Chris Cieszewski zasłynął twierdzeniem, że brzoza, o którą 10 kwietnia 2010 r. zahaczył prezydencki samolot, została złamana wcześniej. Okazało się, że pomylił drzewo ze stertą desek. Dziś doradza rządowi w sprawie Puszczy Białowieskiej. Twierdzi, że jest ona dziełem człowieka i że przed kornikami uchroni ją tylko wycinka

Kilka miesięcy temu premier Beata Szydło powołała do życia Radę Naukową Leśnictwa. Ma ona doradzać rządowi w sytuacji „klęski żywiołowej w lasach” i „zagrożenia dla ekosystemów leśnych”. Jej szefem został prof. Jan Sowa, specjalista od pilarek spalinowych (habilitował się badając „drgania pilarek spalinowych w procesie pozyskania drewna”). Dotychczas Rada przygotowała dla rządu dwie ekspertyzy – obie o pladze kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej. Jako metodę walki z kornikiem, rekomendowała zintensyfikowanie wyrębu lasu. Przedstawiła także rządowi „opinie o konflikcie środowiskowym wokół Puszczy”, opracowane przez „zagranicznych ekspertów, wybitnych uczonych – ekologów i leśników”.

Autorem jednej z ekspertyz jest prof. Chris Cieszewski. Otrzymał za nią 3 tys. dolarów czyli około 12 tys. złotych.

24.10.2013 Warszawa , ul. Wiejska , Sejm . Antoni Macierewicz (l) i nowy ekspert Chris Cieszewski (c) podczas posiedzenia Parlamentarnego do zbadania przyczyn katastrofy samolotu TU - 154 M 10 kwietnia 2010 . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Chris Cieszewski i Antoni Macierewicz podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta

Ekspert od brzozy

O mieszkającym na stałe w USA prof. Chrisie Cieszewskim, cała Polska usłyszała pierwszy raz w 2013 r., podczas II Konferencji Smoleńskiej, zorganizowanej przez zwolenników teorii o zamachu na pasażerów TU-154. Cieszewski przedstawił wówczas badania, z których wynikało, że brzoza, w którą uderzył samolot, w rzeczywistości była w innym miejscu, niż to, które wskazano w oficjalnych raportach komisji Millera i rosyjskiego MAK. Przekonywał, że dzięki żmudnej analizie archiwalnych zdjęć satelitarnych, udało mu się znaleźć jej prawdziwą lokalizację. I – co najważniejsze- odkryć, że brzoza była już złamana na zdjęciach sprzed 10 kwietnia 2010 roku.

„Z pewnością można powiedzieć, że samolot nie mógł się z tym drzewem zderzyć, gdy ono już było złamane” – twierdził stanowczo.

Pokazywał zdjęcia brzozy i porównywał je z fotografiami świeżo ściętych drzew, z których spływały soki. „Brzoza w Smoleńsku nie dała żadnych soków, jest zupełnie sucha. To wskazuje, że drzewo zostało zniszczone długo przed tragedią” – przekonywał.



Rewelacje Cieszewskiego, zweryfikowali na miejscu prof. Marek Czachor z Politechniki Gdańskiej i prof. Andrzej Wiśniewski z Instytutu Fizyki PAN (także uczestnicy konferencji smoleńskich i krytycy oficjalnych ustaleń). W wyniku dość prostych pomiarów wykazali, że to, co według Cieszewskiego było leżącym na ziemi, złamanym pniem drzewa, to w rzeczywistości kupa starych desek. A wskazane przez niego miejsce jest oddalone od właściwej brzozy o 6 metrów.

Puszcza w równym rządku

Chris Cieszewski zawodowo zajmuje się modelowaniem matematycznym w inżynierii leśnej. Przed wyjazdem na stałe z Polski ukończył Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i Akademię Rolniczą w Krakowie; jest magistrem inżynierem leśnictwa oraz planowania i optymalizacji zbiorów. W 1989 roku został magistrem na University of British Columbia, a pięć lat później zdobył tytuł doktora biometrii leśnej na University of Alberta.



Z dokumentu przedstawionego rządowi przez Radę Naukową Leśnictwa (TU ZNAJDZIESZ CAŁY DOKUMENT), zawierającego opinię Cieszewskiego i trzech innych ekspertów, wynika, że opinie oparte są na obserwacjach dokonanych podczas wizyty w Puszczy Białowieskiej, rozmowach z leśnikami i samorządowcami oraz na lekturach dotyczących omawianego tematu.

Jak ustaliliśmy, Cieszewski badał Puszczę Białowieską podobnymi metodami, jak wcześniej brzozę smoleńską. – Jakiś czas temu odwiedził Białowieżę. Przedstawiał się jako wysłannik ministra Szyszki. Pracownikom lasów kazał wyznaczać położenie poszczególnych drzew za pomocą geolokalizacji. Twierdził, że widzi sosny stojące w równym rządku. I że to dowód na to, że zostały one posadzone przez człowieka. W najstarszej części puszczy! W ścisłym rezerwacie! – relacjonują nasi informatorzy.

W swojej opinii Cieszewski napisał, że „istnieją udokumentowane zapisy wskazujące, że Puszcza Białowieska była w przeszłości wycinana i że wiele drzew zostało nasadzonych”

” Oczywistym jest, że Puszcza swój kształt zawdzięcza przede wszystkim gospodarce leśnej prowadzonej przez człowieka” – dodaje.



Cieszewski pisze również, że poprzedni rząd popełnił błąd ograniczając cięcia w lesie i dopuszczając jedynie wycinanie drzew młodszych niż 100- letnie. I, że jest przeciwny rozszerzaniu obszaru ochronnego w puszczy (gdzie byłby zakaz wycinki). Sugeruje, żeby przed podjęciem takiej decyzji należy „wyraźnie wskazać osoby, które zgadzają się zapłacić za tego rodzaju eksperyment (!) i wszystkie jego konsekwencje, w tym za szkody, jakie poniesie gospodarka, interesy mieszkańców i rynek nieruchomości”. Oraz, że należy wskazać osoby i instytucje, które zyskałyby finansowo na zakazie wycinki.

Rada naukowa, zamawiająca opinię stwierdziła, że jest ona „w znacznym stopniu zbieżna” z tym, co ona sama uważa na temat ochrony puszczy przed kornikiem. Z kolei to, co twierdzi Cieszewski i rada, jest zbieżne ze stanowiskiem ministra środowiska – Jana Szyszki.



Jak już pisaliśmy na portalu OKO.press, w październiku Chris Cieszewski był gościem konferencji „Zrównoważony rozwój w świetle encykliki Laudato Si”, zorganizowanej przez Ministerstwo Środowiska. Choć nie był prelegentem, resort Szyszki pokrył koszty jego przylotu z USA.

Od kilku miesięcy Cieszewski jest również członkiem zespołu ds. modelowania zjawisk i procesów zachodzących w leśnictwie, powołanego przez dyrektora Lasów Państwowych, Konrada Tomaszewskiego. Pracuje w nim na umowę o dzieło. Jak nas zapewniła rzeczniczka Lasów Państwowych, do tej pory nie wykonał żadnego „dzieła”, a co za tym idzie – nie otrzymał żadnego wynagrodzenia.

Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym