naprzód" i dodał "ale wzorujemy się na Orbánie, który często musiał iść na przykre ustępstwa". Wygłosił też opinię, że sędzia Przyłębska jest osobą sympatyczną, ale "strzeże swej niezależności"

Jarosław Kaczyński 26 marca 2018 w wywiadzie dla wpolityce.pl uznał, że kompromis z Brukselą w sprawie reform sądownictwa jest niedaleko. Kaczyński martwi się jednak, że PiS będzie musiał pójść na zbyt wiele ustępstw – szczególnie boli go perspektywa publikacji przez Mateusza Morawieckiego wyroków TK, których nie opublikowała Beata Szydło.

„Czy cena nie jest jednak zbyt wysoka? Za gorzka? Wśród propozycji jest przecież publikacja, choć z zastrzeżeniem, wyroków wydanych wedle wielu ekspertów niezgodnie z prawem. Nie ukrywam, że ta cena jest znacząca, gorzka”.

Kaczyński dodał, że choć PiS wzoruje się „na premierze Victorze Orbánie, który często musiał iść na przykre ustępstwa”, to wolałby „oczywiście, by tak nie było, byśmy mogli pójść w reformach całą naprzód, tak jak zresztą to było w pierwszym uchwalonym projekcie ustaw sądowych, zawetowanych potem przez prezydenta”.

„Ale okoliczności wewnętrzne, w tym wspomniane weto, i zewnętrzne, ułożyły się inaczej. Musimy brać to pod uwagę”.

Trudno powiedzieć na ile te narzekania prezesa są szczere, a na ile są polityczną zagrywką, która ma na celu:

  • usprawiedliwiania się i zjednywanie elektoratu, który może zaniepokoić się słabością prezesa i jego partii i/lub
  • grą wobec partnerów unijnych, która ma podkreślić koszty polityczne i skalę kompromisu ze strony PiS.

Tymczasem ustępstwa zapowiadane przez PiS – choć przedstawiane jako znaczne – to jednak w dużym stopniu gra pozorów, pisaliśmy o tym w OKO.press:

Kaczyński spodziewa się ataków z lewa i prawa

Kaczyński dodał również, że obawia się ataków na „ustępstwa” nadchodzących z różnych stron:

„Ważne jest to, że porozumienie jest możliwe i mogę wyrazić nadzieję, ale to jest tylko nadzieja, że te ustępstwa, które proponujemy, nie będą dla naszych przeciwników podstawą do ataku. Podstawą do twierdzeń, że to oni zwyciężyli”.

„Mam nadzieję, że tak nie będzie. Chociaż trzeba się spodziewać zarówno krytyki z naszej, to znaczy prawej strony, jak i pewnego triumfalizmu naszych przeciwników”.

Podwójną grę wizerunkową Prawa i Sprawiedliwości w sprawie ustępstw w reformach sądownictwa analizowała Agata Szczęśniak:

Charakterystyczna jest tu perspektywa oblężonej twierdzy, którą przedstawia Kaczyński. Może to być autentyczny wyraz poczucia zagrożenia czy kryzysu, w jakiej znalazła się partia i rząd, przegrywając ostatnio trzy wizerunkowe bitwy: o praworządność (z UE), o zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej (z ruchem protestu kobiet), o ustawę o IPN (z międzynarodową opinią publiczną, Izraelem i USA).

W sprawie IPN Kaczyński nie wie, co zrobi TK

Jak zaznaczył Jarosław Kaczyński, nie ma on żadnej wiedzy o tym, jak Trybunał Konstytucyjny zachowa się w sprawie ustawy o IPN, która wywołała kryzys w relacjach Polski z Izraelem i USA:

„Ustawa będzie badana przez Trybunał Konstytucyjny i to jest kluczowe. Nie mam żadnej wiedzy jak to zostanie ocenione”.

„Pani prezes Julia Przyłębska jest osobą bardzo sympatyczną, ale też i osobą, z którą na temat wyroków nie ma nawet co rozmawiać, bo strzeże swojej niezależności”.

OKO.press wielokrotnie wskazywało na to, że TK stał się narzędziem politycznym w rękach PiS i przestał pełnić rolę sądu konstytucyjnego.

Nagrody należały się rządowi Szydło

W czwartej potyczce politycznej, którą PiS przegrywa w kraju, Jarosław Kaczyński zajął nieoczekiwanie sztywne, propartyjne stanowisko. Powiedział, że popiera duże nagrody, które zostały wypłacone członkom rządu Beaty Szydło. Przekonywał ją nawet, by w wystąpieniu w Sejmie poświęconemu tej sprawie „pokazała pazurki”. Dodał, że nagród tych: trzeba bronić, „bo nie można popadać w szaleństwo. W Polsce nielegalnie przejęto wielkie majątki, można to już od początku liczyć w bilionach”.

„A tutaj mamy do czynienia z legalnymi nagrodami za ciężką pracę, dla ludzi, którzy z tymi zjawiskami przejmowania własności narodowej walczyli”.

„Oczywiście można dyskutować, czy to dobre, czy to złe, czy takie sumy powinny być, czy inne, ale to absolutnie nie jest żaden skandal” – zakończył prezes Kaczyński.

Obywatele mają inne zdanie.

Według sondażu Kantar dla „Faktów” TVN 75 proc. Polek i Polaków uważa: „to źle, że członkowie rządu Beaty Szydło otrzymali nagrody”.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Dziennikarz, filozof, kulturoznawca, doktorant na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki "Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych" (PWN 2017). Zajmuje się współczesną filozofią polityczną.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press