0:00
27 marca 2020

Umrzesz na kwarantannie, nie liczysz się do koronawirusa

Podawana przez ministerstwo zdrowia liczba ofiar koronawirusa jest zaniżona, bo nie ma procedur, które pozwalałyby na przeprowadzenie testów po śmierci w przypadku ludzi, którzy zmarli zanim zdążono pobrać od nich próbki. Przedsiębiorcy pogrzebowi pytają, czy mogą się zarazić od osoby zmarłej

Wydrukuj

21 marca 2020 policjanci znaleźli w domu w Głogowie ciało 45-latka, który zmarł podczas odbywania kwarantanny po powrocie z zagranicy. Wcześniej miał objawy infekcji. Prokuratura w Legnicy prowadzi śledztwo w sprawie przyczyn jego śmierci.

Nikt nie pobrał jednak ze zwłok próbki, by przeprowadzić test na obecność koronawirusa. Rzeczniczka legnickiej prokuratury Lidia Tkaczyszyn mówi OKO.press, że jeszcze nie została podjęta decyzja, czy będzie robiony test post mortem, ponieważ prokuratura musi najpierw „poczynić szereg ustaleń”, zbadać wszystkie okoliczności zgonu i jest w kontakcie z Sanepidem.

Według prokurator Tkaczyszyn zmarły cierpiał również na inne choroby. Jego zwłoki „zostały zabezpieczone” na wypadek, gdyby jednak miał być z nich pobrany materiał do testu.

Jak długo po śmierci można zbadać, czy ktoś był zarażony?

Ustalenia trwają, tymczasem mężczyzna z Głogowa zmarł przed dwoma tygodniami – czy test wykonany po takim czasie w ogóle stwierdzi obecność wirusa?

Prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, mówi OKO.press, że jeśli ciało było odpowiednio zabezpieczone, tzn. trzymane w chłodni, to pozostałości wirusów mogą się w nim utrzymywać dość długo. Nie wiadomo dokładnie, jak długo, bo nie spotkał się z takimi badaniami.

Możemy więc założyć, że nie jest to wielki problem. Prawdziwy problem polega na tym, że ktoś powinien taką próbkę od zmarłego pobrać. Jak podawała „Wyborcza”, w przypadku zmarłego z Głogowa nie chciał tego robić lokalny Sanepid, bo nie ma odpowiednich uprawnień. Powinien to być patolog, bo zgon został uznany za podejrzany, ale na razie tego nie robi, bo prokuratura nie zleciła takiego badania.

Ale zdarza się też, że zgonem prokuratura się nie zajmuje, bo lekarz wyklucza udział osób trzecich. Tak było w przypadku 50-letniej mieszkanki Konina, której ciało znalazł 24 marca członek rodziny. Kobieta wróciła z Niemiec, czuła się źle. Prokuratura uznała, że skoro nie było udziału osób trzecich, to nie będzie żadnego śledztwa. „GW” pisze, że policja zgłosiła jej zgon Sanepidowi, który odmówił pobrania próbek – podobnie jak ten ze Śląska.

Abstrakcyjny wydaje się pomysł, żeby w przypadku każdego zmarłego z podejrzeniem COVID-19 angażować prokuraturę. Zapytaliśmy więc ministerstwo zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego, czy przygotowywane są procedury pozwalające na szybkie przeprowadzenie testów post mortem. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Czy po śmierci dalej się zaraża?

Zaniepokojeni brakiem wytycznych są też przedsiębiorcy pogrzebowi, którzy przyjeżdżają zabrać ciała zakażonych koronawirusem. Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe napisało do ministerstwa zdrowia, jakich procedur mają się trzymać, i otrzymało odpowiedź, że „ministerstwo zdrowia z uwagi na pilny charakter spraw podjęło współpracę z Głównym Inspektoratem Sanitarnym, w tym odpowiednimi konsultantami krajowymi, celem dokonania analizy w przedmiotowym zakresie, zmierzających do nowelizacji odpowiednich przepisów prawnych”.

Dobrze chociaż, że Światowa Organizacja Zdrowia uważa, że ryzyko zarażenia się od zmarłej osoby w przypadku chorób wirusowych jest naprawdę niewielkie. A ECDC, Europejskie Centrum na Rzecz Zapobiegania Chorobom i Kontroli, wydało zalecenia, jak obchodzić się z ciałem osoby zakażonej koronawirusem.

Są one bardzo szczegółowe, mowa tam nawet o sytuacji, którą chyba dość trudno sobie wyobrazić wobec powszechnego strachu przed zarażeniem: żałobnicy chcą pożegnać się z bliskim dotykając ciała. ECDC zaleca wtedy użycie rękawiczek i fartucha ochronnego.

Jak to jest w innych krajach?

W Niemczech wprowadzono odpowiednie procedury i Instytut Roberta Kocha, który zajmuje się statystykami ofiar epidemii, zaleca, żeby testy post mortem robić. Ze względu na federacyjny ustrój zdarza się jednak, że niektóre landy podchodzą do tego zalecenia mniej skrupulatnie niż inne – twierdzi rzeczniczka Instytutu.

We Włoszech przeprowadza się testy post mortem i jeśli zmarły był nosicielem koronawirusa, to uznaje się, że jego śmierć jest wynikiem COVID-19. Może to tłumaczyć jakąś część tak dużej ilości zgonów w stosunku do wykrytych przypadków, ale dokładne statystyki na temat tego, jaką część stanowią testy post mortem nie są podawane.

Testy post mortem przeprowadza się również w Stanach Zjednoczonych. Tamtejszy Centers for Disease Control and Prevention wydał dokładne zalecenia, jak powinno się pobierać próbki, a także jak przeprowadzić autopsję u zmarłego z podejrzeniem koronawirusa.

Zwłaszcza te ostatnie zalecenia są bardzo ostrożne (co trochę nie zgadza się z opiniami WHO) – autopsję należy przeprowadzać w specjalnym pomieszczeniu, gdzie ciśnienie jest niższe niż w innych pomieszczeniach, z odpowiednią wentylacją.

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne