Politycy obozu rządzącego próbowali w mediach przedstawiać swoje racje w sporze z Izraelem i naukowcami, krytykującymi nowelizację ustawy o IPN. Po drodze dopuścili się szeregu manipulacji i przekłamań – mówiąc np. że „Polacy byli ofiarami na równi z Żydami” albo porównując przekłamania dotyczące „polskich obozów śmierci” do kłamstwa oświęcimskiego

Przedstawiciele władzy bronią jednym głosem nowelizacji ustawy o IPN, krytykowanej m.in. przez naukowców polskich, przez rząd Izraela, prasę zachodnią. Nowelizacja nakłada karę do 3 lat więzienia na każdego, kto „publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie”.

Ktokolwiek pisał im skrypt – a wiadomo, że jakiś fachowiec od PR kształtuje „przekaz dnia” partii (pisaliśmy o tym np. tutaj) – trochę jednak przestrzelił i w kilku kwestiach rozminął się z prawdą.

Oto cztery najważniejsze manipulacje.

1. Polacy nie kolaborowali z Hitlerem


Instytucje, które reprezentowały naród polski, zachowywały się więcej niż przyzwoicie na tle wielu innych narodów, które współpracowały z Hitlerem

Patryk Jaki, TVP Info - 29/01/2018

11.10.2017 Warszawa , Ministerstwo Sprawiedliwosci . Wiceminister Patryk Jaki podczas prezentacji projektu Ustawy Reprywatyzacyjnej . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Nie o to chodzi. Instytucje rządowe tak, ale wielu Polaków współpracowało


Wiceministrowi sprawiedliwości Patrykowi Jakiemu wtórował b. minister obrony Antoni Macierewicz w TV Republika.

„Nie ma wątpliwości, że jesteśmy jedynym państwem, które w żaden sposób nie kolaborowało z okupantami. Niemcy stosowali odpowiedzialność zbiorową względem osób, które broniły Żydów. W narodzie polskim nie było żadnych formacji SS. To jest jednolite zachowanie narodu polskiego!”

W obu tych wypowiedziach zawarta jest ta sama manipulacja. Rzeczywiście, państwo polskie nie kolaborowało z okupantem i nie było polskich formacji SS. Najważniejszym powodem było jednak to, że marionetkowego państwa polskiego nie życzył sobie Hitler.

Pewne próby negocjacji z Niemcami podejmowano na początku wojny. Historyk prof. Włodzimierz Borodziej wylicza wśród nich tzw. memoriał lizboński z lipca 1940 roku oraz propozycje składane władzom w Berlinie przez byłego premiera RP Leona Kozłowskiego (skazany zaocznie za to na śmierć przez sąd polowy armii Andersa), a także pomysł stworzenia armii polskiej, która ramię w ramię z Hitlerem walczyłaby przeciwko ZSRR, który podjął publicysta Władysław Studnicki.

Sprawą osobną jest jednak zachowanie instytucji polskich, które funkcjonowały pod okupacją. Historycy spierają się o rolę polskiej policji (tzw. „policji granatowej”). Wielu policjantów współpracowało z ruchem oporu. Ale ostatnie badania prowadzone przez historyków zajmujących się Zagładą – w tym m.in. prof. Jana Grabowskiego i naukowców związanych z Centrum Badań nad Zagładą Żydów PAN – odsłoniły ogromną skalę współpracy polskiej policji z Niemcami w łapaniu i mordowaniu Żydów. Znaczącą rolę odegrała w tym także – również polska – straż pożarna.

A zatem: państwo polskie nie kolaborowało z Niemcami, ale też nikt tego nie twierdzi (np. ambasador Izraela przyznawała to wielokrotnie). Porównywanie z innymi państwami jest zaś ryzykowne i przekracza raczej kompetencje wiceministra Jakiego, wcześniej jako historyka raczej mało znanego.

Spór dotyczy zakresu współudziału Polaków w Zagładzie – Polaków pod okupacją , a nie instytucji państwa polskiego. Manipulacja dokonana przez obu polityków polega na przypisaniu bliżej nieznanym osobom „wrogim Polsce” twierdzeń, które są jawnie fałszywe.

2. Polacy i Żydzi byli ofiarami na równi


Polacy byli ofiarami na równi z Żydami. Musimy bronić tej prawdy historycznej

Joanna Kopcińska, 1PR - 30/01/2018

Fot. Malgorzata Kujawka / Agencja Gazeta


Fałsz. Okupant traktował Polaków i Żydów diametralnie inaczej


Pani rzeczniczka rządu PiS dodawała: „Prawda historyczna to nasza tożsamość. Nie możemy pozwolić na jej fałszowanie”.

Fałszowaniem historii jest jednak twierdzenie, że Polacy byli ofiarami „na równi” z Żydami. W niemieckim planie urządzenia Europy i świata po wygranej nazizmu miejsca Polaków i Żydów było zupełnie inne. Żydzi byli zamykani w gettach, głodzeni, pozbawiani własności i praw, a później masowo mordowani – czy to w obozach zagłady (na terenach polskich), czy też w ogromnych egzekucjach (na terenach b. ZSRR). Żydzi mieli zostać wytępieni całkowicie – i też zginęło 90 proc. tych, którzy znaleźli się pod niemiecką okupacją.

Polacy byli także traktowani jako przedstawiciele niższej rasy, a Niemcy systematycznie mordowali polskie elity i odbierali podbitemu narodowi możliwość prowadzenia edukacji. Eksploatowali także ziemie polskie gospodarczo i stosowali represje na masową skalę. Nie mieli jednak w planach całkowitego wyniszczenia narodu polskiego. W nazistowskiej wizji świata to Żydzi byli specjalną rasą – źródłem wszelkiego zła, od bolszewizmu po kapitalizm – zasługującą na całkowite wyniszczenie. Także pod okupacją ich sytuacja była nieporównywalnie gorsza.

Oczywiście każda śmierć jest taka sama, ale tylko w tym sensie Polacy mogli być ofiarami „na równi” z Żydami. Polityka niemiecka wobec obu grup była diametralnie różna.

3. „Polskie obozy śmierci” są częścią kłamstwa oświęcimskiego


„Polskie obozy śmierci” są częścią kłamstwa oświęcimskiego.

Michał Dworczyk, TVN24 - 30/01/2018

fot. Polsat News


Manipulacja. To znaczące rozszerzanie definicji kłamstwa oświęcimskiego


Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera, manipuluje. „Kłamstwo oświęcimskie” z definicji odnosi się przede wszystkim do negowania faktu, że Zagłada miała miejsce (np. istnienia komór gazowych), umniejszania liczby zamordowanych Żydów przez Niemców i ich współpracowników, czy odmawianiu Hitlerowi sprawczej roli w Zagładzie. Najbardziej znanym negacjonistą jest Brytyjczyk David Irving, nie brakowało ich jednak także w innych krajach – w tym w Polsce (przypadek opolskiego wykładowcy Dariusza Ratajczaka).

Negacjonizmem byłoby więc raczej umniejszanie roli Polaków w Zagładzie wbrew opracowaniom historyków.

Sformułowanie „polskie obozy śmierci” jest fałszywe i nieprawdziwe, ale nie ma w nim negacji samego faktu, że Zagłada miała miejsce, ani umniejszania jej skali.

4. Nie będą karani naukowcy i artyści

Taki argument pojawiał się wielokrotnie. Użył go w „Gościu Wiadomości” 30 stycznia prezydent Duda oraz wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” 30 stycznia. Posłużył się nim także minister Dworczyk w TVN24.


Z ustawy wyłączone są wszelkie badania naukowe i działalność artystyczna. Nie ma mowy, aby ograniczać wolność wypowiedzi. (...) O ewentualnej karze będzie decydował sąd.

Michał Dworczyk, TVN24 - 30/01/2018

Fot. Wikipedia


Minister właśnie sam sobie przeczył. O "sąd" właśnie się rozchodzi


Manipulacja. Jak wskazywało wielu polskich naukowców (w tym specjaliści z Centrum Badań nad Zagładą Żydów czy dyrektor muzeum Żydów Polskich POLIN prof. Dariusz Stola) problem stanowi to, kto ma decydować o uznaniu dzieła za naukowe czy artystyczne. Sama perspektywa procesu sądowego – którego wynik jest nieznany – może odstraszyć naukowców od zajmowania się niepożądanymi przez władzę tematami. Pisaliśmy o tym obszernie tutaj.

Poza tym, dlaczego wyłączeni spod odpowiedzialności karnej są tylko przedstawiciele tych dwóch zawodów? Czy reszta obywateli będzie karana, jeśli zechce wziąć udział w debacie o przeszłości? A jeśli naukowiec weźmie udział w takiej debacie: czy to obejmie udzielony mu przez ustawę „immunitet”.

A nauczyciele? Kara więzienia za przypisywanie Polakom współodpowiedzialności za udział w Holocauście wisi także nad nauczycielami. Bo kto będzie oceniał, czy mord w Jedwabnem to fakt, czy tylko – jak twierdzi minister Zalewska – opinia. Bezpieczniej będzie posłuchać nowej podstawy programowej i uczyć o polskich bohaterach.

Władze PiS sugerują także niedwuznacznie, że za oburzeniem Izraela stoją jakieś ukryte motywy – albo nacisk w sprawie reprywatyzacji (Polska do dziś nie rozstrzygnęła prawnie sprawy zagarniętego w czasie okupacji mienia żydowskiego), albo kampania wyborcza w samym Izraelu.

Na ten ostatni powód powoływał się np. wiceminister Jaki podczas posiedzenia senackich Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Komisji Kultury i Środków Przekazu 31 stycznia. Do manipulacji rząd PiS dodał więc w ten sposób antysemicką insynuację, cały czas – żeby było zabawniej – podkreślając wolę utrzymania dobrych stosunków z Izraelem.


Historyk i socjolog, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017).
W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym