Przewodniczący niezależnego stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia i najbardziej znany śledczy, który nie kłania się Zbigniewowi Ziobrze, ma proces dyscyplinarny. Na pierwszą rozprawę przyszło kilkadziesiąt osób, by dać wsparcie Krzysztofowi Parchimowiczowi

Proces dyscyplinarny Krzysztofa Parchimowicza, pierwszy w jego karierze zawodowej, miał zacząć się w czwartek 11 kwietnia 2019.

Tuż po południu pod sądem dyscyplinarnym, który mieści się w małych pomieszczeniach na tyłach siedziby Prokuratury Krajowej w Warszawie, zebrało się kilkadziesiąt osób. Parchimowicza przyszli stołeczni sędziowie i prawnicy, osoby związane z inicjatywą Wolna Prokuratura, czy lider Obywateli RP Wojciech Kinasiewicz.

Byli też dziennikarze. Wszyscy potem weszli do budynku sądu dyscyplinarnego i stłoczeni w wąskim korytarzu czekali na wywołanie rozprawy.

O godz. 13.00 otworzyły się drzwi do małego pokoju, do którego wlał się tłum. By jak najwięcej osób mogło się w niej zmieścić, wszyscy stali. Część została na korytarzu (drzwi były otwarte).
Widząc co się dzieje jeden z obrońców Krzysztofa Parchimowicza złożył wniosek o zmianę sali.

Wniosek argumentował fatalnymi warunkami zarówno dla obrońców, jak i dla sądu dyscyplinarnego oraz dla widowni. Dodał, że zmiana sali na większą zapewni też realizację zasady jawności postępowań dyscyplinarnych.

Po krótkiej naradzie sąd dyscyplinarny – składający się z prokuratorów – zgodził się z tym wnioskiem. Odroczył rozprawę bez wskazania terminu, kolejne posiedzenie odbędzie się w innej, dużej sali. Sąd może taką salę wynająć od Prokuratury Krajowej lub znajdującej się w tym samym budynku nowej KRS.

Krzysztof Parchimowicz podczas rozprawy dyscyplinarnej

Zarzut za komunikat Stowarzyszenia

Prokurator Krzysztof Parchimowicz w tym procesie dyscyplinarnym ma postawiony zarzut w związku z działalnością jako przewodniczący stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego dla prokuratorów miał on uchybić godności urzędu, gdy dwa lata temu zdecydował o publikacji na stronie Lex Super Omnia komunikatu „Stanowisko w sprawie instrumentalnego podejmowania śledztw”.

W komunikacie stowarzyszenie wzięło w obronę sędzię Agnieszkę Pilarczyk z Krakowa, która uniewinniła lekarzy oskarżonych przez Zbigniewa Ziobrę o przyczynienie się do śmierci jego ojca, choć nie wymieniło jej nazwiska.

„W treści zamieszczonego przez Prokuratora Regionalnego w Katowicach Tomasza Janeczka komunikatu o wszczęciu w dniu 3 lutego 2017 roku śledztwa w sprawie krakowskiego procesu wskazano z imienia i nazwiska sędziego, wobec którego postępowanie ma się toczyć. Nie można zaakceptować tak sformułowanej informacji prokuratora, który nie bacząc na to, że przekształcenie postępowania w fazę ad personam wobec sędziego ustawa uzależnia od uprzedniej zgody sądu dyscyplinarnego, powiadamia opinię publiczną o jego personaliach, stygmatyzując tę osobę i tym samym naruszając jej dobra osobiste. Działanie takie nosi bowiem cechę bezprawności” – napisało Stowarzyszenie.

„Żądamy zatem niezwłocznego usunięcia z tego komunikatu danych dotyczących sędziego, którego decyzje są przedmiotem wszczętego śledztwa” – czytamy w stanowisku stowarzyszenia.

Katowicka prokuratura zaczęła badać opinię sądową wydaną przez lekarzy w procesie lekarzy ojca ministra Ziobry. W komunikacie podano, że wszczęto postępowanie w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez sędzię prowadzącą sprawę.

I to skrytykowało stowarzyszenie Lex Super Omnia. Bo taka informacja stygmatyzuje Pilarczyk, na którą wtedy wywierano ogromną presję. Zaś to dodatkowe śledztwo odebrano jako próbę nacisku na nią. Komunikat katowickiej prokuratury, według Lex Super Omnia, może też naruszać dobra osobiste sędzi i „nosić cechy bezprawności”.

„Bezprawność” zabolała

Stanowisko stowarzyszenia nie spodobało się rzecznikowi dyscyplinarnemu, zwłaszcza słowo o „bezprawności” działania katowickiej prokuratury. Postawił za to zarzut Krzysztofowi Parchimowiczowi, ale też pozostałym członkom zarządu Lex Super Omnia, czyli Dariuszowi Kornelukowi i Katarzynie Gembalczyk.

Dyscyplinarki domagał się Prokurator Regionalny w Katowicach Tomasz Janeczek. Sprawę dostał najpierw zastępca rzecznika dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego dla okręgu warszawskiego i ją umorzył. Uznał, że nie można ustalić, kto podjął decyzję o publikacji komunikatu.

Ale sprzeciw wniósł pierwszy zastępca Prokuratora Generalnego Bogdan Święczkowski i wyznaczono do prowadzenia tej sprawy rzecznika dyscyplinarnego dla okręgu łódzkiego. A ten przesłuchiwał członków Lex Super Omnia, by ustalić, kto opublikował komunikat.

Rzecznikowi się to jednak nie udało, a mimo to uznał, że odpowiada za to zarząd stowarzyszenia. Dlatego postawił zarzut Parchimowiczowi i pozostałym członkom zarządu. Rzecznik dyscyplinarny zarzucił, że Parchimowicz przesądził o bezprawności działania prokuratury, a tym samym zdeprecjonował jej działania i nie zachował „powagi przy ferowaniu ocen”.

Rzecznik uważa, że prokurator, tak jak sędzia, ma prawo do oceny nieprowadzonej przez siebie sprawy. Ale jeśli uważa, że coś jest bezprawne, to najpierw powinien złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. A dopiero potem informować opinię publiczną, ale nie zarzucając komuś bezprawne działania, tylko informując o tym, że zostało złożone zawiadomienie. By nie przesądzać o czyjejś winie.

Pod dyscyplinarką dla Parchimowicza podpisał się zastępca rzecznika dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego dla okręgu łódzkiego Rafał Sławnikowski.

Parchimowicz chce połączenia spraw całego zarządu

Parchimowicz odmówił złożenia wyjaśnień rzecznikowi dyscyplinarnemu. Chciał by połączyć jego sprawę z dyscyplinarką Korneluka i Gembalczyk. Sąd dyscyplinarny na razie wszystkie te sprawy rozpoznaje oddzielnie. W przyszłym tygodniu będzie rozprawa w sprawie Korneluka, a za dwa tygodnie w sprawie Gembalczyk.

Nie wiadomo czy te rozprawy się odbędą, bo też można spodziewać się na nich tłumu osób, które przyjdą dać wsparcie niezależnym śledczym. I też nie wszyscy zmieszczą się w małych salkach sądu dla prokuratorów.

200 prokuratorów Lex Super Omnia

Szef Lex Super Omnia ma poparcie członków stowarzyszenia. Udało mu się skonsolidować grupę ponad 200 prokuratorów, którzy dają teraz najlepsze świadectwo o tym zawodzie. Pokazują, że nie wszyscy poszli na współpracę z Ziobrą w zamian za awanse czy dodatki finansowe.

Parchimowicz za obronę niezależności w prokuraturze płaci już dużą cenę. Najpierw Ziobro zdegradował go do prokuratury rejonowej. Teraz nękany jest licznymi postępowaniami. Ma już 8 zarzutów dyscyplinarnych i grozi mu mniej więcej drugie tyle zarzutów.

Na razie wybronił się z trzech zarzutów za wypowiedzi medialne – sprawę umorzono. Dodatkową presję wywiera prokuratura. Prowadzi ona śledztwo ws. pisma Parchimowicza z 2009 roku (pracował wtedy w Prokuraturze Krajowej) rzekomo korzystnego – w ocenie obecnej prokuratury – dla oszustów podatkowych. A Parchimowicz jedynie informował w nim o orzeczeniach Sądu Najwyższego.

OKO.press pisało o ściganiu Parchimowicza

:

Mimo wszczynanych wciąż postępowań szef Lex Super Omnia nadal jest aktywny w mediach i na Twitterze.

Nie tylko Parchimowicz i zarząd LSO jest ścigany przez rzecznika dyscyplinarnego dla prokuratorów. Kolejni śledczy mają problemy za pisanie artykułów w prasie, udział w demonstracji KOD w obronie wolnych sądów, czy za zajęcia dla młodzieży.

OKO.press opublikowało listę ściganych prokuratorów:

Na tej liście jest też Jacek Kaucz, który niedawno zmarł. Jego sprawa musi zostać umorzona z urzędu.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym