Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Południe wnioskuje, by Rafał P., były polityk PiS, oskarżony o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną Karoliną, dostał wyrok dwa lata ograniczenia wolności w postaci... 30 godzin prac społecznych miesięcznie

„Jestem tym wnioskiem zdruzgotany. Po raz pierwszy spotykam się z tak niezwykłą łaskawością prokuratury wobec oprawcy” – oświadcza mec. Filip Dopierała, pełnomocnik procesowy pokrzywdzonej Karoliny Piaseckiej.

I  dodaje: „Już rok temu jedna z gazet ujawniła, że warszawska prokuratura będzie wnioskowała o ukaranie Rafała P. sprzątaniem ulic. Nie wierzyłem, ale teraz usłyszałem to na własne uszy i rozumiem, dlaczego Rafał P. tak rzadko bywał na rozprawach i spokojnie oczekiwał na rozstrzygnięcie procesu. Nie tylko ja zauważyłem, że biła od niego arogancja i buta zamiast pokory”.

Pełnomocnik Karoliny Piaseckiej domaga się dla Rafała P. kary sześciu lat pozbawienia wolności, zaś obrońcy i sam oskarżony proszą o uniewinnienie.

Ostatnia rozprawa, wyrok 13 sierpnia

Dziś, 30 lipca, w bydgoskim sądzie odbyła się ostatnia rozprawa głośnego procesu z oskarżonym Rafałem P., w roli głównej, ale wyrok poznamy dopiero 13 sierpnia.

Wczoraj w publikacji „Eksradny PiS – po żonie – znęcał się nad kolejną partnerką” pisaliśmy o policjantce, z którą tuż po rozwodzie zamieszkał Rafał P. Z policyjnej notatki, do której dotarliśmy, jasno wynikało, że konkubina oskarża Rafała P. o znęcanie, a opisywane przez nią brutalne zachowania partnera nie odbiegają od tych, jakie wcześniej testował na żonie.

Rafał P. groził też policjantce, że ją zniszczy. „Wyrzucą cię z pracy. Czekaj na raport o zwolnieniu lub przeniesieniu”, straszył. Po policyjnej interwencji u konkubiny  byłego radnego PiS prokuratura wszczęła  postępowanie w sprawie znęcania się Rafała P. nad bliską osobą (art. 207 par 1) i w kwietniu 2019 je umorzyła, ponieważ… policjantka odwołała swoje zeznania. Dlaczego?

Rafał P. na ławie oskarżonych, stoi jego obrońca, zeznaje b. policjantka, również ofiara 

„Potem byłam przepraszana…”

Liczyliśmy, że dowiemy się tego dziś w sądzie, gdzie policjantka zeznawała jako świadek w głośnej  sprawie o znęcanie się Rafała P. nad żoną, Tymczasem… już na wstępie oświadczyła, że nie doznała ze strony Rafała P. żadnych dolegliwości, na co pełnomocnik pokrzywdzonej Karoliny Piaseckiej tak zareagował:

„Albo świadek mówi nieprawdę, albo dokumenty przygotowane przez prokuraturę są nieprawdziwe. Przypominam, że świadek jest policjantką, a to zobowiązuje… Wnoszę o złożenie przysięgi”.

Po złożeniu przysięgi policjantka zasłaniała się niepamięcią. „Ja dokładnie nie pamiętam, co mówiłam wtedy policjantom, bo pytania zadawano mi tak szybko”, tłumaczyła.

Sędzia dał jej do przeczytania policyjną notatkę z jej oskarżeniami wobec Rafała P. Świadek przeczytała dokument i oświadczyła: „Źle zostałam zrozumiana, chyba ze względu na emocje, które towarzyszyły temu zdarzeniu. Nie było np. takich sytuacji, że Rafał P. zmuszał mnie do stosunku, jak zapisano w notatce, bo ja się na to dobrowolnie zgadzałam. Być może w kłótniach padały słowa, że Rafał mnie zniszczy, ale potem byłam przepraszana”.

Potem przez dwie godziny trwała w sądzie prezentacja nagranych przez Karolinę Piasecką awantur, jakie w latach 2013-2017 serwował jej mąż. Pełnych rynsztokowego słownictwa i ordynarnych wyzwisk wobec żony.

Te nagrania, upublicznione (dwa lata temu) przez Karolinę Piasecką w Internecie, wzburzyły całą Polskę. Treść jednego z nich przybliżyliśmy naszym Czytelnikom wczoraj. Dziś kolejne, jedno z tych, odsłuchiwanych w sądzie:

I k… codziennie ma być czysto!”

„Nie zrobiłaś na czas obiadu”, krzyczy mężczyzna i rwie się do rękoczynów. „Nie dotykaj”, błaga żona. „To się k… nie stawiaj”, wrzeszczy mąż i zaczyna ją przepytywać: „O której k… wróciłaś z pracy?” „O 17.00” – tłumaczy Karolina. „A o której masz wracać?” – wykrzykuje P. „O 16.00”, odpowiada cicho kobieta. „O 16.00 ku… masz tu być najpóźniej. A o której ma być obiad?” – pyta P. „O 17.00” – szepce żona. „I k… codziennie ma być czysto, nie tylko na stołach! ” – rozkazuje mąż.

I kolejne prezentowane w sądzie nagranie:

Jest ok. 6. rano. Żona błaga Rafała P., by napompował opony w jej aucie, z których nocą, celowo spuścił powietrze. „Proszę cię, Rafałku. Proszę cię kochanie, muszę odwieźć dziewczynki do szkoły i przedszkola”, błaga Karolina, ale P. nie zamierza wstać z łóżka. „Gów… Zrób to sama, weź kompresor i ładuj albo zawołaj pomoc techniczną. Możesz mnie tak prosić do jutra, mam to w d…” – odpowiada.

W innych nagraniach P. też słychać, jak P. obraża i upokarza żonę.

Były radny: „To fotomontaż”

Pytany dziś w sądzie o te nagrania Rafał P. oświadczył tak: „Kwestionuję w całości jakość i rzetelność tych nagrań, nie są one żadnym dowodem. Słychać tam różne głosy, uważam, że to fotomontaż. Ja ze swoimi umiejętnościami też potrafię taki zrobić. I tyle mam w  sprawie nagrań do powiedzenia”.

Rafał P. podczas rozprawy

Na pytanie sędziego, czy rozpoznaje na nagraniach swój głos, oskarżony odpowiada: „Ja kwestionuję te nagrania w całości i nie będę się już na ten temat wypowiadał”.

Potem Rafał P. długo opowiada o swoim związku z Karoliną. Winą za konflikty w małżeństwie obarcza jej rodzinę. Nazywa byłą żonę manipulantką. „Po wyprowadzce Karoliny zajrzałem do jej komputera i zobaczyłem książkę Tomasza Witkowskiego »Psychomanipulacja«. Jestem nieomal pewny, że Karolina uczyła się z niej sztuki manipulacji. Jest tam m.in. o tym, jak dojść do celu, robiąc z siebie ofiarę i jak zdeprecjonować mężczyznę. Karolina robiła z siebie anioła, a to manipulantka”, przekonywał oskarżony.

Oświadczył, że nigdy nie znęcał się psychicznie ani fizycznie nad żoną. „Nieprawdą jest, że zabierałem jej telefon i klucze od auta. Karolina zeznała, że zniszczyłem jej prawo jazdy i dowód osobisty, a tu proszę dowód jest, bo go znalazłem”, oświadczył oskarżony, przekazując sądowi ten dokument.

„Kodeks karny mówi o przestępstwie zniszczenia lub ukrycia dowodu tożsamości, więc to, że Rafał P. oddaje sądowi, ponoć przypadkiem znaleziony, dowód nie oznacza, że nie doszło do przestępstwa”, ripostuje mecenas Dopierała.

O „Niebieskiej Karcie”, jaką założyła mu żona, Rafał P. mówi tak: „Dziś każdy może sobie taką  kartę założyć, a Karolina robiła wszystko, by przedstawić mnie w złym świetle”.

Twierdzi, że w aktach sprawy nie ma żadnych dowodów na jego winę, bo: „Tak inteligentna kobieta, jak moja żona nie zrobiła sobie obdukcji?”, pyta i dodaje: „Ja pracuję jako masażysta i wiem, że siniak nigdy nie schodzi z ciała poniżej tygodnia, a mojej żonie rzekomy siniak schodził p z dnia na dzień”, wywodzi.

Dobre życie z uciechami

Opowiada, jak dbał o żonę i dzieci. Spędzali wakacje za granicą lub na nartach, mieli bogatych znajomych. „Prowadziliśmy bardzo dobre życie z uciechami dla nas i dla dzieci”, oznajmił. Przekonywał, że gdy został radnym PiS, to żona mu zazdrościła, bo sama chciała zostać celebrytką. O obecnej sytuacji żony i dzieci mówi tak: „Cieszę się, że im na chleb nie brakuje, ale myślę, że Karolina powinna była podstawić na mediację, a nie na rozwód”.

„Nie płaci alimentów i nie odwiedza dzieci”

Przed rokiem sąd rozwiązał małżeństwo Karoliny Piaseckiej i Rafała P. z jego winy. Dzieci, o które tak zacięcie walczył, zostały przy matce, ale mają prawo widywania ojca. Pytamy Karolinę Piasecką, czy Rafał P., odwiedza córeczki i płaci na nie alimenty.

Karolina Piasecka po rozprawie

„Nie widział dziewczynek od 7 miesięcy, ciągle odwołuje kolejne spotkania, a jego alimentacyjny dług sięga 10 tys. zł”, tłumaczy pani Karolina. Mieszka i pracuje w Warszawie. Nie jest jej łatwo, ale „nareszcie ja i dzieci czujemy się bezpiecznie”, mówi.

W mowie końcowej pokrzywdzona poprosiła o surowy wyrok dla jej oprawcy. Pani Karolina przyznaje, że wniosek prokuratury ją zaskoczył. „Wierzę w sąd. Wierzę w sprawiedliwość”, mówi.

Rafał P., który podczas odsłuchiwania pełnych wyzwisk nagrań nie wykazywał skruchy ani wstydu, w końcowej mowie łamliwym głosem mówił o złamanym życiu i chorych rodzicach. Prosił o uniewinnienie twierdząc, że media już wydały na niego wyrok i go zniszczyły. „Muszę teraz pracować za granicą, by mieć na chleb”, mówił przez łzy.

Obrońcy łapią Karolinę Piasecką za słówka

Obrońcy byłego radnego PiS też przekonywali, że ich klient jest niewinny, bo pokrzywdzona nie ma zdjęć ani obdukcji, ani też bezpośrednich świadków znęcania się nad nią męża. „Nie przygotowała się do procesu”, oświadczyli, dodając, że nagrania to żaden dowód, bo żeby kogoś skazać, dowody muszą być namacalne.

„Chcemy, by sąd wziął pod uwagę, że pokrzywdzona posługiwała się przejaskrawieniami i nieostrymi stwierdzeniami; raz mówiła, że oskarżony wyrzucił ją z domu, innym razem, że wykopał. W jednym z wywiadów powiedziała, że Rafał P. zdemolował dom, a w innym opowiadała, że powyrzucał z szaf i rozrzucił po domu wszystkie jej rzeczy. Kwestionujemy tym samym wiarygodność pokrzywdzonej”, oświadczyli obrońcy Rafała P. i wnieśli o uniewinnienie swego klienta.

Dziennikarze pytali obecną na sali bydgoską prokurator dlaczego wnioskowała o tak łagodny wyrok dla oprawcy, który przez 12 lat znęcał się nad żoną. „Proszę zadać to pytanie rzecznikowi Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga”, brzmiała odpowiedź.



Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press