Protest dziś o 19:00 pod Ambasadą Brazylii w Warszawie. Wybory prezydenckie w Brazylii dotyczą nas wszystkich - alarmuje Stowarzyszenie Autre Brasil. 28 października faszyzujący Jair Bolsonaro może zostać prezydentem, kolejnym na świecie piewcą rasizmu, homofobii, nienawiści i pogardy wobec kobiet

„Społeczność międzynarodowa, w szczególności Francja i Unia Europejska, muszą aktywnie wesprzeć brazylijskich demokratów, niezależnie od wyniku wyborów prezydenckich. Idee promowane przez Bolsonaro stanowią śmiertelne zagrożenie dla wolności, podstawowych praw, walki ze zmianami klimatycznymi i młodej brazylijskiej demokracji” – apeluje Stowarzyszenie Autre Brasil.

28 października 2018 Brazylijczycy zagłosują w II turze wyborów prezydenckich. Do wyboru mają:

  • Fernando Haddada prawnika, wykładowcę, byłego ministra edukacji i burmistrza São Paulo;
  • Jaira Bolsonaro, byłego wojskowego, który ukończył wychowanie fizyczne oraz kurs spadochroniarstwa i słynie z rasistowskich, szowinistycznych i homofobicznych poglądów oraz uwielbienia dla dyktatury (zarzuca jej tylko, że „torturowała zamiast zabijać”).

Ku przerażeniu wielu Brazylijczycy skłaniają się ku Bolsonaro.

O Jairze Bolsonaro, jego poglądach i sytuacji w Brazylii pisaliśmy już obszernie tutaj:

Prezydent z Whatsappa

Bolsonaro uparcie odmawia udziału w przedwyborczych debatach. Bo zupełnie sobie w nich nie radzi – nie jest w stanie sformułować spójnej polityki ani obronić się w merytorycznej dyskusji. Słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi, świetnie czuje się w pogaduszkach obyczajowych, kiedy tłumaczy, jak ideologia gender zagraża Brazylii albo jak wspaniała była dyktatura wojskowa czy rygorystyczna dyscyplina w szkole.

Kiedy przychodzi jednak do polityki edukacyjnej czy gospodarczej i konkretnych propozycji, pewny i arogancki uśmieszek prawicowego kandydata zamienia się w grymas przerażenia. Gdy inni kandydaci debatowali, Bolsonaro wrzucał do internetu nagrania jak siedzi w gronie ewangelickich biskupów, którzy wychwalają jego kandydaturę.

Do jego najsłynniejszych wypowiedzi należą:

  • „Wolałbym, żeby moje dziecko zginęło w wypadku, niż było homoseksualistą. Dla mnie i tak byłoby wtedy martwe”.
  • „Nie zasługuje na to, żeby ją zgwałcić, bo jest beznadziejna i strasznie brzydka” – do posłanki Marii de Rosario.
  • „Głosowaniem nic w tym kraju nie zmienisz […] niestety zmienić coś uda się tylko wtedy, gdy ruszymy na wojnę domową i odwalimy robotę, której rządy wojskowe nie zrobiły, zabijając jakieś 30 tys. osób, zaczynając od [byłego prezydenta] Fernando Henrique Cardoso […] Jeśli zginą jacyś niewinni ludzie, to trudno, na wojnie zawsze jacyś giną”.

A jest ich dużo więcej.

Jak to możliwe, że ma dziś szansę zostać prezydentem? Bolsonaro cieszy się poparciem najbardziej konserwatywnych grup: zwolenników militaryzacji i dostępu do broni, wielkich właścicieli ziemskich, przemysłowców, kościołów ewangelickich, części armii i policji.

Jednym z jego głównych sprzymierzeńców okazał się również Whatsapp. To tędy rozchodzą się fake newsy, których odkłamania zażądał już Trybunał Wyborczy. Za późno – wielu Brazylijczyków zdążyło uwierzyć, że Partia Pracujących (PT), która u władzy była 13 lat, nagle chce wprowadzić komunizm, zrobić z Brazylii Wenezuelę oraz popularyzować w szkołach „zestaw geja”.

„Jestem smutna i zawiedziona” – mówi Carolina, Brazylijka, która od dwóch lat mieszka w Polsce. „Nigdy nie myślałam, że Brazylia stanie się tym, czym jest teraz.

Sukces Bolsonaro bierze się strachu i rozczarowania polityką i oficjalnymi mediami, Brazylijczycy nie wierzą już w nic – w żadne badania, analizy. Wpadają w pułapkę fake newsów”.

Wybory dzielą Brazylijczyków

Kto popiera Bolsonaro? Z badań sondażowych przeprowadzonych przez IBOP wynika, że są to głównie młodzi, biali mężczyźni, ewangelicy i katolicy z bogatszych regionów Brazylii. Głównym przeciwnikiem były dotychczas kobiety.

#EleNão (OnNie) – pisały na facebooku, a potem na transparentach – na przykład 29 września, kiedy na tydzień przed I turą wyborów prezydenckich wyszły na ulice. Manifestacje przeciwko Bolsonaro odbyły się w 114 miastach Brazylii, ale też w Nowym Jorku, Lizbonie, Paryżu i Londynie. Największe w São Paulo (około 100 tys. osób) i Rio de Janeiro (ok. 25 tys).

To nie tylko największa manifestacja kobiet w historii Brazylii, ale również największy akt sprzeciwu wobec kandydata politycznego. Nigdy w historii Brazylii nie było też przy okazji wyborów tak głębokiego rozłamu między kobietami i mężczyznami.

Tegoroczne wybory skłócają znajomych i rozbijają rodziny. „Ja już zostałam w domu nazwana komunistką. Znam przypadki małżeństw, które się przez te wybory rozstały” – komentuje Carolina.

Przyzwolenie na przemoc i mowę nienawiści, którą reprezentuje Bolsonaro, ma też o wiele drastyczniejsze konsekwencje. Syndykat Dziennikarzy Stanu São Paulo uruchomił stronę, na której od 7 października zbiera przypadki ataków na tle politycznym. Zgromadzili już 133 opisy takich ataków. W 42 przypadkach atakowany został ranny, w sześciu – atak zakończył się śmiercią. Najbardziej znanym morderstwem z ostatnich dni jest to popełnione na mistrzu capoeiry – Romualdo Rosário da Costa.

To też wasza sprawa

26 października w Warszawie o 19:00 odbędzie się protest przeciwko Jairowi Bolsonaro pod hasłem: „Ele Não – tańczymy pod ambasadą Brazylii”.

Dlaczego Polacy mieliby zainteresować się wyborami w Brazylii? Carolina tłumaczy, że nie chodzi tu tylko o Brazylię. „Musimy razem walczyć z faszyzmem. Taki kandydat wzmocni tylko dyskurs nienawiści wobec inności, różnorodności. A to może zachętą dla ludzi na całym świecie, którzy zechcą się na nim wzorować, tak jak w Brazylii wielu wzorowało się na Trumpie”.

Jego propozycje polityczne także będą miały globalne skutki. „Najdrastyczniejszym przykładem jest Amazonia, którą Bolsonaro chce rozdzielać i eksploatować. A to będzie miało konsekwencje dla całej naszej planety”.

Dlatego OKO.press będzie dzisiaj pod Ambasadą tańczyć przeciwko Bolsonaro, mamy nadzieję, że się przyłączycie.

https://www.facebook.com/events/546527955790978/

OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press