25 lipca 2020

Aktywiści Obozu dla Klimatu weszli na teren odkrywki węgla brunatnego w Drzewcach

Kilku aktywistom Obozu dla Klimatu udało się zejść do odkrywki węgla brunatnego w Drzewcach, należącej ZE PAK SA, spółki, której największym udziałowcem jest miliarder Zygmunt Solorz-Żak. Głównym celem akcji było zablokowanie kopalni odkrywkowej. Udało się to, ale dosłownie na chwilę

"Kilka osób weszło na teren kopalni. W krajobrazie widzimy złoża węgla, które powinny tu pozostać" - powiedziała jedna z aktywistek Obozu dla Klimatu, która przedostała się na teren odkrywki w Drzewcach w okolicach Konina (woj. wielkopolskie) należącej do Kopalni Węgla Brunatnego Konin, wchodzącej w skład grupy kapitałowej ZE PAK.

Głównym celem akcji było zablokowanie kopalni odkrywkowej. "Nasze nieposłuszeństwo to pozbawiony przemocy akt sprzeciwu wobec usankcjonowanych przez prawo rozwiązań, które niosą ze sobą zagrożenie dla planety i jej mieszkańców/nek.

Do takich należy funkcjonowanie kopalni, które degradują środowisko, pogłębiają suszę w regionie, a ich właściciele wzbogacają się kosztem lokalnej społeczności" - czytamy na stronie Obozu dla Klimatu.
Aktywiści w drodze do kopalni odkrywkowej. Fot. Agata Kubis / OKO.press.

Wejście do kopalni

Około godz. 11:00 25 lipca 2020 na teren kopalni odkrywkowej Drzewce przedostało się pięć osób. Swoje wejście udokumentowali na dwóch filmach kręconych telefonem (krótkie relacje można zobaczyć tu i tu). Rozmiar odkrywki pokazuje to zdjęcie wykonane przez działaczy Obozu dla Klimatu:

Fot. Obóz dla Klimatu / Facebook

Od samego początku nad aktywistami latał policyjny helikopter. Jak widać na jednym z filmów, w pewnym momencie

maszyna zeszła tak nisko, że wzbiła w powietrze tumany pyłu, który dusił protestujących.

Przy taśmociągu odprowadzającym węgiel od wielkiej koparki do linii kolejowej aktywiści rozwinęli baner z hasłem "Czysta Polska - czysta hipokryzja". Była to krytyka wymierzona we właściciela kopali, grupę kapitałową ZE PAK S.A., której największym udziałowcem jest pośrednio miliarder Zygmunt Solorz-Żak.

Wykaz akcjonariusz posiadających powyżej 5 proc. akcji według informacji na stronie spółki

  • Zygmunt Solorz-Żak (pośrednio, 63,4 proc.) poprzez:
    • Elektrim S.A. o,39 proc.
    • Embud Sp. z o.o. 1,16 proc.
    • Argumenol Investment Company Limited 61,85 proc.
  • Nationale-Nederlanden OFE 8,86 proc.
  • OFE PZU “Złota Jesień” 9,12 proc.
  • Pozostali 18,62 proc.
Aktywiści biegną w stronę kopalni odkrywkowej. Fot. Agata Kubis / OKO.press.

Przedsiębiorca stworzył bowiem Stowarzyszenie Projekt Czysta Polska, którego misją jest - jak czytamy na stronie - "inicjowanie zmian, edukowanie społeczeństwa oraz nagłaśnianie ważnych tematów i akcji związanych z ekologią, ochroną środowiska i poprawą jakości życia". Aktywiści krytycznie zauważyli, że pomimo tych deklaracji spółka wnioskuje o przedłużenie koncesji na wydobycie.

"Jest nas tu mało, nie wiemy na jak długo uda nam się utrzymać blokadę. To, że udało nam się wejść na teren, uważamy za ogromny sukces" - powiedziała na filmie jedna z aktywistek. Wkrótce potem protestujący postanowili wyjść z odkrywki - byli tam jakieś kilkanaście minut lub niewiele ponad to.

Policja zatrzymuje aktywistę Obozu dla Klimatu
Policja wyłapuje aktywistów w pobliżu kopalni odkrywkowej. Fot. Agata Kubis / OKO.press.

Potem na teren kopalni weszły jeszcze dwa zespoły trzyosobowe, ale one również wycofały się po kilku minutach. Wszystkim, którzy przedostali się na teren odkrywki, policja wypisała mandaty, ale aktywiści odmówili ich przyjęcia.

Jak powiedział OKO.press Maciej Łęczycki, rzecznik prasowy ZE PAK S.A., w momencie, gdy do odkrywki weszli protestujący, wstrzymano działanie maszyn górniczych. Ale był to na tyle krótki okres, że spółka nie odnotowała żadnych strat finansowych.
W akcję przeciwko aktywistom zaangażowano również policję konną. Fot. Agata Kubis / OKO.press.

Pozostali aktywiści, którym nie udało się zejść na dół, ale znaleźli się już na obszarze należącym do spółki, zostali spisani przez policję.

Według informacji Obozu dla Klimatu, nikt nie został zatrzymany.
Spisywanie aktywistów w pobliżu odkrywki. Fot. Agata Kubis / OKO.press.

Nieuzasadniona interwencja

Jeszcze przed godz. 11:00, zanim doszło do wyżej opisanych zdarzeń, policja wstrzymała na ok. godzinę kolumnę protestujących, która zmierzała w kierunku odkrywki. Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu przekazał OKO.press, że powodem było zajmowanie pasa drogowego przez maszerujących i że taki powód został podany manifestantom.

Jednak według relacji Maćka Piaseckiego, reportera OKO.press, który był na miejscu, policjanci nie podali powodu zatrzymania grupy. Z tego też powodu aktywiści odmówili wylegitymowania się przed funkcjonariuszami.

Protestujący w końcu sami, nie oglądając się na policję, ruszyli dalej, choć początkowo jeden z policjantów próbował ich zatrzymać.

Ostatecznie jednak kolumna, choć pod eskortą, została przepuszczona przez policję. Po dotarciu w pobliże kopalni aktywiści rozproszyli się, próbując przedostać się na jej teren.

Przez krótką chwilę jeden z policjantów próbował zatrzymać aktywistów. Fot. Agata Kubis / OKO.press.

Protest pod Pomnikiem Koparki

Protest odbył się również pod siedzibą dyrekcji Kopalni Węgla Brunatnego Konin w Kleczewie pod Pomnikiem Koparki. Wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób. Jak poinformował Portal Wielkopolski Wschodniej LM.pl, protestujący mieli transparenty z hasłami ,,Solidarni z górnikami, nigdy z odkrywkami", ,,Planeta, nie kapitał!", czy ,,Chrońmy wodę i klimat. Węgiel stop".

"Energia z węgla jest najdroższą energią, bo nikt nie liczy skutków jego wydobycia i spalania. Gdybyśmy policzyli sam koszt wody, to okaże się, że wartość wody jest większa, niż wartość węgla wydobytego z tego regionu. Chcemy naprawienia szkód środowiskowych - gdzie są pieniądze na rekultywację? Tu się tylko bierze, tu się tylko korzysta, tu się tylko niszczy - mówił Józef Drzazgowski, prezes stowarzyszenia Eko-Przyjezierze.

Fot. Obóz dla Klimatu / Facebook.

To nie pierwszy raz

W marcu 2020 roku 11 aktywistek zajęło koparkę w nieodległej odkrywce Tomisławice, blokując wydobycie węgla na kilka godzin. Zrezygnowały z protestu po negocjacjach z przedstawicielami kopalni. Pisaliśmy o tym:

Rok wcześniej, 20 lipca 2019 roku, aktywiści próbowali wejść na teren tomisławickiej odkrywki - zablokowała ich policja, która użyła pałek. Zorganizowali za to planowaną wcześniej Czerwoną Linię - żywy łańcuch z protestujących, będący symboliczną granicą dla rozbudowy kopalni odkrywkowej. W tej części manifestacji wzięło udział ok. 150 osób, a policja już nie interweniowała. Pisaliśmy o tym tutaj:

Udostępnij:

Maciek Piasecki

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. W OKO.press relacjonuje na żywo protesty i sprawy sądowe aktywistów. W 2020 r. relacjonował demokratyczny zryw w Białorusi. Stypendysta programu bezpieczeństwa cyfrowego Internews.

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne