Policja podtrzymuje, że w Marszu Wolności udział wzięło 12 tys. osób. Naszej publikacji o demonstrantach spoza Warszawy zarzuca tendencyjność. Podaje mniejszą liczbę autokarów. Ale organizatorzy podtrzymują swoją wersję i mają dowód - parkingowe paragony. Inspektor ochrony PKiN - odpowiedzialny za parking - potwierdza liczby podawane przez organizatorów

W odpowiedzi na zarzut OKO.press o fałszowanie liczby demonstrantów sobotniego Marszu Wolności (6 maja 2017) Stołeczna Policja opublikowała obszerne oświadczenie. Kwestionuje podane przez OKO.press wyliczenia liczby demonstrantów, których organizatorzy z PO i PSL przywieźli autokarami do Warszawy. Zarzuca nam łamanie zasad dziennikarstwa, jednostronną relację i „przyjmowanie za pewnik” słów organizatorów. Podtrzymuje, że wszystkich demonstrantów było 12 tys. i tłumaczy w dość zawiły sposób, jak to wyliczyła.

  • Przeczytaj całe oświadczenie rzecznika stołecznej policji

    Polemika do publikacji red. Piotra Pacewicza w serwisie OKO.press

    W niedzielę 7 maja w serwisie internetowym oko.press zamieszczony został artykuł red. Piotra Pacewicza, którego autor zarzuca policji oszustwo dotyczące informacji o frekwencji na manifestacji „Marsz Wolności”. Za pewnik twórca artykułu przyjmuje natomiast słowa organizatora zgromadzenia dotyczące liczebności jego uczestników. Naturalnym jest więc odniesienie się do tych zarzutów i przedstawienie stanowiska w tej sprawie.

    Na wstępie chciałbym zwrócić uwagę red. Pacewicza, że rolą policji jest zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego. To ustawowe zadanie nałożone na naszą formację i zawsze dokładamy wszelkich starań, aby zostało ono zrealizowane w sposób profesjonalny, na najwyższym możliwym poziomie. Bezpieczeństwo obywateli stanowi dla nas kwestię nadrzędną, dużo istotniejszą od tej, jak dużej grupy osób ma ono dotyczyć. Pytania o to, czy i kiedy będą dostępne szacunki policji dotyczące ilości uczestników zgromadzenia otrzymywałem od dziennikarzy już kilka dni przed jego terminem. Również w dniu manifestacji przedstawiciele wielu redakcji zainteresowani byli wyłącznie tymi danymi. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć osoby, które swoje pytania zaczynały od tego, czy jest bezpiecznie i czy nie dochodziło do żadnych incydentów. Punkt widzenia na istotę działań policyjnych w tego typu sytuacjach jest więc jak widać różny dla mojej formacji i części przedstawicieli profesji red. Piotra Pacewicza. To nie policjanci stawiają się tutaj w miejscu izby obrachunkowej, to niestety przedstawiciele niektórych mediów postrzegają nas w takiej roli.

    Przechodząc do głównego zarzutu podniesionego w przedmiotowym artykule, pozwolę sobie zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii.

    W odprawie w Komendzie Stołecznej Policji poprzedzającej zabezpieczenie sobotniego zgromadzenia uczestniczył przedstawiciel organizatora pan Piotr Borys z Platformy Obywatelskiej. To praktykowane przez nas rozwiązanie, które ma pomóc w wypracowaniu jak najlepszych relacji i zasad współpracy pomiędzy policją a organizatorami zgromadzeń i ich uczestnikami. Zależy nam zawsze na transparentności naszych działań i uświadomieniu osobom zainteresowanym organizacją manifestacji, że rolą i zamiarem policji jest zapewnienie im bezpieczeństwa z pełnym poszanowaniem obowiązującego prawa.

    W trakcie przedmiotowej odprawy p. Piotr Borys przekazał policjantom informację o tym, że część uczestników manifestacji zostanie do Warszawy dowieziona autokarami i busami, liczba tych pojazdów powinna, według jego wiedzy, oscylować w granicach dwustu trzydziestu (230).

    W artykule red. Piotra Pacewicza można przeczytać zaś cyt. „Na zebraniu sztabu przed Marszem Wolności 6 maja jego organizator Piotr Borys z PO podał informację, że do Warszawy przyjeżdżają 254 autokary z 12 tys. demonstrantów (…) dla których wyznaczono parkingi przez Pałacem Kultury.”

    Uprzejmie wyjaśniam Panu Redaktorowi, że:

    • po pierwsze uczestników manifestacji przywożono zarówno autokarami, jak i mniejszymi busami, które różniły się znacznie ilością miejsc dla pasażerów,
    • po drugie nie wszystkie autokary i busy były w pełni wykorzystane, co było widoczne w trakcie opuszczania ich przez uczestników zgromadzenia po dojeździe do miejsc parkingowych lub bezpośrednio w pobliże miejsca organizacji manifestacji, czyli pl. Bankowego,
    • po trzecie na potrzeby parkowania tych pojazdów zapewnione zostały miejsca postojowe na placu Defilad (w obrębie PKiN) oraz parkingu przy Ośrodku Sportowo Szkoleniowym TORWAR (przy ul. Łazienkowskiej). Z parkingów tych skorzystało:
    • – pl. Defilad: 106 autokarów i 38 tzw. busów,
    • – Torwar: 28 autokarów i 24 tzw. busy,

    czyli łącznie 196 pojazdów. Liczbę uczestników każdy może spróbować obliczyć sam. Tym niemniej będzie ona bardzo odległa od 12 tysięcy szacowanych przez pana Piotra Borysa. Przypomnę, że w wielu pojazdach nie były wykorzystane wszystkie miejsca pasażerskie.Odnosząc się bezpośrednio do przesłanych do mnie przez red. Piotra Pacewicza pytań, które przytoczę w oryginale:

    Szanowny Panie Rzeczniku,

    Piotr Borys z PO poinformował nas, że na spotkaniu w piątek ze sztabem podał, że przywiozą do Wwy 12 tys. osób. Pod Pałacem parkowało 256 autobusów, ostatecznie przyjechało nimi blisko 13 tys. Poza tym były autobusy PSL (kilkadziesiąt) i KOD (kilka), które parkowaly gdzie indziej.

    1. W jaki sposób uczestników mogło być 12 tys. skoro z Polski przyjechało więcej?

    2. Czemu policja stołeczna podała takie dane?

    3. Czy możliwe, że liczba 12 tys. pochodzi z piątkowego spotkania, choć dotyczyła wyłącznie osób przyjezdnych?

    Bedę dziś późnym popołudniem publikował tekst. Jeśli nie otrzymam panskich odpowiedzi zacytuję w tekście pytania i opublikuję je wtedy, gdy dostanę.

    Z poważaniem

    Piotr Pacewicz

    OKO.press”

    Informacje policji dotyczące liczby uczestników sobotniej manifestacji „Marsz Wolności” nie opierają się na wypowiedzi Pana Piotra Borysa odnośnie ilości autokarów, co de facto byłoby kuriozalne i mało wiarygodne, ale na szacunkach przyjmowanych w trakcie trwania zgromadzenia w odniesieniu między innymi do terenu zajmowanego przez manifestujących (z uwzględnieniem miejsc niedostępnych, naniesień w postaci m.in. sceny itp.), a także ich zagęszczenia w danym miejscu (o tym, że nie jest ono jednorodne można było przekonać się, porównując obraz przekazywany przez stacje telewizyjne z widokiem z kamer miejskiego systemu monitoringu). Policjantów wspomagał w tym także przekaz obrazu ze śmigłowca wykorzystywanego w trakcie zabezpieczenia.

    Co istotne, sam Pan Piotr Borys w trakcie odprawy w Komendzie Stołecznej Policji prezentował stanowisko, z którego wynikało, że zdaje sobie sprawę, iż określona w zawiadomieniu o zgromadzeniu przesłanym do urzędu miasta liczba 100 tysięcy uczestników jest nierealna. W jego ocenie powinna ona oscylować w granicach około 50 tysięcy osób.

    Na zakończenie ustosunkuję się również do uwag zawartych w zakończeniu artykułu red. Piotra Pacewicza, bezpośrednio nawiązujących do zasad etyki zawodowej policjantów i zarzutu o ich naruszeniu.

    Szanowny Panie Redaktorze, zasady etyki zawodowej obowiązują nie tylko funkcjonariuszy Policji. Powinny one stanowić także nienaruszalny fundament pracy dziennikarza, w związku z pełnieniem przez niego zawodu o doniosłym znaczeniu społecznym. Zawodu, który powinien szczególnie dbać o swój etos, w tym o bezstronność i obiektywizm. Poruszany temat winien być przedstawiany z uwzględnieniem jak największej ilości punktów widzenia, prezentując racje poszczególnych stron, rzetelnie i uczciwie przekazując treści, oddzielając, co istotne, informację od subiektywnego komentarza. Tak, aby właśnie obiektywizm nie został przesłonięty przez osobiste poglądy autora.

    Z przykrością stwierdzam, że w Pana artykule zabrakło w moim odczuciu wielu z przytoczonych powyżej wartości.

    Nasze szacunki pozostają bez zmian.

    Z poważaniem

    asp. szt. Mariusz Mrozek

    Rzecznik Prasowy Komendanta Stołecznego Policji

    Ps. W trakcie zabezpieczania przedmiotowego zgromadzenia nie doszło do żadnych poważnych incydentów. Policjanci dołożyli wszelkich możliwych starań, aby uczestnicy manifestacji czuli się bezpiecznie i mogli swobodnie wyrażać swoje poglądy. Dbaliśmy o ich bezpieczeństwo także w trakcie przejścia na miejsce zbiórki na pl. Bankowym i w czasie powrotu do autokarów po zakończeniu zgromadzenia na pl. Konstytucji. To właśnie jest dla nas najważniejsze.

W artykule, z którym polemizuje policja, OKO.press nie szacowało liczby demonstrantów. Zastanawialiśmy się tylko, jak można było podać tak niska frekwencję – 12 tys. – skoro samych przyjezdnych było więcej.

Cytowaliśmy informacje organizatora marszu Piotra Borysa z PO, że do Warszawy przyjechały 254 autokary z 12 tys. demonstrantów, o czym informował on m.in. policję. Ponadto poseł Piotr Zgorzelski mówił OKO.press o 136 autokarach i busach, które zorganizowało PSL, przyjechało nimi 10 tys. osób.

Rzecznik policji zakwestionował podane liczby autokarów, a tym samym demonstrantów spoza Warszawy.

Spór o autobusy

Główny organizator marszu Piotr Borys z PO przedstawił OKO.press tabelę z liczbą autokarów i pasażerów. Publikujemy ją jeszcze raz, przy okazji prostując informację, którą pomyłkowo podaliśmy wcześniej: zestawienie dotyczy wszystkich autokarów z „listy Borysa”, a nie tylko tych, które parkowały pod Pałacem Kultury i Nauki (PKiN):

Zakładając, że 20 autokarów PSL (spośród 136) powtarza się na „liście Borysa”, oznaczałoby to, że opozycja zorganizowała razem 370 autokarów i busów.

Rzecznik Mariusz Mrozek podaje zupełnie inne rachunki. Jego zdaniem w Warszawie parkowało ostatecznie:

  • na placu Defilad (w obrębie PKiN) – 106 autokarów i 38 tzw. busów,
  • na parkingu przy Ośrodku Sportowo Szkoleniowym TORWAR  – 28 autokarów i 24 tzw. busy.

Rzecznik sumuje 134 autobusy i 62 busy transportowe, „łącznie 196 pojazdów. Liczbę uczestników każdy może spróbować obliczyć sam. Tym niemniej będzie ona bardzo odległa od 12 tysięcy szacowanych przez pana Piotra Borysa”.

Zachęcone przez rzecznika OKO.press oblicza i wychodzi, że nawet według rzecznika Mrozka na Marsz Wolności przyjechało 8,7 tys. ludzi. To by oznaczało, że dołączyło do nich zaledwie 3,3 tys. warszawiaków. Byłaby to demonstracja-fenomen,  w której przyjezdni stanowili trzy czwarte uczestników.

  • Zobacz jak to wyliczyliśmy

    Piotr Borys zapewnia, że organizatorzy dążyli do maksymalnego zapełnienia autokarów, czasem zbierając ludzi z kilku powiatów, nie tylko członków PO, ale także Nowoczesnej i KOD.  Zakładamy więc, że przeciętny autokar wiózł 50 pasażerów (zwłaszcza, że było 23 ogromnych autokarów po 70-80 miejsc), a przeciętny bus – 32 pasażerów. Liczymy: 134 x 50 = 6700 w autokarach plus 62 x 32 = 1984 osoby w busach. Razem: 8684 osoby, co stanowi 72 proc. z ogólnej liczby 12 tys. uczestników. Wszystko według policji stołecznej.

Platforma ma dowody, PSL potwierdza

Piotr Borys jest zdziwiony oświadczeniem Stołecznej Policji. Przeliczył nawet paragony wjazdu na parking pod Pałacem Kultury – jest ich 192. Tyle autokarów czekało w kolejce na parking, który opłacali organizatorzy. Ponadto „co najmniej 10 autokarów ominęło kolejkę, ich kierowcy sami zapłacili”. Autokary z „listy Borysa” pojechały też na parkingi pod Torwar.

„Z całą odpowiedzialnością potwierdzam dane z tabeli, którą przekazałem OKO.press – mówi Borys – Wyrażam podziękowanie policji za ochronę Marszu, to robiła świetnie. Za fatalne liczenie demonstrantów odpowiadają ci, którzy policją kierują”.

Także poseł PSL Piotr Zgorzelski, który organizował transport ludowców na marsz, podtrzymuje to, co powiedział OKO.press 8 maja: „Ludowców na marszu było blisko 10 tys. Przywieźliśmy ich 136 autokarami i kilkunastoma busami”. Dodaje, że PSL nie będzie polemizować z policją. „Przekazaliśmy już opinii publicznej wszystko, co mieliśmy do powiedzenia”.

Świadectwo szefa parkingu Pałacu Kultury

Kluczowym świadkiem w sporze o liczbę autobusów może być Adam Olczak, starszy inspektor działu ochrony i zabezpieczeń PKiN, który odpowiada za parkingi. Mówi OKO.press, że byli przygotowani nawet na 250 autokarów, ale przyjęli ostatecznie 206 „pojazdów taryfikowanych jako ciężarowe”, czyli autokarów i busów ponad 2,3 m wysokości.

Inspektor Olczak dziwi się, że rzecznik stołecznej policji podał niższe liczby. „Wiadomo, ile ich było. Działa system elektronicznej rejestracji” – powiedział OKO.press.

List do rzecznika policji

Poza powyższymi wyjaśnieniami OKO.press skierowało do pana Mariusza Mrozka list autora tekstu, który podajemy do publicznej wiadomości. Utrzymany jest w konwencji polemiki, jaką zastosował rzecznik w swoim oświadczeniu.

„Szanowny Panie Rzeczniku,

Dziękuję za wyjaśnienie i komentarz do artykułu. Rzeczywiście nie uwzględniłem w nim stanowiska Policji, co – słusznie mi Pan zarzuca – narusza zasadę „uwzględnienia jak największej ilości punktów widzenia”. Zdawałem sobie sprawę z tego braku i dlatego trzykrotnie do Pana esemesowałem i mailowałem. Pana odpowiedź „dzień zarezerwowany dla najbliższych” budzi zazdrość (piszę bez ironii!), ale postawiła w kłopotliwej sytuacji dziennikarza, który uważa sprawę za społecznie pilną.

Ta pilność wynika z tego, Panie Rzeczniku, że Pańska informacja o 12 tys. demonstrantów na Marszu Wolności nie jest ot, jakąś statystyką, jak np. liczba skradzionych w weekend rowerów, lecz pełni rolę argumentu, który ma pognębić tę część społeczeństwa, którą działania władz oburzają i bolą. Politycy PiS z upodobaniem cytowali Pańskie „12 tys.” łącząc je ze słowami „klapa” i „kompromitacja”, „upadek opozycji”.

Proszę wybaczyć szczerość, ale dziwię się, że broni Pan liczby 12 tys. jak niepodległości, bo jestem przekonany, że wie Pan, że jest potężnie zaniżona. Dlatego przyjmując z pokorą pouczenie o warsztacie dziennikarskim, wracam do cytowanych w artykule Zasad etyki zawodowej policjanta, które obejmują „wykonywanie czynności służbowych według najlepszej woli i wiedzy, z należytą uczciwością, rzetelnością” a także „bezstronność wykluczająca uprzedzenia m.in. polityczne”.

Podane przez Pana liczby autokarów i busów, którymi przyjeżdżali do Warszawy demonstranci, są kwestionowane przez organizatorów, którzy mają konkretne zestawienia i dowody w postaci paragonów wjazdu na parking. Zaprzecza im także starszy inspektor działu ochrony i zabezpieczeń PKiN, który podaje, ile autokarów zarejestrował system elektroniczny.

Uczestnicy demonstracji chwalą policję za kulturalną i fachową ochronę Marszu. Nie rozumiem, jak może Pan narażać na szwank swoje dobre imię i opinię Policji podając liczbę uczestników, która tak dalece odbiega od prawdy.

Prosze nie gniewać się za te „patetyczne pouczenia”, ale jak czytam po raz kolejny, że policja podaje wielokrotnie niższe frekwencje demonstracji, których nie lubi władza, to trudno się od nich powstrzymać. Tylko raz w 2016 roku statystyki policyjne były bliskie tym z Ratusza. Pamięta Pan kiedy? W Marszu Niepodległości – wg Ratusza 60 tys., wg min. Błaszczaka  75 tys. Mówi to Panu coś?

Z poważaniem,

Piotr Pacewicz, OKO.press”

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press