To nie przypadek, że prawicowa fala zmobilizowała tak wiele kobiet do tej pory nie angażujących się w politykę – wiedzą, że gdy przyjdzie do poświęcenia kogoś na ołtarzu narodu, będą pierwsze - rok 2017 podsumowuje Elżbieta Korolczuk, socjolożka i członkini Rady Fundacji Akcja Demokracja. "Nadzieja nie jest tylko uczuciem. Jest wiarą, a może obowiązkiem"

Na koniec roku pozwalamy sobie i naszym autorom na bardziej osobiste wypowiedzi. Dr Elżbieta Korolczuk zajmuje się badaniem ruchów społecznych, m.in. ruchów rodzicielskich. Ostatnio opublikowała raport „Społeczeństwo obywatelskie w Polsce – kryzys czy nowe otwarcie?” (Instytut Studiów Zaawansowanych). Jest zaangażowana w działalność Akcji Demokracji.


Zakończenie roku 2016 uświetniłam wspólnym oglądaniem nagrania z programu Johna Olivera, w którym ludzie znani i nieznani żegnali rok gromkim „Fuck you 2016!”. Starałam się nie myśleć o tym, że może być jeszcze gorzej. W tym roku procedurę można w zasadzie powtórzyć…

Na szczęście i wtedy, i dziś polityczną depresję udaje się pokonać, bo pojawia się nadzieja na zmianę. Podsyca ją siła oporu, z jakim spotykają się rządy różnej maści prawicowych polityków w kolejnych zakątkach świata. Bardzo często na czele protestów stoją kobiety, które nie tylko angażują się w działania na rzecz równości płci, ale są również uczestniczkami i liderkami ruchów walczących o czyste powietrze i wodę, o prawa osób niepełnosprawnych i czarnoskórych, o rozbrojenie nuklearne i wolne sądy, o godne płace personelu medycznego i prawa socjalne samodzielnych rodziców. To nie przypadek, że prawicowa fala zmobilizowała tak wiele kobiet, do tej pory nie angażujących się w politykę – one wiedzą, że gdy przyjdzie do poświęcenia kogoś na ołtarzu narodu, będą pierwsze.

Wiedzą też, że gdy szwankuje opieka zdrowotna, brakuje miejsc w domach opieki dla osób starszych albo ludzie chorują od smogu, dotyka to kobiet w znacznie większym stopniu niż mężczyzn, bo właśnie od kobiet oczekuje się opieki, wsparcia i zapychania dziur w polityce państwa.

Co miesiąc protest

2017 był rokiem odważnych kobiet.

W styczniu w Stanach Zjednoczonych w Marszu Kobiet na Waszyngton – zorganizowanym jako wyraz sprzeciwu wobec mizoginicznej polityki prezydenta Trumpa – uczestniczyło ponad milion osób (według niektórych nawet 2 miliony, jeśli policzy się solidarnościowe manifestacje w innych krajach).

W lutym kobiety i dziewczęta tańczyły na ulicach ponad 100 krajów w ramach akcji One Billion Raising (Nazywam się Miliard), która w tym roku odbyła się pod hasłem „Stop wyzyskowi kobiet!”.

W marcu na całym świecie – od Londynu po Manilę – odbyły się tysiące wydarzeń (marszy, spotkań, debat etc.) w związku z Międzynarodowym Dniem Kobiet. Zainicjowana przez Ogólnopolski Strajk Kobiet inicjatywa, czyli Międzynarodowy Strajk Kobiet odbył się w 60 krajach na świecie i ponad 100 polskich miastach, w Polsce ulicami miast przeszły też Manify, były też wydarzenia w związku z 8 marca, koordynowane przez lokalne grupy.

W lipcu wiele aktywistek zaangażowało się w protesty przeciwko reformie sądownictwa w Polsce, a w październiku tysiące kobiet i mężczyzn wyszło na ulice polskich miast i miasteczek w ramach drugiego już Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

W listopadzie w Meksyku, Paragwaju, Wielkiej Brytanii, Turcji i wielu innych krajach odbyły się masowe protesty przeciwko przemocy, jaka dotyka kobiety i dziewczęta, a w Polsce czternaście odważnych kobiet stanęło na trasie Marszu Niepodległości z transparentem „Faszyzm stop!”.

Jesienią w mediach społecznościowych pojawiła się też akcja #metoo, czyli oddolna kampania wyrażająca sprzeciw wobec przemocy seksualnej jakiej doświadczają kobiety w każdym zakątku świata. Zaczęło się od wpisu na Twitterze, który wywołał tsunami: tylko w ciągu pierwszych 24 godzin na Facebooku w dyskusję o #metoo zaangażowało się blisko 5 milionów osób i dziś to kampania o zasięgu globalnym.

Masowe protesty pokazują potencjał polityczny kobiecego zaangażowania, ale błędem byłoby skupianie się tylko na spektakularnych akcjach.

Za każdym protestem, pikietą, akcją w Internecie czy petycją stoją tysiące kobiet, które dyskutują, organizują spotkania, dzielą się wiedzą, budują koalicje, piszą teksty i maile, wykonują setki telefonów, czasem z entuzjazmem, a czasem zasypiając ze zmęczenia w pół słowa. Poświęcają swój czas, energię, emocje, a często też pieniądze.

Czarne Protesty i Strajk Kobiet nie pojawiły się znikąd. Masowa mobilizacja wyrosła na glebie uprawianej od wielu lat przez aktywistki, akademiczki, pracownice organizacji pozarządowych i administracji, a także wszystkie osoby wspierające ich pracę. Zmiana świata zaczyna się od zmiany myślenia, od nazwania po imieniu przemocy i niesprawiedliwości, od języka, za pomocą którego można opisać świat, w którym pragniemy żyć. W przypadku projektu ustawy, który zaproponowało Ordo Iuris niezbędna była wiedza ekspertek, prawniczek i aktywistek, które rozumiały, że paragrafy o „ochronie dziecka poczętego” w praktyce oznaczają ubezwłasnowolnienie kobiet w ciąży i potrafiły przekazać tą wiedzę w zrozumiały sposób.

Anonimowe. Robią, co jest do zrobienia.

Za masową mobilizacją stały też rzesze anonimowych kobiet, które potrafiły wiedzę przekuć w tysiące komunikatów, które następnie poszły w świat w postaci postów, memów, zdjęć i opowieści.

Dzielenie się wiedzą jest dziś kluczową strategią oporu.

Wiedza budzi bunt, wyzwala emocje które wyprowadzają ludzi na ulice i sprawiają, że są gotowi walczyć o dobro wspólne. A potem trzeba wykonać kolejną ogromną pracę, by bunt nabrał konkretnych kształtów: zarejestrować zgromadzenie, pożyczyć „szczekaczkę”, namalować transparent, wysłać zaproszenia do potencjalnych uczestniczek, zmarznąć na demonstracji, zebrać fundusze na flagi, dogadać się z lokalnymi organizacjami, poinformować media – ta lista jest bardzo długa, a przecież dotyczy tylko demonstracji, jednej z wielu form działania ruchów społecznych.

Większości z kobiet, dzięki którym Czarne Protesty się odbyły nie zobaczymy w telewizji, nigdy nie poznamy ich twarzy ani historii, a niektóre nie myślą o sobie jako aktywistkach.

„Po prostu robię to, co jest do zrobienia” mówią, albo „pomagam tylko”. To właśnie one zmieniają świat, krok po kroku, każdego dnia. Zapytane dlaczego to robią, odpowiadają „bo tak trzeba”, „nie mogę stać z boku”, „nienawiść trzeba zwalczać solidarnością”.

Kiedy o nich myślę to czuję, że nie jestem sama.

Jestem częścią całej społeczności kobiet i mężczyzn, którzy wiedzą, że z ludzi równie łatwo co zło można wydobyć dobro, budują mosty, a nie mury i gotowi są walczyć o równość, wolność i solidarność, bo dzięki nim nasze wspólne życie staje się do zniesienia.

Nadzieja nie jest po prostu uczuciem. Jest wiarą w to, że obietnice, które dajemy innym mogą się spełnić. W mrocznych czasach jest politycznym wyborem, a być może nawet obowiązkiem.

To dzięki wam – wszystkim odważnym kobietom na całym świecie – ten wybór staje się łatwiejszy. Dziękuję.

OKO pilnuje praw kobiet. Codziennie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli i mogły działać dalej.

Socjolożka, kulturoznawczyni, działaczka na rzecz praw kobiet. Pracuje na Uniwersytecie w Göteborgu oraz Uniwersytecie Södertörn w Szwecji, a także wykłada na Gender Studies na Uniwersytecie Warszawskim. W swoich badaniach analizuje, min. ruchy społeczne, nowe formy obywatelstwa oraz debaty dotyczące nowych technologii reprodukcyjnych (in vitro).

Razem z Renatą E. Hryciuk zredagowała książki „Pożegnanie z Matką Polką? Dyskursy, praktyki i reprezentacje macierzyństwa we współczesnej Polsce” (2012) oraz „Niebezpieczne związki. Macierzyństwo, ojcostwo polityka” (2015). Jej najnowsze publikacje to książki „Rebellious Parents. Parental Movements in Central-Eastern Europe and Russia” przygotowana we współpracy z Katalin Fábián (Indiana University Press, 2017) i „Civil Society revisited: Lesssons from Poland” wydana z Kerstin Jacobsson (Berghahn Books, 2017).


Masz cynk?