Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

We wtorek 14 kwietnia 2026 rozpoczęło się posiedzenie Sejmu. Dziennikarze mieli wreszcie okazję spytać Jarosława Kaczyńskiego o jego opinię na temat rezultatu wyborów na Węgrzech i przegranej Viktora Orbána, którego wspierał w czasie kampanii między innymi udzielając wywiadu w węgierskich prorządowych mediach. Prezes PiS podzielił się kilkoma przemyśleniami, ale skupił się przede wszystkim na Péterze Magyarze, któremu, co przyznał wprost, nie zamierza składać gratulacji. Dlaczego?

„Mówiłem o jego niebywałych wyczynach w życiu prywatnym. Takich, które każdego człowieka powinny z życia publicznego natychmiast eliminować. Jeżeli nie eliminują, to oznacza, że społeczeństwo jest [niezrozumiałe – przyp.]" – mówił dziennikarzom.

Został jednak zapytany, o jakie wyczyny konkretnie mu chodzi.

„Na przykład to, co opisuje jego żona – że upiekł szczenię" – odpowiedział Jarosław Kaczyński.

Kilkoro dziennikarzy zwróciło mu uwagę, że ta informacja to fake news.

„A wie pan, pan twierdzi, że nieprawda, a ja biorę pod uwagę inne, zweryfikowane wyczyny, różne dowody... Pod stołem... I tak dalej, i tak dalej. To są rzeczy zweryfikowane. Jednak uważam, że to jest możliwe. Ale także bicie tej żony. Krótko mówiąc, to jest człowiek, któremu żadnych gratulacji nie będę składał" – odpowiedział prezes PiS.

Historia o psie to wielokrotnie weryfikowany fake news

Historia o upieczonym psie, którą przytacza Jarosław Kaczyński, nie jest prawdą. Pierwsza publikacja weryfikująca krążącą po mediach społecznościowych historię opublikował 9 kwietnia portal factcheckingowy Lead Stories.

Na kilka dni przed węgierskimi wyborami w internecie zaczęły się pojawiać filmiki, na których prezentowana jest książka, którą rzekomo wydała była żona Pétera Magyara, czyli była ministra w rządzie Orbána Judit Varga. Varga miała ze szczegółami opisywać wspólne, koszmarne 16 lat życia, podczas których Magyar m.in. obnażał i masturbował się przy dzieciach, a do tego upiekł psa w mikrofali. Na filmiku widzimy okładkę książki, na której Magyar przydusza Vargę. Nie brakuje także zdjęć szczeniaków, a konkretnie wyżłów węgierskich. Są tam jako słodkie psiaki – jeszcze żywe – oraz to, co miało z nich zostać po tym, jak włożono je do mikrofalówki.

Wszystko to jest nieprawdą. Taka książka po prostu nie istnieje.

Lead Stories ustalił, że historia po raz pierwszy pojawiła się 6 kwietnia 2026 roku na węgierskim portalu mgyarhirek24.com. Domena została zarejestrowana tego samego dnia przez firmę NameCheap, a siedziba przedsiębiorstwa mieści się w Rejkjawiku na Islandii.

Kilka dni później zaczęła obiegać media społecznościowe. A największą karierę zrobiła na portalu Twitter (obecnie X) należącym do Elona Muska. Niektóre wpisy z filmem o pieczonym szczeniaku mają nawet 5 mln zasięgu. W polskiej infosferze i w polskich tłumaczeniach historia pojawiła się prawdopodobnie koło 10 kwietnia, co zwróciło uwagę polskich redakcji. Fejka opisały 12 kwietnia AFP Sprawdzam, a 14 kwietnia rano Demagog.

Jak się okazuje, Jarosław Kaczyński nie jest jednak jedynym polskim politykiem, który podchwycił historię, której weryfikacja zajmuje trzy minuty.

„To jest niesamowite, że na Węgrzech tak nienawidzą Orbána, że woleli zagłosować na gościa, co ugotował psa w mikrofalówce” – napisał 13 kwietnia na portalu X poseł Konfederacji Witold Tumanowicz. Wpis został usunięty.

Ale jeszcze przed wyborami historia o psie krążyła wśród polskich posłów. Wpis o tej treści podała parlamentarzystka PiS Anna Kwiecień. Poniższy zrzut ekranu pochodzi z 10 kwietnia i wykonała go tego dnia autorka tego tekstu.

źr. X.com

Anna Kwiecień usunęła już udostępnienie wpisu z fake newsem. Nie wiemy, czy takich przypadków było więcej i czy jeszcze jacyś posłowie nie zacierali na swoich kanałach cyfrowych śladów po pieczonym szczenięciu.

To nie było o nim, a poza tym muszę lecieć

Na pytanie dziennikarza TVP o fejkowy wpis Witold Tumanowicz zareagował słowami:

„Ale tam nie był wymieniany w ogóle Péter Magyar. Ja muszę lecieć, bo mam o 12 [urwane zdanie]”.

Do słów Jarosława Kaczyńskiego odniósł się z kolei na X rzecznik PiS Rafał Bochenek:

„W związku z dzisiejszą wypowiedzią p. prezesa @OficjalnyJK w Sejmie odnoszącą się do zachowań p. Pétera Magyar-a (w tym wątku o szczeniaku w mikrofalówce) zwracam uwagę, iż p. prezes @OficjalnyJK opierał się na informacjach, które od wielu dni były kolportowane przez media.

W natłoku licznych kontrowersyjnych materiałów przedstawiających sytuacje z udziałem kandydata popieranego przez Tuska akurat ta jedna okazała się nieprawdziwa. Dobrze byłoby, aby także inne były wymyślone, a niestety nie są.

Charakterystyczne, że te zachowania i wypowiedzi Tuskowi nie przeszkadzają” – napisał polityk.

Czyli – żadnego pieczonego szczenięcia nie było, ale może były inne i Tusk to popiera.

W tym momencie możemy przez chwilę pochylić się nad innymi zarzutami, które wobec Magyara wysuwa PiS. Lider Tisy rozwiódł się z żoną, prominentną wówczas polityczką Fideszu, w 2023 roku. W kolejnym roku Judit Varga straciła stanowisko ministerialne w związku ze skandalem z tuszowaniem pedofilii, a Magyar przeszedł do opozycji. Varga oskarżała go publicznie o słowną oraz fizyczną przemoc, w tym, jak podaje portal POLITICO, zamykanie jej w pokoju. Magyar odrzuca te oskarżenia i twierdzi, że to polityczny atak. W sprawie nie ma żadnego sądowego orzeczenia.

Kolejna kwestia to seks taśma z udziałem Magyara, pochodząca z 2024 roku. Nagranie jest autentyczne i powstało oraz zostało opublikowane wbrew woli zainteresowanego.

Czyli z „natłoku licznych kontrowersyjnych informacji” na temat lidera węgierskiej opozycji, na które to powołuje się Rafał Bochenek, potwierdzona jest jak na razie tylko ta, że dwa lata temu Magyar uprawiał seks z kobietą.

Żadne poważne medium, według dostępnej nam w tej chwili wiedzy, nie kolportowało treści o upieczonym psie.

Social media szkodzą politykom

Fakt, że co najmniej trzech polskich polityków, w tym jeden o wadze superciężkiej, podchwyciło i postanowiło publicznie rozpowszechniać oczywistego, prymitywnego fejka, powinniśmy wpisać w szerszy kontekst, jakim jest wpływ social mediów na nasze życie publiczne.

Od wielu miesięcy toczymy debatę o tym, czy powinniśmy ograniczyć, a nawet zakazać dzieciom i nastolatkom dostępu do mediów społecznościowych. Argumentami przemawiającymi za takim ruchem jest m.in. ich zły wpływ na zdolności skupienia się, narażenie na cyber przemoc, czy wreszcie bycie wystawionym na treści, których nie są w stanie przyswoić.

Tymczasem okazuje się, że to dorosłe osoby, które odpowiadają za najważniejsze decyzje w naszym kraju, nie mają podstawowych kompetencji cyfrowych, które pozwoliłyby im podejść z rezerwą do historii o pieczeniu psa w mikrofali.

Co możemy stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa to fakt, że tego rodzaju publikacje były częścią szeroko zakrojonej kampanii dezinformacyjnej i mającej oczerniać kandydata. Jak wskazują analizy amerykańskich mediów, zaangażowany w akcje przeciwko Tiszy był nie tylko sam rząd Orbána, ale także Kreml.

Historia z upieczonym szczenięciem wskazuje, że również kampanijne wsparcie Amerykanów z ruchu MAGA mogło nie ograniczać się do publicznych deklaracji Trumpa i Vance'a. Jednym z najbardziej zasięgowych wpisów z fałszywą historią o książce Judit Vargi był między innymi ten pochodzący z konta o nazwie Johnny Midnight. Wpis dotarł do prawie 5 mln użytkowników.

źr. X.com

Samo konto również ma na Twitterze ogromne zasięg – ponad 600 tysięcy obserwujących. W ciągu niecałych sześciu lat użytkownik wygenerował ponad 377 tysięcy wpisów. To prawie 200 wpisów dziennie. Johnny Midnight zajmuje się wspieraniem ruchu MAGA oraz wyśmiewaniem jego politycznej konkurencji, w tym także międzynarodowej. W ostatnich dniach antybohaterem tych wpisów był m.in. Gavin Newsom, Kamala Harris, Kier Starmer, Justin Trudeau, a także nowy adwersarz Donalda Trumpa, czyli papież Leon XIV.

Konto, którego wpis podała posłanka PiS Anna Kwiecień, czyli „Tomek Niewęgłowski” (@tomek525) zamieszcza w swoim opisie polską flagę z podpisem POLAND FIRST oraz hasztag #TakDlaCPK. Nie ma imponujących zasięgów – jego wpisy śledzi zaledwie 15 tysięcy użytkowników. Ale wśród nich jest wielu polskich polityków prawicy. To nie tylko Anna Kwiecień, ale także Rafał Bochenek, Dariusz Matecki, Błażej Poboży, Przemysław Radzik, Łukasz Piebiak i tak dalej.

Nie piszemy tego dlatego, że uważamy, że Rafał Bochenek przeczytał wpis pana Tomka i podzielił się historią o psie z Jarosławem Kaczyńskim. Ścieżka, jaką ten fejk dostał się do prasówki prezesa PiS, jest nie do zweryfikowania. To pytanie o to, dlaczego polscy politycy inhalują się w mediach społecznościowych wyziewami anonimowych trolli. Bo wystarczy szybkie przejrzenie wymienionego przez nas konta, żeby zorientować się, że wpis o Magyarze to wcale nie jest najgłupsza rzecz tam opublikowana.

To, co łączy dwa wymienione przez nas konta, to również niebieski znaczek na platformie X. Zanim jej właścicielem stał się skrajnie prawicowy miliarder, coś takiego oznaczało, że konto to prawdziwy, zweryfikowany użytkownik, najczęściej osoba publiczna. Po przejęciu portalu przez Elona Muska każdy może sobie taki znaczek wykupić, co przekłada się na zwiększone zasięgi. Nie jest tajemnicą, że Twitter (X) stał się dzięki temu jeszcze lepszym rozsadnikiem dla dezinformacji sponsorowanej przez rozmaite reżimy i rządy.

Media społecznościowe i możliwość anonimowości jest w takich operacjach nie do przecenienia. Przy pomocy takich kont politycy mogą bowiem kolportować publicznie najgłupsze i najbardziej prymitywne fake newsy. Takie, jakich sam polityk wstydziłby się wysuwać publicznie. Trudno nie zauważyć, że doszło tu do sytuacji odwrotnej – mamy bowiem prominentnego polityka, który sam nabrał się na coś, co było machiną propagandową skrojoną pod lęki i uprzedzenia mało zorientowanego wyborcy. Jak głosi porzekadło – dla polityka nie ma nic gorszego niż uwierzyć we własną propagandę.

Na koniec pozostaje nam jeszcze odnieść się do słów moralnego oburzenia Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że upieczenie szczenięcia powinno człowieka „natychmiast eliminować z życia publicznego”. Wszystko wskazuje na to, że Péter Magyar nie skrzywdził wyżła węgierskiego. Za to Kristi Noem, do niedawna sekretarz bezpieczeństwa krajowego w administracji Donalda Trumpa, osobiście zastrzeliła swojego szczeniaka za to, że źle się zachowywał podczas polowania. Pochwaliła się tym we własnej książce, która – w przeciwieństwie do książki Judit Vargi – rzeczywiście istnieje. Nie mamy pewności, czy prezes PiS słyszał o tej historii, o której rozpisywał się cały świat, gdy Noem była gościem honorowym na CPAC-u w Rzeszowie, gdzie poparła w kampanii Karola Nawrockiego.

Przeczytaj także:

Na zdjęciu Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o praworządności, polityce i mediach.

Komentarze