30 sierpnia 2020

150 tys. osób na demonstracji w Mińsku. Białorusini nie dali się zastraszyć

Białorusini tłumnie stawili się w centrum Mińska. "Mimo prób rozbicia przez OMON, w którym użyto antyterrorystycznych ciężarówek-barier, pochód Białorusinów był zbyt wielki, by dało się go powstrzymać bez rozlewu krwi", mówi Maciek Piasecki, reporter OKO.press w Mińsku

To już trzy tygodnie od wyborów prezydenckich, które sprowokowały protesty przeciwko rządom prezydenta Łukaszenki. Białorusini zbuntowali się przeciwko fałszowaniu wyborów i nie chcą się pogodzić z tym, że prezydent nie ma zamiaru ustąpić. Zaskoczyli też świat determinacją i pokojowym podejściem.

Władza stara się wytworzyć wrażenie, że protesty zamierają. To przekaz rządowej telewizji. Dzisiaj Białorusini udowodnili, że wcale tak nie jest.

W weekend protesty są znacznie liczniejsze niż w ciągu tygodnia. A niedzielny to już tradycja. Dzisiejszy marsz w Mińsku szedł pod hasłem pokoju i niepodległości. Protestujący są przekonani, że Łukaszenka nie gwarantuje podstawowych wartości. A pokój jako jedno z głównych haseł to odpowiedź na prośby prezydenta o pomoc z Moskwy.

View post on Twitter

Pochód będzie szedł i za tydzień, i za dwa

Nasz reporter w Mińsku, Maciek Piasecki, relacjonuje:

"Mimo prób rozbicia przez OMON, w którym użyto antyterrorystycznych ciężarówek-barier, pochód Białorusinów był zbyt wielki, by dało się go powstrzymać bez rozlewu krwi. Przy takiej masie trudno określić frekwencję, jednak - jak można zobaczy na naszej relacji z góry - z pewnością były to co najmniej dziesiątki tysięcy. Tłum szedł od pl. Niepodległości, przez „stelę” (pomnik Miasta-Bohatera) do rezydencji Łukaszenki. Nie było jednak szturmu, protest po raz kolejny był całkowicie pokojowy.

Brak rewolucyjnej dynamiki nie zniechęca jednak uczestników. „Liczymy, że proces zmiany władzy potrwa jeszcze kilka tygodni, może miesięcy” - mówi OKO.press Liza, sekretarka w szkole językowej i tancerka. Jak wiele osób tu, sama uszyła biało-czerwono-białą niepodległościową flagę. Cześć uczestników z pochodu przeniosła się do cerkwi na nabożeństwo w intencji ojczyzny.

"Białorusini to niezbyt religijny naród, jednak świątynia przy placu Wolności była pełna, a wokół gromadziły się setki ludzi, by choć na chwilę uczestniczyć w tym wydarzeniu. Gdy piszę te słowa, zmęczeni czterogodzinnym protestem i nagłym wybuchem burzy protestujący rozchodzą się do domów.

Wszystko wskazuje na to, że wielotysięczny pochód będzie szedł przez Mińsk i za tydzień, i za dwa, i dalej, aż do ustąpienia Łukaszenki".

Poniżej można obejrzeć relację Maćka z Mińska. Film się rwie – jedną z taktyk białoruskich władz wobec protestów jest odłączenie dostępu do Internetu.

Na naszym nagraniu widać dziesiątki tysięcy pokojowych manifestantów w Mińsku.

Władze starały się zablokować pokojowy pochód Białorusinów przez miasto. Poniżej widzimy stawianie barykad w Mińsku:

View post on Twitter

Ale Białorusinów nie udało się zatrzymać. Dziennikarz Franak Viacorka oceniał, że na dzisiejszy wiec i marsz w Mińsku przyszło ok. 100-150 tys. ludzi. To liczby porównywalne z poprzednimi niedzielami. Dziennikarze Biełsatu pisali natomiast, że ludzi jest nawet więcej niż w zeszłym tygodniu. Wówczas było to ok. 180 tys. osób.

Nieudane urodziny

W drodze pod pałac prezydencki tłum krzyczał „jesteśmy tu na twoje urodziny”. Łukaszenka urodził się dokładnie 66 lat temu w Kopysiu, niewielkiej miejscowości nad Dnieprem. Urodziny Łukaszenki obchodzili nie tylko protestujący. Życzenia złożył mu też Władimir Putin. Przywódcy ustalili, że spotkają się w Moskwie w najbliższej przyszłości. Wczoraj prezydent Rosji potwierdził, że uznaje wyniki białoruskich wyborów sprzed trzech tygodni.

Przywódca Białorusi drugi tydzień z rzędu postanowił pokazać się z karabinem i w kamizelce kuloodpornej. Stara się w ten sposób pozować na twardego przywódcę. W kontekście pokojowych i spokojnych protestów wygląda to jednak coraz bardziej groteskowo.

View post on Twitter

Wozy straszące

Protestujący za pośrednictwem mediów społecznościowych, szczególnie popularnego Telegramu, podawali sobie dalej filmiki, na których widać wojskowe wozy opancerzone, zmierzające do centrum stolicy. Reporter Buzzfeed Christopher Miller napisał, że trudno wyobrazić sobie, żeby władza chciała zaatakować protestujących. Według niego chodzi raczej o odstraszający charakter samych zdjęć.

O 17 w całym kraju odbywały się niedzielne msze za ojczyznę. Kościół wspiera protestujący naród i płaci za to cenę. Dzisiaj drugi raz z rzędu białoruskie radio nie przeprowadziło transmisji z mszy w mińskiej katedrze katolickiej. Z kolei zwierzchnik białoruskiej cerkwi prawosławnej za wstawienie się za protestującymi został wycofany ze swojej funkcji i zesłany do Rosji.

Jak pisał Maciek, około 17:30 białoruskiego czasu protestujących i służby białoruskie połączył niespodziewany przeciwnik: deszcz. Nad Mińskiem rozpętała się taka burza, że nawet funkcjonariusze OMON chowali się, gdzie tylko się dało.

Dzisiejsze protesty to nie tylko Mińsk. Setki osób pomimo złej pogody protestowało też w Grodnie.

Udostępnij:

Maciek Piasecki

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. W OKO.press relacjonuje na żywo protesty i sprawy sądowe aktywistów. W 2020 r. relacjonował demokratyczny zryw w Białorusi. Stypendysta programu bezpieczeństwa cyfrowego Internews.

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne