Członek zarządu SDP Paweł Gąsiorski przez kilka lat prowadził strony porno. Gdy to opisaliśmy, wyparł się. Dotarliśmy do jego zeznań. "Porno.com.pl był jednym z największych serwisów, na którym bardzo dużo zarobiliśmy” – chwalił się przed sądem.
We wrześniu 2025 roku ujawniliśmy biznesowo-pornograficzną przeszłość Pawła Gąsiorskiego – od marca 2025 członka zarządu głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a wcześniej – ich oddziału w Katowicach. SDP to najdłużej działające zrzeszenie dziennikarzy w Polsce – od wielu lat to jednak organizacja skrajnie upolityczniona i czynnie wspierająca PiS.
W OKO.press opisaliśmy, jak Paweł Gąsiorski, zanim wszedł do zarządu SDP, prowadził wraz ze wspólnikiem przez kilka lat około 200 serwisów pornograficznych. Dopiero później zaczął tworzyć lokalne media internetowe w podczęstochowskich gminach i powiatach. W rozmowie z OKO.press Gąsiorski wypierał się swojej biznesowej przeszłości związanej z branżą porno. Tymczasem już dwukrotnie przegrał w sądzie procesy, w których udowodniono, że na porno portalach zarabiał duże pieniądze.
Dotarliśmy do szczegółów tych spraw.
24 lipca 2013 roku Paweł Gąsiorski wysłał do ówczesnego partnera biznesowego maila z listą domen internetowych będących albo własnością ich firmy, albo jego samego, albo powiązanych z nim osób. Mamy tego maila. Na liście jest 413 domen. Można je z grubsza podzielić na domeny erotyczne oraz nieerotyczne.
Niecała połowa (ok. 200) należy do drugiej z tych grup. To serwisy informacyjne czy reklamowe (np. anonse24.info.pl, anonse.olkusz.pl), filmowe, kulinarne i religijne (np. Cinema.pl, egzorcyzmy.pl kuchniaorientu.pl), poświęcone tenisowi stołowemu (np. tenis-stolowy.pl, tenisstolowy.info.pl), psom rasowym (np. japonskiterier.pl) czy najróżniejszym innym branżom – od stomatologii poprzez warsztaty mechaniczne po kantory walutowe.
Nieznaczna większość z tych 413 domen – ok. 210 – ma natomiast nazwy sugerujące mniej lub bardziej pornograficzny lub erotyczny charakter. Blisko 100 domen ma w nazwie człon „porn”. To np.
Kolejnych kilkadziesiąt ma w nazwie „sex” lub „seks” (np. seksturysta.pl, seksuslugi.pl), darmowesexfilmy.com.pl. Nazwy stron zawierają także określenia organów płciowych (np. cipa.info.pl ) lub ich części (np. lechtaczka.pl), sugerują też, jakie konkretnie praktyki seksualne są tam pokazywane (np. anal.info.pl, 69tube.pl). Są także strony z anonsami seksworkerek z różnych stron Polski (np. dziwki.sosnowiec.pl), a nawet sugerujące udział niepełnoletnich w tej działalności (np. 16tube.com.pl).
Pod tą długa listą Paweł Gąsiorski pisze do swojego wspólnika: „Mam nadzieję, że to już wszystkie. Duża część nie jest nasza, tylko np. jakichś klientów, znajomych czy moja”.
Były już wspólnik Gąsiorskiego przekonuje OKO.press: „Wszystkie były nasze, a część przepisywał na siebie”. Według niego Gąsiorski w 2013 roku – po czterech latach współpracy – zaczął przenosić strony z ich wspólnego biznesu do własnej firmy.
Właśnie o pieniądze z tych domen toczył się spór sądowy między byłymi wspólnikami. Zakończył się ugodą, po 11 latach, w 2025 r.
W procesie, jaki były wspólnik wytoczył Pawłowi Gąsiorskiemu o podział majątku, obecny członek zarządu SDP złożył 7 maja 2014 roku zeznania, które zajęły mu ok. 2 godzin. Dotarliśmy do protokołu z posiedzenia Sądu Rejonowego w Częstochowie. To sześć stron maszynopisu.
Gąsiorski potwierdził w trakcie procesu, że Spółkę P&P Internet Grup razem założył ze swym wspólnikiem w czerwcu 2009 r. Miała się ona początkowo zajmować portalami internetowymi o tematyce medycznej – w pierwotnym założeniu biznes miał polegać na reklamowaniu turystyki medycznej, by obcokrajowcy korzystali z tych usług w Polsce.
Turystyka medyczna nie okazała się jednak dochodowym przedsięwzięciem. Już w lipcu 2009 r. wspólnicy zarejestrowali więc pierwszą domenę związaną z erotyką. Ona zaś zaczęła im od razu przynosić dochody. Gąsiorski opisuje, jak wypełniano strony erotyczne materiałami. „Treści stron internetowych erotycznych były pobierane za darmo z innych serwisów. Odbywało się to tak, jak na YouTube za pośrednictwem kodu EMBED”.
Na takich zdobytych za darmo filmach porno Gąsiorski i jego wspólnik nie mogli jednak zarabiać. Zarabiali więc głównie na wyświetlanych obok filmów reklamach. Bywało, że brakowało im na nie miejsca w serwisach i musieli odmawiać klientom – relacjonował przed sądem.
Początkowo Gąsiorski i jego wspólnik mieli po kilka tysięcy zł przychodów miesięcznie, ale w 2010 roku – już po kilkadziesiąt tysięcy. Gąsiorski zajmował się kupowaniem oprogramowania i konsultował się z fachowcami, jaki sprzęt zakupić do firmy. Skupiał się też na pozycjonowaniu domen, by zawierały słowa kluczowe, które ludzie najczęściej wpisywali do wyszukiwarki Google.
W zeznaniach Gąsiorski twierdzi, że do 1 czerwca 2012 r. pozycjonowanie było łatwe i bez trudu mógł wyróżnić w wyszukiwarkach dowolną swoją domenę. Potem Google zmienił jednak algorytm i te działania stały się dużo bardziej skomplikowane. „Wówczas straciliśmy wielu użytkowników” – zeznawał przed sądem Gąsiorski.
Duża liczba domen była im potrzebna do wysokiego pozycjonowania stron, które na nich zarabiały. W 2010 r. mieli ok. 50 takich serwisów, które zgodnie z ówczesną logiką funkcjonowania internetu i systemów wyszukiwania grały wyłącznie na promowanie głównych domen.
Gąsiorski zeznał, że należący do spółki serwis 18tube.pl był wówczas jednym największych w Polsce – w maju 2010 r. miał mieć 2-2.5 mln unikalnych użytkowników. Ich drugi koń pociągowy: 69Tube.pl miał – wg zeznań Gąsiorskiego – ok. miliona użytkowników.
Na 69Tube.pl na przykład 5 lutego 2012 roku najpopularniejszym materiałem był film „Rozwódka bzyka się z listonoszem”. Na pozostałych miejscach były m.in. takie produkcje jak „Bella Blaze wydymana przez Murzyna”, „Cycata suczka ma romans z masażystą”, albo „Grubaski liżą sobie cipki”.
Do tego kilkadziesiąt innych filmów o podobnych nazwach i kilkanaście okien reklamowych, w których promowały się głównie odpłatne serwisy pornograficzne wszelkich możliwych gatunków.
Z kolei 18Tube.pl 7 kwietnia 2010 roku miał na pierwszym planie „sex telewizja/ 24h na dobę”, którą reklamowała pani z szeroko rozłożonymi nogami. W sumie było aż 12 kanałów do wyboru, np. Anal TV, Cipki TV, czy Dildo TV.
Był także darmowy sex chat, sex portal randkowy, sex show Polek live (10 do wyboru). Reklamy stron porno w wersji HD, czy „sex bez zobowiązań. Mężatki, dojrzałe, amatorki, doświadczone, nimfomanki”. W momencie wykonania zrzutu przez Wayback Machine stronę oglądało 247 osób.
Według zapisów Wayback Machine jeden z tych portali działał jeszcze całkiem niedawno – screeny z 18tube.pl pokazują, że serwis funkcjonował w 2023 r. 69tube.pl obecnie przekierowuje na Randkowa.pl, a wcześniej – na sexwizja.pl.
Próbowaliśmy się dowiedzieć w NASK, do kiedy Gąsiorski był właścicielem tych wszystkich domen. NASK odmówił tych informacji. „Dane historyczne o abonentach domen mogą zostać udostępnione wyłącznie uprawnionym organom państwowym (np. sąd, policja, prokuratura itp.) na podstawie obowiązujących przepisów prawa” – tłumaczył Zespół PR i Komunikacji Zewnętrznej NASK.
Sprawdziliśmy w bazach NASK (obejmujących wyłącznie domeny kończące się na „pl”) aktualny status kilku z wymienionych wcześniej domen erotycznych. Prawie wszystkie są gotowe do ponownego wykupienia, czyli obecnie pozostają bezpańskie.
Wracając do zeznań Gąsiorskiego w sądzie – pod koniec 2009 roku za pośrednictwem platformy aukcyjnej wspólnicy zakupili Pornhub.pl – to był ówczesny polski odpowiednik jednego z największych obecnie serwisów erotycznych na świecie. Pornhub.pl jeszcze w 2023 r. funkcjonował w swej siermiężnej krajowej formie.
Wayback Machine w 2024 roku zachowała ten adres już jako pl.pornhub.com, czyli subdomenę działającego globalnie Pornhuba. Obecnie domena Pornhub.pl należy do firmy Cartwright II S.A.R.L. z siedzibą w Luksemburgu.
Według zeznań Gąsiorskiego kolejna szczególnie cenna strona – 16tube.pl – w 2010 roku miała 200 tys. użytkowników. „Na początku 2010 roku uruchomiliśmy serwis Porno.com.pl, który był w późniejszym czasie jednym z największych serwisów, na którym bardzo dużo zarobiliśmy” – chwalił się przed sędzią Gąsiorski.
Wspólnicy zarabiali sporo również na pornografii w Niemczech – tutaj flagowa była strona 18tube.de. „To był bardzo duży serwis, bo dostaliśmy e-maila, że zagrażamy potentatowi serwisów erotycznych na skalę światową w Niemczech” – zeznawał Gąsiorski.
Łącznie w maju 2010 roku na swoich domenach wspólnicy mieli 4 miliony unikalnych użytkowników. Chcąc pokazać, jak to dużo wówczas było, Gąsiorski zestawiał to sędziemu z danymi dotyczącymi dużych portali: Gazeta.pl miała mieć wówczas 8 mln unikalnych użytkowników, a Onet – 11 mln.
Tego roku wspólnicy zarobili – wg ich zeznań – ok miliona zł, co zainwestowali w gabinet kosmetyczny i stomatologiczny. W 2011 r przychód wyniósł już powyżej miliona zł.
1 czerwca 2012 roku – czyli moment wprowadzenia nowych algorytmów Google’a –był kluczowy. Wtedy wspólnicy stracili znaczną unikalnych użytkowników.
W lutym 2014 r. spółka P&P zaprzestała działalności i została wyrejestrowana. Ale – jak podkreślał w zeznaniach Gąsiorski – jeśli strony nie zostały usunięte z bazy NASK, to abonentem była nadal ich spółka. Obecny członek zarządu SDP w zeznaniach twierdził też, że przez pierwsze 2-3 lata nie pobierał „żadnych” zysków ze spółki.
Pawłowi Gąsiorskiemu wysłaliśmy SMS-em cztery pytania. Zapytaliśmy go m.in., czy kłamał w rozmowie z OKO.press w zeszłym roku, twierdząc, że nie prowadził biznesu ze stronami porno ze wspólnikiem. Czy też może składał fałszywe zeznania w sądzie?
To drugie byłoby o tyle utrudnione, że dowodami w sprawie były dokumenty firmowe i księgowe z P&P Internet Group s.c.
Ponownie też zapytaliśmy Gąsiorskiego, jakie miał doświadczenie dziennikarskie przed 2015 rokiem, kiedy to w podczęstochowskich powiatach zaczął zakładać i prowadzić serwisy lokalne.
Wcześniej Gąsiorski już odmówił odpowiedzi na to pytanie. W jego CV na stronach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich są tylko szumne słowa, ale brak konkretnych tytułów prasowych. „Pracował zarówno w tytułach lokalnych, jak i ogólnopolskich. Współpracował z redakcjami w Polsce, Czechach i Słowacji”. To tym istotniejsze, że niektórzy z naszych rozmówców z ubiegłego roku ze świata lokalnych mediów nie uważają Gąsiorskiego w ogóle za dziennikarza.
Pytaliśmy Gąsiorskiego także o to, czy doświadczenie z branży porno pomogło mu jakoś w prowadzeniu lokalnych serwisów informacyjnych w internecie.
Gąsiorski nie odpowiedział na żadne z zadanych pytań.
Ponownie też próbowaliśmy uzyskać odpowiedzi na pytania od prezes SDP – Jolanty Hajdasz. To katolicka dziennikarka, zaś SDP uchodzi za konserwatywne stowarzyszenie, istotne więc jest odniesienie się do biznesowo-pornograficznej przeszłości członka zarządu tej organizacji.
Moralnie – to przeciwległe bieguny.
Jolantę Hajdasz zapytaliśmy więc m.in.:
Hajdasz nie odpowiedziała na żadne z pytań. Tłumaczyła to nawałem pracy i to urlopem, który rozpoczyna następnego dnia. We wrześniu gdy, przy pierwszej publikacji o porno-doświadczeniach Gąsiorskiego pytaliśmy ją, co o tym sądzi, najpierw obiecała odpowiedzieć na pytania, po czym z sekretariatu SDP dostaliśmy odpowiedź, że… wyjechała na urlop.
O komentarz do sprawy Gąsiorskiego w zarządzie głównym SDP, poprosiliśmy więc Krystynę Mokrosińską – przez długie lata prowadziła tę organizację, a obecnie jest jej prezeską honorową.
„Dziennikarstwo uznawane jest za zawód zaufania publicznego. Ten przypadek zaufania nie budzi, a udział Gąsiorskiego we władzach najstarszej organizacji dziennikarskiej źle świadczy o tych, którzy go wybrali” – komentuje Krystyna Mokrosińska w mailu do OKO.press.
Media
Anna Popek
Jolanta Hajdasz
Michał Karnowski
Paweł Gąsiorski
Przekaż 1.5%
SDP
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich
Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Goniec.pl. W tym zawodzie ceni niezależność.
Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Goniec.pl. W tym zawodzie ceni niezależność.
Komentarze