Był konserwatystą, dziś jest jednym z bardziej progresywnych polityków. Wygrał po raz piąty. Nie zaszkodziła mu nawet kłótnia z gdańską PO, w wyniku której o urząd walczył nie tylko z kandydatem PiS, ale i z synem legendy Solidarności - Jarosławem Wałęsą popieranym przez KO. Wyborców nie zniechęciły też zarzuty karne o zatajenie majątku

„Dziękuję za inspirujące rozmowy z Donaldem Tuskiem. Panu Kacprowi Płażyńskiemu chcę powiedzieć: mam do Pana ogromny szacunek” – mówił wyraźnie wzruszony (i zmęczony, bo mylił się kilkakrotnie) Paweł Adamowicz, gdy ogłoszono pierwsze wyniki exit polls. Zgodnie z nimi o 30 punktów procentowych wyprzedził Kacpra Płażyńskiego.

„Gdańsk będzie miastem otwartym i tolerancyjnym. I chcemy, żeby pozostał taki zawsze. Będę starał się być prezydentem wszystkich gdańszczan. Od jutra zaczyna się nowy rozdział w historii gdańskiego samorządu. Wszystkich was zapraszam do współpracy. Poczujcie się współgospodarzami”.

„Niech żyje demokracja. Ale bierzemy się jutro do pracy, bo wiele jej przed nami” – zakończył przemówienie.

Przeciw PO i PiS

Nie został kandydatem PO na prezydenta, bo zastrzeżenia miał koalicjant – Nowoczesna – i ciążyły na nim zarzuty prokuratorskie. PO chciała mieć pewnego kandydata w Gdańsku, swoim bastionie. I przelicytowała, bo Adamowicz bez problemu pokonał i Wałęsę, i Płażyńskiego.

Paweł Adamowicz to jeden z najdłużej urzędujących prezydentów miast – ma za sobą pięć kadencji, właśnie rozpoczyna szóstą. Wyprzedza go tylko Zygmunt Frankiewicz (właśnie rozpoczął ósmą kadencję w Gliwicach, wygrał w I turze) i Janusz Grobel (rządził w Puławach od 1994 roku, właśnie przegrał w II turze).

Od 2001 tworzył gdańskie struktury Platformy Obywatelskiej. W 2015 roku zawiesił swoje członkostwo w PO w związku z zarzutami o złożenie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych. Do PO już nie wrócił, a w 2018 wbrew kierownictwu partii zdecydował się znowu kandydować na prezydenta miasta. Samodzielnie, bez poparcia partii.

Jego decyzja wywołała spory w środowiskach antypisowskich – oznaczała bowiem, że przeciwko mocnemu kandydatowi PiS, Kacprowi Płażyńskiemu, wystąpi dwóch kandydatów, popieranych przez te same grupy, więc głosy się rozproszą. Zwłaszcza, że za Adamowiczem stanęły silne gdańskie autorytety: Bogdan Borusewicz i Aleksander Hall. Młodsza część PO wolała na prezydentkę Agnieszkę Pomaskę – polityczkę o progresywnych poglądach, przed czterdziestką, rozpoznawalną m.in. dzięki blokadzie Sejmu w grudniu 2016 roku. W końcu kandydatem został Jarosław Wałęsa.

Wałęsa odpadł w I turze, choć do Płażyńskiego zabrakło mu niewiele. PO poparła Adamowicza.

Pierwszy punkt programu – walka z PiS

Od 2015 roku Adamowicz jest na pierwszym froncie walki z partią rządzącą. Gdańsk to z jednej strony bastion dzisiejszej opozycji (KO uzyskała samodzielną większość tylko w sejmiku pomorskim), z drugiej kolebka „Solidarności” i miejsce symbolicznie kojarzone z początkiem II wojny światowej, czyli historia, którą PiS chciałby przejąć. Na tym tle dochodzi o konfliktów.

Prezydent Gdańska – jako właściciel 6 działek na Półwyspie Westerplatte – bierze udział w sporze z władzami PiS, które dokonały zamachu na Muzeum II Wojny Światowej. Adamowicz wspierał byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej prof. Pawła Machcewicza, który próbował nie dopuścić do przejęcia placówki przez ministra kultury Piotra Glińskiego. Ostatecznie rząd doprowadził do połączenia go z (wirtualnym) Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 roku, odwołał dyrektora prof. Pawła Machcewicza stawiając mu całą serię zarzutów, których nie potwierdził sąd.

Muzeum pod nowym kierownictwem żąda odebrania miastu działek na Westerplatte.

Adamowicz broni własności miasta i zarazem protestuje przeciw polityce historycznej PiS. Odmawia nawet spotkania z nominatem PiS na stanowisko dyrektora Muzeum II Wojny.

W sierpniu 2018 roku Adamowicz nie zgodził się na to, by apel pamięci podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej odczytał żołnierz. W ten sposób wszedł w konflikt z szefem MON Mariuszem Błaszczakiem. Prezydent Gdańska uparł się, ponieważ – jak twierdzi – został oszukany podczas zeszłorocznych obchodów. Przedstawiciele MON złamali umowę i nie dopuścili do odczytania apelu przez harcmistrza Artura Lemańskiego.

Adamowicz opowiadał, że wtedy poszedł na kompromis „włącznie z dołączeniem [do Apelu] akapitu smoleńskiego, choć co mają wspólnego ofiary wypadku lotniczego z obroną Westerplatte”.

Na filmie z 1 września 2017 faktycznie widać, jak przedstawiciel MON (z parasolem) blokuje harcmistrzowi drogę do mikrofonu, a przedstawicielka MON wydaje komendę „Proszę stać!”.

W końcu władze Gdańska i MON porozumiały się – Apel Pamięci odczytał żołnierz, ale obyło się bez apelu smoleńskiego.

Adamowicz był jednym z inicjatorów deklaracji gdańskiej z czerwca 2017 prezydentów 11 miast Unii Metropolii Polskich, która zapowiadała przyjmowanie imigrantów i uchodźców, wyraźnie w opozycji do antyuchodźczej retoryki rządu. „Wspólnie jesteśmy w stanie wypracować odpowiednią kulturę przyjęcia migrantów, co pomoże rozwijać nasze miasta, czynić je bardziej innowacyjnymi i konkurencyjnymi” – napisali prezydenci.

„Ten jest zboczony, kto sieje nienawiść”

W 2005 roku Paweł Adamowicz zasłaniając się „względami formalnymi” zakazał organizacji Wiecu Równości. Dzięki wsparciu wojewody pomorskiego i „Solidarności” działacze ostatecznie obronili zgromadzenie.

W 2017 roku, ku zaskoczeniu społeczności LGBTI, Adamowicz zapowiedział, że chciałby otworzyć i poprowadzić trzeci Trójmiejski Marsz Równości. Mówił: „Czasem człowiek zmienia poglądy. Moje, kiedyś bardzo konserwatywne, także się zmieniają,

ale niezależnie, czy jesteśmy konserwatystami, czy liberałami, a może socjalistami, powinniśmy pamiętać o szacunku dla drugiego człowieka i prawie do wyrażania swoich poglądów i przekonań – nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy”.

Po owacji, którą dostał w trakcie przemowy, Adamowicz nawiązał do polskiej homofobii uderzając w ewangeliczny ton: „Jak słyszycie, że ktoś jest zboczony, że ktoś jest zepsuty, to powiem tak:

ten jest zboczony, który sieje nienawiść, ten jest zepsuty, który odnosi się do drugiego z wrogością, trzyma rękę wyciągniętą w nienawiści, chce rzucić kamieniem, chce potraktować go pałką, ten który mówi złe słowa, złą energię wysyła do drugiego człowieka, ten jest, przepraszam, zboczony. My jesteśmy najnormalniejsi na świecie”.

Tym samym prezydent Gdańska sprzeciwił się kolejnej wojnie ideologicznej prowadzonej przez PiS, który ustami swoim polityków i mediów konsekwentnie obraża i poniża przedstawicieli środowisk LGBTI.

„Trzecia tura to będzie komisarz PiS”

Adamowicz jest jednym z najbogatszych prezydentów miast. Jak w lutym 2018 roku ustalił Newsweek: „Z żoną Magdaleną w ciągu ostatnich piętnastu lat zebrał majątek wartości ok. 3,9 mln zł. Tylko w ubiegłym roku zarobił 426 tys. zł – w ratuszu, ale i w radach nadzorczych (z ramienia Urzędu Miasta – w Gdańskim Porcie Morskim i Gdańskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej). Ma dwie działki, akcje i aż siedem mieszkań w Gdańsku (większość wynajmuje)”.

W 2015 roku prokuratura oskarżyła Adamowicza o podanie nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych w latach 2010 – 2012. Adamowicz twierdził, że się pomylił i potem mechanicznie przepisywał niewłaściwe dane. W marcu 2016 roku Sąd Rejonowy umorzył warunkowo postępowanie, ale w grudniu tego samego roku Sąd Okręgowy nakazał wznowić sprawę. W sierpniu 2017 i kwietniu 2018 roku Adamowicz i jego żona usłyszeli kolejne zarzuty – w sprawie zeznania podatkowego z 2011 i 2013 rok.

W tym kontekście kandydat PO, Jarosław Wałęsa, mówił tuż po I turze: „Muszę powiedzieć wyraźnie, że mam wielki niepokój związany z tym, że PiS może jednak próbować wygrać w Gdańsku w trzeciej turze. Trzecia tura to będzie ustanowienie komisarza w gdańskim magistracie. Tego się teraz obawiam najbardziej”.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym