„Nie byłoby Polski niepodległej bez działalności Kościoła, który był jedyną instytucją o nieprzerwanej ciągłości” - mówił na Jasnej Górze 2 maja arcybiskup Stanisław Gądecki. Arcybiskup zapomniał, jak Watykan występował przeciw kolejnym polskim powstaniom. Sprawa jest w ogóle bardziej skomplikowana

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski ks. abp Stanisław Gądecki wziął udział w obradach Rady Stałej KEP na Jasnej Górze. 3 maja Kościół obchodzi święto Matki Bożej Królowej Polski; jego głównym punktem jest uroczysta msza, celebrowana przez abp. Gądeckiego. 2 maja hierarcha  otworzył w Arsenale na Jasnej Górze wystawę „Tu zawsze byliśmy wolni. Jasnej Góry droga do Niepodległości 1882-1918”.

Przy tej okazji powiedział, jak jego zdaniem Kościół Katolicki przyczynił się do odzyskania niepodległości. Cytujemy jego wypowiedź za Radiem Maryja:

„Nie byłoby Polski niepodległej bez działalności Kościoła, który był jedyną instytucją o nieprzerwanej ciągłości (…) Gdy państwo, struktury państwa polskiego nie istniały, Kościół w dalszym ciągu istniał i rozciągał swoje wpływy ponad granicami wszystkich trzech zaborów (…)

Ta rola Kościoła, która uczyła drogi do świętości, była najważniejszą, która pracowała dla wolności wewnętrznej Polaków”.

OKO.press pozostaje ze stosownym szacunkiem wobec osoby arcybiskupa metropolity poznańskiego oraz sprawowanych przez niego godności. Musimy jednak zauważyć, że hierarcha rozminął się z prawdą.

O ile rzeczywiście Kościół był instytucją o nieprzerwanej ciągłości i działał we wszystkich trzech zaborach, to jego stosunek do walk o niepodległą Polskę był złożony.

Nie brakowało księży, którzy cierpieli za wolną ojczyznę – jak arcybiskup warszawski Zygmunt Szczęsny Feliński, kanonizowany przez Jana Pawła II, który został przez władze carskie zesłany nad Wołgę za słowa protestu wobec brutalnego tłumienia powstania styczniowego (1863-1864). Ks. abp. Feliński spędził w Jarosławiu nad Wołgą 20 lat.

Podobnych przykładów w historii Kościoła polskiego pod zaborami nie było mało i zapewne o nich myślał arcybiskup Gądecki.

Polityka papieska

Zapomniał jednak, że polityka władz kościelnych – zwłaszcza kurii rzymskiej – wobec Polaków była bardziej złożona. Wyznaczały ją trzy podstawowe tendencje:

* papieże obawiali się szerzenia idei demokratycznych i laickich, łączonych najpierw z rewolucją francuską, a potem z działalnością anarchistów i socjalistów;

* Kościół w XIX w. nauczał o konieczności podporządkowania poddanych prawowitej władzy monarszej; w praktyce obronie katolików przed represjami często towarzyszyło potępienie „wywrotowców”, godzących w konserwatywny i monarchiczny porządek;

* zdarzało się, że Watykan poświęcał interesy polskich katolików w imię gier dyplomatycznych prowadzonych przez kurię.

Austria w I rozbiorze

Np. w 1772 roku interwencja dyplomacji watykańskiej przyczyniła się do udziału Austrii w pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej. Cesarzowa austriacka Maria Teresa, gorliwa katoliczka, była mu pierwotnie przeciwna. Zwolennik rozbioru Polski i szef dyplomacji wiedeńskiej książę von Kaunitz przekonał cesarzową korzystając z życzliwości papieża.

Poprzez spowiednika cesarzowej, jezuitę, papież przekazał jej myśl, że obowiązkiem Austrii jest udział w rozbiorach – po to, aby przeciwstawić się rosnącej potędze Rosji i wybawić kilka milionów dusz katolików od prawosławia, które dla Rzymu było wówczas schizmą.

„Ojciec Święty dowiódł tem, że nie był świętym” – komentował to zgryźliwie XIX-wieczny polski historyk.

Kościół zwalczał Konstytucję 3 Maja

To tylko jeden z wielu przykładów. Przypomnijmy kilka kolejnych:

* Kościół zwalczał Konstytucję 3 Maja 1792 roku, którą uważał za szerzącą ideały francuskich jakobinów, oraz popierał konfederację targowicką – do której należał prymas oraz wielu biskupów.

i Powstanie Listopadowe

* 9 czerwca 1832 roku papież Grzegorz XVI w encyklice „Cum primum” potępił powstanie listopadowe (1830-1831) jako bunt skierowany przeciwko legalnej władzy cara.

Pisał: „Wiemy, że posłuszeństwo, które ze strony ludzi należy się ustanowionym od Pana Boga władzom, jest prawem bezwzględnym, któremu nikt, chyba, gdyby się zdarzyło, iż one coś boskiemu i Kościoła prawu przeciwnego rozkazują, sprzeciwiać się nie może”;

i Powstanie Styczniowe

* papież Pius IX potępił powstanie styczniowe (1863-1864), wypowiedział się, że car miał prawo stłumić „niesprawiedliwy rokosz” i bardziej zainteresowany był potępianiem „knowań rewolucyjnych”, które mogły być groźne dla wiary.

Nic więc dziwnego, że patriotyczna radykalna inteligencja polska uważała często Watykan za ośrodek polskiej niepodległości wrogi albo obojętny. Widać to dobrze w słynnej scenie audiencji papieskiej w „Kordianie” Juliusza Słowackiego, dramacie napisanym w 1833 roku, a więc tuż po upadku powstania listopadowego oraz papieskiej encyklice, która je potępiła i przypomniała Polakom o obowiązku posłuszeństwa wobec cara.

Abp Gądecki zna przecież Kordiana

„Kordian” to lektura szkolna, więc każdy to powinien pamiętać – w tym arcybiskup Gądecki. Odświeżymy jednak pamięć ks. arcybiskupa (cały fragment można znaleźć tutaj).

Papież wita Kordiana opowiadając o „łaskach niebieskich”, których Polska doznaje – podczas gdy naprawdę kraj cierpi pod carskim butem. Kordian prosi:

W darze niosę ci, Ojcze, relikwiją świętą,

Garść ziemi, kędy dziesięć tysięcy wyrżnięto

Dziatek, starców i niewiast… Ani te ofiary

Opatrzono przed śmiercią chlebem eucharisti;

Złóż ją tam, kędy chowasz drogie carów dary,

W zamian daj mi łzę, jedną łzę…

Papież ignoruje przytyk o „drogich carów darach”, opowiadając w rewanżu o rzymskich atrakcjach. Prośby nie spełnia. Na zakończenie radzi Kordianowi:

No mój synu, idź z Bogiem, a niechaj wasz naród,

Wygubi w sobie ogniów jakobińskich zaród,

Niech się weźmie psałterza i radeł i sochy…

Oto więc przesłanie papieskie: módlcie się i słuchajcie carskiej władzy, nie ulegając wywrotowym, jakobińskim ideom, groźnym dla religii i Kościoła.

Trudno nam uwierzyć, że arcybiskup Gądecki zapomniał o tym wszystkim.

Może jednak warto stare lektury odświeżyć – encyklika „Cum primum” to ciekawy dokument, a „Kordian” to wielka literatura.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press