"Politycy wsiedli na konia antysemityzmu. Rząd PiS zachowuje się podobnie do komunistów w 1968 roku" - mówi prof. Michał Bilewicz. Jak dowodzą jego badania, uprzedzenia antysemickie od kilku lat zdobywają w błyskawicznym tempie popularność. Antysemickie i antyizraelskie tony w wypowiedziach i działaniach władz trafiają na podatny grunt

Po tym, jak nowa ustawa o IPN wywołała falę krytyki na całym świecie – w tym w USA i w Izraelu – w mediach publicznych pojawiły się skandalicznie antysemickie wypowiedzi. Badania pokazują, że od 2009 do 2017 roku w Polsce w szybkim tempie rosną postawy jawnie antysemickie.

Szokujące okazały się m.in. wyniki wskazujące na skalę dehumanizacji Żydów. Po pokazaniu badanym ilustracji stadiów ewolucji hominidów, gdzie 1-małpa, a 9-człowiek, poproszono, by umiejscowili na tej skali Żydów. Okazało się, że aż 34 proc. Polaków i Polek nie uważa Żydów za w pełni ludzi, lecz umiejscawia niżej na skali ewolucji, na pozycjach 1-8, bliżej małp:

 

Im więcej hejtu w mediach, tym większe uprzedzenia

Atmosferę w mediach komentuje dla OKO.press prof. Michał Bilewicz, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW:

„Z pewnością trafianie do mainstreamu tego typu wypowiedzi, które wcześniej pojawiały się wyłącznie na marginesie polskiej polityki (w wydawnictwach Leszka Bubla czy prasie skrajnie prawicowej), może uczynić je »normalnymi«, dopuszczalnymi, akceptowalnymi. Nasze badania dotyczące mowy nienawiści wskazują, że im więcej kontaktu z mową nienawiści – tym większe przyzwolenie na przemoc wobec osób, które są nienawiści przedmiotem.

Mówiąc prosto: im więcej przeczytamy antysemickiego hejtu, tym mniej będziemy tolerować Żydów w otoczeniu i tym bardziej zaczniemy tolerować przemocowe zachowania wobec nich”.

Bilewicz ocenia, że to „niebezpieczny proces,  napędzany przez takie wypowiedzi jak Rafała Ziemkiewicza, który publicznie używa określenia »chciwe parchy« nazywając tak Żydów nie zgadzających się z jego narracją historyczną. Zlepek »chciwe parchy« jest ewidentną mową nienawiści opartą na stereotypie spiskowym. Brak reakcji mediów publicznych na tę wypowiedź w TVP Info świadczy o tym, że nie realizują one swojej misji”.

Antysemityzm tradycyjny

Jak pokazuje raport „Powrót zabobonu: Antysemityzm w Polsce”, narastają głównie postawy zwane „antysemityzmem tradycyjnym”, obejmującym przekonanie o porywaniu dzieci przez Żydów („na macę”) lub odpowiedzialność Żydów za ukrzyżowanie Chrystusa.

W tych badaniach z 2017 roku odsetek osób, które odpowiadają twierdząco na te pytania, jest mniej więcej dwukrotnie większy niż w 2009 roku. Było to 10-13 proc., jest 24-25 proc.:

 

 

Wśród Polek i Polaków odradzają się postawy rodem z najczarniejszych kart przedwojennej historii.

Wiara w żydowskie spiski ma się dobrze

Jak to się ma do obecnego konfliktu wokół nowelizacji ustawy o IPN.

Prof. Michał Bilewicz: „Cichym założeniem antysemickich wypowiedzi z ostatnich dni jest istnienie żydowskiego lobby – zorganizowanych działań Izraela i diaspory w USA mających na celu szkodzenie Polsce.

Protesty przeciw cenzorskiej ustawie o IPN, która uniemożliwia swobodne poruszanie wielu tematów z historii polskich Żydów, są przedstawiane jako intryga mająca na celu realizację konkretnych interesów, również gospodarczych.

Ten sposób myślenia odwołuje się do stereotypu spiskowego, przypisującego Żydom skłonność do działań zakulisowych i przedstawiającego Żydów jako jednorodną siłę realizującą zaplanowane cele”.

Bilewicz podkreśla, że taki stereotyp Żyda jest w Polsce dość rozpowszechniony. „Jak wykazują nasze badania z 2017 roku, większa jest grupa Polaków wyznających go niż odrzucających.”

Antysemityzm wtórny

Jak zauważa prof. Bilewicz, największą niechęć do Żydów generuje tzw. „antysemityzm wtórny”, czyli oparty na niechęci do mówienia o zbrodniach na Żydach, negowaniu przemocy antyżydowskiej, ignorowaniu wszelkich przejawów antysemityzmu. Postępowanie rządu PiS wobec ustawy o IPN nieprzyjemnie przypomina działania komunistów z roku 1968:

„Politycy wsiedli na rozpędzonego konia wtórnego antysemityzmu i próbują w ten sposób zjednać sympatię wyborców. To przypomina rok 1968. Już w 1967 sondaże wykazywały w społeczeństwie silne postawy antysemickie. Moczar [Mieczysław, szef MSW w czasach Marca 1968, lider frakcji twardogłowej w PZPR – red.] wykorzystał ówczesne nastroje. Dziś politycy robią tak samo”.

Badania z 2017 roku pokazują, że większość Polaków przypisuje Żydom negatywne motywy, np. uważa, że chcą dostać od Polaków odszkodowania za coś, co w rzeczywistości uczynili im Niemcy:

Z raportu Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW wynika też, że choć większe uprzedzenia wyrażają „osoby starsze, biedniejsze oraz o niższym poziomie wykształcenia”, to korelacje nie są silne. A to oznacza, że uprzedzenia są obecne we wszystkich grupach społecznych.

Antysemickie i antyizraelskie tony w wypowiedziach i działaniach władz trafiają na podatny grunt.

Raport wskazuje też, że: „Antysemityzm w Polsce jest dziś raczej domeną osób deklarujących się jako prawicowe”.

Ponad 85 proc. badanych zadeklarowało, że nie zna osobiście żadnego Żyda – mamy więc do czynienia z tzw. „antysemityzmem bez Żydów”, czyli z uprzedzeniami zbudowanymi na bazie opinii zasłyszanych od rodziny, znajomych lub w mediach, a nie na podstawie osobistych kontaktów.

Źródło wykresów: Centrum Badań nad Uprzedzeniami, „Powrót zabobonu: Antysemityzm w Polsce”, na podstawie „Polskiego Sondażu Uprzedzeń 3”, Dominika Bulska, Mikołaj Winiewski, Warszawa, 2017.

Dziennikarz OKO.press, filozof, publicysta Res Publiki Nowej, doktorant na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki "Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych" (PWN 2017). Zajmuje się współczesną filozofią polityczną.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym