Super minister Mateusz Morawiecki chwali się, że dzięki działaniom rzędu bezrobocie w Polsce spada. Rzeczywiście, mamy rekordowo niski wskaźnik bezrobocia, ale trend spadkowy trwa od 2013. Lada moment, niestety, się odwróci - takie są żelazne prawa ekonomii. W dłuższej perspektywie jest lepiej, ale to zasługa kilku rządów (i nas wszystkich)


My dzisiaj już nie mamy rąk do pracy. Mamy bezrobocie najniższe w historii, to też jest efekt pracy naszego rządu. Poniżej 6 proc. według badań Eurostatu.

Mateusz Morawiecki, "Jeden na jeden", TVN24 - 20/10/2016

"Jeden na jeden", TVN24

fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Bezrobocie rekordowo niskie, ale mało w tym zasługi PiS


Mateusz Morawiecki stwierdził, że mamy najniższe bezrobocie w historii – poniżej 6 proc. według danych Eurostatu. Być może nie jest to najniższe bezrobocie w historii polskiej państwowości, ale z pewnością nie było – od 26 lat – niższego bezrobocia w sierpniu. Jest również najniższe od czasu, kiedy Eurostat podaje takie dane dla Polski , czyli od 1997 roku. Zbliżony wynik był w sierpniu 2007 roku (6,8 proc), na chwilę przed wielkim globalnym kryzysem.

Polskie 5,9 proc. to wyjątkowo mało. Lepiej w sierpniu 2016 było tylko w sześciu krajach Unii Europejskiej: Czechach (3,9), Niemczech (4,2), Malcie (4,9), Wielkiej Brytanii (4,8), Węgrzech (5,1) i Holandii (5,8). Średnia dla krajów UE wyniosła 8,6 proc. Najgorzej jest w Grecji (23,4) i Hiszpanii (19,5).

Dane Eurostatu – oparte na badaniach ankietowych –  są z reguły o 2-3 pkt proc. niższe niż wskaźniki podawane przez GUS, który mierzy bezrobocie rejestrowane w urzędach pracy. Mogą być bliższe prawdy, bo Eurostat wychwytuje także osoby, które pracują na czarno albo tak naprawdę nie szukają pracy, tylko pobierają zasiłek.

  • Zobacz jak liczy GUS, a jak Eurostat

    Wedlug Eurostatu w Polsce jest (w sierpniu) tylko 5,9 proc. bezrobotnych (GUS podawał 8,8 proc.).

    Skąd ta różnica? Mierzenie stopy bezrobocia rejestrowanego  (podstawowy wskaźnik GUS) opiera się na prostej metodzie – zlicza się osoby zarejestrowane w urzędach pracy. Może to przedstawiać fałszywy obraz rynku pracy – nie wiadomo ile z zarejestrowanych faktycznie szuka pracy. Niektórzy mogą być tam zapisani np. tylko po to, by otrzymywać ubezpieczenie zdrowotne, ale pracy z rozmaitych powodów nie chcą. Część w rzeczywistości pracuje zawodowo tyle, że “na czarno”.

    GUS liczy też bezrobocie w nieco inny sposób badaniem ankietowym BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) na reprezentatywnej próbie społecznej.Bezrobotnym według tej definicji jest osoba w wieku 15-74 lata, która spełnia jednocześnie trzy warunki:

    •  w czasie badanego tygodnia nie pracowała,
    •  aktywnie poszukiwała pracy,
    •  była gotowa podjąć pracę w ciągu dwóch tygodni po tygodniu badanym.

    Metodologia BAEL jest zaleca przez Międzynarodową Organizację Pracy i Eurostat. W kategoriach BAEL-owskich bezrobotnym nie jest na przykład osoba zatrudniona na czarno, choć może być zarejestrowana w urzędzie pracy. Takie osoby zawyżają stopę bezrobocia rejestrowanego, a BAEL je wychwytuje.

Czy jednak, jak mówi wicepremier, jest to zasługa rządu Prawa i Sprawiedliwości?

Bezrobocie rośnie i spada w około dziesięcioletnich cyklach, które są powiązane z koniunkturą gospodarczą. Mniej więcej przez 4-6 lat rośnie, potem spada. I Polska od 2012-2013 jest w fazie spadku bezrobocia.

Bezrobocie w sierpniu w kolejnych latach

Dane w procentach

„Mechanika cyklów bezrobocia wygląda tak, że kiedy zaczyna spadać, to spada, kiedy zaczyna rosnąć, to rośnie. Oprócz zmian w koniunkturze dochodzi do tego następujące zjawisko: jeżeli sytuacja na rynku jest niepewna, to pracodawcy nie są skłonni tworzyć miejsc pracy, tylko reorganizują procesy w ramach dostępnych zasobów, czyli najczęściej dają więcej pracy pracownikom, których mają. Dobra koniunktura musi potrwać dość długo, żebyśmy mieli do czynienia ze wzrostem liczby miejsc pracy” – ocenia Łukasz Komuda, ekspert rynku pracy z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych.



Jest po prostu za wcześnie, żeby było widać spektakularne efekty rządów Prawa i Sprawiedliwości na rynku pracy. Mogą się one przejawiać w innych aspektach, np. lepszej pozycji negocjacyjnej części pracowników po wprowadzeniu 500+. W kwestii bezrobocia mamy raczej do czynienia z kontynuacją pozytywnego trendu, który pojawił się za rządów PO. Chociaż wtedy również był on wynikiem raczej ogólnej koniunktury światowej gospodarki, która lizała rany po gigantycznym kryzysie.

Warto jednak zwrócić uwagę na spłaszczanie się amplitudy na wykresie bezrobocia. Oznacza to, że polski rynek pracy krzepnie i stabilizuje się, a kolejne zawirowania gospodarcze nie powodują tak wielkich zmian we wskaźnikach bezrobocia. To zbliża nasz rynek pracy do rynków krajów Europy zachodniej.

Za to warto jednak pochwalić polityków wszystkich opcji – polityka gospodarcza prowadzona przez kolejne ekipy przyczyniła się do całkiem dobrej sytuacji, przynajmniej jeśli chodzi o wskaźniki bezrobocia. Jesteśmy poniżej średniej unijnej.

Tak może być dalej, chyba, że globalne zawirowania będą większe albo że polityka rządu doprowadzi do załamania budżetu czy trwałego spadku inwestycji – a są takie symptomy.


Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Analityk nierówności społecznych i rynku pracy związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, prekariusz, autor poczytnego magazynu na portalu Facebook, który jest adresowany do tych, którym nie wyszło, czyli prawie do wszystkich.
W OKO.press pisze o polityce społecznej i pracy.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!