Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
15 kwietnia 2020

"Aborcja to pandemia gorsza niż koronawirus", "Dlaczego tak nienawidzicie kobiet?" - debata o aborcji

Projekt Kai Godek zakazujący aborcji z przesłanki embriopatologicznej zostanie prawdopodobnie w czwartek skierowany do komisji. I tam utknie. Jednak już dziś w Sejmie odbyła się „debata”, w której padło wiele absurdalnych stwierdzeń i manipulacji: „od krojenia ludzi żywcem” do mitycznego „syndromu postaborcyjnego”

Mimo trwającej pandemii w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu Kai Godek, który zakazuje całkowicie aborcji z przesłanek embriopatologicznych. Głosowanie odbędzie się jutro, 16 kwietnia. Publikujemy fragmenty debaty, która odbyła się w Sejmie.

Poza wnioskodawczynią, która krzyczała o „krojeniu ludzi żywcem bez znieczulenia”, najdziwniejsze i najbardziej absurdalne argumenty przedstawili mężczyźni, szczególnie z PiS i z Konfederacji. Grzegorz Braun naraził się nawet na reprymendę wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Gosiewskiej z PiS po tym, jak zadeklarował:

"Do pań posłanek. Nachodzi mnie ochota żebyście zniknęły, ale jednak nie wnosiłbym formalnie, żeby was odessać odkurzaczem czy poćwiartować".

Z kolei Piotr Kaleta z PiS zaproponował, by aborcję podciągnąć pod morderstwo ze szczególnym okrucieństwem (czyli nawet dożywocie). A Krzysztof Bosak z Konfederacji zapewnił (pewnie z doświadczenia), że po aborcji nie odczuwa się ulgi, a posłanki broniące praw kobiet, tak naprawdę wspierają ich krzywdę.

„Kroić ludzi żywcem bez znieczulenia” i inne absurdy

Kaja Godek (przedstawiciel wnioskodawcy): „Rozmawiamy o tym czy w Polsce można kroić ludzi żywcem bez znieczulenia, rozmawiamy o tym czy w Polsce można dusić niewinne dziecko przedwczesnym porodem, a potem odkładać gdzieś w sali porodowej - bo to się dzieje często w sali porodowej, gdzie życie się daje, a nie odbiera; czy można je odłożyć i czekać godzinami aż się zadusi? I to jest meritum tej ustawy, możliwości zrobienia czegoś takiego dziecku dlatego, że jest niepełnosprawne”.

Godek oskarżała PiS o powtarzanie grzechów III Rzeszy. „Praktyki eugeniczne, selekcja i zabijanie ludzi jest narzędziem prowadzenia polityki społecznej w Polsce. Eugenika daje możliwość umycia rąk". A urzędującą prezes TK, Julię Przyłębską nazwała „marionetkową prezes". Za co została upomniana przez marszałek Sejmu.

PiS znów włoży projekt Godek do zamrażarki

Jeśli ktoś liczył na jasne stanowisko klubu parlamentarnego PiS, to znów w tej debacie się go nie doczekał. Bolesław Piecha przekonywał, że w Polsce już dziś aborcja jest niedozwolona, a dyskusja o przesłankach umożliwiających wykonanie zabiegu, trwała przed laty i trwać jeszcze długo będzie.

"Zawsze będą się ścierać: jedni będą za życiem, drudzy niekoniecznie”. I jak przyznał „osobiście" wolałby, żeby projekt nie trafił znów do sejmowej zamrażarki.

A wiceminister zdrowia Joanna Szczurek-Żelazko powiedziała, że rząd w tej sprawie stanowiska nie przedstawi, za to ona opowiadała jak rząd wspiera rodziców, którzy wychowują dzieci z niepełnosprawnościami.

W obronie Kai Godek - i "nienarodzonych dzieci" - stanęli za to pojedynczy posłowie PiS. Dominika Chorosińska łamiącym się głosem zwróciła się do posłów:

"wszyscy siedzimy tu tylko dlatego że nasi rodzice obdarzyli nas życiem, jestem za pełną wolnością kobiety, aborcja nie jest prawem kobiety jest karą śmierci”.

Za to poseł Piotr Uściński pokazywał zdjęcia dzieci z zespołem Downa, by przekonać, że dyskusja o wyborze kobiet jest manipulacją.

Na wyżyny absurdu wspiął się poseł Sebastian Kaleta, który stwierdził, że ustawa dotycząca aborcji w ogóle już w Polsce nie jest potrzebna, bo przepisy kodeksu karnego przewidują odpowiedzialność prawną za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Miało być merytorycznie, a wyszło jak zawsze.

RPD: macie sumienie czyste, bo nieużywane

Sumieniem posłów i posłanek zajął się Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Na mównicę wyszedł z wydrukowaną treścią art. 2 pkt. 1 ustawy o RPD, który mówi, że "dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności".

"20 lat nie daliście narzędzia do wykonania tego przepisu, dajcie go dzisiaj. To krótka ustawa, w godzinę można przeprocedować. Zamiast odsyłać do zamrażarki. Coś wyjęte z zamrażarki potem jest nieświeże. (…)

Na pewno macie sumienie. Osoby wierzące i nieposiadające tego daru. Macie sumienie czyste, bo nieużywane. Jeśli go użyjecie to spójrzcie na siebie i zapytajcie, co zrobiliście z tym przepisem. Proszę w imieniu dzieci, wszystkich dzieci"

— mówił Pawlak.

Opozycja: „Nie dajcie sobie wmówić, że projekt chroni życie”

Opozycja twardo broniła praw człowieka i pokazywała absurdy projektu Kai Godek. “Łgarstwa o zabijaniu dzieci poczętych; kłamstwa, że chodzi o ochronę dzieci z zespołem Downa, bo większość zabiegów jest w skutek stwierdzenia wad uniemożliwiających życie.

Nie dajcie sobie wmówić, że projekt chroni życie, przeciwnie zagraża zdrowiu i życiu kobiet.

Przepisy dotyczą kilkuset legalnych zabiegów rocznie. Nadal zostanie 100 tys. nielegalnych, w podziemiu. Jeśli chcecie zmniejszyć liczbę wszystkich aborcji poprzyjcie edukację seksualną i antykoncepcję” — mówiła posłanka Lewicy Joanna Senyszyn.

Joanna Mucha, KO: „To, co proponujecie, w cywilizacjach demokratycznych jest torturą. Torturą jest wymuszanie heroizmu, torturą jest zmuszanie do urodzenia jeśli wiemy, że dziecko umrze”.

Barbara Nowacka, KO: „Przestańcie grzebać w naszych prawach.

Dajcie nam prawo do godności, do bezpieczeństwa, do szczęśliwego macierzyństwa, zostawcie te ustawę stańcie po stronie kobiet".

Katarzyna Kotula, Lewica: „Przez dwa lata, kiedy pani projekt leżał w zamrażarkach nie zrobiła pani nic, nie złożyła żadnego projektu obywatelskiego wspierającego dzieci i osoby z niepełnosprawnościami. To czysta hipokryzja. Jedna kobieta, matka dobrze funkcjonującego dziecka z zespołem Downa

chce decydować za wszystkie kobiety w Polsce i chce zabronić im prawa wyboru, które ona miała. Chce je zmusić ustawowo do donoszenia i urodzenia ciężko uszkodzonych płodów”.

Marcelina Zawisza, Lewica: „Fanatycy religijni chcą zmusić kobiety do donoszenia ciąż, które rozwijają się z problemami, które spowodują śmierć i cierpienie. Dlaczego chcecie torturować?”.

Konfederacja kłania się jednej pani

Krzysztof Bosak, Konfederacja: „Etyka mówi, że każde niewinne życie ludzkie zasługuje na ochronę. (…) Kobiety, które dokonały aborcji, nigdy z tego powodu nie czują satysfakcji i ulgi, natomiast zjawisko syndromu postaborcyjnego jest powszechnie opisane w literaturze naukowej. Panie z Lewicy starannie unikają tego tematu, to jest wspieranie krzywdy kobiet. Nie dochodziłoby do aborcji, gdyby przy kobietach był kochający mężczyzna. Kobieta o ile nie zabije w sobie instynktu macierzyńskiego i naturalnej empatii będzie mieć ten instynkt, by życie chronić".

Kobiety, które dokonały aborcji, nigdy z tego powodu nie czują satysfakcji i ulgi
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Debata sejmowa,15 kwietnia 2020

W tym miejscu warto sprostować "informację" podaną przez posła Bosaka. Wiele badań wskazuje na to, że nie ma czegoś takiego jak "syndrom postaborcyjny", a ulga jest częstym uczuciem kobiet po aborcji. Oczywiście, po przerwaniu ciąży może pojawić się cały wachlarz uczuć, z których żadne nie jest nieuzasadnione. Pisaliśmy o tym w wielu tekstach w OKO.press:

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny także zebrała badania dotyczące skutków aborcji. Warto zajrzeć tutaj.

Grzegorz Braun, Konfederacja: „Do pań posłanek. Nachodzi mnie ochota żebyście zniknęły, ale jednak nie wnosiłbym formalnie żeby was odessać odkurzaczem czy poćwiartować".

W tym momencie ostro zareagowała wicemarszałek Sejmu, Małgorzata Gosiewska. Wyłączyła mikrofon i odebrała głos Braunowi.

Krystian Kamiński, Konfederacja: „Wierzymy, że miłość może pokonać wszystko".

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne