7,15 mln zł otrzymała fundacja założona przez naczelnego „Gazety Polskiej” na portal o Puszczy Białowieskiej. Pieniądze dał państwowy fundusz, za rządów Kazimierza Kujdy (sławnego ostatnio dzięki nagraniom Geralda Birgfellnera i ujawnieniu teczek SB). Po 9 miesiącach serwis ma 134 subskrybentów na YouTube i i 230 fanów na Facebooku. Trochę mało

„Powstanie wielki, multimedialny portal pokazujący bogactwo polskiej przyrody i sukcesy tych, którzy na co dzień ją chronią” – zapowiadała dziennikarka Katarzyna Gójska-Hejke, członkini rady Fundacji Niezależne Media (FNM), która otrzymała 7,15 mln zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW).

  • Czym jest Fundacja Niezależne Media?

    Fundacja Niezależne Media została założona w 2008 roku przez Tomasza Sakiewicza – prawicowego publicystę, redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” („GPC”) oraz Sławomira Sawickiego, prawnika, który reprezentuje te gazety w sporach przed sądami.

    Prezesem fundacji jest Joanna Jenerowicz – sekretarka naczelnego w „Gazecie Polskiej”.

    W czasie gdy NFOŚiGW rozpatrywał wniosek o przyznanie FNM pieniędzy na portal puszcza.tv, w radzie fundacji zasiadali: Tomasz Sakiewicz, Katarzyna Gójska-Hejke (wicenaczelna „Gazety Polskiej” i „GPC”) oraz Grzegorz Tomaszewski (krewny Jarosława Kaczyńskiego, prezes spółki Forum wydającej „GPC” i członek zarządu spółki Słowo Niezależne – wydawcy portalu niezależna.pl).

    Według pierwotnych założeń fundacja miała „promować niezależność mediów” i pomagać dziennikarzom, udzielając im darmowej pomocy prawnej w procesach związanych z ich publikacjami.

    Szybko okazało się, że chodzi tylko o niektórych dziennikarzy – głównie tych z mediów związanych z Sakiewiczem (fundacja zbierała pieniądze m.in. na procesy Doroty Kani i Katarzyny Gójskiej-Hejke) i tych, którzy gościnnie publikują w mediach Sakiewicza (m.in. Jana Pospieszalskiego i Tomasza Terlikowskiego).

    W apelach o wsparcie Fundacja Niezależne Media pisała, że pomaga „niepokornym dziennikarzom”, bo ci, którzy ich pozywają, chcą „finansowo zrujnować niezależne media w Polsce”.

    Pokrywając koszty związane z procesami, odciążała wydawców – czyli przede wszystkim spółki związane z Sakiewiczem. Wspierała je również bezpośrednio.

    W 2009 roku przekazała pieniądze spółkom Słowo Niezależne (na wdrożenie systemu newsletterowego portalu niezależna.pl) i Rejtan (na zakup sprzętu dla internetowej telewizji niezalezna.tv). W 2011 roku udzieliła pożyczki Niezależnemu Wydawnictwu Polskiemu, do którego należy „Gazeta Polska”. Rok później pokryła koszty związane z dołączeniem do tej gazety płyt dvd, a w 2014 została współproducentem filmu o katastrofie smoleńskiej – „Anatomia Upadku 2”, który emitowano w Telewizji Republika i dodawano do „Gazety Polskiej” (niedawno prawa kupiła TVP).

    W 2014 roku fundacja zainwestowała pieniądze w akcje spółki Forum, wydającej „Gazetę Polską Codziennie”. Jej wspólnikami są m.in. Tomasz Sakiewicz i Katarzyna Gójska-Hejke, a symboliczne udziały mają Jan Pospieszalski i Marcin Wolski.

Początkowo NFOŚiGW chciał przyznać fundacji 6 mln złotych ze środków unijnych, którymi dysponuje. Po publikacjach OKO.press i kontroli zleconej przez Komisję Europejską, podpisanie umowy zostało jednak wstrzymane.

Jak ujawniliśmy w lipcu 2018 roku, FNM ostatecznie otrzymała jednak dotację i to wyższą (7,15 mln złotych) – tyle że ze środków krajowych.

Prezesem NFOŚiGW był wtedy Kazimierz Kujda, który zasłynął na całą Polskę za sprawą nagrań rozmów austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, dotyczących budowy wieżowca przy ul. Srebrnej. Kujda złożył rezygnację z funkcji w Funduszu, gdy wyszło na jaw, że w czasach PRL był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Strona Puszcza.tv funkcjonuje od końca maja 2018 roku. OKO.press sprawdziło, jak wygląda dziś portal, który kosztował 7,15 mln złotych i miał – zgodnie z założeniami programu NFOŚiGW – służyć „aktywnej edukacji skierowanej do grup zawodowych mających największy wpływ na przyrodę”.

„Wołanie na puszczy” zamiast wielkiego portalu

Zapytaliśmy najpierw u źródła, czyli w Fundacji Niezależne Media. Osoba, która odebrała jedyny telefon kontaktowy podany na stronie, udzieliła nam informacji, że jej prezes Joanna Jenerowicz przebywa „na spotkaniu” i poprosiła o przesłanie pytań e-mailem.

Zapytaliśmy więc:

  • Ile osób wchodzi dziennie i miesięcznie na stronę puszcza.tv? Ile osób odwiedziło ją od początku jej działania?
  • Ile osób łącznie obejrzało transmisje na YouTube?
  • Jakie są miesięczne koszty prowadzenia strony?
  • Ile osób jest zatrudnionych przy jej prowadzeniu?
  • Na co przeznaczane są środki, które FNM otrzymała z NFOŚiGW?

Od 11 lutego 2019 roku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Na podstawie danych dostępnych w mediach społecznościowych nie trudno jednak ustalić, że strona nie cieszy się zbytnią popularnością.

Nie wiemy, ile kosztowały poszczególne elementy projektu, za który NFOŚiGW zapłacił 7,15 mln zł. Ale spróbowaliśmy oszacować koszty dotarcia do widzów i czytelników portalu na podstawie kalkulacji przedstawionych przez FNM wówczas, gdy ubiegała się o dotację w wysokości 6 mln zł (poprosiliśmy NFOŚiGW o aktualną wersję wniosku, która zakłada o 1,15 mln zł wyższe koszty projektu  – odniesiemy się do niej, gdy tylko ją otrzymamy). Korzystamy też z najkorzystniejszej dla twórców portalu estymacji – nie biorąc pod uwagę, że inne sumy z kosztorysu, takie jak samo stworzenie portalu, promocja w mediach i aktywność Klubu Miłośników Puszczy, przekładają się zapewne na popularność treści w mediach społecznościowych.

  • Zobacz, na co miało, według pierwotnego projektu FNM pójść 6 mln zł

    Ubiegając się o przyznanie z NFOŚiGW 6 mln zł (czyli w pierwszym wniosku) FNM wyceniała:

    • stworzenie i utrzymanie portalu puszcza.tv – na 3 mln 142 tys. złotych,
    • stworzenie i utrzymanie systemu kamer w Puszczy Białowieskiej – 398 tys. złotych,
    • stworzenie zespołu redakcyjnego i przeszkolenie go – 181 tys. złotych,
    • informację w mediach o projekcie i dofinansowaniu z UE – 1 mln 392 tys. złotych,
    • działania integracyjne w ramach Klubu Miłośników Puszczy – 119 tys. zł złotych,
    • działania edukacyjne oraz wkładki do gazet i płyty dvd ze zdjęciami i filmami z Puszczy – 765 tys. złotych.

Dane z serwisu YouTube, na którego funkcjach opiera się główna atrakcja strony, czyli transmisja na żywo z trzech kamer umiejscowionych w puszczy mówią, że wszystkie filmy obejrzało łącznie 40 847 osób, czyli ok. 4,5 tys. miesięcznie – to tyle, ile jednego dnia czyta umiarkowanie popularny artykuł OKO.press. 

Jeśli FNM w drugim wniosku o dofinansowanie wyceniła utrzymanie systemu kamer na taką samą kwotę jak w pierwszym (czyli 398 tys. zł),

cena jednego wyświetlenia pojedynczej transmisji w Puszcza.tv wynosi 9,74 zł.

Znacznie gorzej wypada liczba stałych subskrybentów, czyli stałych widzów. Tych jest obecnie 134.

To znaczy, że średni koszt zdobycia jednego stałego widza wyniósł ok. 2 970 zł.

Portal ma też swoje kanały na Facebooku i Instagramie. Od początku funkcjonowania zyskały one odpowiednio 196 polubień i 71 osób śledzących treści. Dla porównania, kanały w mediach społecznościowych OKO.press, które niemal w całości utrzymuje się z wpłat czytelników, to 1 249 710 wyświetleń i 1 693 subskrybentów na YouTube, 244 tys. polubień na Facebooku i 1 101 śledzących na Instagramie.

Polaków interesuje Puszcza. Ale nie w wydaniu Sakiewicza

A może to dlatego, że puszcza nie jest atrakcyjnym tematem? I to można sprawdzić. Dzięki narzędziu porównawczemu Google Trends można ustalić, że polscy internauci wpisują hasło „puszcza” w wyszukiwarkę YouTube częściej niż nazwiska premiera Mateusza Morawieckiego czy o. Tadeusza Rydzyka.

Nie dlatego więc Polacy nie zaglądają na portal puszcza.tv, że nie interesują się Puszczą Białowieską.

Powodem niewielkiej popularności portalu może być niewielka atrakcyjność samej strony i niewielki zasób treści, które można na niej znaleźć. 

Pomysł transmisji z Puszczy jest wtórny – już w 2014 roku Lasy Państwowe uruchomiły serwis „Żubry online”, który stał się internetowym hitem i obecnie ma 107 tys. polubień na Facebooku.

Na Puszcza.tv poza transmisją na żywo (która wielokrotnie przestawała działać) znaleźć można cztery niezbyt wyczerpujące sekcje: 

  • Aktualności, gdzie kilkanaście zdjęć zwierząt opatrzono infantylnie „humorystycznymi” podpisami;

  • Przyroda, gdzie zawarto paręnaście „ciekawostek” o zwierzętach, ale wiele linków nie działa;

  • Turystyka, gdzie zawarto informacje o szeregu szlaków turystycznych, pobrane głównie z portalu E-puszcza oraz stron samorządów. Zostały one opatrzone z założenia interaktywną mapą, która jednak nie funkcjonuje;
  • Edukacja, zawierająca kilka zdawkowych artykułów niekoniecznie dotyczących przyrody, w których przeczytać można takie fragmenty: „Pierwsze dziki zarażone ASF odkryto w Polsce w lutym 2014 r. Mimo że można było się spodziewać, iż wirus przekroczy naszą granicę, to jednak koalicja PO-PSL została zaskoczona. W ramach walki z rozprzestrzenianiem się choroby utworzono strefę buforową, w której… zakazano odstrzału. Oczywiście ułatwiło to rozprzestrzenianie się choroby”. Wcześniej znaleźć tam można było również publikacje o „żołnierzach wyklętych”, jednak zostały już usunięte.

OKO.press poprosiło profesjonalistów o wycenę budowy i uruchomienia podobnego portalu. Jak twierdzi Sławek Czajkowski, artysta współpracujący z jedną z warszawskich agencji reklamowych, taką stronę można stworzyć opierając się na szablonie kosztującym 16 dolarów (61 zł) np. w serwisie Readymag. „W zasadzie samemu lub z lekką pomocą da się to postawić. Nie ma sensu bawić się w kodowanie” – mówi. 

Przypomnijmy, że Fundacja Niezależne Media na „stworzenie i utrzymanie portalu”, nie licząc zespołu redakcyjnego, potrzebowała 3 mln 142 tys. złotych.

Kolejnym powodem tego, że na portal zaglądają nieliczni, może być fakt, że serwis promowany jest głównie w mediach powiązanych z Sakiewiczem, np. na portalu Niezalezna.pl (promocję w mediach wyceniono w pierwszym projekcie na 1 mln 392 tys. zł). A przecież wielokrotnie przedstawiały one Puszczę – zgodnie z linią rządu – jako źródło zasobów gospodarczych gotowych do eksploatacji, a nie skarb polskiej przyrody, który chce się podziwiać, poznawać i chronić.

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze o relacjach między kulturą a sprawami społecznymi, radykalizmie politycznym czy dyskryminacji w dostępie do usług publicznych. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”. Prowadzi wolontariat „Kotexpol”, który pomaga w opiece nad kotami, promując adopcję ze schronisk.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym