Bartłomiej Misiewicz na urlopie wojskiem zarządza przez Facebook. Ogłosił, że pozbawi stopnia generalskiego Waldemara Skrzypczaka. Przy okazji dopuścił się plagiatu, plagiatując pomylił wojskowych i obraził nieżyjących dziadków generała. Jeden był oficerem Wojska Polskiego w II RP, za co siedział w stalinizmie, a drugi zginął we wrześniu 1939 r.


Bartłomiej Misiewicz zaprzeczył dziś na twitterze, że był autorem cytowanego przez nas wpisu. Twierdzi, że to była fałszywka. Siedem minut później na profilu FB, który cytujemy w artykule, pojawił się identyczny wpis podpisany przez Misiewicza


Generał Skrzypczak podpadł Misiewiczowi, gdy skrytykował salutowanie „osobie bez żadnych uprawnień” przez oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego, przy okazji nazywając po imieniu kwalifikacje Misiewicza.


Jeżeli żołnierz jest zmuszany do oddawania honoru osobie, która na dobrą sprawę nie ma żadnych uprawnień do tego, żeby być tym, za kogo się podaje, to pomijam, że to łamanie prawa i regulaminów wojskowych, ale jest to pogardzanie żołnierzem i mundurem.

Waldemar Skrzypczak, Polsat News - 30/01/2017

fot. Polsat News


Prawda. Chyba, że Misiewicz jest flagą ministra obrony narodowej.


Waldemar Skrzypczak ma rację. Regulamin Ogólny Sił Zbrojnych w art. 35-44 dokładnie opisuje zasady oddawania honorów przez wojskowych, a w art. 45-58 przez oddziały wojskowe. Z przepisów wynika jednoznacznie, że „żołnierze są obowiązani oddawać honory” tylko:

  • Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej;
  • Marszałkom Sejmu i Senatu;
  • Prezesowi Rady Ministrów;
  • Ministrowi Obrony Narodowej;
  • przełożonym, starszym i równym stopniem;
  • kombatantom występującym z widocznym oznaczeniem stopnia wojskowego;
  • fladze państwowej, proporcowi Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, fladze Ministra Obrony Narodowej, Marszałka Polski, Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, flagom rodzajów sił zbrojnych i banderze wojennej – w czasie ich oficjalnego podnoszenia i opuszczania (eksponowania), sztandarom wojskowym oraz banderze wojennej podczas wchodzenia na okręt i schodzenia z okrętu;
  • przed Grobem Nieznanego Żołnierza; symbolom i miejscom upamiętniającym bohaterską walkę i męczeństwo Narodu Polskiego i innych narodów, jeśli są tam wystawione posterunki honorowe;
  • pogrzebom z wojskową asystą honorową.

Dodatkowo art. 6 stanowi, że „Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Prezes Rady Ministrów i Minister Obrony Narodowej są przełożonymi wszystkich żołnierzy”.

Salutowanie Bartłomiejowi Misiewiczowi jest łamaniem Regulaminu Ogólnego Sił Zbrojnych. Rzecznik prasowy i dyrektor gabinetu politycznego MON nie jest przełożonym żołnierzy. Nie spełnia też żadnego innego kryterium.



Misiewicz odpowiada plagiatem

Na odpowiedź rzecznika MON nie trzeba było długo czekać. Choć jest na urlopie, na który został wysłany po tym, jak „Fakt” opisał jego zakrapianą imprezę w białostockim klubie „WOW”, Bartłomiej Misiewicz zamieścił na Facebooku spory tekst o generale Skrzypczaku. Post później skasował, ale jego liczne kopie krążą po Facebooku i Twitterze.

Zdecydowaną większość tekstu Misiewicz po prostu przekleił  z artykułu „Syn generała idzie na wojnę”, opublikowanego w „Gazecie Krakowskiej” w 2008 roku. To stamtąd pochodzą słowa o dorastaniu na wojskowym osiedlu i o „skażeniu genetycznym”.

Problem w tym, że fragment tekstu, który skopiował Bartłomiej Misiewicz, nie dotyczy Waldemara Skrzypczaka lecz jego syna – Renarta, który jak przystało na Skrzypczaka także jest żołnierzem.

Misiewicz najprawdopodobniej wiedział, że fałszuje opowieść o rodzinie Skrzypczaków. W skopiowanym z gazety tekście wprowadził zmianę – lata 80. zamienił na lata 70.

W oryginalnym artykule czas akcji określono tak: „był początek lat 80., ojciec chodził w pięknym zielonym mundurze, dowodził ludźmi”. W swoim tekście Misiewicz cofnął akcję o dziesięć lat: „był początek lat 70., ojciec chodził w pięknym zielonym mundurze, dowodził ludźmi”. Dzięki tej zmianie opowieść pasuje do urodzonego w 1956 roku Waldemara Skrzypczaka. Ale tylko do wieku, bo w latach ’70 ojciec Waldemara, Zdzisław, pracował w Wojskowej Komendzie Uzupełnień.


  • Zobacz cały wpis i zdjęcie wpisu Misiewicza

    Proszę dać mi spokój!!! Kolejny Generał moralista ktory przysięgał na wierność Związkowi Sowieckiemu tworzy bzdury na mój temat. Kim jest gen. Waldemar Skrzypczak?

    Skrzypczak dorastał na typowym wojskowym osiedlu w Kołobrzegu, gdzie jego ojciec służył w 32 Pułku Zmechanizowanym.

    Czteropiętrowe betonowe bloki, trochę zieleni, obok jednostka. Był początek lat 70., ojciec chodził w pięknym zielonym mundurze, dowodził ludźmi. Każdy chłopak na osiedlu chciał wtedy zostać żołnierzem, więc razem z kolegami bawili się w wojnę, bo w nic innego nie wypadało się bawić w prywatnych koszarach.

    Za pierwsze własne pieniądze kupił mundur. Miał 17 lat, kiedy ojciec zabrał go na poligon. To było coś: czołgi, ostrzał, prawdziwe akcje bojowe. Czy miał świadomość, że to tylko atrapa, że to „cudne wojsko” nie wygrałoby nie tylko żadnej wojny, ale nawet bitwy?

    Że tak jak w Polsce jaruzelskiej na kartki były mięso, papierosy czy wódka, tak w jaruzelskiej armii „na kartki” były paliwo i amunicja? Wiedział, nie wiedział – bez znaczenia. Był skażony genetycznie: ojciec oficer, dziadek oficer, pradziadek służył w carskiej armii.

    Dzisiaj złożyłem skargę do MON w sprawie pozbawienia stopnia generalskiego Waldemara Skrzypczaka.

    fot. Twitter


Saga wojskowej rodziny Skrzypczaków

Obrażeni przez Misiewicza dziadkowie Waldemara Skrzypczaka nie byli żołnierzami komunistycznego wojska. Ich historia jest dobrze znana dzięki wywiadowi-rzece „Moja wojna”, którego Skrzypczak udzielił Pawłowi Reszce i Michałowi Majewskiemu w 2010 roku. Pierwszy został zmobilizowany w 1939 roku i zginął po tygodniu wojny podczas bombardowania Twierdzy Modlin.

Drugi dziadek Waldemara Skrzypczaka był oficerem Wojska Polskiego w II Rzeczpospolitej. W 1939 walczył z Niemcami, został wzięty do niewoli, wypuszczony, wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, a po aresztowaniu za sabotaż na kolei trafił do obozu w Buchenwaldzie, skąd wyszedł dopiero w 1945 roku.

Do Polski wrócił w 1947, wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Niemal od razu trafił na dwa lata do kopalni za obrażenie po pijanemu Józefa Stalina. Potem siedział znowu – za to, że był przedwojennym oficerem, aż do 1951 roku. Do armii w PRL już nigdy nie wrócił.

Ojciec Waldemara, Zdzisław, podczas II wojny światowej był kurierem Armii Krajowej. Po wojnie, w wieku 18 lat, poszedł do szkoły wojskowej.W 1950 roku został skierowany najpierw do Szczecina, a później do Kołobrzegu, gdzie służył w jednym garnizonie z Ryszardem Kuklińskim. Pułk Zdzisława Skrzypczaka brał udział w wydarzeniach Grudnia ’70, gdy pracownicy stoczni Gdynia zostali ostrzelani przez wojsko, a zginęło dziesięć osób – jednak Zdzisław Skrzypczak nie brał bezpośredniego w  udziału w tych wydarzeniach. Znajdował się w punkcie dowodzenia. Po 1970 roku przeszedł do pracy w administracji, dokładniej w Wojskowej Komendzie Uzupełnień.

Wreszcie nieprawdą jest, że generał Skrzypczak przysięgał na wierność Związkowi Sowieckiemu. Choć służył w Wojsku Polskim w PRL, to karierę zrobił dopiero w wolnej Polsce. Podpułkownikiem został w 1993 roku.


Język polski nie jest niestety mocną stroną rzecznika prasowego Antoniego Macierewicza. Sformułowanie „złożyłem skargę do MON w sprawie pozbawienia stopnia generalskiego Waldemara Skrzypczaka” oznacza, że ktoś pozbawił generała Skrzypczaka stopnia, a Misiewicz zaskarżył tę decyzję. Zakładam jednak, że dyrektorowi Misiewiczowi chodzi o to, że do MON trafiła jego skarga na generała, w której domaga się pozbawienia Skrzypczaka stopnia wojskowego za przypomnienie żołnierzom, że nie powinni salutować dyrektorowi gabinetu politycznego MON.


Abonament na wolność słowa

 


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym