PiS, owszem, zachowuje stan posiadania, ale stawką kolejnej kadencji będzie znacznie poważniejsza. Nadeszła konieczność sprzątania bałaganu, jaki parta Kaczyńskiego zrobiła podczas pierwszej, rewolucyjnej kadencji, ale nie widać, by miała pomysł jak to zrobić - komentuje dla OKO.press znany publicysta Edwin Bendyk

„Demontaż systemu sądownictwa, systemu edukacji i innych wymiarów sfery publicznej nie wymaga specjalnej finezji, można go robić na »rympał«, uchwalając ustawy w jeden dzień, które posłuszny prezydent podpisuje w nocy. Tylko, że jeśli państwo ma działać, po demontażu musi nastąpić reinstytucjonalizacja. Etap budowania jest jednak znacznie trudniejszy, bo nie wystarczy doń wola polityczna i propaganda” – mówi Edwin Bendyk*.

A oto cały komentarz Edwina Bendyka

Agata Szczęśniak, OKO.press: Przyjmijmy, że wyniki sondaży exit poll są poprawne, komunikat Państwowej Komisji Wyborczej nie wprowadzi korekt, co oznacza większość w Sejmie i samodzielne rządy PiS przez kolejną kadencję. Bez zmian zatem?

Edwin Bendyk: Zmian jest wiele. Nie tylko dlatego, że do parlamentu wróciła lewica. I nie tylko dlatego, że PSL zyskał zaskakująco dobry wynik.

PiS owszem, wygrał, ale angażując wszystkie dostępne środki partii władzy, na czele z bezwzględną propagandą. Taką ofensywę prowadzi się nie po to, by jedynie utrzymać się przy władzy, ale by władzę tę umocnić. Tak jak robi to Viktor Orbán na Węgrzech.

Nic dziwnego, że Jarosław Kaczyński w swym przemówieniu nie krył niezadowolenia i nie pałał entuzjazmem.

PiS, owszem zachowuje stan posiadania, ale stawką kolejnej kadencji będzie znacznie poważniejsza. Nadeszła konieczność sprzątania bałaganu, jaki parta Kaczyńskiego zrobiła podczas pierwszej, rewolucyjnej kadencji.

Ta polegała głównie, jak to podczas rewolucji bywa, na deinstytucjonalizacji ładu publicznego, by zdjąć hamulce blokujące możliwość działania woli politycznej.

Demontaż systemu sądownictwa, systemu edukacji i innych wymiarów sfery publicznej nie wymaga specjalnej finezji, można go robić na „rympał”, uchwalając ustawy w jeden dzień, które posłuszny prezydent podpisuje w nocy.

Tylko, że jeśli państwo ma działać, po demontażu musi nastąpić reinstytucjonalizacja. Etap budowania jest jednak znacznie trudniejszy, bo nie wystarczy doń wola polityczna i propaganda.

PiS przekonał się o tym już w mijającej kadencji, rozbijając o kolejne projekty systemowe, od walki ze smogiem, przez lokalną komunikacją autobusową, program mieszkanie plus, modernizację sił zbrojnych.

Wystarczy poczytać analizę Klubu Jagiellońskiego, przecież ideowo dość bliskiego PiS, by zrozumieć, że owszem, Jarosław Kaczyński ma ciągle władzę, ale ma także problemy.

Rozwiązanie tych problemów wymaga odmiennej koncepcji władzy, choćby odejścia od konfrontacji z samorządem terytorialnym, który udowodnił, że w polskich warunkach jest niezbędnym i sprawniejszym od aparatu centralnego ogniwem władzy publicznej.

Jeśli PiS koncepcji nie zmieni, a łatwe to nie będzie, bo jak przekonać partyjny aktyw, że mimo zwycięstwa, zamiast kontynuacji potrzebna jest odnowa, to zacznie potykać się o własne nogi.

Skandale z Ziobrą i Banasiem nie przeszkadzały elektoratowi. Ujawniły jednak system władzy, który jest niebezpieczny dla samej siebie.

Jednocześnie też kończy się sprzyjająca koniunktura zewnętrzna dla Polski. Unia Europejska odzyskuje wigor, gra na jej rozpad okazała się błędną strategią. I jednocześnie ta strategia przyczyniła się do zmarnowania czasu niezbędnego, by teraz w ogóle w europejskim peletonie się utrzymać.

Frans Timmermans walczący o praworządność w Polsce to drobiazg w porównaniu do Fransa Timmermansa odpowiedzialnego za realizację priorytetowej dla UE strategii neutralności klimatycznej.

Tak, PiS ma władzę, ale nie widać, by miał pomysł, jak tę władzę wykorzystać, by rozwiązać problemy, które sam stworzył w pierwszym etapie rządów. Jarosław Kaczyński to rozumie, stąd ton i treść jego powyborczego wystąpienia.

A nie znamy jeszcze wyników wyborów do Senatu, ani też rezultatu przyszłorocznych wyborów prezydenckich.

*Edwin Bendyk – dziennikarz, publicysta, pisarz. Pracuje w tygodniku „Polityka”. Autor książek „Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności” (2002), „Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci” (2004), „Miłość, wojna, rewolucja. Szkice na czas kryzysu” (2009) oraz „Bunt Sieci” (2012), „Jak żyć w świecie, który oszalał” (wspólnie z  Jackiem Santorskim i Witoldem Orłowskim, 2014). Na UW w ramach DELab prowadzi Laboratorium Miasta Przyszłości. Wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem badań nad Przyszłością. W Centrum Nauk Społecznych PAN prowadzi seminarium o nowych mediach. Członek Polskiego PEN Clubu.

Kandydaci obiecują. OKO.press rozlicza.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz, publicysta, pisarz. Pracuje w tygodniku „Polityka”. Autor książek „Zatruta studnia. Rzecz o władzy i wolności” (2002), „Antymatrix. Człowiek w labiryncie sieci” (2004), „Miłość, wojna, rewolucja. Szkice na czas kryzysu” (2009) oraz „Bunt Sieci” (2012), „Jak żyć w świecie, który oszalał” (wspólnie z Jackiem Santorskim i Witoldem Orłowskim, 2014). Na UW w ramach DELab prowadzi Laboratorium Miasta Przyszłości. Wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem badań nad Przyszłością. W Centrum Nauk Społecznych PAN prowadzi seminarium o nowych mediach. Członek Polskiego PEN Clubu.


Komentarze

    • Jarle Knudsen

      Niestety musze sie zgodzic. W balaganie i chaosie latwo jest "cos urwac", a wlasnie o to #dojnazmiana chodzi. PiS buduje oligarchie i system oligarchiczny, zeby zabetonowac swoja hegemonie na lata (a tym samym nietykalnosc prawna). Nic innego sie nie liczy.

      Obawiam sie, ze czeka nas opcja wenezuelska, bo dobrowolnie wladzy nie oddadza.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press