Już od dekady olsztyńska polityka toczy się w cieniu ujawnionej, a nierozliczonej seksualnej przemocy byłego prezydenta miasta Czesława Małkowskiego. Już 4 listopada 2018 w II turze olsztynianki i olsztynianie będą mogli kolejny raz zagłosować na... Czesława Małkowskiego

Temat oskarżeń wobec Małkowskiego w ogóle nie wybrzmiał w olsztyńskiej kampanii samorządowej – politycy się nim nie zajmowali, choć poruszała go lokalna „Wyborcza”. Partie również nabrały wody w usta.

PiS otwarty na współpracę

Sam Czesław Małkowski jeszcze w 2005 roku wystąpił z SLD, nie związał się już potem z żadną partią. Teraz jednak trzyma za niego kciuki… Prawo i Sprawiedliwość. Również Małkowski czyni miłe gesty wobec PiS.

„Nie ukrywam, że troszkę mu kibicowałem” – mówił Małkowski w jednym z wywiadów w „Gazecie Olsztyńskiej” o Michał Wypiju, kandydacie Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Olsztyna.

PiS-owi nie przeszkadza, że Małkowski był w PRL cenzorem i sekretarzem PZPR, że ciągnie się za nim długa historia zarzutów i procesów o seksualną przemoc. Ważne, że Małkowski dysponuje w  wybranej 21 października radzie miasta własnym czteroosobowym klubem. To dla PiS-u jedyna szansa na rządzenie w Olsztynie.

Z partią Jarosława Kaczyńskiego nie zawrze porozumienia ani klub Koalicji Obywatelskiej (9 radnych), ani czteroosobowy klub Piotra Grzymowicza, obecnego prezydenta Olsztyna wspieranego przez PSL – kontrkandydata Małkowskiego w drugiej turze.

Dlatego lider olsztyńskiego PiS, Jerzy Szmit, krytykuje dziś wyłącznie Piotra Grzymowicza. Koszty moralne czy wizerunkowe się nie liczą, dlatego PiS krytykuje przed drugą turą wyłącznie kandydata PSL.

Dziesięć lat skandalu

21 stycznia 2008 roku „Rzeczpospolita” opublikowała tekst Mariusza Kowalewskiego „Skandal w magistracie”, który zawiera oskarżenie urzędującego prezydenta Olsztyna Czesława Małkowskiego o molestowanie pracujących w urzędzie kobiet oraz zgwałcenie jednej z nich, gdy była w zaawansowanej ciąży.

28 lutego 2008 na polecenie białostockiej prokuratury Małkowski został zatrzymany i wyprowadzony w kajdankach z ratusza, a w połowie marca trafił do aresztu, gdzie przebywał do 26 września. Początkowo publicznie zapewniał, że nigdy nie zdradził żony.

W kwietniu „Rzeczpospolita” poinformowała, że przyznał się do seksualnych kontaktów z podwładną, która oskarżyła go o gwałt –  jednocześnie stwierdził jednak, że wszystko miało miejsce za jej zgodą. Małkowski przeprosił żonę za romans, a doniesienia uznaje za manipulacje. W tym czasie kolejna podwładna składa przeciwko niemu pozew.

Polityczna epopeja z gwałtem w tle

Kilka miesięcy później odbywa się referendum, w wyniku którego Małkowski traci stanowisko. Za odwołaniem głosują 24 tys. 843 osoby, przeciw 18 tys. 348. Broniących prezydenta nie powstrzymały ani oskarżenia, ani krążące nagrania nieprzyzwoitych rozmów, ani zdjęcia półnagiego prezydenta w służbowym gabinecie. Na łamach „Polityki” przyznaje, że ma syndrom Clintona, ot cała wina, a to jest przecież „kategoria romans, a nie mobbing”.

Po prawie dwóch latach Małkowski znów zaczyna pokazywać się publicznie, pojawiają się nawet głosy, że zastanawia się nad startem w wyborach samorządowych 2010 roku. Nikt nie bierze ich na poważnie, bo przecież nie będzie chciał tak kompromitować siebie i miasta. Wszelkie wątpliwości rozwiewa spot wyborczy, w którym Czesław Jerzy Małkowski na tle portretu Jana Pawła II i buchającego ogniem kominka już jako kandydat na prezydenta  apeluje: „Inwestujmy tak, by nie zapominać o grupach, które dotyka wykluczenie społeczne – o kobietach”.

22 listopada 2010 roku w I turze wyborów zdobywa 38,99 proc. głosów, w drugiej nieznacznie przegrywa z byłym wiceprezydentem Piotrem Grzymowiczem.

Proces b. prezydenta trwa nieprzerwanie od 2011 roku. W 2015 roku  Sąd Rejonowy w Ostródzie skazuje go na 5 lat pozbawienia wolności i zakazuje sprawowania stanowisk kierowniczych w jednostkach samorządu terytorialnego aż do 2021, uznając go za winnego zgwałcenia podległej mu ciężarnej urzędniczki i usiłowania gwałtu kolejnej.

Z powodu przedawnienia sąd umarza zarzuty molestowania seksualnego. Jednak wyrok jest nieprawomocny i po apelacji Sąd Okręgowy w Elblągu kieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia, co trwa do dziś.

Czyli formalnie Małkowski, jak powiedział  w 2014 roku w Olsztyńska TV, jest „czysty jak łza” i może ubiegać się o ponowny wybór. Nie pierwszy zresztą raz – w 2014, mimo toczącego się procesu, wystartował w wyborach zdobywając w I turze 39,53 proc. poparcia, a w drugiej przegrywając różnicą kilkuset głosów.

Tematu nie ma

Tegoroczny start Małkowskiego na prezydenta Olsztyna był w zasadzie pewny, a o swoim postanowieniu kandydat powiadomił podczas konferencji prasowej: „Byłoby dziwne, gdybym tego nie zrobił. Startowałem w 2006, w 2010 i w 2014 roku. Jaki jest powód, aby teraz nie startować?”.

Do sprawy gwałtu odnosił się z oporami. Za to udzielił sponsorowanego wywiadu w „Gazecie Olsztyńskiej”. Na pytanie, dlaczego oskarżająca go o gwałt kobieta zdecydowała się wystąpić przeciwko niemu, odpowiada: „Myślę, że dziś ta pani bardzo żałuje, że dała się w to wszystko uwikłać”. Czyli nie tylko tłumaczy swoje zachowanie, ale wielkodusznie okazuje  miłosierdzie wobec kobiety.

Olsztyna zarzut gwałtu nie razi

Podstawowe pytanie brzmi: Czy mężczyzna, który usłyszał wyrok w sprawie o gwałt podwładnej, będącej w zaawansowanej ciąży, powinien obejmować najwyższe stanowisko w urzędzie? Czesław Małkowski twierdzi, że tak. Trudno, tak już ma. Gorzej, że podobnego zdania jest  22 tys. 465 osób, które oddały na niego swój głos 21 października w I turze tegorocznych wyborów samorządowych.

Jak to możliwe, że ludzie głosują na człowieka, który usłyszał wyrok za gwałt? Przecież to jest poza polityką, poza jakąkolwiek dyskusją światopoglądową. Olsztyniacy popierający kandydaturę Małkowskiego dają jasny sygnał, że przemoc jest akceptowana, bo przecież uhonorowanie oprawcy najwyższym urzędem jest właśnie maksymalną formą aprobaty.

Ofiar nikt nie pyta

Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co muszą czuć skrzywdzone przez niego kobiety i ich najbliżsi. Sytuacja doskonale obrazuje charakter przemocy seksualnej w Polsce. Cały czas pokutuje przekonanie, że gwałciciel to oprawca wyskakujący z krzaków, uzbrojony w nóż, butelkę chloroformu i pigułkę gwałtu.

Tymczasem z badań wynika, że w 80 procentach przypadków krzywdzicielem jest osoba dobrze znana ofierze: przełożony, partner, znajomy. A tym, co paraliżuje ofiary jest poniżenie, groźba, pozycja społeczna i poczucie wstydu.

Przyzwolenie na przemoc i gwałt ma się dobrze we współczesnej Polsce, a w XXI wieku dalej panuje przeświadczenie, że wina leży po stronie kobiety, bo mężczyzna jest, jaki jest, wiadomo. I jak się okazuje – nie ma sensu zgłaszać spraw do organów ściągania, skoro temat ciągnie się latami, wyrok nie przeszkadza w sprawowaniu władzy, a słowa poszkodowanych kobiet tracą na znaczeniu na rzecz wyborczych obietnic.

Internet nie współczuje

Przy okazji wyborów pojawiły się pod artykułami o starcie Małkowskiego komentarze, których być nie powinno, a które wylewają się niczym zatkane szambo zawsze wtedy, kiedy porusza się temat przemocy seksualnej: „Sama chciała, a teraz świętą udaje”, „Po prostu chciałaś tego kobieto. Wstydź się kobieto!!!!!!!”, „Ale przecież faktem jest, że kobietom do wspinania się po szczeblach kariery bardziej potrzebna jest żopa niż rozum i kwalifikacje”, „Suka nie da, pies nie ruszy!”.

Autorom tych obelg przypominam, że zanim kolejny raz cisną taką „dowcipną” uwagą, niech się zastanowią, czy chcieliby, żeby ją usłyszała ich żona, matka, partnerka czy córka.

Jestem olsztynianką i przeraża mnie to, co dzieje się w moim rodzinnym mieście. W mieście, w którym tak wielu mieszkańców daje przyzwolenie na gorsze traktowanie kobiet, nie uznaje się ich nietykalności cielesnej, i którym cały czas trzeba tłumaczyć, że „nie” oznacza brak zgody.

Co prawda klęka się z namaszczeniem przed Matką Boską, a Matce Polce oddaje hołd w postaci wierszy, ale jednocześnie w debacie o prawach kobiet padają wulgarne pytania „kto to rucha?” i „jak można zgwałcić prostytutkę?” – nie można, wiadomo, he, he.

Prawie 90 procent Polek doświadczyło jakiejś formy przemocy seksualnej, a aż 92 procent ofiar gwałtu nigdy nie zgłosiło przestępstwa. Może z powodu wstydu, a może z powodu braku wiary w jakąkolwiek pomoc. Ktoś, kto manipuluje cudzym wstydem, ma kolosalną władzę.


OKO prześwietla kandydatów na prezydenta.
Dzięki Twojemu wsparciu.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!