0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Piotr Skórnicki / Agencja GazetaPiotr Skórnicki / Ag...

Arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski uznał, że świat jest w trudnej sytuacji, ale zamiast - jak to zrobił papież Franciszek - skupić się na dramacie uchodźców, okrutnych wojnach, czy napięciach w ojczyźnie, dzielił się radością z "nadchodzących do nas bardzo pozytywnych wiadomości":

Kraje, które uzależniały się od międzynarodowej pomocy w zamian za przyjęcie zobowiązań wprowadzenia legalnej i bezpłatnej aborcji, masowej dystrybucji środków antykoncepcyjnych, oswajania dzieci z pornografią i homoseksualizmem, zaczęły proces odwrotny.
Fałsz. Żadna pomoc nie ma związku z aborcją, pornografią i homoseksualizmem
Msza św. w Wielki Czwartek,13 kwietnia 2017

"Z jednej strony nadchodzą do nas bardzo pozytywne wiadomości. W przestrzeni międzynarodowej dokonuje się zdecydowany przełom. Kraje, które do tej pory bez oporu uzależniały się od międzynarodowej pomocy w zamian za przyjęcie przez nie zobowiązań wprowadzenia szeroko dostępnej, legalnej i bezpłatnej aborcji, masowej dystrybucji środków antykoncepcyjnych, rozszerzenia praktyki sterylizacji oraz objęcia dzieci – począwszy od przedszkola – programami oswajającymi od najmłodszych lat z pornografią, homo- czy transseksualizmem, zaczęły proces odwrotny.

Ostatnia debata w nowojorskiej siedzibie ONZ, poświęcona tzw. zrównoważonemu rozwojowi, dowiodła, że kraje takie jak USA, Rosja, kraje arabskie, kraje Ameryki Południowej nie przyjęły dokumentu Komisji ds. Ludności i Rozwoju, który szerzył ideę tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych oraz tzw. „wszechstronnej edukacji seksualnej”. Pośród promotorów traktowania zabijania nienarodzonych dzieci jako prawa człowieka zdaje się pozostawać – poza Kanadą – sama już tylko Unia Europejska".

To nie tylko fałsz i manipulacja, ale też pomieszanie porządków. Które kraje miały uzależnić się od międzynarodowej pomocy w zamian za wprowadzenie prawa do aborcji? Czy państwa Europy Wschodniej, przyjęte w 2004 roku, w tym Polska? Absurd.

Każde państwo wstępujące do Unii musi zaakceptować porządek prawny Wspólnoty. Ale w najmniejszej mierze nie obejmuje on regulacji dostępności aborcji, antykoncepcji czy związków homoseksualnych. Tę sferę zgodnie z zasadą subsydiarności pozostawiono do wyłącznej gestii władz krajowych. Przykładem jest Polska, która zbliżając się do Unii Europejskiej, zaostrzyła swoje prawo w 1993 r. i w najbliższym czasie na pewno go nie złagodzi.

Po wejściu do Unii nikt nie kazał Polsce prawa zmieniać.

Malta, która weszła do UE razem z Polską, tego samego dnia, ma jedno z najostrzejszych praw antyaborcyjnych na całym świecie. Za przeprowadzenie zabiegu karany jest zarówno lekarz, jak i kobieta, która na przerwanie ciąży się zdecydowała. Malta jest także jedynym krajem UE, gdzie w ogóle nie jest dostępna antykoncepcja awaryjna. W tej kwestii, jak widać, UE także się nie wypowiada.

1 maja 2004 r. do Unii weszły też inne kraje, w większości byłego bloku wschodniego, w których aborcja była dostępna na życzenie długo przed przystąpieniem do UE: Czechy (od 1986 r.), Cypr (od 1974 r.), Litwa, Łotwa, Estonia (od 1955 r.), Słowenia (od 1952 r.), Słowacja (od 1957 r.), Węgry (od 1956 r.).

W 2014 r. Europejska Agencja Leków zmieniła status pigułki "dzień po" ellaOne - od tamtej pory może być w UE sprzedawana bez recepty. Nie było jednak takiego nakazu i nie wszystkie kraje przyjęły zmiany (Węgry i Malta nie poszły za ogólnym trendem).

W kwestii "oswajania dzieci z pornografią" nie wiadomo, co powiedzieć. Nie znamy unijnych programów "oswajania" przedszkolaków z takimi treściami, ale być może arcybiskup jest tutaj bardziej doświadczony i wie więcej.

Debata w ONZ dowiodła, że kraje takie jak USA, Rosja, kraje arabskie, kraje Ameryki Południowej nie przyjęły dokumentu Komisji ds. Ludności i Rozwoju, który szerzył ideę tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych i tzw. „wszechstronnej edukacji seksualnej".
Raczej fałsz. Za była nie tylko UE, ale i Ameryka Łacińska i kraje arabskie
Msza św. w Wielki Czwartek,13 kwietnia 2017

Dalej arcybiskup cieszył się, że większość państw obecnych podczas debaty w Komisji ds. Ludności i Rozwoju ONZ, odrzuciła dokument o prawach reprodukcyjnych i zdrowiu reprodukcyjnym. Za tym dokumentem (jego pełnej treści nie podano) opowiedziały się kraje Unii Europejskiej.

Czy arcybiskup nie cieszy się przedwcześnie? Przeczytajmy oświadczenia końcowe krajów innych kontynentów i Rosji. Np. przedstawiciel Argentyny w imieniu innych państw Ameryki Południowej i Łacińskiej (Brazylia, Kolumbia, Kostaryka, Salwador, Panama, Peru, Dominikana, Urugwaj - to wszystko kraje o dominującej religii katolickiej) wyraził ubolewanie z powodu nie przyjęcia dokumentu i zapewnił, że grupa gotowa jest przyjąć zaproponowany dokument.

Dodał, że oczekuje bardziej postępowego języka w kwestii zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych. Nie wynika z tego by, te kraje odrzuciły dokument z powodu praw reprodukcyjnych.

(Na marginesie warto dodać, że to stanowisko poparły Salwador czy Dominikana, kraje z najostrzejszym na świecie prawem antyaborcyjnym).

Ubolewanie z powodu odrzucenia dokumentu wyraził także przedstawiciel Tunezji. Podkreślił, że: "Tunezja wierzy, że zdrowie reprodukcyjne i seksualne oraz prawa reprodukcyjne, wszechstronna edukacja seksualna, równość płci i prawa kobiet są kluczowe dla rozwoju społecznego".

Poza krajami UE wsparcie dla praw reprodukcyjnych wyraziły także Chiny.

Ma natomiast rację arcybiskup w kwestii Rosji. Przedstawiciel Federacji uznał, że traktowanie praw reprodukcyjnych jako elementu praw człowieka "rozcieńczy" ich zakres, i zaszkodzi ich przestrzeganiu.

W OKO.press jesteśmy pewni, że przyjmowanie rosyjskiej interpretacji praw człowieka rozcieńczy ich zakres i zdecydowanie zaszkodzi ich przestrzeganiu. Gratulujemy arcybiskupowi wzorców w tej kwestii.

Z punktu widzenia Gądeckiego entuzjazm dla Rosji może dodatkowo dziwić - aborcja na życzenie jest tam legalna.

Interpretacja przez polskiego hierarchę wyniku obrad komisji ONZ jest całkowicie chybiona - ani Rosja nie stoi na straży życia nienarodzonego, ani kraje, które deklarację chciały podpisać (np. Salwador), nie uważają aborcji za prawo człowieka.

Wielki Czwartek to w tradycji liturgicznej dzień ustanowienia sakramentu Kapłaństwa i Eucharystii. Jest to też pierwszy dzień Triduum Paschalnego, czyli najważniejszego wydarzenia w roku liturgicznym. Dziwne, że taki dzień przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wybrał by opowiedzieć wiernym o rzekomym zagrożeniu obowiązkową antykoncepcją, o nieistniejących zajęciach oswajających dzieci z pornografią i homoseksualizmem, oraz pochwalić rosyjski zwrot w stronę praw człowieka. A to wszystko w towarzystwie arcybiskupa Juliusza Paetza, oskarżanego o molestowanie seksualne kleryków.

W 2016 r., gdy okazało się, że Paetz będzie koncelebrował mszę z okazji 1050 rocznicy chrztu św., zareagował Watykan. Arcybiskup musiał zostać w domu.

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Przeczytaj także:

Komentarze