Mocne zainteresowanie prezydenta Macrona sprawami praworządności w Polsce czy na Węgrzech to przejaw przemyślanego podziału zadań w francusko-niemieckim duecie. Berlin jest powściągliwszy w otwartym krytykowaniu Polski, m.in. z powodów historycznych. Obowiązek wytykania zagrożeń spadał na Komisję Europejską, teraz tego zadania śmiało podejmuje się Paryż

Dwudniowe posiedzenie Rady Europejskiej (szczyt UE), które odbyło się w ostatni czwartek i piątek w Brukseli, było przerwane dość krótkimi obradami w gronie przywódców tylko 27 krajów UE, czyli bez Wlk. Brytanii. Tym razem w Brukseli nie było bardzo burzliwych obrad, ale decyzje w sprawie unii obronnej mogą – z perspektywy kilku, kilkunastu lat – okazać się najowocniejszymi postanowieniami UE w tym roku. Oto najważniejsze wydarzenia szczytu.

Francja-Niemcy wobec Polski

„Europa to nie supermarket” – to najgłośniejsze sformułowanie z wywiadu francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona dla kilku gazet (w tym „Wyborczej”), który opublikowano w pierwszym dniu szczytu UE. Macron oskarżył kraje naszej części Unii o łamanie wartości oraz dobieranie sobie z UE tylko tego, co im pasuje. O „supermarket” spytano kanclerz Angelę Merkel na konferencji prasowej w pierwszym dniu szczytu.  „Jesteśmy wspólnotą wartości. Popieram Komisję Europejską wzywającą do wdrażania państwa prawa. I w tym kontekście jest ważne, że prezydent Macron ponownie to podkreśla. To kolejny dowód, że w tej kwestii stanowiska Niemiec i Francji są tożsame” – odpowiedziała Merkel.

Prezydent Francji w piątek rano, czyli drugiego dnia szczytu, powrócił do sformułowania o „supermarkecie” w czasie spotkania z przywódcami Grupy Wyszehradzkiej, w tym premier Beatą Szydło. „Przyjmowanie uchodźców to nasz obowiązek. To sprawa honoru. Jeżeli państwa Unii w kwestiach migracji podejmują decyzje niezgodne z zasadami i uzasadniające rozpoczęcie procedury sankcji, powinny wziąć za to odpowiedzialność” – powiedział Macron w piątek na wspólnej konferencji z Merkel, odnosząc się do procedury dyscyplinującej wszczętej wobec Polski, Węgier i Czech przez Komisję Europejską za sabotowania rozdzielnika uchodźców. Natomiast Merkel przekonywała, że nie ustanie w wysiłkach przekonywania krajów Europy środkowo-wschodniej do przyjęcia uchodźców z rozdzielnika.

Z punktu widzenia Polski nowością jest bardzo mocne zainteresowanie Macrona (w porównaniu do jego poprzednika François Hollande’a) sprawami praworządności w Polsce czy też na Węgrzech. Wydaje się, że to przejaw przemyślanego podziału zadań w francusko-niemieckim duecie. Jak zwykle, Berlin jest powściągliwszy w otwartym krytykowaniu Polski, m.in. z powodów historycznych. Jednak o ile obowiązek wytykania zagrożeń spadał do niedawna przede wszystkim na Komisję Europejską (zwłaszcza na jej wiceszefa Fransa Timmermansa), to teraz tego zadania śmiało podejmuje się Paryż.

Sankcji za łamanie praworządności raczej nie będzie – trzeba by do nich jednomyślnej decyzji wszystkich krajów UE poza Polską. Ale zachowanie i wypowiedzi Macrona i Merkel pokazują, że temat Polski nie przysycha. Przeciwnie, idzie na wzmożenie presji na PiS-owskie władze w Warszawie.

Unia obronna. rząd PiS zostaje z tyłu

Szczyt UE dał zielone światło dla tworzenia – przewidzianej w traktacie lizbońskim – „stałej współpracy strukturalnej” (PESCO – Permanent Structured Cooperation ) w sprawie bezpieczeństwa i obrony, do której wkrótce będą przystępować tylko chętne kraje UE. To ściślejsza integracja tylko dla chętnych, nie mogą jej zablokować ci, którzy do niej nie przystąpią. Powstaje więc „pierwsza prędkość”, jeśli Polska nie przystąpi, to spadnie do „drugiej prędkości”, jak już się stało w kilku innych  dziedzinach współpracy krajów UE.



PESCO ma być fundamentem „unii obronnej” i działać we współpracy Europejskim Funduszem Obronnym, który już zaproponowała Komisja Europejska. Chodzi o to, by chętne kraje UE („pierwsza prędkość” w polityce obronnej) nie tylko ściślej i częściej współpracowały w kwestii unijnych misji wojskowych, ale też dokonywały wspólnych zakupów broni i sprzętu wojskowego, wspólnie wykorzystywały część tego sprzętu oraz wspólnie łożyły na badania wykorzystywane przez przemysł zbrojeniowy.

M.in. unikanie dublowania badań i wspólne zamówienia na sprzęt (efekt skali zbijałby cenę) mają prowadzić do efektywniejszego wydawania pieniędzy. Teraz kraje UE łącznie wydają na obronność połowę tego, co USA, ale – m.in. z powodu fragmentaryzacji rynku i zamówień na sprzęt – efektem jest tylko 15 proc. amerykańskich zdolności obronnych.

Unię obronną najmocniej promują Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania, czyli kraje o najsilniejszym przemyśle zbrojeniowym. Z Warszawy dochodzą sygnały o sporach między chętnym MSZ i niechętnym MON. UE w najbliższych trzech miesiącach ma sprecyzować szczegółowe reguły PESCO, od których może zależeć, czy polski przemysł będzie miał szanse w konkurencji z Francuzami czy Włochami na zliberalizowanym rynku zbrojeniowym w ramach PESCO (po ewentualnym przystąpieniu Polski). Sęk w tym, że choć unia obronna ma uzupełniać NATO, to w MON panuje silne polityczne przekonanie, że Polska powinna polegać tylko na NATO i sojuszu z USA.

Uchodźcy – decyzja o stałym rozdzielniku odroczona

Szczyt UE odroczył dyskusję o stałym rozdzielniku uchodźców skrojonym pod przyszłe kryzysy migracyjne. Jego największymi przeciwnikami są Polska i Węgry, ale projekt wzbudza kontrowersje także w innych krajach UE. Jednak wypowiedzi Macrona ze szczytu sugerują, że Francja – znacznie bardziej, niż za czasów Hollande’a – jest chętna do wspólnotowej reformy systemu azylowego UE, którą promują Niemcy. A zatem jest niewykluczone, że już tej jesieni wybuchnie nowa polityczna bitwa w kwestii uchodźców. I rząd Polska zostanie skonfrontowany z nowymi inicjatywami tandemu francusko-niemieckiemu.



Sankcje wobec Rosji przedłużone

Szczyt UE bez żadnych kontrowersji zgodził się na przedłużenie sankcji gospodarczych wobec Rosji o do końca stycznia 2018 r. Bez jednomyślnej zgody wszystkich 28 krajów UE wygasłyby 31 lipca. Decyzja o sankcjach zostanie wkrótce sformalizowana przez unijnych ministrów w Radzie UE, bo teoretycznie to jest ich uprawnienie. Sankcje gospodarcze UE nałożono na Rosję latem 2014 r. za wojnę w Donbasie i nadal obowiązuje decyzja Rady Europejskiej z 2015 r., że zostaną dopiero po wypełnieniu rozejmowych porozumień mińskich.

Macron nie popiera idei stopniowego łagodzenia sankcji za cząstkowe postępy w realizacji Mińska w przeciwieństwie do François Fillona – swego głównego kontrkandydata z głównego nurtu w niedawnych wyborach prezydenckich.



 Brexit premier May do poprawki

Brytyjska premier Theresa May uparła się, by na szczycie UE przedstawić swe propozycje co do praw obywateli UE w Wlk. Brytanii po brexicie. Wprawdzie to pierwszy punkt negocjacji brexitowych, ale reszta Unii uważa, że rozmowy – dla łatwiejszego zachowania jedności 27 krajów UE – powinny być prowadzone przez wyznaczonych negocjatorów, a nie na szczytach. Dlatego po wypowiedzi May zapadło milczenie, a Donald Tusk zakończył tę sesję obrad.

Propozycja May była ogólnikowa i nie zawierała postulatów UE np. w kwestii ochrony praw obywateli UE, m.in. Polaków na Wyspach, przez unijny Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Tusk publicznie uznał ofertę May za niewystarczającą. Premier Szydło była życzliwsza, ale też jasno wskazywała, że to dopiero początek i Polska czeka na więcej. Londyn już w ten poniedziałek ma przesłać Brukseli swe szczegółowe stanowisko negocjacyjne.


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym