Dyfamacja

Skrajny przejaw antypolonizmu. Wielkim wyzwaniem dla PiS  – mówił Kaczyński w Sejmie 18 listopada 2015 r. – jest „zabezpieczenie przed akcją dyfamacyjną” [po polsku – „zniesławieniem” – red.], a także „antypolonizmem (…) Polacy, naród, który jako pierwszy stanął do walki z hitleryzmem z bronią w ręku, jest dzisiaj traktowany w gruncie rzeczy jako sojusznik Hitlera, jest traktowany jako współodpowiedzialny za zbrodnie hitleryzmu”. Mamy do czynienia z sytuacją internalizacji odpowiedzialności za Holokaust ze szczególnym uwzględnieniem Polaków. Obce słowa używane z upodobaniem przez Kaczyńskiego mają nadawać wypowiedzi powagę a nawet grozę, choć zamiast „internalizacji” (słowo oznacza uwewnętrznienie, przypisanie sobie samemu) powinno być raczej „przypisanie odpowiedzialności Polakom”. Słowo „dyfamacja”, w dodatku opisane jako „akcja dyfamacyjna” sugeruje zorganizowane antypolskie działania, a w rzeczywistości chodzi o pojedyncze przypadki użycia przez światowe media terminu „polskie obozy koncentracyjne”, co kończyło się zwykle (choć nie zawsze) opublikowaniem przeprosin. Dopiero rządy PiS uruchomiły defamację na dużą skalę.