„Europejczycy” i „muzułmanie” walczą ze sobą na śmierć i życie o ograniczone zasoby, to świat skazany na absolutną wrogość i walkę - to dominujący ton w polskiej prasie prawicowej. Przedstawienia islamu i muzułmanów oparte są o stereotypy, uproszczenia, a często także zwyczajny brak wiedzy dziennikarzy - wynika z najnowszego raportu na zlecenie RPO.

Ogłoszony 1 lutego  raport  obejmuje okres od września 2015 do września 2016. Autorzy raportu – Obserwatorium debaty publicznej „Kultury Liberalnej” – wybrali do badania cztery dzienniki („Fakt”, „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”), cztery tygodniki opinii („Do Rzeczy”, „Newsweek”, „Polityka”,„wSieci”) oraz cztery portale (NaTemat.pl, „Dziennik Opinii”, Niezalezna.pl, Fronda.pl).

 „Tytuły i portale zostały wybrane na podstawie kilku kryteriów: opiniotwórczości (najwyższe miejsca w rankingu cytowań), popularności (największa liczba sprzedawanych egzemplarzy lub unikalnych użytkowników) oraz profilu (pisma określane jako prawicowe oraz jako liberalne bądź centrowo-lewicowe)” – tłumaczą autorzy.

Choć liczbę mieszkających w Polsce muzułmanów oszacować można na około 10 tysięcy  – to mniej niż promil populacji – to dyskusje wokół islamu zajmują coraz więcej miejsca w polskiej debacie prasowej. Zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch lat. Zamachy terrorystyczne na terytorium Unii Europejskiej (od ataku na redakcję „Charlie Hebdo” w styczniu 2015 roku), oraz eskalacja kryzysu uchodźczego zwiększyły zainteresowanie tym tematem.

Z raportu wynika, że bardzo wiele tekstów – szczególnie w prasie prawicowej – buduje w czytelnikach skojarzenia islamu z terroryzmem, przedstawiając jego wyznawców wręcz jako źródło „biologicznego” zagrożenia dla przyszłości Europy.

Wyjątkową uwagę poświęcały mu w Polsce tytuły kojarzone z prawicą. Język, w jaki pisano w nich o islamie budził liczne kontrowersje.

Okładka tygodnika „wSieci”, przedstawiająca białą kobietę, z której śniade ręce zrywają ubranie, podpisana „Islamski gwałt na Europie”, oburzyła nawet brytyjski tabloid „Daily Mail”, sam oskarżany często w Zjednoczonym Królestwie o ksenofobiczną postawę .

Terroryści i najeźdźcy

Co wynikło z badań Obserwatorium? Trzy rzeczy.

  • – Choć polska prasa bardzo obszernie pisze o islamie, to prawie w ogóle tematem nie są muzułmanie żyjący w Polsce. Prasę zajmują problemy, które w Polsce nie występują: masowa migracja do Europy, problemy z integracją muzułmańskich migrantów i ich potomków, zamachy terrorystyczne.
  • – Bardzo wyraźnie widać różnicę w mediach o prawicowo-konserwatywnym i liberalno-lewicowym profilu ideowym. Te pierwsze szczególnie chętnie przedstawiają islam w negatywnym świetle, opatrując go negatywnym skojarzeniami i włączając w stereotypowo negatywne obrazy.
  • – Terminy takie „islam”, „muzułmanie” itp. najczęściej występowały w badanym okresie w połączeniu z dwoma tematami: przemieszczaniem się uchodźców z Bliskiego Wschodu na terytorium Europy, oraz zagrożeniem terrorystycznym Starego Kontynentu.

Na łamach analizowanych przez autorów prawicowych tytułów (m. in. portale „Fronda” i „Niezależna”, tygodniki „Do Rzeczy” i „wSieci”) muzułmanie i islam występowali na ogół w ramach pewnego „pakietu”, na który składały się takie figury jak: „fala uchodźców”,  migracje, radykalizacja migrantów, terroryzm, wojna cywilizacji, samobójstwo Europy „ogłupionej ideologią politycznej poprawności”.

Inwazja, wylęgarnia, przemoc seksualna

Pakiet ten obsługuje kilka stale powracających w badanych tytułach metafor. Najważniejsze z nich to:

Metafora inwazji. O uchodźcach pisze się często jako „najeźdźcach”, regularnie wraca wyrażenie „to nie uchodźcy, to najeźdźcy”. Ucieczka ludzi przed kryzysem humanitarnym przedstawiana jest jako zamaskowana inwazja na Europę.
„Ta masa ludzka ciągnie z odległych krajów […]. Tak jak konkwistadorzy […] wabieni są bogactwem nowej ziemi i bezsilnością jej mieszkańców”– pisał o uchodźcach Tomasz Wróblewski w tygodniu „Wprost”.

„Wylęgarnie dżihadu” – tą metaforą określa się zdominowane przez emigrantów i ich potomków dzielnice zachodnioeuropejskich miast, np. brukselską dzielnicę Molenbeek.
Pisząc o dokonującej się tam radykalizacji młodych potomków migrantów autorzy mediów prawicy na ogół pomijają problemy wykluczenia społecznego i ekonomicznego, jakich doświadczają mieszkańcy takich dzielnic, co może być równie silnym czynnikiem radykalizacji ich mieszkańców, jak religia.

Metafory seksualne. Negatywne obrazy muzułmanów często krążą wokół seksualnych metafor. Prawicowi publicyści przestrzegają np., że dzięki wyższemu przyrostowi naturalnemu muzułmanie wygrywają w Europie „wojnę demograficzną”. Tomasz Terlikowski alarmował na łamach portalu „Fronda”, że

„Jeśli „nie weźmiemy spraw w swoje ręce”, muzułmanie „pokonają nas macicami ich kobiet”.

Także ataki na kobiety w trakcie Sylwestra 2015 roku w Kolonii przedstawiane były w prawicowej prasie, jako akt „seksualnej wojny” muzułmanów przeciw Europie.„[…] ataki dziczy w Kolonii […] przypominają plemienne wojny, w których chodzi o rozsianie swojego nasienia” – pisała „Fronda”.

Wszystkie te metafory nie tylko tworzą negatywny obraz muzułmanów, ale dokonują ich dehumanizacji, często wchodząc w obszary tego, co można by nazwać mową nienawiści. Budują także obraz świata, który skazany jest na absolutną wrogość i walkę.

Poszczególne ściśle zdefiniowane grupy (np. „Europejczycy” i „muzułmanie”) walczą ze sobą na śmierć i życie o ograniczone, skończone zasoby (terytorium, bogactwa). Jakakolwiek współpraca przynosząca korzyści obu stronom nie jest w ogóle możliwa do wyobrażenia.

Tego typu wizja świata społecznego, jako walki na śmierć i życie, charakteryzuje światopoglądy faszystowskie.

Jest też głęboko patriarchalna: kobiety są w niej wyłącznie albo zasobem, o który toczy się walka, albo bronią (za sprawą swoich sił rozrodczych).

Przeciw multi-kulti i „lewactwu”

Pakiet, w jakim pojawiają się muzułmanie w polskiej prawicowej prasie, służy nie tylko wytworzeniu negatywnego obrazu „zalewającego” Europę islamu. Równie ważnym przeciwnikiem prawicowych publicystów, co islam są „samobójcze” elity europejskie, oraz „ideologia multi-kulti”, jaką narzuciły już kontynentowi, a zamierzają ją narzucić Polsce.

Jak wskazują autorzy raportu, polemiki z „ideologią mulikulturalizmu” łączą się w prawicowej prasie z brakiem wiedzy publicystów na temat różnych modelów asymilacji migrantów w poszczególnych państwach Europy Zachodniej.

Autorów takich tytułów jak „Do Rzeczy” w małym stopniu interesuje rozważanie faktycznych zalet i wad różnych modeli integracji, w większym wskazanie wroga w „liberalnej Europie” i jej lokalnych, polskich sojusznikach.

Zwłaszcza w okresie przed wyborami parlamentarnymi z jesieni 2015 roku prasa bliska PiS atakowała rząd Ewy Kopacz za to, że „słuchając dyktatu” „zaczadzonej polityczną poprawnością” Europy, chce sprowadzić do Polski uchodźców, a wraz z nimi terroryzm.

Najlepiej oskarżenia te podsumowuje okładka tygodnika „wSieci” przedstawiająca premier Kopacz jako terrorystkę-samobójczyni w islamskiej burce.

„Mulitkulturalizm” europejskich elit łączony był przy tym w prasowych polemikach – bez żadnych przekonujących dowodów – z ich rzekomą niechęcią do chrześcijaństwa (zwłaszcza rzymskiego katolicyzmu), tradycyjnej rodziny i innych konserwatywnych wartości.

„Projekt mulitkulturalizmu […] miał pomóc w skruszeniu «patriarchalnych», opartych na tradycyjnej rodzinie i moralności struktur społecznych” –

wywodził  na łamach „Do Rzeczy” Rafał A. Ziemkiewicz.

Grzechy liberałów

Jaki obraz islamu przedstawiała prasa lewicowa i liberalna? Autorzy raportu nie poświęcają temu zbyt wiele miejsca. Zauważają, że o wiele rzadziej sięga ona po „negatywny pakiet” pojęć charakterystycznych dla prawicowego obrazu islamu.

Zauważają przy tym, że

kwestie uchodźców, migrantów, wielokulturowości także wykorzystywane są przez lewicę i liberałów w polemicznych celach.

Odrzucenie prawicowego obrazu  islamu, łączy się w liberalnych polemikach z osobistymi atakami na rozpowszechniających go autorów, określeniami piętnującymi ich jako przedstawicieli skrajnej, faszyzującej prawicy („brunatny język” itd.).

Choć skala jest znacznie mniejsza, także nie-prawica traktuje czasem muzułmanów i ich problemy instrumentalnie, jako narzędzie w polemikach ze swoimi politycznymi przeciwnikami w Polsce.

Słowa mają znaczenie

Na ile ten negatywny obraz muzułmanów w polskiej prasie ma znaczenie? Jak przekłada się na postawy czytelników? Dokładna odpowiedź wymagałaby osobnych, szczegółowych badań.

Możemy jednak wskazać na kilka zastanawiających korelacji. Jak podają autorzy raportu, tylko 12 proc. badanych Polaków miało bezpośredni kontakt z wyznawcami islamu. Jednocześnie aż 67 proc. ma negatywne odczucia wobec Arabów – często utożsamianych z „muzułmanami w ogóle”.

W pierwszym półroczu 2016 roku w Polsce odnotowano wzrost przestępstw z nienawiści o 14 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Najczęściej ich ofiarą padają muzułmanie, bądź osoby postrzegane przez sprawców jako wyznawcy islamu.

W tej sytuacji prasa powinna pomyśleć o wypracowaniu pewnych standardów pisania o islamie, uchodźcach, migracji. Czy środowisko jest do tego gotowe?

Na dyskusję z okazji prezentacji raportu z udziałem autorów, Rzecznika Praw Obywatelskich i przedstawicieli społeczności muzułmańskiej w Polsce nie przyszedł żaden przedstawiciel prawicowej redakcji. Choć zaproszenia dotarły do niejednej.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Filmoznawca, eseista, publicysta. Aktywny jako krytyk filmowy, pisuje także o literaturze i sztukach wizualnych. Absolwent krakowskiego filmoznawstwa, Instytutu Studiów Politycznych i Międzynarodowych UJ, studiował też w Szkole Nauk Społecznych przy IFiS PAN w Warszawie. Publikuje m. in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, Oko.press, „Aspen Review”. Współautor i redaktor wielu książek filmowych, ostatnio (wspólnie z Łukaszem Rondudą) “Kino-sztuka. Zwrot kinematograficzny w polskiej sztuce współczesnej”.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!