Kaczyński, Morawiecki i Macierewicz na zgromadzeniu w czasie epidemii (10 rocznica smoleńska, odc. II)

Kaczyński, Morawiecki i Macierewicz na zgromadzeniu w czasie epidemii (10 rocznica smoleńska, odc. II)

Wieniec od brata okala szarfa z napisem – „Ukochanemu Leszkowi z wieczną pamięcią i wdzięcznością. Jarosław Kaczyński”. Główna uroczystość rozpoczęła się o 8.41. Prezesowi, poza premierem Mateuszem Morawieckim i marszałek Sejmu Elżbietą Witek, asystowali głównie sprawdzeni towarzysze z partii. Marek Suski, Joachim Brudziński, Mariusz Błaszczak, Antoni Macierewicz, a także prezes TVP Maciej Łopiński.

Jak zazwyczaj zablokowano ulice wokół Pl. Piłsudskiego, na dachach snajperzy, a wszystkich przechodniów kontrolowali policjanci. Zaszczyt stanięcia u boku prezesa w chwili składania hołdu zmarłemu, wcześniej zarezerwowany dla kuzyna Jana Marii Tomaszewskiego, tym razem przypadł mężowi Marty Kaczyńskiej. Prezes musiał nim dyskretnie dyrygować, by stanął po odpowiedniej stronie.

Złożył on raczej skromny jak na tę okazję bukiet z czerwonych róż i białych goździków. W uroczystości wzięło udział ponad 30 osób. Zgodnie z obowiązującymi teraz przepisami w pogrzebach może brać tylko 5 osób. Uczestnicy 10. rocznicy momentami zupełnie nie przestrzegali przepisów, nie zachowywali 2 metrów dystansu. Policja zatrzymała i ukarała mandatem 500 złotych aktywistę Arkadiusza Szczurka, który jechał na rowerze z transparentem „CH..!”


Komentarze

  1. Zenon Nowak

    Jeszcze chwila, a trza będzie aktualizować Kaczkę spiżową. Bo do żywej pomnik będzie zupełnie niepodobny. Chodzi o samarę, nie o liczko cierpiącego na progerię dziecka. Coć i twarz orgunału już nie ta. Ten zaklęty w zimny kształt spozira groźnie, prawdziwy zasię ma coraz wyraźniejszy wytrzeszcz towarzyszący ludziom przeczuwających bliski koniec. Ale co tam facjata. Detal dla oka zasnutego mgłą, jak moje, nie istotny. Gorzej z bryłą coraz bardziej brylastąπ. Już nasz Eleuterios nie nadąża z wymianą wdzianek na obszerniejsze i stąd to zabawne napięcie materii opinającej jego strefę abdomenalną. Ja wiem, że podstawowym postulatem realizmu jest wymaganie by model starał się wiernie upodabniać do oryginału, ale w tym wypadku boskość osoby modela wyklucza tego rodzaju podległość i w tym wypadku Triumph des Willens naszego mocarza bez żadnego trybu i tu musi się objawić. Być może nawet dojdzie do cudu, Kaczor trwalszy od spiżu nie zapłacze krwawymi łzami, nie przemówi objawiając prawdę o tym, że Polska będzie wielka. Nie! To będzie cud na miarę naszych możliwości, pomnik będzie, ożywiony ponad naturalną mocą, tyć razem ze swoim pierwowzorem i nóżki, pod ciężarem coraz większego brzemienia schabowych tłuczonych i panierowanych w zgodzie z najwyższym prawem RP, wszak tłucze i w tartą bułkę przyobleka te kotolety sama prezes Trybunału Konstytucyjnego, będą się krzywić monumentowi równie ochoczo jak to robią u Boga żywego, Zbawcy i Odkupiciela ciemnego ludu, in seacula seaculorum….

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press