Sędziemu z Jeleniej Góry grozi dyscyplinarka za pytanie prawne do SN o status sędziego awansowanego przez nową KRS. Rzecznik dyscyplinarny uważa, że sędzia popełnił przestępstwo. Sędziowie represji się jednak nie boją. Bo kolejne pytania do SN zadali sędziowie z Warszawy. Chcą wiedzieć, czy mogą pomijać Trybunał Konstytucyjny

Zarzuty dyscyplinarne grożą sędziemu Andrzejowi Żukowi z wydziału karnego Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze. Sędzia 17 grudnia 2019 roku – czyli już po wniesieniu przez PiS do Sejmu ustawy dyscyplinującej – rozpoznawał odwołanie od wyroku Sądu Rejonowego w Zgorzelcu, który sądził sprawę osoby oskarżonej o posiadanie substancji odurzających i psychotropowych.

Sędzia Żuk nie wydał jednak wyroku odwoławczego, tylko na kanwie tej sprawy zadał pytanie prawne do Sądu Najwyższego. Okazało się bowiem, że wyrok w sądzie rejonowym wydał sędzia awansowany przez nową, powołaną w niekonstytucyjny sposób KRS. Sędzia Żuk zapytał więc SN, czy sędzia awansowany przez nową KRS i powołany przez prezydenta, jest osobą uprawnioną do orzekania w rozumieniu artykułu 439 prf 1 pkt 1.

Przepis ten mówi, że sąd odwoławczy uchyla wyrok, w którego wydaniu brała udział osoba nieuprawniona lub niezdolna do orzekania.

Sędzia w pytaniu prawnym podkreślił, że działania nowej KRS „budzą wątpliwości co do jej niezależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej przy wykonywaniu zadań powierzonych jej na mocy w art. 186 Konstytucji i polegających na staniu na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, co może prowadzić do naruszenia wynikającego z art. 6 ust 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności prawa do sądu oraz zasady skutecznej ochrony prawnej z art. 19 Traktatu o Unii Europejskiej”.


W sobotę 11 stycznia 2020 o godz. 15:00 spod Sądu Najwyższego w Warszawie przez Krakowskie Przedmieście pod Pałacem Prezydenckim aż do Sejmu i Senatu przejdzie Marsz Tysiąca Tóg pod hasłem „Prawo do niezawisłości, prawo do Europy”. Będziemy w milczeniu protestować przeciwko ustawie „dyscyplinującej”, represjom wobec sędziów i prokuratorów, naruszaniu zasady państwa prawa i trójpodziału władz w Polsce oraz wyprowadzaniu Polski z europejskiej przestrzeni prawnej. Dołącz! OKO.press też tam będzie.


Rzecznik Ziobry wkracza do akcji i sprawdza sędziego

Pytanie prawne sędziego Andrzeja Żuka nie spodobało się zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysławowi Radzikowi.

Wszczął on właśnie postępowanie wyjaśniające w sprawie „uzasadnionego podejrzenia popełnienia przewinienia dyscyplinarnego (…) polegającego na uchybieniu godności urzędu przez ustalonego sędziego Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze, który jako funkcjonariusz publiczny, przewodniczący składu orzekającego w ustalonej sprawie przekroczył swoje uprawnienia w ten sposób, że przyznając sobie kompetencje do ustalania i oceny sposobu działania konstytucyjnych organów państwa w zakresie sposobu wyboru części członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposobu powołania sędziego sprawozdawcy w ustalonej sprawie sądu rejonowego [w Zgorzelcu – red.], wydał postanowienie o przedstawieniu Sądowi Najwyższemu zagadnienia prawnego, którego treść stanowiła bezprawną ingerencję w ustawowy sposób powołania sędziów do składów orzekających”.

Radzik uważa, że sędzia Żuk mógł nawet złamać konstytucję, która daje prezydentowi prawo do powoływania sędziów. A obecna władza uważa, że nikt nie może tego ani kontrolować, ani podważać. Radzik uważa wręcz, że sędzia popełnił przestępstwo przekroczenia uprawnień z artykułu 231 prf. 1 kodeksu karnego.

Wobec sędziego Żuka na razie toczy się postępowanie wyjaśniające, ale najprawdopodobniej dostanie wkrótce za to pytanie prawne do SN zarzuty dyscyplinarne.

Sędziowie z Warszawy pytają, czy mogą pomijać obsadzony przez PiS Trybunał

Zadawanie pytań prawnych do SN jest prawem każdego sędziego. Obecna władza uważa jednak, że sędziowie nie mogą badać ani legalności nowej KRS, ani rekomendowanych przez do powołania przez prezydenta Andrzeja Dudę sędziów. Dlatego PiS uchwalił już w Sejmie ustawę dyscyplinującą, która zakazuje sędziom badania legalności nowej KRS i statusu awansowanych przez nią sędziów.

Zaś rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry – główny Rzecznik Piotr Schab i jego dwaj zastępcy Przemysław Radzik i Michał Lasota – ścigają sędziów, którzy mają odwagę i pytają o legalność nowej KRS.

Sędziowie mogą to robić, bo wykonują wyrok TSUE z listopada 2019 roku, w którym Trybunał dał wskazówki jak polskie sądy mają oceniać legalność nowej KRS i Izby Dyscyplinarnej przy SN. PiS boi się jednak konsekwencji tego wyroku. Więc wprowadza ustawę kagańcową, a rzecznicy Ziobry ścigają niepokornych sędziów.

Sędziowie jednak się nie boją. Do Sądu Najwyższego oprócz pytania prawnego z Jeleniej Góry wpłynęło w ostatnim czasie kolejne pytanie prawne z Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędziowie Aneta Łazarska, Andrzej Sobieszczański i Bolesław Wadowski z wydziału gospodarczego, badając odwołanie od wyroku gospodarczego, zapytali SN „czy w ramach art. 8 ust 2 Konstytucji [mówi on, że Konstytucję można stosować bezpośrednio – red.] dopuszczalna jest odmowa zastosowania przez sąd orzekający normy ustawowej, ze względu na jej sprzeczność z normą konstytucyjną bez uprzedniego zwrócenia się z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego”.

Pytanie warszawskich sędziów sprowadza się do tego, czy sędziowie sądów powszechnych mogą stosować rozproszoną kontrolę konstytucyjności przepisów, bez konieczności występowania z pytaniami do Trybunału Konstytucyjnego.

Skład orzekający warszawskiego sądu pisze, że od lat trwa spór o to, czy prymat w badaniu zgodności z Konstytucją przepisów ma Trybunał Konstytucyjny, czy też mogą to robić wszyscy sędziowie.

Dodatkowo warszawscy sędziowie w pytaniu prawnym do SN podkreślają, że są poważne zastrzeżenia do legalności obecnego składu TK oraz zastrzeżenia do tego jak TK pracuje. Sędziowie piszą, że PiS wybierając do TK w 2016 roku swoich pierwszych sędziów, obsadził już zajęte stanowiska przez sędziów wybranych jeszcze za czasów rządu PO-PSL.

Sędziowie przypominają też zastrzeżenia co do legalności wyboru prezes TK Julii Przyłębskiej. Ponadto piszą o częstych praktykach wyłączania z różnych spraw sędziów, dowolnym ustalaniu składów orzekających, czy naruszaniu zasady bezstronności przez niektórych sędziów TK. Powszechnie wiadomo też, że prezes TK ma bliskie relacje towarzyskie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Dlatego sędziowie uważają, że obecny TK stracił atrybut bezstronnego sądu konstytucyjnego. I nie chcą pytać go o zdanie w sprawie prawa uchwalanego przez PiS.

Czy rzecznik dyscyplinarny Ziobry zainteresuje się też tymi pytaniami prawnymi do SN? Czas pokaże.

Lista sędziów ściganych przez rzecznika za podważanie legalności nowej KRS

Na razie rzecznicy Ziobry oprócz sędziego z Jeleniej Góry za badanie legalności nowej KRS i awansowanych przez nią sędziów ścigają już:

1. Trzech sędziów z Sądu Okręgowego w Krakowie. To: Rafał Lisak, Wojciech Maczuga, Kazimierz Wilczek. Rzecznikowi dyscyplinarnemu nie spodobało się, że badając odwołanie od wyroku sądu pierwszej instancji, chcieli oni zbadać czy asesor, który wydał ten wyrok został powołany przez starą, legalną KRS, czy też nową KRS. Sędziowie chcieli zbadać status nowej KRS jeszcze przed wydaniem wyroku przez TSUE.

Później okazało się, że asesora powołała stara KRS, ale nie zatrzymało to rzecznika dyscyplinarnego. Postawił im zarzuty dyscyplinarne i chce zawieszenia ich w obowiązkach służbowych. Co ciekawe, na krakowskich sędziów doniosła prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmara Pawełczyk-Woicka, nominatka resortu Ziobry i członkini nowej KRS. Pisaliśmy o tej sprawie w OKO.press.

2. Krystiana Markiewicza, szefa Iustitii. To sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach. Rzecznikowi nie spodobał się apel szefa Iustitii do sędziów, by nie współpracowali z powołaną przez PiS nową Izbą Dyscyplinarną i nową KRS.

Markiewicz dostał za to 55 zarzutów. Uderzenie w Markiewicza nie jest przypadkowe. Za jego rządów w Iustitii stowarzyszenie wyrosło na głównego obrońcę niezależności wymiaru sprawiedliwości.

Zarzuty dyscyplinarne wobec niego są jednak kuriozalne, bo Markiewicz jest główną ofiarą afery hejterskiej, w ramach której organizowano hejt na niepokornych sędziów. I z ofiary stał się ściganym za działalność w stowarzyszeniu.

3. Sędzię Ewę Malinowską z Sądu Okręgowego w Warszawie. Malinowska angażuje się w obronę niezależności sądów, związana jest ze stowarzyszeniami sędziów Themis i Iustitia oraz z Komitetem Obrony Sprawiedliwości, który wspiera niezależnych sędziów. Rzecznikowi dyscyplinarnemu podpadła tym, że na początku 2019 roku, opiniując sędzię ubiegającą się o awans przed nową KRS, napisała na końcu opinii, że sędziowie powinni powstrzymać się od awansów z uwagi na wątpliwości co do legalności nowej KRS.

W sprawie przez wiele miesięcy było cicho. Dopiero w grudniu 2019 roku rzecznik dyscyplinarny postawił zarzuty.

Ta sprawa ma też drugie dno. Sędzia Malinowska była wiceprezesem Sądu Okręgowego w Warszawie. Odpowiadała za pion gospodarczy. I to ona krytykowała styl pracy sędziego Łukasza Piebiaka, który potem został uznany przez Sąd Najwyższy za winnego popełnienia dwóch czynów dyscyplinarnych.

Gdy po objęciu władzy przez PiS Piebiak został wiceministrem sprawiedliwości i kadrowym Ziobry w sądach, sędzia Malinowska jako jedna z pierwszych w Polsce została odwołana z funkcji wiceprezesa sądu. OKO.press pisało o jej dyscyplinarce.

4. Dwie sędzie z Sądu Apelacyjnego w Katowicach: Aleksandrę Janas i Irenę Piotrowską. Rzecznik dyscyplinarny ściga je za pytanie prawne do Sądu Najwyższego – wykonujące wyrok TSUE – o to czy sędzia awansowany przez nową KRS jest sędzią legalnym i czy może wydawać legalne wyroki. Sędzie pytanie prawne zadały na kanwie rozpoznawania apelacji od wyroku rozwodowego. Sprawa trafiła do trzyosobowego składu, w którym były sędzie Piotrowska i Janas oraz trzeci sędzia awansowany przez nową KRS. I to z jego powodu sędzie zadały pytanie prawne do SN.

5. Sędziego Pawła Juszczyszyna z Sądu Okręgowego w Olsztynie. Sędzia Juszczyszyn jako pierwszy w Polsce wykonał wyrok TSUE. Zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia kandydatów do nowej KRS. I za to spadł na niego grad represji.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!