Archiwum Osiatyńskiego przedstawia sylwetki blisko 200 osób – organizatorek demonstracji, aktywistów obywatelskich, niepokornych prawników, obrońców przyrody, feministek, ludzi walczących z różnymi formami dyskryminacji i uprzedzeniami. Wszelkiego sortu buntowników i buntowniczek. Pomóżcie nam uzupełnić Alfabet. To jest - uwaga! - inicjatywa obywatelska

„Alfabet Buntu” przygotował zespół Archiwum Osiatyńskiego we współpracy z OKO.press, „Gazetą Wyborczą” i „Polityką”. Ma być żywą obywatelską księgą, stale uzupełnianym zestawem sylwetek osób niepokornych – od czcigodnych profesorów prawa po studenciaków-antyfaszystów. Poza uhonorowaniem buntowników i buntowniczek wszelkiego sortu, chcemy dać do myślenia opinii publicznej, która łatwo poddaje się zniechęceniu i normalizacji, mediom, które szybko się nudzą tematem, politykom opozycji i samym aktywistom, którzy toczą spory między sobą czasem gubiąc to, co łączy społeczeństwo obywatelskie, które nie chce się podporządkować regułom IV Rzeczpospolitej.

I bardzo ważne: przedstawiamy na razie niecałe 200 sylwetek, sami widzimy osoby pominięte (będziemy uzupełniać). Prosimy Was o sugestie, kto jeszcze powinien być w „Alfabecie Buntu” (najlepiej mailem na [email protected]). Czekamy na zgłoszenia osób, grup i środowisk (bez fałszywej skromności!), lokalnych inicjatyw z całego kraju.

„To chyba jedyna zasługa, jaką możemy zapisać na konto obecnej władzy: przekonaliśmy się, że

nie ma demokracji bez demokratów, ludzi gotowych poświęcić najważniejszym publicznym wartościom swój czas, spokój, bezpieczeństwo, nawet wolność.

„Bez nich już bylibyśmy przegrani, a nasza republika pozamiatana. To, że są, że mają odwagę występować, niekiedy w pojedynkę, przeciwko opresji państwowego, partyjnego aparatu, to wielka dla nas nadzieja i otucha. Alfabetem buntu chcemy wesprzeć nowych liderów naszej wspólnoty, po raz kolejny w historii poddawanej próbie charakterów. Teraz pożyczam hasło od władzy: »im się to po prostu należy!«” –  pisze Jerzy Baczyński, redaktor naczelny „Polityki”.

„»Alfabet Buntu« nie będzie lekturą władzy, chyba że ministrowie Ziobro i Brudziński sprawdzą, kogo im brak w kartotekach. Powinien być lekturą tych wszystkich, którzy – już niedługo – odbiorą władzę PiS. Bo daje do myślenia, jakie państwo zbudować, jakie pragnienia zaspokoić, jakim różnicom dać swobodny wyraz. Jakich błędów uniknąć. Jak wygrać wybory” – pisze Piotr Pacewicz, redaktor naczelny OKO.press.

„W czasach bezprawia i niesprawiedliwości, łamania konstytucji i kręgosłupów, nadpodaży koniunkturalistów i wszelakich miernot, w obliczu tego, co jedni z ironią, a drudzy zupełnie na serio nazywają »dobrą zmianą« – jeden widzę jasny punkt. To ludzie, którzy mówią »nie«” – pisze Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”.

Opinie redaktorów naczelnych trzech mediów zaangażowanych w projekt – poniżej. Ich teksty ukazują się też w „Gazecie Wyborczej” i „Polityce”

 

Jerzy Baczyński: „Im to się po prostu należy”

redaktor naczelny „Polityki”

Trochę to trwało, ale wreszcie, dzięki społecznej pracy wielu osób, udało się doprowadzić do finału (a właściwie do startu) projekt, o którym myśleliśmy już na początku 2016 roku, zakładając – z grupą dziennikarzy wyrzuconych z mediów publicznych – Fundację Ośrodek Kontroli Obywatelskiej i portal OKO.press.

Rusza internetowe archiwum dokumentujące społeczny ruch oporu przeciwko nadużyciom i nieprawościom władzy. Nazywa się „Alfabet Buntu” i jest wspólnym przedsięwzięciem OKO.press, działającego przy tym portalu Archiwum Osiatyńskiego (które gromadzi, opisuje i komentuje rozmaite przejawy naruszenia prawa przez „państwo PiS”), a także redakcji i dziennikarzy „Gazety Wyborczej” oraz „Polityki”.

Zebraliśmy w jednym miejscu, pod jednym adresem fotografie, biogramy, wypowiedzi setek osób – organizatorów demonstracji, aktywistów ruchów obywatelskich i społecznych, wyrzucanych z pracy i szykanowanych „sygnalistów”, wszelkiego sortu „buntowników stanu”. Są tu organizatorki protestów kobiet, aktywiści ruchów ekologicznych, obrońcy praw pracowniczych i praw migrantów, także osoby i organizacje działające na rzecz obrony prawdy historycznej i niezależności kultury (jak choćby współpracujący także z „Polityką” graficy: Ola Jasionowska, autorka plakatu Strajku Kobiet, czy Luka Rayski, twórca słynnego plakatu Konstytucja). Opisujemy akcje, w których uczestniczyli, dokumentujemy szykany, jakim byli poddawani, zamieszczamy kalendarium zdarzeń, medialne komentarze.

To, jak mówimy, repozytorium, jest wyrazem naszego podziwu i podziękowania, a jednocześnie fascynującym raportem z Polski, opowieścią o nowych narodzinach polskiej demokracji i społeczeństwa obywatelskiego.

To chyba jedyna zasługa, jaką możemy zapisać na konto obecnej władzy: przekonaliśmy się, że nie ma (a już na pewno – nie będzie) demokracji bez demokratów, ludzi gotowych poświęcić najważniejszym publicznym wartościom swój czas, często spokój, bezpieczeństwo, nawet wolność. Bez nich już bylibyśmy przegrani, a nasza republika pozamiatana. To, że są, że mają odwagę występować, niekiedy w pojedynkę, przeciwko opresji państwowego, partyjnego aparatu, to wielka dla nas nadzieja i otucha.

Od czasów pierwszej „Solidarności” towarzyszą nam słowa Miłosza wyryte na gdańskim pomniku Ofiar Grudnia, „zapisane będą czyny i rozmowy” – nakaz, aby zapamiętać tych, którzy krzywdzą i tych, którzy mają odwagę protestu. Być może trzeba będzie kiedyś, niedługo, sporządzić polski „alfabet wstydu”, spis gorliwych organizatorów i wykonawców bezprawnych poleceń władzy, rejestr nadużyć i podłości. Ale dziś,

„Alfabetem Buntu” chcemy wesprzeć nowych liderów naszej wspólnoty, po raz kolejny w historii poddawanej próbie charakterów. Teraz pożyczam hasło od władzy: „im się to po prostu należy!”

Piotr Pacewicz: Wkłuwają szpilki w brzuszysko normalizacji

redaktor naczelny OKO.press

Bunt się rozlewa, kipi, raz przypomina prastare czasy „Solidarności” i śpiewa, że mury runą, a raz jest niegrzeczny, krzyknie o „wkurwie”, rzuci jajkiem w limuzynę. Czasem to ledwie zmarszczka na zadowolonym cielsku normalizacji.

Buntownicy wkłuwają szpilki w polskie brzuszysko. Autokracja wyborcza, jaką budują populiści z PiS, właśnie na normalizacji opiera rachuby. Kto będzie umierał za Sąd Najwyższy? Za prawdę o Holocauście? Zasiłek pielęgnacyjny?

Ale na szczęście/niestety władza nie potrafi się powstrzymać. Patriotyzm zamienia w nacjonalizm. Kieruje się programem PiS: „Nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm”. Zapowiada sąd nad wyrokami sądu UE i obraża Europejczyków mówiących po polsku. Harvesterem wyrywa drzewa Puszczy, tej Puszczy.

To prowokuje nihilistów. Wychodzą na ulice kobiety, które obraża 4 tysiące zł za urodzenie żywego (!) dziecka z uszkodzonego płodu. Budzi się gniew osób z niepełnosprawnościami. Prezydent dużego miasta staje na czele marszu LGBTQ: „Jak słyszycie, że ktoś jest zboczony, to powiem: ten jest zboczony, który sieje nienawiść”. Rodzice protestują przeciw „deformie edukacji”. Lekarze rezydenci, ruch “rodzić po ludzku”…

Kobiety nadają ton. Opluwane i szarpane na moście dawniej Poniatowskiego, teraz Nacjonalistów. Dwie bezrobotne, samotne matki wyciągają białe róże prosto w nosek Jarosława i dostają „z łokcia i różańca” od smoleńskiego tłumu. To Kaczyński zrobił ze mnie patriotkę – mówi aktywistka.

Czasem już tylko garstka blokuje Krajową Radę Sądownictwa, powstrzymuje ekshumację ofiar katastrofy smoleńskiej.

Premier zawierza kraj Matce Boskiej i Ojcu Rydzykowi. Chce budować na fundamencie sprzed 100 lat. Te rządy opierają się na post-prawdzie, post-logice, post-etyce. Na mieszczańskiej i katolicko-narodowej normalizacji. Nasi buntownicy mówią NIE.

„Alfabet Buntu” nie będzie lekturą władzy, chyba że ministrowie Ziobro i Brudziński sprawdzą, kogo brak im w kartotekach. Powinien być lekturą opozycji i tych wszystkich, którzy – już niedługo – odbiorą władzę PiS. Bo daje do myślenia, jakie państwo zbudować, jakie pragnienia zaspokoić, jakim różnicom dać swobodny wyraz.  Jakich błędów uniknąć. Jak wygrać wybory.

Jarosław Kurski: Nadstawiają za nas głowę

zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”

W czasach bezprawia i niesprawiedliwości, łamania konstytucji i kręgosłupów, nadpodaży koniunkturalistów i wszelakich miernot, w obliczu tego, co jedni z ironią, a drudzy zupełnie na serio nazywają „dobrą zmianą” – jeden widzę jasny punkt.

To ludzie, którzy mówią „nie”.

Ludzie, którym się chce, choć mogliby nie robić nic. Ludzie, którzy przewrócili swe życie do góry nogami. Którzy nie narzekają, ale działają. „Skromniutko tak, na własna miarkę majstrują coś, chociażby Arkę” – jak śpiewał  Wojciech Młynarski.

To Gabriela, która codziennie wychodzi na rynek w Cieszynie.

To ludzie z KOD i OdNowy, którzy przez 818 dni/24 godziny na dobę dyżurowali najpierw pod namiotem, a potem w przyczepie campingowej pod Urzędem Rady Ministrów domagając się „niezwłocznej” publikacji wyroku TK.

To kobiety, które stanęły 11 listopada naprzeciw marszu „prawdziwych Polaków”, czcicieli białej rasy.

To ludzie, którzy miesiącami zapalali świece pod sądami w całej Polsce.

To młodzi prawnicy z „Wolnych Sądów”, Obywatele RP, Kobiety ze Strajku Kobiet, młodzi z Frontu Europejskiego, z Akcji Demokracji i wielu innych organizacji i stowarzyszeń.

Gdyby nie „dobra zmiana” nigdy bym nie spotkał Pana Jana z Werbkowic spod Zamościa, który sam już nie młody – spędził niejedną noc na dyżurze pod Sądem Najwyższym, ani Joanny z Paryża, ani Piotra z Chicago, ani innych marzycieli i idealistów z Kielc, Elbląga, Kołobrzegu, Białegostoku, Pabianic czy Piaseczna.

Kartoniada nie zrobi się sama, scena z nagłośnieniem sama się nie zbuduje, koszulki z napisem konstytucja – same nie wydrukują. Happeningi, piKODy, media społecznościowe – same się nie obsłużą.

To wszystko robią ludzie, którzy nie liczą na żadną nagrodę. Co najwyżej dostać mogą kopniaka w nerki od narodowca, bluzg ONR-owca, zobaczyć siebie w narodowej telewizji, albo na liście poszukiwanych przez policję. Doświadczyć  mogą wzruszenia ramion obojętnych przechodniów, nadgorliwości policji i nierychliwości prokuratury.

Policja i służby dobrze już ich znają. Chcemy ich pokazać w „Alfabecie Buntu”. Zasługują na to, by poznali ich także ci, za których oni nadstawiają głowę.


„Alfabet Buntu” przygotował zespół Archiwum Osiatyńskiego i Fundacji Kontroli Obywatelskiej OKO: Aleksandra Gieczys-Jurszo (opracowanie treści), Robert Kowalski (wideo), Marek Pękalski (komunikacja), Hanna Szukalska (grafika), Anna Wójcik (koordynacja i komunikacja). Dziękujemy Rafałowi Zakrzewskiemu oraz Marcinowi Boryckiemu za pomoc w realizacji projektu, a także OKO.press, „Gazecie Wyborczej” i „Polityce” za udostępnienie swych tekstów.

Pomóż nam uzupełnić „Alfabet Buntu” – zaproponuj buntownika lub buntowniczkę: [email protected]

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym