Beata Szydło obiecała, że służba zdrowia będzie zarabiać więcej i słowa dotrzymała. Przynajmniej swojej koleżance, Sabinie Bigos-Jaworowskiej, dyrektorce szpitala w Oświęcimiu. Kilkoma posiedzeniami rady nadzorczej Banku Pekao dorobiła ona w 2017 roku do pensji 90 tys. złotych. I 24 tys. złotych za kolejną radę nadzorczą. W sumie zarobiła 284 tys. złotych

Premier Szydło obiecywała w exposé: pracownicy służby zdrowia muszą zarabiać więcej. I dotrzymała słowa. Choć nie tym, którym obiecywała najwięcej – lekarzom, pielęgniarkom i ratownikom medycznym.

Jej bliska koleżanka, Sabina Bigos-Jaworowska, od 1994 roku pracująca w służbie zdrowia, w 2017 roku zarobiła łącznie około 284 tys. złotych:

  • około 170 tys. złotych jako dyrektorka Szpitala Powiatowego im. Św. Maksymiliana w Oświęcimiu (odmówiła nam podania dokładnej kwoty, ale tyle, według oświadczenia majątkowego zarobiła w 2016 roku, a zasady wynagradzania nie zmieniły się od tego czasu).
  • I dodatkowo 90 tys. złotych za zasiadanie w radzie nadzorczej Banku Pekao SA (od 8 czerwca 2017 roku, gdy powołano ją do rady odbyło się zaledwie kilka posiedzeń)
  • oraz ponad 24 tys. złotych za zasiadanie w radzie nadzorczej spółki PL.2012+ (w 2017 roku, za jej uczestnictwa w radzie, odbyły się 3 posiedzenia i 6 głosowań elektronicznych).

W 2018 roku, jeśli wynagrodzenie w radach nadzorczych się nie zmieni, a Bigos-Jaworowska nie zostanie z nich odwołana i nie będzie opuszczać posiedzeń, dostanie:

  • około 160 tys. złotych z Banku Pekao
  • i 36 tys. złotych z PL.2012+.

PL.2012+ to państwowa spółka, nadzorowana przez ministerstwo sportu i zarządzająca Stadionem Narodowym w Warszawie. Największymi akcjonariuszami Pekao SA są od kilku miesięcy Państwowy Fundusz Rozwoju i kontrolowane przez państwo PZU. Do rad nadzorczych obu spółek Bigos-Jaworowska weszła, gdy premierem była Beata Szydło. Członkiem rady Pekao SA została mimo tego, że oceniając jej kandydaturę, członkowie tego gremium pisali, że

w przypadku powołania jej do rady sugerują „środki naprawcze w postaci szkoleń i spotkań z kompetentnymi członkami kierownictwa Banku”. Bo ma ogromne braki w wiedzy o działalności instytucji finansowych (do których należy Pekao).

Precz z kolesiostwem. Ale tylko w PO 

Sabina Bigos-Jaworowska przyjaźni się z wicepremier Beatą Szydło od wielu lat. Jak mówiła w rozmowie z „Gazetą Krakowską”, to Szydło namówiła ją w 2000 roku, by objęła fotel dyrektora szpitala w Oświęcimiu. Szydło była wówczas radną powiatu oświęcimskiego, któremu szpital podlega.

W sierpniu 2015 roku, w trakcie kampanii wyborczej do Sejmu, gdy szpital świętował zakup mammografu sfinansowanego przez lokalne samorządy, Szydło zorganizowała przed nim swoją konferencję prasową. Mówiła, że jako „posłanka z tego regionu” cieszy się, że może wziąć udział „w takim wydarzeniu, jak istotne doposażenie szpitala”. A potem – o Małopolsce „w ruinie” i swoich propozycjach dla regionu.

W grudniu 2016 roku Szydło – robiąc sobie dobry grunt pod przyszłą kampanię – razem z Bigos-Jaworowską, przecinała wstęgę nowo utworzonej szpitalnej pracowni rezonansu magnetycznego. Dyrektorka podkreślała, że pracownia została wyposażona tylko dzięki wsparciu premier Szydło. Rząd przyznał bowiem placówce ponad 3 mln zł dotacji na zakup aparatury.

Gdy w oświęcimskim szpitalu otwierano pracownię rezonansu, Bigos-Jaworowska była już od roku w radzie nadzorczej państwowej spółki PL.2012+, a kilka miesięcy później powołano ją do rady kontrolowanego przez państwo Banku Pekao SA.

W czerwcu 2017 roku, gdy wiadomo już było, że jest kandydatką do władz Pekao SA, zapytaliśmy premier Szydło:

  • Czy relację łączącą ją z Bigos-Jaworowską można określić jako bliskie koleżeństwo lub przyjaźń?
  • I jak powołanie do rady nadzorczej Pekao SA osoby, która jest jej prywatną znajomą i nie ma wiedzy o zarządzaniu instytucjami finansowymi, ma się do jej przedwyborczych zapowiedzi, że zerwie z układami, kolesiostwem i nepotyzmem, które – jak twierdziła – kwitły w państwowych spółkach za rządów PO?

Mimo kilkakrotnych przypomnień do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

21.12.2016 r. Beata Szydło i Sabina Bigos-Jaworowska podczas otwarcia pracowni rezonansu magnetycznego w szpitalu powiatowym w Oświęcimiu. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Jeśli rządzi PiS, to teraz Sabina sprawdzi się w biznesie

Do rady nadzorczej PL.2012+ Sabina Bigos-Jaworowska weszła w styczniu 2016 roku, niespełna dwa miesiące po powołaniu rządu Beaty Szydło. Z końcem 2016 roku jej mandat w radzie wygasł, ale 26 kwietnia 2017 roku znów została do niej powołana.

Po objęciu funkcji w PL.2012+, Bigos-Jaworowska przyznawała w mediach, że nie ma żadnego doświadczenia w zarządzaniu obiektami sportowymi. A nominację traktuje jako możliwość zdobycia kolejnego doświadczenia. Przekonywała, że przyda się w radzie, bo jest ekonomistką (w 1988 roku ukończyła studia na Wydziale Przemysłu Akademii Ekonomicznej w Krakowie) i skończyła kurs dla kandydatów na członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Tyle że od zdania egzaminu dla kandydatów na członków rad nadzorczych, w 2004 roku, przez 12 lat nie została powołana do władz żadnej spółki.

W radzie PL.2012+ zarobiła:

Jeśli sytuacja się nie zmieni i będzie zasiadała w radzie przez cały 2018 rok, zarobi 36 tys. złotych.

Według informacji, które otrzymaliśmy od rzeczniczki prasowej PL.2012+ Moniki Borzdyńskiej,

  • w 2016 roku rada nadzorcza spółki zebrała się tylko 4 razy i 2 razy głosowała elektroniczne (na odległość),
  • w 2017 roku także zebrała się 4 razy (w tym raz, gdy Bigos-Jaworowska nie była członkiem rady) i 6 razy głosowała na odległość.

W styczniu 2017 roku dziennikarz „Pulsu Biznesu”, który właśnie opublikował wówczas listę 1000 działaczy PiS, ich rodzin i znajomych, którzy objęli państwowe posady, zapytał podczas konferencji Beaty Szydło, czy nie było hipokryzją z jej strony wytykanie rządowi PO-PSL kumoterstwa i nepotyzmu. Przypominał, że na liście „PB” znaleźli się także jej znajomi, m.in. Bigos-Jaworowska.

„Spodziewałam się bardziej ambitnego pytania, powiem szczerze. Nie sądziłam, że będziemy rozmawiać o koleżankach i kolegach Beaty Szydło. Wie pan, ja mam dużo kolegów i koleżanek, więc możemy tutaj porozmawiać sobie dłużej na ten temat” – odparła wówczas premier.

A w rozmowie z dziennikarzami Onetu, odnosząc się do tej samej sprawy, Szydło przekonywała, że rząd PiS zmienił zasady zarządzania państwowymi spółkami i będą one zarządzane „przede wszystkim przez fachowców”.

„I zgadzam się: jeżeli pojawiły się nominacje, które objęli ludzie niemający przygotowania, to jest to karygodne. I nie powinno to mieć miejsca. I to będziemy też zmieniali” – przekonywała.

Wiedza wymaga „środków naprawczych”, ale kandydatka się nada

W 24 maja 2017 roku Bank Pekao SA ogłosił, że Sabina Bigos-Jaworowska jest kandydatką do jego rady nadzorczej. Formalnie została zgłoszona przez dotychczasowego właściciela banku – włoskie Unicredit. Ale faktycznie nowych kandydatów do rady wskazały PZU i Polski Fundusz Rozwoju, które finalizowały wówczas zakup akcji Pekao od Włochów.

Bigos-Jaworowska znów przekonywała wtedy w mediach, że ma odpowiednie kompetencje, by zasiadać w radzie banku – do poprzednich dodając jeszcze doświadczenie wyniesione z rady nadzorczej PL.2012+. Tyle że w porównaniu z PL.2012+, Pekao SA jest gigantem (jego aktywa w 2017 roku przekroczyły 185 mld złotych, a kapitał własny – 23 mld złotych), a w dodatku – nie „zwykłym biznesem”, lecz instytucją finansową.

Zgodnie z zasadami Pekao SA, przed powołaniem Bigos-Jaworowskiej do rady, jej ówcześni członkowie musieli ocenić, czy kandydatka ma odpowiednie kompetencje, by objąć funkcję. W informacji, którą przedstawili po dokonaniu oceny, napisali, że Bigos-Jaworowska „spełnia wymogi”. Zaznaczyli jednak, że do takich wniosków doszli, mając na uwadze, że

Bigos-Jaworowska sama „sformułowała potrzebę podniesienia kwalifikacji zawodowych”.

Napisali również, że w dokumentach dostarczonych radzie przez Bigos-Jaworowską „nie znaleziono informacji potwierdzających następujące doświadczenia:

  • znajomość ram i wymogów regulacyjnych dotyczących działalności instytucji kredytowej/banku,
  • umiejętność planowania strategicznego oraz zrozumienia strategii biznesowej lub planu biznesowego instytucji kredytowej/banku i ich realizacji,
  • umiejętność zarządzania ryzykiem (identyfikacja, ocena, monitorowanie, kontrola i minimalizacja głównych rodzajów ryzyka w działalności instytucji kredytowej/banku),
  • umiejętność oceny skuteczności i rozwiązań przyjętych w instytucji kredytowej/banku”.

„Rada Nadzorcza stwierdza, że jeśli pani Sabina Bigos-Jaworowska istotnie nie posiada doświadczeń w wyżej wymienionym zakresie,

w przypadku powołania na członka Rady Nadzorczej Banku, sugeruje środki naprawcze w postaci szkoleń i spotkań z kompetentnymi członkami kierownictwa Banku” – podsumowali.

Tu znajdziesz pełną ocenę kandydatury Bigos-Jaworowskiej, przedstawioną przez radę nadzorczą Pekao SA 

Mimo tych krytycznych uwag, 8 czerwca 2017 roku Sabina Bigos-Jaworowska została powołana do rady nadzorczej Pekao SA. Została także członkiem Komitetu ds. Nominacji i Wynagrodzeń.

Do końca 2017 roku zarobiła w radzie nadzorczej 90 tys. złotych. W 2018 roku, jeśli nie zostanie odwołana z funkcji, nie zmienią się zasady wynagradzania członków rady i nie będzie opuszczać posiedzeń zarobi około 160 tys. złotych.


Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym

Wiesz więcej? Skontaktuj się z zespołem śledczym OKO.press i przekaż nam swoje informacje [email protected]