0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Agata KubisAgata Kubis

Sąd uznał dziś: aktywistki nie chciały nikogo obrazić, a jedynie zwrócić uwagę na problem dyskryminacji osób LGBT. Wybrany przez nie sposób protestu mieści się w granicach wolności słowa.

“Działania aktywistek miały charakter prowokujący, ale miały na celu zwrócenie uwagi na homofobiczny i krzywdzący wystrój w kościele w Płocku. Zrobiły to, by pokazać, że takie działania są nieakceptowalne. Nie była zamiarem aktywistek obraza niczyich uczuć religijnych ani znieważenie obrazu Matki Boskiej. Ich działania miały na celu ochronę osób dyskryminowanych” - czytała w uzasadnieniu sędzia.

Sąd podkreślił, że osoby nieheteronormatywne mają swoje miejsce w Kościele. Sędzia przywoływała też listy katolików, którzy podkreślali, że ich tęcza w połączeniu z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej nie obraża.

“Na obrazie nie umieszczono aktów seksualnych, a tylko takie w nauce Kościoła uznawane są za grzech” - uzasadniał swój werdykt sąd.

Koszty postępowania poniesie skarb państwa. Wyrok jest nieprawomocny.

Tęczowe Maryjki

Po odczytaniu uzasadnienia Elżbieta Podleśna nie ukrywała wzruszenia. W wypowiedzi dla mediów podkreślała, że trafiły do niej słowa o szacunku i miłości, szczególnie że wypowiedziane zostały w stronę przedstawiciela Kościoła Katolickiego.

Po stronie oskarżenia na sali sądowej obecny był ksiądz Tadeusz Łebkowski, autor Grobu Pańskiego z płockiego kościoła z 2019 roku.

O co dokładnie zostały oskarżone aktywistki? O „rozklejenia na toalecie, koszu na śmieci, transformatorze, znakach drogowych i ścianach budynków wydruków przedstawiających przerobiony obraz Matki Bożej Częstochowskiej z widoczną aureolą w kolorach tęczy, będącej symbolem społeczności LGBT”.

Miało to miejsce w nocy z 26 na 27 kwietnia 2019 roku, wlepki naklejano w okolicy parafii św. Dominika. Aktywistki zaprzeczyły, by rozklejały obrazki na koszu na śmieci i przenośnej toalecie.

Akcja z rozklejaniem »tęczowych Maryjek» była odpowiedzią na działania w kościele św. Dominika, gdzie wystawiono z okazji Wielkanocy Grób Pański z homofobicznym przekazem.

Nad wielkim krzyżem z biało-czerwoną szarfą umieszczono napis – „Zachowaj nas od ognia niewiary”. Pod krzyżem poustawiano pudła owinięte w szary papier, każde podpisane imionami grzechów: „Hejt”, „Pogarda”, „Chciwość”, „Kradzież”, ale także „Gender”, „LGBT”, „Zboczenia”.

Na rozprawie głos zabrały wszystkie trzy oskarżone, a także ksiądz Tadeusz Łebkowski, były proboszcz, autor Grobu Pańskiego w kościele św. Dominika w Płocku, który tak je wzburzył. „Ta flaga stała się symbolem, obrzydliwości, zaburzeń i czynów zboczonych” – mówił ksiądz, niemal płacząc. Porównał tęczową flagę do swastyki.

Odpowiedziała mu Elżbieta Podleśna, jedna z oskarżonych, przypominając, że hitlerowski system tępił osoby LGBT – z gazowaniem ich w obozach koncentracyjnych włącznie. Przypomniała też, że oprócz „Maryjek” rozkleiła listę hańby – biskupów, którzy chronili pedofilów.

W poruszającym wystąpieniu Podleśna wyjaśniała, dlaczego rozkleiła w Płocku „tęczowe Maryjki”.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Przeczytaj także:

Komentarze