Kolejna odsłona potyczki pomiędzy polskim rządem a Trybunałem Sprawiedliwości UE. Trybunał postanowił, że wyda wyrok w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym w trybie przyspieszonym - najpewniej w kwietniu 2019 roku. To zła wiadomość dla polityków PiS. Orzeczenie TSUE może zapaść przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i zmienić losy kampanii

Trybunał Sprawiedliwości UE wywiera coraz silniejszą presję na rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Jak podała PAP, TSUE przychylił się do wniosku Komisji Europejskiej o wydanie orzeczenia w sprawie ustawy o SN w trybie przyspieszonym. Wyrok zapadnie najpewniej w kwietniu 2019 roku czyli jeszcze przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zaplanowanymi na koniec maja.

Jeżeli TSUE potwierdzi, że zapisy ustawy o SN są niezgodne z unijnym prawem, może zmienić losy kampanii wyborczej do PE. Bo jak wynika z sondaży m.in. OKO.press Polacy są przychylni UE i dopuszczają ingerencję europejskiego sądu.

Czy Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo zatrzymać reformę sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza ona zasady Unii Europejskiej?

Odpowiedzi wszystkich badanych (w proc.)
 
Odpowiedzi wyborców PiS (w proc.)
 
Odpowiedzi pozostałych osób badanych (w proc.)

Politycy PiS coraz gwałtowniej zaprzeczają, że celem rządu jest wyprowadzenie Polski z Unii.

Minister Spraw Zagranicznych Jacek Czaputowicz posunął się nawet do wyjaśnienia Zbigniewowi Ziobrze, jak niezwykłym narzędziem jest unijne prawo i pouczał go o szerokich kompetencjach Trybunału Sprawiedliwości. W środę 31 października wydał jednak oświadczenie, w którym zaprzecza, że „podważał podstawy wniosku złożonego przez Prokuratora Generalnego. Dokument nie zawiera konkluzji ani wniosków, jakie sugerują niektóre media” (analizę – czytaj tutaj).

Podsumowujemy wydarzenia ostatnich kilku tygodni: kategoryczne decyzje Trybunału i chaotyczne reakcje polityków PiS.

Komisja kontra rząd PiS

Skarga Komisji Europejskiej na polski rząd dotarła do Trybunału Sprawiedliwości 2 października 2018. W opinii KE przepis ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczący wieku emerytalnego sędziów jest niezgodny z unijnym prawem.

Jak pisaliśmy w OKO.press, już latem 2018 roku Komisja Europejska kilkakrotnie wzywała polski rząd do usunięcia tych przepisów z ustawy o SN.

Rząd PiS nie zrobił nic, by złagodzić obawy Komisji. Kontynuował wdrażanie ustawy, usuwał sędziów z SN i powoływał nowych. To dlatego KE postanowiła skierować sprawę do unijnego Trybunału.

We wniosku z 2 października, ze względu na wagę sprawy, Komisja poprosiła TSUE o:

  • wydanie postanowienia o środku zabezpieczającym – zamrożenie działania przepisów ustawy do czasu ostatecznego wyroku Trybunału – TSUE przychylił się do tej prośby 19 października;
  • orzekanie w trybie przyspieszonym – wydanie wyroku w czasie krótszym niż przysługujące Trybunałowi 20 miesięcy. 31 października Trybunał zgodził się także i na to.

Tryb przyspieszony – decyzja przed wyborami do europarlamentu

Decyzję o trybie przyspieszonym miał podjąć prezes TSUE Koen Lenaerts, trwają pracę nad jej formalnym wdrożeniem. Tym samym czas oczekiwania na wyrok skróci się z maksymalnych 20 do zaledwie kilku miesięcy. Jest duże prawdopodobieństwo, że orzeczenie zapadnie pod koniec kwietnia 2019, a więc przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Jego treść może odcisnąć piętno na losach kampanii wyborczej.

Jeżeli Trybunał orzeknie, że Polska uchybiła zobowiązaniom państwa członkowskiego przy nowelizacji ustawy o SN, da opozycji silny oręż w walce o mandaty europosłów pod koniec maja 2019 roku.

Decyzja o przyspieszeniu procedowania nie była zaskoczeniem. 19 października TSUE przychylił się do wniosku KE o zamrożenie ustawy, uznając argumentację Komisji, że sprawa Sądu Najwyższego jest dużej wagi, a sytuacja z każdym dniem się pogarsza.

TSUE zadecydował: Polska ma zawiesić ustawę o SN

19 października TSUE wydał postanowienie w sprawie środka zabezpieczającego – Polska ma zawiesić stosowanie przepisów ustawy o SN do czasu wyroku Trybunału. Jak szybko? Jak zaznaczył sam TSUE – natychmiast.

Trybunał przychylił się do wszystkich postulatów Komisji Europejskiej: Polska ma zaprzestać powoływania do SN nowych sędziów (zwłaszcza na stanowisko pierwszego prezesa), a także przywrócić zwolnionych sędziów do orzekania.

Postanowienie podjął jednoosobowy skład Trybunału w osobie sędzi Rosario Silvy de Lapuerty. Jej decyzja jest dla Polski wiążąca. Tym niemniej rząd będzie mógł przedstawić w Luksemburgu swoje stanowisko. Wysłuchanie odbędzie się 16 listopada – przemawiać będzie zarówno strona skarżona (polski rząd), jak i skarżąca (Komisja Europejska).

Komisja przedstawi swoją ocenę tego, jak Polska wywiązała się z postanowienia TSUE.

Na wniosek Polski, wysłuchanie odbędzie się przed Trybunałem w składzie wielkiej izby, tj. 15 sędziów w tym prezes i wiceprezes oraz trzej prezesi izb.

Wysłuchanie stron jest normalną częścią postępowania przed TSUE – tak samo proces ten przebiegał w przypadku skargi Komisji w sprawie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Po wysłuchaniu Trybunał wyda definitywną decyzję w sprawie środka zabezpieczającego.

Jak kołuje polski rząd

Polski rząd został postawiony pod ścianą. Z jednej strony ciąży na nim obowiązek zastosowania się do postanowienia z 19 października, z drugiej nadal prowadzi kampanię wyborczą przed drugą turą wyborów samorządowych w niedzielę 4 listopada. Przywrócenie do orzekania sędziów przeniesionych w stan spoczynku byłoby dla PiS wizerunkowym ciosem, rząd gra więc na czas.

Politycy PiS – szef MSZ Jacek Czaputowicz, wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, wicemarszałek Senatu Adam Bielan, a także prezydent Andrzej Duda – argumentowali, że decyzja Trybunału wymaga nowelizacji ustawy o SN.

Część polityków odcięła się od tych deklaracji. W piątek 26 października minister Jarosław Gowin mówił, że rząd zadecyduje o ewentualnej nowelizacji dopiero… po drugiej turze wyborów. Minister Jacek Sasin stwierdził, że „decyzja TSUE jest badana przez prawników rządu, ale nie trwają prace nad nowelizacją ustawy”.

W OKO.press argumentowaliśmy, że nowa ustawa najpewniej nie jest konieczna do zrealizowania postulatów Trybunału.

We wtorek 30 października Krajowa Rada Sądownictwa oświadczyła, że zaprzestaje powoływania nowych sędziów do SN. To pierwszy sygnał, że władze zastosują się do decyzji TSUE. Ale rząd nadal nie zrobił nic, by przywrócić do orzekania tych sędziów, którzy zostali odesłani w stan spoczynku.

Tymczasem Sąd Najwyższy zastosował się z własnej inicjatywy do postanowienia TSUE i część sędziów w wieku 65 plus wróciła do pracy.

Rząd może czekać, aż wypowie się Trybunał Konstytucyjny. Zbigniew Ziobro poprosił TK o sprawdzenie konstytucyjności jednego z artykułów Traktatu o Funkcjonowaniu UE. Jego zdaniem unijny Trybunał nie powinien w ogóle orzekać o polskim sądownictwie. Jeżeli TK przychyli się do interpretacji Ziobry, rząd PiS będzie miał argument, by nie stosować się do postanowień TSUE.

Ale czy Trybunał Julii Przyłębskiej to zrobi? To kwestia decyzji politycznej PiS.

Do wniosku Ziobry w oficjalnym stanowisku krytycznie odniósł się szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz, czym zaskoczył opinię publiczną i kolegów z rządu. W OKO.press pokazywaliśmy, że argumenty ministra przypominają stanowisko Komisji Europejskiej – Czaputowicz bronił niezależności TSUE, mówił o specyfice unijnego prawa i o autonomii polskich sądów.

Według wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika resort Ziobry jest zaskoczony stanowiskiem MSZ. Biuro prasowe MSZ łagodziło spór podając, że list ministra „ma charakter informacyjny i ekspercki; nie kwestionuje dopuszczalności wniosku i nie polemizuje z tezami w nim zawartymi”.

Procedura skargi

Postępowanie przed unijnym Trybunałem toczy się w ramach skargi Komisji Europejskiej o stwierdzenie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego na podstawie art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE.

  • Zobacz art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE

    Art. 258. Uchybienie przez Państwo Członkowskie zobowiązaniom Traktatu

    Jeśli Komisja uznaje, że Państwo Członkowskie uchybiło jednemu z zobowiązań, które na nim ciążą na mocy Traktatów, wydaje ona uzasadnioną opinię w tym przedmiocie, po uprzednim umożliwieniu temu Państwu przedstawienia swych uwag.

    Jeśli Państwo to nie zastosuje się do opinii w terminie określonym przez Komisję, może ona wnieść sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Wydając wyrok w tej sprawie, TSUE ma stwierdzić, czy obniżając wiek przejścia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego i stosując go do sędziów powołanych do SN przed 3 kwietnia 2018 roku, a także przyznając prezydentowi prawo do decydowania, którzy sędziowie mogą pozostać w służbie, Polska uchybiła zobowiązaniom państwa członkowskiego.

To procedura odrębna od postępowania, które toczy się wobec Polski na podstawie procedury art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Tam organami decyzyjnymi są Rada Unii Europejskiej i Rada Europejska, które mogą zdecydować o zawieszeniu wobec Polski niektórych praw, w tym prawa do głosowania przedstawiciela polskiego rządu w Radzie.


Lingwistka i europeistka - absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym