Według ostrożnych szacunków co rok ciążę przerywa 150 tysięcy Polek. Bogatsze jadą do Wiednia, uboższe busikiem na Słowację. Najwięcej zamawia środki poronne przez internet. Dane klinik mówią, że 60 proc. to matki. Polki radzą sobie z niechcianą ciążą, jak mogą. Czas opowiedzieć o aborcji naszej powszedniej. Federacja na Rzecz Kobiet czeka na wasze zdjęcia

„Chcemy uchwycić w kadrze stan na dziś: zobaczyć, poczuć i zdiagnozować pełne spektrum zjawisk, paradoksów, manipulacji i przekłamań, które w dzisiejszej Polsce wiążą się z przerywaniem ciąży” – Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (Federa) ogłosiła konkurs fotograficzny „Aborcja w kadrze. Polska. XXI wiek”.

„Pokażcie nam, jak kobiety w Polsce radzą sobie dzisiaj z restrykcyjną ustawą. Jak wygląda przerwanie ciąży dziś? W końcu rok w rok i według ostrożnych szacunków ciążę przerywa jakieś 150 tysięcy z nas! Pokażcie nam konsekwencje trzech dekad obowiązywania całkowicie martwego prawa” – piszą organizatorki.

Zdjęcia można przesyłać do poniedziałku 19 sierpnia 2019. Pełną treść warunków konkursu na federa.org.pl/konkurs/

W OKO.press o temacie aborcji pisaliśmy wielokrotnie. Z naszych sondaży wynika, że aż 53 proc. Polaków uważa, że kobiety mają prawo do aborcji na żądanie do 12 tygodnia ciąży.

Rozmawiamy z Urszulą Kuczyńską z Federacji, po co taki konkurs, dlaczego prawo jest martwe i jak radzą sobie z nim Polki.

Marta K. Nowak: Co to znaczy, że prawo jest martwe?

Urszula Kuczyńska: Zakazuje aborcji, które mimo wszystko się odbywają i pozwala na aborcje, nie zapewniając dostępu do niej. Jest zupełnie oderwane od rzeczywistości.

A jaka jest rzeczywistość?

Taka, że żaden zakaz nie zniesie realnej potrzeby dostępu do legalnej i bezpiecznej aborcji. Ustawowej aborcji [dozwolonej prawnie – w wypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu, ciąży w wyniku gwałtu lub zagrożenia dla zdrowia lub życia kobiety] dokonuje dziś około 1 tys. Polek rocznie. To kropla w morzu potrzeb.

Legalna aborcja jest dla wielu kobiet praktycznie niedostępna: nie ma jasnych procedur, szpitale uprawiają spychologię, odsyłają kobiety do innych szpitali, wysyłają na kolejne, niepotrzebne badania…

A chora ciąża jest ogromnym obciążeniem dla organizmu kobiety. Fizycznie bardzo źle się czują, nie mówiąc już o tym, co przeżywają.

Wady ciąży są w Polsce diagnozowane późno. Bardzo często są to chciane i planowane dzieci, na które te kobiety czekały już z imieniem, gotowym pokoikiem. I nagle się dowiadują, że ma trisomię 18, czyli zespół Edwardsa. Jedyne co go na tym świecie czeka, to śmierć w strasznych męczarniach.

Miałyśmy pacjentkę, którą pięć razy odsyłano z Białegostoku do Warszawy. Żaden szpital nie chciał się podjąć terminacji ciąży. Inna kobieta z Pomorza objechała pół Polski w krytycznym stanie. Mdlała, miała zawroty głowy – szpitale odsyłały do kolejnych.

Każdy szpital zakontraktowany przez NFZ, który ma w kontrakcie terminację ciąży powinien takie zabiegi realizować. W praktyce pacjentki są zwykle odsyłane do Warszawy. Z naszego monitoringu wynika, że nawet w Warszawie tylko 10 proc. szpitali przeprowadza zabieg aborcji.

A aborcje pozaustawowe?

Tutaj skala jest o wiele większa, oczywiście nie ma żadnych pewnych danych, ale szacuje się, że zabiegowi poddaje się około 100 – 150 tys. Polek rocznie.

Szacunki oparte są na wielkości populacji, liczbie osób w wieku rozrodczym, porównaniu z krajami, gdzie aborcja jest legalna i dostępna oraz informacjach z zagranicznych klinik, do których jeżdżą Polki. Aborcja jest jednym z najczęściej stosowanych zabiegów medycznych na świecie. I jednym z najbezpieczniejszych. Przeprowadzona w bezpiecznych warunkach i w odpowiednim momencie jest dla kobiety 14 razy bezpieczniejsza niż poród.

Brak dostępu do aborcji to problem, który dotyczy wszystkich kobiet w wieku rozrodczym – od nastolatek, po kobiety w wieku okołomenopauzalnym. Tym drugim często przez zmiany hormonalne wydaje się, że już nie mogą zajść w ciążę, a jednak zachodzą.

Według badań CBOS, co trzecia Polka dokonała w życiu aborcji. Trzeba pamiętać, że żyją wśród nas pokolenia kobiet, dla których aborcja była kiedyś ogólnodostępna – rodziły, kiedy chciały. Zakaz wprowadzono dopiero w latach 90.

Jak Polki radzą sobie z niechcianą ciążą?

Wszystko zależy od zasobności portfela. Aborcja to niestety bardzo klasowe doświadczenie.

W wiedeńskiej klinice aborcja kosztuje około 570 euro, plus koszt dojazdu, więc trafiają tam tylko kobiety, które na to stać. W klinikach na Słowacji koszt jest już mniejszy, około 270 euro, po pacjentki na granice wysyła się specjalne busiki. Popularnymi kierunkami są też Czechy i Niemcy. W Berlinie działa organizacja Ciocia Basia, która pomaga Polkom w dostępie do bezpiecznej aborcji.

Najpopularniejszą metodą usuwania ciąży są środki farmakologiczne. Jest wiele sprawdzonych źródeł, takich jak Women Help Women czy Women on Web. Koszt środków poronnych to około 90 – 100 euro, ale czeka się na nie około tygodnia. W pewnym momencie Poczta Polska zaczęła też przesyłki zatrzymywać, zdesperowane kobiety sięgają więc czasem po bardziej ryzykowne źródła.

Nikt nie potrafi oszacować szarej strefy. W Polsce nielegalnie handluje się różnymi środkami. Kobiety padają ofiarami oszustw, zamówienia nie dochodzą, ktoś żąda 300 euro, obiecuje dowieźć środki, a potem znika albo towar okazuje się witaminą C. To jest wina państwa, które zawodzi kobiety – brak dostępu do bezpiecznej legalnej aborcji, powoduje, że ludzie ratują się, jak mogą i kobiety padają ofiarami naciągaczy.

Winą państwa jest też liczba dokonywanych aborcji. Na pewno byłaby niższa, gdybyśmy mieli rzetelną edukację seksualną, łatwy dostęp do antykoncepcji awaryjnej. Państwo stawia kobiety w beznadziejnej sytuacji.

Skąd pomysł konkursu?

Mijają trzy lata od Czarnego Protestu, to był czas ogromnej mobilizacji kobiet w walce o to, aby zachować chociaż te resztki godności i godnej opieki medycznej. Przez te trzy lata Polki dokonały prawdopodobnie ok. 300 tys. aborcji. Nie mówi się o nich, nie pisze, nie wiadomo, jak to wygląda. Chcemy, żeby pokazały nam swoje historie i przemyślenia.

Dostałyśmy już wiele bardzo różnych prac – od krótkich reportaży z podróży do zagranicznych klinik, po prezentacje bardziej symboliczne. Są także zdjęcia-manifesty w kontrze do obecnego prawa, do antyaborcyjnej propagandy.

Oczywiście nasze serwery próbowali też zablokować przeciwnicy aborcji, zasypując skrzynkę photoshopowanymi zdjęciami zakrwawionych płodów…

Czy konkurs jest skierowany także do nich?

Tak, bo to również im chcemy pokazać autentyczne historie i przeżycia kobiet, które podjęły decyzje o aborcji. Uświadomić, że to nie żadne przestępczynie, tylko dziewczyny takie jak ty, ja, twoja sąsiadka. Nie zrobiły nic złego, dokonały wyboru, który jest dla nich w danym momencie najlepszy.

Liczymy, że konkurs otworzy oczy, wywoła dyskusję. Ciągle opowiada się o tym, że aborcji dokonują jakieś oszalałe feministki, które nienawidzą dzieci. A wyniki ankiet prowadzonych w zagranicznych klinikach pokazują, że ponad 60 proc. kobiet przerywających ciąże to matki.

One po prostu dokonują najlepszego wyboru dla siebie i swojej rodziny. Są gotowe wychować dwójkę dzieci i ani jednego więcej, bo takie mają zasoby, na tyle je stać. To są bardzo odpowiedzialne wybory – względem siebie, własnej rodziny.

Czy uczestniczki konkursu nie ryzykują, przyznając się do aborcji?

Według polskiego prawa osoba, która przerwie własną ciążę, nie jest pociągana do odpowiedzialności. Oczywiście Ordo Iuris i prawicowi fundamentaliści bardzo by chcieli, żeby w Polsce był drugi Salwador [aborcja traktowana jest tam jak zabójstwo, kobiety, które poroniły, są podejrzane. Czasem już w szpitalnym łóżku leżą przypięte kajdankami].

Ostatnio głośno było o historii Evelyn Hernandez, 18-letniej pokojówki zgwałconej przez członka gangu. Poroniła i została skazana na 30 lat więzienia, bo podejrzewano, że dokonała aborcji. A prawda jest taka, że nie da się odróżnić poronienia od aborcji, to medycznie niewykonalne. Poronienie to nic innego jak auto aborcja.

Żeby nie dopuścić do takich sytuacji, musimy przestać temat aborcji demonizować, a zacząć go oswajać. Pokażcie nam, jak sobie radzicie, na zdjęcia czekamy do niedzieli, do końca dnia.

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Komentarze

  1. Adam Spaski

    Brawo za akcję i świetny wywiad. Ciągle za mało się o tym pisze. Jak naprawdę wygląda rzeczywistość. Szczególnie wobec zmasowanej propagandy całego przymierza pro-life, która zaraża setki tysięcy młodych kobiet idealistyczną wizją absolutnej ochrony życia poczętego. Czy powiększająca się populacja par walczących z „bezpłodnością” może być za aborcją? Trzeba to w kółko wyjaśniać, jeśli chcemy doczekać się ludzkiego prawa. Byłoby pięknie, gdyby życie było śliczną bajką a nie prozaiczną rzeczywistością. Brawo za akcję i wywiad. Ciągle za mało się o tym pisze. Jak naprawdę wygląda rzeczywistość. Szczególnie wobec zmasowanej propagandy całego przymierza pro-life, która zaraża setki tysięcy młodych kobiet idealistyczną wizją absolutnej ochrony życia poczętego. Czy powiększająca się populacja par walczących z „bezpłodnością” może być za aborcją? Trzeba to w kółko wyjaśniać, jeśli chcemy doczekać się ludzkiego prawa. Byłoby pięknie, gdyby życie było śliczną bajką a nie prozaiczną rzeczywistością.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press