118. Miesięcznica smoleńska. Prezes chodzi w obstawie. Obywatel składa wieniec-protest

118. Miesięcznica smoleńska. Prezes chodzi w obstawie. Obywatel składa wieniec-protest

118. miesięcznica. Jak co miesiąc prezes Kaczyński, w eskorcie osobistych ochroniarzy, funkcjonariuszy SOP, policjantów, pod okiem snajperów usadowionych na okolicznych dachach, wraz z połową rządu na czele z premierem Morawieckim, kładzie kwiaty pod smoleńskimi pomnikami i kłania się stojącemu na cokole bratu.

5 minut później trasę prezesa pokonuje obywatel, który składa wieniec z napisem: „Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów”.

Z kamerą OKO.press na Placu Piłsudskiego był Robert Kowalski.


Komentarze

  1. TW Balbina

    Są nagrania z kokpitu, które były możliwe do odczytania po ogłoszeniu werdyktu przez Komisję Smoleńską, które rzucają nowe światło na rolę Kaczyńskiego i Błasika.Po przywróceniu rządów prawa i porządku konstytucyjnego trzeba wystąpić do Komisji Smoleńskiej o rewizję ustaleń w świetle nowych dowodów.

  2. Mira Koz

    Uprawdopodobnienie przez Komisję Smoleńską, że L. Kaczyński mógł wywierać na załogę niedopuszczalne naciski podobnie jak to miało miejsce podczas jego lotu do Gruzji, byłoby kluczowe.Trzeba wtedy wobec nowych ustaleń oficjalnie ogłosić to co dla milionów Polaków od dawna wydaje się oczywiste.To z kolei umożliwiłoby odkłamywanie najnowszej historii i położyłoby kres kreowaniu fałszywych bohaterów, nadawaniu ulic i placów ich imienia budowaniu pomników i instalowaniu tablic.

        • Ireneusz Lara

          Po pierwsze dyrektor Kazana i generał Błasik pojawili się w kabinie już po decyzji o lądowaniu, już w czasie podejścia do lądowania. Po drugie "zmieścisz się" dotyczyło podejścia do wysokości MDA. Gdyby podczas lądowania był wykorzystywany wysokościomierz baryczny, zamiast RW to katastrofy by nie było. Zgodnie z procedurą pilot podszedłby do wysokości MDA /100 metrów dla lotniska w Smoleńsku/ i odleciał. I tak to wygląda z nagrań z kabiny. Nawigator czyta 100, a kapitan podaje komendę "Odchodzimy". Niestety nie byli na 100, ale na 40. Nie mieli szans z tego wyjść. Miłego wieczoru, Panie Andrzeju!

        • Ireneusz Lara

          Ale Pan błysnął potencjałem intelektualnym. Aż przysiadłem. Bardzo lubię jak ktoś merytorycznie uargumentowuje swoje wpisy. Miłego dnia, Panie Totoro Satuski!
          PS Gdyby Pan znalazł nieścisłość w faktach przeze mnie podanych to proszę powiadomić kogoś z zespołem Macierewicza.

  3. Piotr Kowalski

    Kapitan TU154 IP wczoraj 23:05

    Kaczyński nigdy nie odejdzie, bo się boi, że tzw. "podkomisja smoleńska Macierewicza" będzie rozwiązana i prokuratura zakończy śledztwo oparte na raporcie Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, z którego wynika jasno kto zawinił i kto przyczynił się do katastrofy !

    Boi się, że będzie musiał przed prokuraturą i sądem wyjaśniać, być może przy użyciu wykrywacza kłamstw, czy namawiał brata do wymuszania na załodze TU154 decyzji o lądowaniu, pomimo braku odpowiednich warunków pogodowych !

      • Andrzej Sokołowski

        Jasne, podobnie jak Prezes wydał wyrok w sprawie swojej afery kopertowej tak samo zadecydował o przyczynach katastrofy. Może Sejm zacznie głosować co jest prawdą a co fałszem? To rozwiąże problem. Pan Duda może przy okazji na wszelki wypadek awansem uniewinnić siebie i Sasina jako organizatorów wycieczki wyborczej pana Leszka.

        • Ireneusz Lara

          Przyczyny katastrofy ustalił Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Polskiego. Jeżeli ma Pan problem to ja na to nic nie poradzę. Nie poradzę też ludziom z zespołem Macierewicza.
          Panie Andrzeju! Śp. Prezydent Lech Kaczyński został wybrany przez naród Polski. Nawet jeżeli nie ma Pan dla niego szacunku to może uszanuje Pan swoich rodaków?

        • Ireneusz Lara

          Czy Pan jak nie ma argumentów to rzuca inwektywy? Przykro bo to typowe dla ludzi bez wiedzy i zdolności logicznej analizy, ale i dla ludzi bez honoru. Wszystkiego dobrego

  4. Ireneusz Lara

    Ten napis to kłamstwo. Nikt nie kazał pilotowi lądować. Kapitan Protasiuk podjął decyzje o lądowaniu samodzielnie. Zanim ktokolwiek na pokładzie dowiedział się o braku warunków pogodowych do lądowania. Nie wolno mu było lądować, ale gdyby przeprowadził procedurę lądowania zgodnie z zasadami lotniczymi do katastrofy by nie doszło. Użył złego wysokościomierza. Ten błąd był przyczyną katastrofy.
    Sugerowanie, że Lech czy Jarosław Kaczyński wymusił lądowanie jest na tym samym poziomie co wybuchy w głowie Macierewicza.

      • Ireneusz Lara

        Przepraszam, ale czego Pan nie zrozumiał? Kapitan Protasiuk podjął decyzje o lądowaniu zanim ktokolwiek na pokładzie dowiedział się o braku warunków pogodowych do lądowania. Przebywanie generała Błasika w ostatniej fazie podchodzenia do lądowania nie wywoływało stresu. Pilot nie pomylił wysokościomierzy w nerwach. Niestety używał RW zawsze.

        • TW Balbina

          Rzeczywistości nie da się zakląć słowami.
          1.L Kaczyński wywierał naciski w poprzednim locie do Gruzji i po tym jak pilot odmówił lądowania,potraktował go w sposób obelżywy.
          2.W przypadku Smoleńska, ranga lotu była dużo wyższa a więc naciski L.Kaczyńskiego były wysoce prawdopodobne.
          3.Telefoniczne naciski J.Kaczyńskiego na brata,bo była rozmowa podczas lotu i chyba nie o zeszłorocznym śniegu.
          4.Rozmowa, z której niezbicie wynika,że była w kokpicie osoba nie uprawniona do przebywania w tym miejscu, która zachęcała do wykonania manewru lądowania.
          O tych faktach wie pół Polski czy to się komuś podoba czy nie.
          Po przywróceniu rządów prawa ,Komisja musi zrewidować swój wcześniejszy werdykt w świetle nowych okoliczności.

          • Ireneusz Lara

            Dobry wieczór.
            1. Zgadza się. Prezydent Kaczyński wywierał naciski w poprzednim locie do Gruzji i po tym jak pilot odmówił lądowania, potraktował go w sposób obelżywy. Dodam, że posłowie PiS Karski i Gosiewski donieśli do prokuratury. Drugim pilotem lotu do Gruzji był kapitan Protasiuk. Ten który był kapitanem lotu do Smoleńska.
            2. Według Pana mniemania w czasie lotu do Smoleńska były wysoce prawdopodobne naciski. Moglibyśmy się spierać na temat prawdopodobieństwa gdyby fakty nie były znane. Ma Pan cztery stenogramy z rozmów z kabiny /mamy też nagranie które może Pan posłuchać/ i zapis parametrów lotu. Wiemy co się działo w kabinie. Nacisków na lądowanie nie było. Po informacji z wieży w Mińsku kapitan podejmuje decyzję: "Podejdziemy i odejdziemy". Poleca stewardesie poinformować prezydenta. Decyzja o lądowaniu jest już podjęta.
            3. Rozmowa braci odbyła się zanim było wiadomo, że będą kłopoty z lądowaniem.
            4. Podczas lądowania w kabinie był generał. W związku z jego komentarzami podczas lądowania można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że to był pilot. Jedyny generał pilot na pokładzie to był generał Błasik.
            5. Przyczyny katastrofy wyjasniła PKBWl LP. Przyczyna jest prosta i nie ma żadnej tajemnicy. Podczas podejścia do MDA pilot użył błędnego wysokościomierza. Tyle i tylko tyle.
            Spokojnej nocy.

  5. Slawomir Szymaszek

    Hmmm, tyle i az tylko tyle… forsowane 6 czy 7 opcji katastrofy przez podkomisje Macierewicza poteierdza tylko mataczenie w tej kwestii aby zagmatwac prawdziwy faktyczne przyczyny i wzbudzic rozwarstwienie plotek na ten temat. Fakt jest ze naciski byly i atmosfera tego lotu byla dalece od komfortowej dla zalogi. Dodatkowo fakt obecnosci despotycznego gen.Blasika w kokpicie tylko potwierdza ze przedstawiciel Prezydenta mial dopilnowac wlasciwego lädowania( niestety dopilnowal)

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press