12 maja 2020

Nie mogli uwierzyć w wyniki badań: bez cięcia emisji, 3,5 miliarda ludzi będzie żyć jak na Saharze

Zespól naukowców z Chin, USA i Europy alarmuje – jeśli nie zatrzymamy ocieplania się klimatu, jeszcze w tym stuleciu 1/3 ludzkości będzie doświadczać ekstremalnie wysokich średnich rocznych temperatur, jakie na razie można zaobserwować tylko na Saharze

Najnowszy raport klimatyczny opublikowano w piśmie „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Autorzy podkreślają, że poświęcili dodatkowy rok na sprawdzenie wszystkich danych, bo sami nie mogli uwierzyć w wyniki badań.

"Koronawirus zmienił świat w sposób, który jeszcze kilka miesięcy temu był trudny do wyobrażenia. Nasze badania pokazują, że zmiany klimatyczne mogą zrobić coś podobnego”

– mówi prowadzący badania profesor Marten Scheffer z Uniwersytetu w Wageningen (Holandia).

„Zmiany będą następować mniej gwałtownie, ale w przeciwieństwie do pandemii, nie będzie nadziei na poprawę sytuacji: duże obszary planety ogrzeją się do poziomu ledwo nadającego się do przetrwania i nie ochłodzą się ponownie. Będzie to miało nie tylko niszczycielskie skutki bezpośrednie, ale także sprawi, że radzenie sobie z przyszłymi kryzysami, takimi jak nowe pandemie, będzie trudniejsze. Jedyną rzeczą, która może to powstrzymać, jest szybka redukcja emisji dwutlenku węgla" – tłumaczy.

Zmiany klimatu zniszczą porządek znany od wieków

W raporcie „Przyszłość ludzkiej niszy klimatycznej” naukowcy podkreślają, że większość populacji zamieszkuje tereny, gdzie średnia roczna temperatura wynosi od 11 do 15 stopni Celsjusza. Mniejsza część co roku doświadcza wyższych temperatur – między 20, a 25 stopni Celsjusza. Szacuje się, że w takich warunkach żyjemy od około 6 tysięcy lat.

„Pomimo wszystkich innowacji i migracji, ludzkość świata nadal jest skoncentrowana w tej samej wąskiej strefie korzystnych warunków klimatycznych”

– mówi profesor Marten Scheffer.

Jak czytamy w raporcie, mieszkańcy poszczególnych części świata, obserwując średnie roczne temperatury, opracowali optymalne sposoby produkcji żywności i dostosowali do tego swoją gospodarkę rolną. Mówiąc ogólnie – przez wieki ludzie nauczyli się żyć w swoich krajach, niezależnie od panującego tam klimatu.

Zdaniem naukowców, za około 50 lat będziemy musieli uczyć się tego na nowo. Powód? Ocieplanie się klimatu. Zespół ekspertów przeanalizował najgorszy możliwy scenariusz, w raportach IPCC określany jako RCP8.5. Jest to przewidywanie, co się może stać, jeśli nie ograniczymy emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.

„Pokazujemy, że jeśli nie będziemy walczyć ze zmianami klimatu, geograficzna nisza temperatur (czyli obszar, na którym mogą żyć ludzie – od aut.) w ciągu najbliższych 50 lat przesunie się bardziej niż podczas ostatnich 6 tysięcy lat”

– czytamy w raporcie.

3,5 miliarda ludzi w krajach nie do życia

Eksperci przewidują, że jeśli emisje nadal będą rosły, do 2070 roku temperatura odczuwana przez przeciętnego człowieka wzrośnie o 7,5°C. To więcej niż oczekiwany wzrost średniej globalnej temperatury o nieco ponad 3°C, ponieważ lądy będą się ocieplać znacznie szybciej niż ocean, a także dlatego, że wzrost populacji jest skoncentrowany w miejscach, które już teraz są gorące.

3,5 miliarda ludzi, czyli 1/3 globalnej populacji, zdaniem autorów badania, będzie doświadczała średnich rocznych temperatur wyższych niż 29°C.

„Takie wartości występują obecnie tylko na 0,8 proc. powierzchni Ziemi, głównie na Saharze”

– czytamy w raporcie.

Do 2070 roku te warunki mogą się rozszerzyć do 19 proc. powierzchni całej planety.

„Masowe migracje wywrócą porządek geopolityczny”

Skutki ocieplania się klimatu najbardziej odczują mieszkańcy Indii, Nigerii, Pakistanu, Indonezji, Sudanu, Nigeru, Filipin, Bangladeszu i Burkina Faso i 92 innych krajów Azji, Afryki oraz Ameryki Południowej.

Rozszerzanie się strefy ekstremalnie wysokich temperatur w scenariuszu RCP8.5 (biznes-jak-zwykle). Na czarno zaznaczona strefa takich temperatur obecnie (Sahara). Zakreskowana - strefa w 2070 roku. Bez migracji - oczywistych w takich warunkach - strefa byłaby zamieszkana przez 3,5 miliarda ludzi, zakładając prawdopodobny scenariusz demograficzny (tzw. SSP3). Kolory na mapie przedstawiają obecne średnie roczne temperatury., źródło

Według przewidywań ekstremalne temperatury ominą kontynentalną Europę – to jednak nie znaczy, że problem nas nie dotyczy. Część mieszkańców najbardziej dotkniętych ociepleniem krajów będzie chciała migrować.

„Biorąc pod uwagę, że najbardziej dotknięte katastrofą klimatyczną zostaną kraje ubogie, mające ograniczone możliwości adaptacji, w przypadku dalszego kontynuowania scenariusza emisji biznes-jak-zwykle, należy liczyć się z masowymi migracjami, które wywrócą porządek geopolityczny”

– komentuje Marcin Popkiewicz z „Nauki o klimacie.

„Jeśli komuś wydaje się, że »nasza chata z kraja« i nas to wszystko nie dotknie, to ma rację: wydaje mu się. Jedyną opcją pozwalającą na uniknięcie tego mrocznego scenariusza jest szybkie ścięcie emisji gazów cieplarnianych” - dodaje.

Tak też wynika z raportu - szybka redukcja emisji gazów cieplarnianych mogłaby zmniejszyć o ponad połowę liczbę osób narażonych na ekstremalne gorąco. Obliczenia naukowców sugerują, że każdy stopień ocieplenia powyżej obecnego poziomu odpowiada około miliardowi ludzi znajdujących się poza korzystną niszą klimatyczną.

Obejrzyj także

Zdaniem profesora Piotra Skubały z Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego, ostrzeżenia zawarte w raporcie powinny przemówić do światowych liderów i zmusić do bardziej zdecydowanych działań na rzecz ochrony klimatu. „Jednak dotychczasowe doświadczenie pokazuje, że tego typu ostrzeżenia płyną od lat ze strony świata nauki i praktycznie niewiele się zmienia. O związku pomiędzy koncentracją gazów cieplarnianych w atmosferze a temperaturą przy powierzchni Ziemi wiemy dzięki Svante Arrheniusowi od 1896 roku. Na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro w 1992 roku wyznaczyliśmy sobie cel, jakim jest zapewnienie, że temperatura Ziemi zostanie utrzymana na poziomie, który nie zagraża ludzkości i środowisku” – komentuje naukowiec.

Jak zaznacza, należy zrezygnować z wykorzystywania paliw kopalnych i nie przekraczać kolejnej granicy, zbliżającej nas do katastrofy klimatycznej. „Do tej pory naukowcy nie znaleźli sposobu, aby dotrzeć do polityków i przekonać ich do radykalnych niezbędnych działań” – mówi prof. Subała i dodaje: „Czy tym razem będzie inaczej?”.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne