Od czerwca w strefie bezwzględnego zakazu jakiejkolwiek zabudowy na skarpie nad Wisłą rośnie prywatny budynek na podstawie pozwolenia Starostwa Powiatowego w Puławach wydanego z rażącym naruszeniem prawa. Protest twórców, architektów i obrońców przyrody Lubelski Urząd Wojewódzki zignorował, „nie znajdując podstaw do zakwestionowania zgody na budowę”

„Był Park Krajobrazowy. Będzie browar / pizza / burger. I monitoring. I flaga. Nasza, polska” – pisze prof. Maria Poprzęcka*

Małopolski Przełom Wisły – jedno z najpiękniejszych widokowo miejsc w Polsce. Płaskowyż opadający wysoką skarpą ku rzece, przecinany schodzącymi do wody głębokimi wąwozami. I sama rzeka – wciąż zmienna, raz rozlana, raz wysychająca odsłaniając piaszczyste łachy, raz tworząca zielone wyspy. Ptasi raj.

W przeciwieństwie do niszczonego masowym turyzmem niedalekiego Kazimierza Dolnego, ciągnąca się ku południowi skarpa wiślana pozostawała nienaruszona. Prowadzący jej grzbietem wyboisty stary trakt z Męćmierza do Podgórza ofiarowywał spacerowiczom i rowerzystom jedyny w swoim rodzaju widok na przeciwległy brzeg z zamkiem w Janowcu i dalej, na niezamąconą jakąkolwiek zabudową rozległą panoramę, sięgającą aż po błękitniejące na horyzoncie Góry Świętokrzyskie. Pusto, cicho, żadnych atrakcji – tylko ten pejzaż.

Unikalna przyroda kusi

Niezwykła uroda tego miejsca, unikalnie łączącego wartości przyrodnicze i zabytkowe, od dawna budziła zakusy różnych inwestorów, łącznie z próbą ulokowania na płaskowyżu prywatnego lotniska. Teoretycznie obszar jest dobrze zabezpieczony.

Tworzy część Kazimierskiego Parku Krajobrazowego, jest objęty dwoma obszarami Natura 2000, bezpośrednio sąsiaduje z rezerwatem przyrody Krowia Wyspa oraz planowanym, ze względu na endemiczną roślinność, rezerwatem florystycznym „Skarpa Wiślana”.

Konflikt między potencjalnymi inwestorami a obrońcami krajobrazu trwa od lat. Istotą sporu są zamiary przekształcania rolnych działek na skarpie w działki budowlane. Nie trudno przewidzieć, że zezwolenia na budowę ruszyłyby lawinę dzikiego budownictwa, przez co najpiękniejszy fragment kazimierzowskiej otuliny uległby bezpowrotnemu zniszczeniu.

Zakaz jakiejkolwiek zabudowy

Po wielu interwencjach na różnych szczeblach władzy, dokumentem decydującym o zakazie zabudowy spornego terenu, była decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Lublinie z 24 września 2001 roku. Orzekała ona, że „nie tylko należy bezwzględnie chronić przed jakąkolwiek zabudową stumetrowy pas strefy nadkrawędziowej, ale również obowiązuje ścisła ochrona krajobrazowa bez prawa zabudowy dla całego terenu przedmiotowej strefy”.

Zakaz zabudowy próbowano obchodzić na różne sposoby. A to kopiąc studnie, a to wystawiając prowadzące donikąd bramy, a to klecąc rzekome „przechowalnie owoców”. I czekając dobrej zmiany. Ona właśnie nadeszła.

Przed wyborami nie narażamy się lokalnemu elektoratowi

Dawny właściciel jednej z działek, nie widząc możliwości realizacji swoich planów sprzedał ją, a nowi właściciele znaleźli sposób na podważenie wcześniejszych decyzji. Od czerwca w strefie bezwzględnego zakazu jakiejkolwiek zabudowy rośnie prywatny budynek na podstawie pozwolenia wydanego przez Starostwo Powiatowe w Puławach z ewidentnym, rażącym naruszeniem prawa.

Protest wystosowany przez twórców, architektów i obrońców przyrody Lubelski Urząd Wojewódzki zignorował, „nie znajdując podstaw do zakwestionowania zgody na budowę” (pismo z 14 sierpnia 2019).

Przed wyborami nie narażamy się lokalnemu elektoratowi. Jakieś gadanie o wartościach, o kulturze, o dziedzictwie, a tu jest interes do zrobienia. Dla dobra regionu. Kazimierz się dusi. Trzeba dać ludziom nowy produkt turystyczny.

Dumny biało-czerwony sztandar

Dziś budowa wygląda jak dramatyczna wyrwa w krajobrazie. Drzewa wycięto, łąkę zaorano, ziemię rozryto, rosną betonowe ściany. Teren ogrodzony, co krok ostrzeżenie „wstęp wzbroniony”. Nad wszystkim zaś wznosi się maszt z kamerami monitoringu i zwycięsko trzepoce biało-czerwony sztandar.

Trudno o celniejszy obraz polskiego turbopatriotyzmu. Moje – mogę robić z tym, co mi się podoba i kto mi zabroni. Wspólne mnie nie obchodzi. Dziedzictwo – nie moje. Natura – przecież mamy ją sobie czynić poddaną. Prawo – można obejść. Władza – nie odmówi suwerenowi. Damy radę. Drogę się wyrówna, asfalt wyleje. Latarnie też by się przydały, bo w wąwozach ciemno.

Był Park Krajobrazowy. Będzie browar / pizza / burger. I monitoring. I flaga. Nasza, polska.

* Maria Poprzęcka – prof. dr hab., obecnie profesor na Wydziale Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego. 1989-2008 – dyrektor Instytutu Historii Sztuki UW; 1998-2010 – prezes Stowarzyszenia Historyków Sztuki; 2013-2018 – członek Rady Powierniczej Muzeum Narodowego w Warszawie.

OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Komentarze

  1. Andrzej Lisiak

    Ja w takich przypadkach widzę daną komuś z decydentów – może całej grupie – ŁAPÓWĘ !!!
    No ale w tym systemie, w jakim się znajdujemy, nie ma na to rady. Z wielkością łapówki się nie wygra.

  2. Bart Dlewski

    artykuł pełen kłamstw:
    – działka nie leży w strefie zakazu zabudowy mimo sugestii lokalnej kliki
    – Starostwo wydało decyzję zgodnie z MPZP
    – decyzja SKO dotyczyła budowy przechowalni owoców a na tej działce można wybudować jedynie dom jednorodzinny
    – na odcinku od wiatraka nie było żadnego widoku, bo większość zarosły drzewa, które czasmi próbował wycinać Park Krajobrazowy, żeby zachować naturalną roślinność
    – widok na Góry Świętokrzyskie jest w nieco innym kierunku i nie jest zasłonięty, aczkolwiek widać je tylko przy wyjątkowej pogodzie
    – konflikt tworzą ludzie, którzy przyjechali z Warszawy, pobudowali się , a teraz próbują blokować innych
    – Ci ludzie próbują bezprawnie blokować legalną budowę i posuwają się do publicznych osczerstw

    a to zdanie:
    "„Był Park Krajobrazowy. Będzie browar / pizza / burger. I monitoring. I flaga. Nasza, polska” – dobitnie świadczy o Prof. Marii Poprzęckiej

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press