Ustawa o KRS

Ustawa PiS o Krajowej Radzie Sądownictwa

Krajowa Rada Sądownictwa to konstytucyjny organ stojący na straży niezawisłości sądów, odpowiedzialny m.in. za wybór kandydatów na sędziów. Prawo i Sprawiedliwość próbowało przejąć ją – a zarazem kontrolę nad sędziami – przy pomocy nowelizacji ustawy o KRS. W lipcu 2017 roku uchwalił ją parlament, ale została zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Za niekonstytucyjne rozwiązania krytykowali ustawę m.in.: Rzecznik Praw Obywatelskich, Biuro Legislacyjne Kancelarii Sejmu, Krajowa Rada Sądownictwa, stowarzyszenia sędziowskie, sędziowie Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, Biuro OBWE, Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, Rada Adwokatur i Stowarzyszeń Prawniczych Europy, Rada Wykonawcza Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa.

Główne zarzuty wobec ustawy o KRS dotyczyły:

  • przerwania kadencji 15 sędziów wybieranych na członków KRS w ciągu 30 dni od wejścia w życie ustawy, choć Konstytucja mówi, że ich kadencja trwa cztery lata;
  • powierzenia Sejmowi wyboru 15 sędziowskich członków KRS. Choć Konstytucja nie mówi wprost, kto może ich wybierać, podczas prac nad nią ustalono, że będą to zgromadzenia sędziowskie. Konstytucja mówi za to, że Sejm wybiera czterech członków KRS spośród posłów;
  • podzielenia Rady na dwa “zgromadzenia”: do pierwszego miałoby trafić 15 wybieranych sędziów, w drugim znalazłoby się ośmiu przedstawicieli władzy wykonawczej i ustawodawczej oraz tylko dwóch sądowniczej (prezesi SN i NSA). Zgromadzenia miałyby równorzędny głos przy wyborze kandydatów na sędziów, a w razie ich konfliktu, kandydat może dostać pozytywną opinię jedynie przy jednomyślności wszystkich 17 sędziów. To rozwiązanie wzmacniające pozycję polityków w KRS nie ma żadnych podstaw w Konstytucji, nie ma w niej ani słowa o podziale na “zgromadzenia”.

Politycy PiS próbowali odeprzeć te zarzuty, używając zestawu manipulacji i kłamstw. Przytaczamy kilka najważniejszych:

Sądy muszą być nasze, bo reprezentujemy Naród

Posłowie PiS (m.in. Jarosław Kaczyński i Stanisław Piotrowicz) upolitycznienie sądownictwa uzasadniali czwartym artykułem Konstytucji o „zwierzchniej władzy Narodu”. Poprawnie przytaczali jego treść: pierwszy mówi, że „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”, a drugi, że „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”.

Gdyby Konstytucja kończyła się na artykule czwartym, moglibyśmy przyznać im rację. Ale miejsce władzy sądowniczej w ustroju państwa i jej relacje z władzami wykonawczą i ustawodawczą regulują także inne przepisy ustawy zasadniczej.

Jak wykazał w swojej opinii o ustawie Rzecznik Praw Obywatelskich, narusza ona gwarantowane przez Konstytucję trójpodział władzy (art. 10), niezależność sądownictwa (art. 173 i 174) oraz prawo do niezawisłego sądu (art. 45).

Szerzej pisaliśmy o tym w tekście p.t. „Kaczyński: Sądy muszą być nasze, bo reprezentujemy Naród”.



KRS utrwala w Polsce postkomunizm

Posłowie PiS przekonują, że obecna KRS kontynuuje komunizm w Polsce, bo została powołana jeszcze w PRL-u, a kolejni sędziowie są powoływani przez sędziów komunistycznych „na zasadzie kooptacji”. W rzeczywistości wprowadzenie trójpodziału władzy i wynikająca z tego konieczność powołania Krajowej Rady Sądownictwa były postulatami „Solidarności”.

21 lutego 1989 roku, podczas drugiego posiedzenia Podzespołu ds. Reformy Prawa i Sądów, dyskutowano, czy opowiedzieć się za trójpodziałem władzy (czyli oddzielić władzę sądowniczą od innych władz), czy za utrzymaniem jedności władzy (czyli utrzymać centralny ośrodek kierowania państwem).

Jarosław Kaczyński opowiedział się wówczas jednoznacznie za podziałem władzy. O zasadzie jedności władzy państwowej mówił: „To była zasada bardzo mocno związana z tą, miejmy nadzieję, już odchodzącą epoką (…), to była po prostu część stalinowskiej teorii prawa i państwa, od której powinniśmy odchodzić we wszystkich dziedzinach”.

Po pierwszych, częściowo wolnych wyborach 4 czerwca 1989 roku realizowano kolejne ustalenia Okrągłego Stołu, w tym przyjętą 20 grudnia 1989 roku ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Ustrojową rolę Krajowej Rady Sądownictwa rozumiał także Lech Kaczyński, który jako prezydent w liście do KRS z okazji 20-lecia jej powstania pisał: „popierany przeze mnie postulat utworzenia Krajowej Rady Sądownictwa stanowił ważny krok na drodze do uczynienia z Polski demokratycznego państwa”.

Szerzej pisaliśmy o tym w tekście „Kaczyński oskarża Krajową Radę Sądownictwa. O niezależność, o którą sam walczył przy Okrągłym Stole”.



Na przerwanie kadencji pozwolił TK w roku 2007…

PiS uzasadniając przerwanie kadencji członków KRS, powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2007 r. w podobnej sprawie. Rzeczywiście, w 2007 r. Ziobro chciał skrócić ustawą kadencje części członków KRS i TK wypowiedział się w tej sprawie, ale.uznał te przepisy za niekonstytucyjne. W uzasadnieniu wyroku wspomniał o sytuacjach, w których skrócenie kadencji (członka Rady lub innego organu) może być uzasadnione np. w celu przeciwdziałania korupcji lub w przypadku pełnomocnego skazania członka danego organu. „W obydwu tych przypadkach istniał jednak ważny interes publiczny i chodziło o wyeliminowanie stanów faktycznych o charakterze patologicznym” – napisał TK w uzasadnieniu.

PiS ma rację, że ten fragment uzasadnienia wyroku TK jest ważnym argumentem w sprawie oceny konstytucyjności jego aktualnego pomysłu na skrócenie kadencji członków KRS. Ale jest to argument wymierzony przeciwko niemu. Sędziowie zasiadający obecnie w KRS nie popełnili żadnych przestępstw. PiS chce ich wymienić tylko dlatego, że są niezależni.

…i w roku 2017

Piotrowicz stwierdził, że za wyjątkową okoliczność upoważniającą Sejm do przerwania kadencji KRS jest wyrok Trybunału z czerwca 2017 r., według którego obecnych sędziowskich członków KRS wybrano niezgodnie z Konstytucją.

Rzeczywiście, Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej orzekł, że przepisy, na podstawie których wybrano sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, są niekonstytucyjne. Zaskarżył je Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, by rozwiać rzekome wątpliwości prezydenta Andrzeja Dudy wobec skracania kadencji KRS.

Jeśli jednak naprawdę to wątpliwości prezydenta były tą przeszkodą, wyrok Trybunału nie mógł ich rozwiać. Nie dotyczył przecież nowelizacji ustawy i jej przepisu skracającego kadencje, nie powiedział więc nic o jego zgodności z Konstytucją. Ze stwierdzenia, że niekonstytucyjne są przepisy, na podstawie których wybrano sędziów, nie wynika, że ich wybór był nieważny. Trybunał nic takiego nie powiedział.
Uzasadnianie przepisów nowej ustawy o KRS przy pomocy wyroku dotyczącego obecnej, jest więc zwykłą manipulacją.

Szerzej pisaliśmy o tym w tekście „Ziobro zaplątał się w usprawiedliwianiu swojego zamachu na KRS. Przytacza wyrok TK, który go pogrąża”.



Jeszcze więcej kłamstw

PiS używa jeszcze co najmniej kilku kłamstw i manipulacji. Przekonuje, że w opinii OBWE o ustawie są kardynalne błędy, a dowodem na upolitycznienie obecnej KRS jest fakt, że jej członkowie wypowiadają się o projektach ustaw dotyczących sądownictwa. Te i wiele innych argumentów PiS OKO.press zbijało m.in. w tych tekstach:


Abonament na wolność słowa