"Nadal czekamy na odpowiedź pisemną od rządu. Nie odmawiamy Polsce prawa do reformowania wymiaru sprawiedliwości, ale ta reforma nie może być pretekstem do ograniczania albo niszczenia niezawisłości sądownictwa" - powiedział Frans Timmermans po posiedzeniu rady ds. ogólnych. PO się waha, czy poprzeć rezolucję europarlamentu

W oczekiwaniu na odpowiedź od polskiego rządu nad kwestią polskiej praworządności debatowali dziś (wtorek 27 lutego 2018) w Brukseli ministrowie ds. europejskich. W środę nad kwestią praworządności ma debatować europarlament, a w czwartek 1 marca ma przyjąć rezolucję ponaglającą KE do działań w sprawie uruchomienia art. 7. Czy tym razem PO pozwoli swoim europosłom na poparcie tej rezolucji? Decyzję zarząd podejmie jeszcze dziś.

Frans Timmermans podkreślał po posiedzeniu rady ds. ogólnych, że „Trójpodział władzy jest podstawową zasadą demokracji. Jeśli obie strony zgodzą się z tym stwierdzeniem, to możemy wtedy razem z rządem polskim pracować nad wspólnymi, konkretnymi rozwiązaniami tego problemu. Ale nie mogę tego stwierdzić przed przeczytaniem dokumentu strony polskiej”.

Radę ds. ogólnych tworzą ministrowie ds. europejskich ze wszystkich krajów członkowskich. Timmermans przedstawił im stan „dialogu” Komisji z rządem PiS.

„Ostatnia szansa” dla Polski mija 20 marca

Przypomnijmy: 20 grudnia 2017 Komisja Europejska ogłosiła uruchomienie przeciwko Polsce procedury z art. 7 Traktatu o UE, który przewiduje sankcje  za naruszenie podstawowych wartości Unii – ale jednocześnie dała rządowi PiS kolejną „ostatnią szansę”. Komisja wycofa wniosek o uruchomienie procedury, jeśli w ciągu trzech miesięcy rządzący dostosują się do rekomendacji – czyli wycofają się ze zmian w KRS, SN, TK i sądach powszechnych. Termin mija 20 marca.

Wydanie czwartej rekomendacji było zaskoczeniem. Dlaczego? Tzw. procedura kontroli praworządności, która prowadzona jest w sprawie Polski już od dwóch lat, przewiduje tylko trzy rekomendacje. Komisja wyczerpała więc limit rekomendacji wobec Polski.

„Politico”, najbardziej opiniotwórczy portal piszący o sprawach europejskich, komentuje, że rozmowy z Warszawą się przedłużają, a Francja i Niemcy są bardzo sceptyczne co do ich wyniku. I pyta wprost: „Czy to znaczy, że Warszawa wygrywa? Nowy rząd nie wycofał się ani na jotę z ustaw sądowych, a jedynie używa w komunikacji z Brukselą bardziej stonowanego języka, jednocześnie nakręcając retorykę w innych sprawach, np. najnowszej ustawie o Holokauście”.

Artykuł 7 Traktatu o Unii Europejskiej mówi o ochronie podstawowych wartości Unii Europejskiej – „szacunku dla ludzkiej godności, wolności, demokracji, równości, poszanowania praworządności, praw człowieka oraz praw mniejszości”, i o tym, co robić, jeśli państwo członkowskie je narusza.

Żeby rozpocząć procedurę w związku z naruszeniem art. 7, potrzebny jest wniosek Komisji Europejskiej, zgoda 1/3 krajów UE oraz Parlamentu Europejskiego.

Europarlament ponagla

W czwartek 1 marca 2018, Parlament Europejski będzie głosował nad kolejną rezolucją w sprawie Polski. Najważniejsze w niej jest poparcie dla uruchomienia art. 7 i ponaglenie Komisji i Rady Europejskiej do działań w tym kierunku.

  • Przeczytaj pełen tekst rezolucji Europarlamentu, która będzie głosowana 28 lutego

    Parlament Europejski,

    –  uwzględniając uzasadniony wniosek Komisji z dnia 20 grudnia 2017 r., złożony zgodnie z art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej, w sprawie praworządności w Polsce: wniosek dotyczący decyzji Rady w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Rzeczpospolitą Polską zasady praworządności(1),

    –  uwzględniając zalecenie Komisji z dnia 20 grudnia 2017 r. w sprawie praworządności w Polsce uzupełniające zalecenia Komisji (UE) 2016/1374, (UE) 2017/146 i (UE) 2017/1520,

    –  uwzględniając decyzję Komisji o wniesieniu sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na mocy art. 258 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej – 2017/2219 – Polska – Naruszenie prawa Unii przez ustawę zmieniającą prawo o ustroju sądów powszechnych,

    –  uwzględniając swoją rezolucję z dnia 15 listopada 2017 r. w sprawie sytuacji w zakresie praworządności i demokracji w Polsce oraz wcześniejsze rezolucje na ten temat,

    –  uwzględniając art. 123 ust. 2 Regulaminu,

    A.  mając na uwadze, że w rezolucji z dnia 15 listopada 2017 r. w sprawie sytuacji w zakresie praworządności i demokracji w Polsce stwierdza się, iż obecna sytuacja w Polsce niesie wyraźne ryzyko poważnego naruszenia wartości, o których mowa w art. 2 Traktatu o UE;

    1.  z zadowoleniem przyjmuje decyzję Komisji z dnia 20 grudnia 2017 r. o zastosowaniu art. 7 ust. 1 TUE w związku z sytuacją w Polsce i popiera apel Komisji do polskich władz o rozwiązanie tych problemów;

    2.  wzywa Radę do podjęcia szybkich działań zgodnie z przepisami art. 7 ust. 1 TUE;

    3.   wzywa Komisję i Radę, by regularnie udzielały Parlamentowi kompletnych informacji o dokonywanych postępach i działaniach podejmowanych na każdym etapie procedury;

    4.  zobowiązuje swojego przewodniczącego do przekazania niniejszej rezolucji Komisji i Radzie, prezydentowi, rządowi i parlamentowi Polski, jak również rządom i parlamentom państw członkowskich, Radzie Europy oraz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).

Nie wiadomo, jak zagłosują europosłowie PO – zdecyduje o tym zarząd partii we wtorek wieczorem. Przy poprzedniej rezolucji PO nakazała swoim europosłom wstrzymanie się od głosu. Jednak szóstka się wyłamała i głosowała za. Przez PiS byli oskarżani o zdradę.

Z kolei przeciwnicy PiS oskarżali kierownictwo PO o asekuranctwo – w kraju Platforma ustawia się w pierwszym szeregu obrońców niezawisłości sądownictwa i trójpodziału władzy, a w europarlamencie chowa głowę w piasek, by uniknąć oskarżeń PiS i mediów rządowych o zdradę.

Przypomnijmy, że 15 listopada 2017 europosłowie przegłosowali pierwszą rezolucję zlecającą przygotowanie raportu, na podstawie którego Komisja  uruchomi wobec Polski procedurę art. 7.

Za rezolucją głosowało 438 eurodeputowanych; 152 – przeciw; 71 wstrzymało się od głosu. Spośród 18 europosłów PO sześciu zagłosowało za: Michał Boni, Danuta Hübner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera i Różna Thun. Od głosu wstrzymało się 12 europosłów: Jerzy Buzek, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Janusz Lewandowski, Elżbieta Łukacijewska, Jan Olbrycht, Marek Plura, Dariusz Rosati, Adam Szejnfeld, Bogdan Wenta, Jarosław Wałęsa, Tadeusz Zwiefka, Bogdan Zdrojewski.

Od głosu wstrzymali się też polscy europosłowie SLD: Adam Gierek, Janusz Zemke, Krystyna Łybacka i Bogusław Liberadzki oraz Lidia Geringer de Oedenberg. Wszyscy europosłowie PiS zagłosowali przeciw rezolucji, podobnie Robert Iwaszkiewicz z Grupy Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej oraz niezrzeszeni: Janusz Korwin-Mikke i Jacek Saryusz-Wolski.

Ale za rezolucją zagłosowało siedmioro europosłów z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS.

Komisja Europejska nie potrzebuje pośrednika

Urzędnicy Komisji zajmujący się tematem praworządności w Polsce przyznają, że sytuacja jest wyjątkowa. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w Brukseli, teraz tak naprawdę wszystko jest możliwe –prawo unijne w tym aspekcie po raz pierwszy jest sprawdzane w praktyce.

„Od czasu rekonstrukcji rządu PiS czujemy nowego ducha i chęć dialogu, ale na razie żadnej zmiany w treści tego, co mówi rząd. Czekamy na odpowiedź Polski na naszą ostatnią rezolucję, którą z pewnością dokładnie przeanalizujemy” – dodaje jeden z wyższych urzędników Komisji.

Polskie ustawy dotyczące sądownictwa są analizowane przez dział prawny Komisji Europejskiej i DG Justice, ale także przez reprezentację Unii Europejskiej w Polsce. Jej szefem jest Marek Prawda, wieloletni polski ambasador przy UE, nie ma więc mowy problemach wynikających z bariery językowej. Analizowane są wszystkie ustawy, które przegłosowuje Sejm i dokumenty, które przedstawia Komisji Europejskiej polski rząd.

Artykuł 7 miał chronić obywateli krajów unijnych przed konsekwencjami rządów populistycznej prawicy, która w późnych latach 90. zaktywizowała się w Europie. Unia Europejska zastosowała „sankcje dyplomatyczne” wobec Austrii w lutym 2000 roku, kiedy radykalna populistyczna Partia Wolności (FPÖ) weszła do koalicji rządowej.

Nie było to zastosowanie artykułu 7, ale dużo osób – w tym Austriaków – do tej pory tak uważa. W związku z sankcjami antyeuropejskie nastroje i popularność prawicy w Austrii tylko się wzmocniły, dlatego w czerwcu 2000 roku Unia się z nich wycofała.

Od tego czasu Komisja Europejska ma alergię na sankcje – artykuł 7 jeszcze nigdy nie został zastosowany. W październiku 2015 roku Parlament Europejski odrzucił wniosek, by uruchomić art. 7 w sprawie Węgier. Zachowanie polskiego rządu zmusiło Komisję do zmiany kursu – to precedens.


Absolwentka studiów europejskich na King’s College w Londynie i stosunków międzynarodowych na Sciences Po w Paryżu. Współzałożycielka inicjatywy Dobrowolki, pomagającej uchodźcom na Bałkanach i Refugees Welcome, programu integracyjnego dla uchodźców w Polsce.
W OKO.press pisze o służbie zdrowia, uchodźcach i sytuacji Polski w Unii Europejskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym