0:00
0:00

0:00

„Promocja homoseksualizmu”, „LGBT+ taniej do 30 proc.!” - pod tymi hasłami o 14.00 w Lublinie ruszył II Marsz Równości. Hasło nawiązuje do uchwał, które przyjęło kilka lubelskich samorządów, w których radni sprzeciwiają się „promocji homoseksualizmu".

Już o 13.30 niedaleko początku marszu zebrało się grupa kiboli i narodowców. Ok. 13.40 fotoreporterka OKO.press Agata Kubis została uderzona puszką z napojem. "To był jakiś agresywny koleś, wcześniej widziałam, jak wyrwał komuś telefon komórkowy. Zbliżyłam się na pięć metrów i robiłam mu zdjęcie. I wtedy on coś krzyknął do mnie i zza tego ich transparentu z całej siły rzucił puszką z colą. Trafił w obiektyw, na szczęście aparat ocalał, ale ucierpiało czoło. Mocno krwawiłam".

Później zaatakowany został także m.in. dziennikarz OKO.press Maciek Piasecki. Dostał pięścią w twarz i stracił telefon komórkowy.

Marsz wyruszył o godzinie 14.00 z Alej Racławickich. Zablokować go chciała grupa ok. 100 osób, niektórzy w kominiarkach. Nie reagowali na wezwania policjantów, więc ci użyli gazu łzawiącego i zepchnęli blokadę.

Uczestnicy Marszu szli z transparentami „Wielka promocja homoseksualizmu", "Najlepiej wiem, kim jestem", „Miłość to miłość". Są też banery „Ten jest zboczony, kto sieje nienawiść", "Bób humus włoszczyzna", "Homofobia zagraża polskiej rodzinie", "Byliśmy, jesteśmy, będziemy".

Kontrdemonstranci wystawili baner z cytatem z Norwida: "Naród, który się oburza, ma prawo do nadziei, ale biada temu, który gnije w milczeniu". Były też transparenty "Ratuj dzieci. Stop pedofilii", a obok hasła kiboli "Zawsze i wszędzie policja je… na będzie!", było też hasło narodowców "Nie czerwona nie tęczowa, tylko Polska narodowa!".

Wzmocnione siły policji szczelnym kordonem oddzielały atakujących. Zagrożenie jednak nie popsuło humorów uczestnikom Marszu, których było około tysiąca.

Zobacz relację na żywo na OKO.press:

II Marsz znów z zakazem prezydenta Żuka

Już drugi raz prezydent Krzysztof Żuk (PO) zakazał Marszu Równości w Lublinie. I drugi raz sąd uchylił zakaz, a Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok.

Rok temu uczestnicy zostali zaatakowani przez środowiska narodowe i kibiców, interweniowała policja. Sytuacja powtarza się także dziś.

Zobacz relację z marszu w 2018 roku.

Przeczytaj także:

W tym roku jednak prezydent Żuk rozwinął swoją argumentację. Marsz nie powinien się odbyć, twierdził Żuk, bo w tym czasie odbywają się inne imprezy, bo marsz może zostać zakwalifikowany jako impreza masowa, bo mogą być zamieszki, bo w 2018 roku bylī zamieszki. Pisaliśmy o tym w tekście:

Joanna Mucha: ja w tym Marszu pójdę

"Żałuję, że prezydent z naszego obozu podjął taką decyzję" - mówiła 24 września OKO.press Joanna Mucha, posłanka z Lublina, kandydatka w wyborach Koalicji Obywatelskiej z tego miasta - "choć rozumiem, że kieruje się troską o bezpieczeństwo uczestników. W zeszłym roku było naprawdę niebezpiecznie i wiele nie brakowało, by kontrmanifestanci bezpośrednio uderzyli na nasz Marsz".

Mucha podkreślała jednak, że to na policji spoczywa obowiązek zapewnienia bezpiecznego przebiegu zgromadzenia i prezydent powinien do tego się odwołać.

"Ja w każdym razie w II Marszu Równości wezmę udział" - powiedziała Mucha.

;

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze