Ostatni rok na pewno by Profesora nie rozczarował. Był jak żywcem wyjęty z Jego książki „Twoja Konstytucja”. Jak realizacja Jego marzenia o proteście, społecznym zaangażowaniu, nowoczesnej wspólnocie politycznej, która broni swojej Konstytucji przed zdeptaniem - pisze Adam Bodnar uczeń i współpracownik Wiktora Osiatyńskiego

O czym bym opowiedział Profesorowi Wiktorowi Osiatyńskiemu? – zastanawia się Rzecznik Praw Obywatelskich.*


Dziś (29 kwietnia 2018) mija rok od śmierci prof. Wiktora Osiatyńskiego, słynnego konstytucjonalisty, prawnika, obrońcy praw człowieka, feministy, pisarza, niepijącego alkoholika. My zawdzięczamy Mu pomysł Archiwum Osiatyńskiego (sam myślał o nazwie Księga Bezprawia), a także przyjaźń i rady, jakimi obdarzał OKO.press. Polecamy Państwu kilka tekstów Profesora i tekstów o Nim. Będziemy je publikować przez cały dzień ku rozwadze, pocieszeniu, mobilizacji i lepszemu zrozumieniu tego, co przeżywamy dziś w Polsce.

Czytajcie i – prosimy – wspierajcie pomysł Profesora Osiatyńskiego: Archiwum Osiatyńskiego  


Oto refleksja Adama Bodnara:

Upływa rok od Jego śmierci. Profesor był dla wielu z nas bardzo ważny. Potrafił analizować rzeczywistość i okazywać wsparcie każdemu człowiekowi. Był cierpliwy w czekaniu na zmiany. Wierzył w ludzi, w ich potencjał do samoorganizacji.

Ostatni rok na pewno by go nie rozczarował. Bo to był ważny rok. Być może jeden z najważniejszych z punktu widzenia wartości, na których zależało Panu Profesorowi: konstytucjonalizmu, praw kobiet oraz roli społeczeństwa obywatelskiego we współczesnym państwie.

Bieg przez demokratyczne płotki

Nie ulega wątpliwości, że ostatni rok to dalsza erozja demokratycznego państwa prawnego. Każdego dnia widzimy jakie są konsekwencje rozmontowania sądownictwa konstytucyjnego. Większość rządząca nie liczy się z tym, że ustawy mogą być kiedykolwiek zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny. Litera Konstytucji, głos autorytetów prawniczych, organizacji międzynarodowych i pozarządowych, ale także przyzwoitych urzędników biur legislacyjnych, praktycznie się nie liczy. Jeśli za przyjęciem danej ustawy stoi tzw. wola polityczna, to

tryb legislacyjny przypomina bieg przez płotki. Jak najszybciej je przeskoczyć, dobiec do końca, a później zmiany wprowadzić w życie. Kolejne instytucjonalne przyczółki naszej wolności są podporządkowywane centralnemu ośrodkowi władzy.

 

 

Protest za protestem. Polityka staje się inna

Ale lipiec 2017 roku pokazał siłę społeczeństwa obywatelskiego. Zorganizowanego i spontanicznego. Pomysłowego i cierpliwego. Wielkomiejskiego i małomiasteczkowego. Młodego i trochę starszego.

Masowe demonstracje w ponad 200 miastach, symbol palącej się świeczki, plakat KonsTYtucJA, „Senatorze, jeszcze możesz”, blogerki modowe na demonstracjach. To wszystko wyglądało jak żywcem wyjęte z książki prof. Osiatyńskiego „Twoja Konstytucja”. Jak realizacja Jego marzenia o proteście, o społecznym zaangażowaniu, o nowoczesnej wspólnocie politycznej, która broni swojej Konstytucji przed jej zdeptaniem.

Lipiec 2017 roku to był także przełom w edukacji obywatelskiej. Obywatele przez kilkanaście dni przechodzili przyspieszony kurs wiedzy o niezależności sądownictwa. Dyskutowali o powoływaniu i odwoływaniu sędziów Sądu Najwyższego, dowiedzieli się, po co jest Krajowa Rada Sądownictwa i dlaczego ustrój sądów powszechnych może mieć znaczenie dla ich życia. Nawet jeśli na razie ich walka o niezależne sądownictwo – z różnych powodów – jest przegrana, to

pamięć o tamtych dniach, pamięć o Konstytucji przetrwa dłużej. Bo o wolnych sądach pamiętać będą wolni ludzie, jak to ujął Stanisław Zabłocki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego.

Ostatni rok to także czas ruchów społecznych i organizacji pozarządowych. Skoro prawne środki działania nie są skuteczne, to następuje naturalny proces poszukiwania innych rozwiązań i metod protestu.

  • Aktywiści Obywateli RP pokazują, na czym polega bezkompromisowe korzystanie z wolności zgromadzeń oraz wolności słowa.
  • Działacze ekologiczni poświęcali własne ciała dla ochrony naszego dziedzictwa przyrodniczego. Potwierdzenie ich racji przyszło z Luksemburga.
  • Władysław Frasyniuk przypomniał znaczenie pojęcia „nieposłuszeństwo obywatelskie”.
  • W małych miastach zaczęły powstawać organizacje obywatelskie, kluby dyskusyjne, kafejki prawne.

Ludzie chcą rozmawiać. Chcą zrozumieć nową rzeczywistość. Chcą być w trudnych chwilach razem. Chcą rozliczać partie polityczne, także te opozycyjne, z pomysłów, programów, idei, działań.

Polityka staje się inna.

Z ruchu kobiet Pan Profesor byłby szczególnie dumny

Z ruchu kobiet Pan Profesor byłby szczególnie dumny. Nie tylko dlatego, że potrafią się zorganizować i stanąć razem w obronie ważnej sprawy.

Ich głośny krzyk – skierowany chyba po raz pierwszy tak mocno przeciwko Kościołowi katolickiemu – zmienia debatę krajową.

Ale kobiety także skutecznie zachęcają mężczyzn do upominania się o ich sprawy. „Jestem feministą” już nie brzmi obrazoburczo. Jest całkowicie zwyczajną deklaracją nowoczesnego faceta.

Konstytucja służy obywatelom

Prof. Osiatyński zawsze twierdził, że konstytucja jest od tego, aby chronić nasze prawa obywatelskie. Bo jak podkreślał konstytucję poznaje się dopiero w czasie kryzysu. Przez pierwsze 150 lat Konstytucja USA służyła głównie białym i bogatym. Dopiero ostatnie 50 lat to okres „rewolucji praw”. Konstytucja zaczęła służyć wielokolorowemu narodowi amerykańskiemu, biednym i wykluczonym.

Od 1997 roku Konstytucja RP była księgą znaną przede wszystkim organom władzy: parlamentowi, rządowi, Trybunałowi Konstytucyjnemu. Powoływały się na nią wyspecjalizowane organizacje pozarządowe. Chroniła grupy społeczne, które chyba nie do końca zdawały sobie sprawę z jej znaczenia. Nie była niestety instrumentem prawnym codziennego zastosowania w sądach powszechnych czy przez pełnomocników procesowych.

To się zmienia.

Sądy muszą bezpośrednio stosować Konstytucję, bo – wobec faktycznego ubezwłasnowolnienia Trybunału Konstytucyjnego – tego oczekują od nich obywatele. Adwokaci i radcowie prawni powołują się na jej gwarancje. Od roku przechodzimy naszą własną „rewolucję praw”. Sądy powszechne zaczynają bezpośrednio powoływać się na gwarancje praw wynikające z Konstytucji.

Sa jeszcze sądy w Rzeczyspolitej

Dlatego co i rusz cieszymy się, że „są jeszcze sądy w Rzeczypospolitej”, które wiedzą na czym polega:

  • wolność osobista (wyrok w sprawie zatrzymania „prewencyjne” Obywateli RP na ul. Smolnej, przed Marszem Niepodległości 11 listopada 2017 roku);
  • wolność słowa (wyrok dotyczący wyświetlenia napisu „Zdradza ojczyznę, kto łamie jej najwyższe prawo” na Pałacu Prezydenckim);
  • wolność zgromadzeń (liczne wyroki związane z kontrmanifestacjami przeciwko miesięcznicy smoleńskiej);
  • prawo mieszkańców do decydowania o własnym mieście (wyrok dotyczący dekomunizacji ulic w Gdańsku).

Sędziowie wydający takie wyroki ryzykują karierą, awansem zawodowym. Niektórzy już mają sprawy dyscyplinarne.

Ale ci odważni zachowują się tak jakby nad biurkiem wisiało nie tylko godło Rzeczypospolitej, ale także portret prof. Adama Strzembosza, a z boku zerkał na nich Wiktor Osiatyński.

Prof. Strzembosz pokazał na czym w trudnych czasach polega orzekanie, czym jest odwaga cywilna.

Niestety, jest wielu takich, którzy w obliczu ataku na praworządność zachowują się oportunistycznie, popełniają błędy, brakuje im „formatu”. Ale o nich prof. Wiktor Osiatyński pewnie nawet nie chciałby słuchać. Kazałby tylko regularnie spisywać „czyny i rozmowy”, co zresztą czyni Archiwum Osiatyńskiego i wiele innych inicjatyw społecznych.

Dzięki determinacji ludzi, którzy traktują dorobek prof. Osiatyńskiego jak kierunkowskaz, 10 maja 2018 roku mieszkańcy Warszawy będą mogli się swobodnie przejść Krakowskim Przedmieściem, wspominając co najwyżej, że w czasie tzw. miesięcznic była to eksterytorialna część miasta. Agnieszka Holland nie będzie musiała patrzeć policjantom głęboko w oczy.

Konstytucyjne krople spadające na skałę nieufności, zakłamania oraz podziałów społecznych zaczęły ją powoli kruszyć.

Proces zmiany jest długi, ale jeśli opiera się na wzajemnym zaufaniu, solidarności i pragnieniu wolnego i otwartego społeczeństwa, to nie ma od niego odwrotu.

Wymaga jedynie cierpliwości, wytrwałości i dużej, ogromnej pracy.

*Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar był studentem Wiktora Osiatyńskiego na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie. Współpracował z Profesorem w Fundacji Helsińskiej m.in. koordynując Program Spraw Precedensowych. Łączyła ich bliska relacja zawodowa i serdeczna znajomość.


Dołącz do zbiórki na Archiwum Osiatyńskiego https://pomagam.pl/archiwum

Archiwum Osiatyńskiego to obywatelskie centrum dokumentacji i analiz, monitorujące i komentujące naruszanie praworządności i praw człowieka w Polsce po wyborach 2015 roku, a także działania w obronie demokracji. Od grudnia 2017 zebraliśmy ponad 500 dokumentów (wiele unikatowych) i ponad 100 analiz wybitnych prawników.

Porządkujemy fakty w kilku kalendariach: zamachu na TK, oporu społeczeństwa obywatelskiego, represji politycznych, sporów z UE, reformy sądowniczej PiS.

Do Rady Programowej Archiwum należą najwybitniejsi prawnicy i prawniczki w Polsce, profesorowie prawa, adwokaci, obrońcy praw człowieka.

Wydawcą Archiwum jest Fundacja Kontroli Obywatelskiej, która wydaje również OKO.press.

Pomysłodawcą Archiwum był prof. Wiktor Osiatyński (1945-2017), sam używał nazwy „Księga Bezprawia”.

Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Polski prawnik i nauczyciel akademicki, doktor nauk prawnych, działacz na rzecz praw człowieka. W latach 2004-2015 związany z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, najpierw jako współtwórca i koordynator Programu Spraw Precedensowych, a następnie jako szef działu prawnego i wiceprezes zarządu. Ekspert Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej. W latach 2013-2014 członek rady dyrektorów Funduszu ONZ na rzecz Ofiar Tortur. W latach 2010–2015 wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Od 2015 roku Rzecznik Praw Obywatelskich.

W 2018 roku rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i jego Biuro zostali odznaczeni norweską Nagrodą Rafto przyznawaną obrońcom praw człowieka na świecie.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press