Posłowie Platformy zapytali Zbigniewa Ziobrę kiedy Ministerstwo wprowadzi zapisy w prawie, które uznają krzyż celtycki - ekwiwalent swastyki i najbardziej znany symbol "wyższości białej rasy" – za zakazany w Polsce? Jest odpowiedź: ministerstwo nie zakaże tych symboli. A argumentacja, którą się posługuje, jest co najmniej dyskusyjna

Pod koniec 2016 roku grupa posłów PO złożyła do Ministerstwa Sprawiedliwości interpelację nr 8103. Odnosiła się do sprawy z czerwca, gdy uczniowie jednej z łódzkich szkół otrzymali kalendarze ze zdjęciami kibiców ŁKS Łódź oraz krzyżem celtyckim i napisem „White Pride” („Biała Duma”). Stowarzyszenie TrzyRzecze złożyło zawiadomienie do prokuratury, która postępowanie umorzyła.



Krzyż celtycki: od słońca do faszyzmu

W dokumencie podpisanym przez Łukasza Piebiaka z Ministerstwa Sprawiedliwości napisano, żę nie jest jasne, jakie treści niesie np. krzyż celtycki: „na tle obowiązującego stanu prawnego niejednolicie oceniana jest kwestia zachowań polegających na eksponowaniem znaków, napisów, czy gestów kojarzonych z ideologią totalitaryzmu, które mogą mieć także inne znaczenie, tak jak ma to miejsce w przypadku wizerunku krzyża celtyckiego czy napisu «White Pride», które z jednej strony, przez niektóre środowiska, łączone są z ruchami neofaszystowskimi, z drugiej zaś posiadają także inne konotacje (krzyż celtycki – wyraz symboliki religijnej, White Pride – nazwa ruchu społecznego sprzeciwiającego się biologicznemu mieszaniu ras ludzkich)”.

To prawda: z historycznej perspektywy krzyż celtycki ma wiele znaczeń. Pierwotnie był symbolem odnoszącym się do słońca. Później stał się jednym z emblematów celtyckiego chrześcijaństwa. Posługiwali się nim również – i posługują dalej – miłośnicy ezoteryki, stosując go jako jeden z układów kart tarota. Ale w XX w. krzyża celtyckiego zaczęły używać ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne oraz nawiązujące w swoich ideach i postawach do nazizmu. Sztandarowym przykładem jest Volkssozialistische Bewegung Deutschlands – powstałe w 1971 r. w Niemczech Zachodnich neonazistowskie ugrupowanie. Symbolem tej formacji był orzeł – stylizowany na znanego z III Rzeszy – trzymający w szponach tarczę, na której widniał właśnie krzyż celtycki.

W Polsce krzyżem celtyckim jako nacjonalistycznym symbolem oficjalnie posługuje się Narodowe Odrodzenie Polski (NOP), którego programu politycznego w nie da się pogodzić z liberalną demokracji. Na swojej stronie internetowej NOP z entuzjazmem rozpisuje się np. o książce lidera włoskiego faszyzmu Benito Mussoliniego i oferuje jej sprzedaż, jednocześnie oszukując, że to „jedynie materiał źródłowy i edukacyjny”.

Biorąc pod uwagę to wszystko, można uznać, że w konkretnych kontekstach symbol krzyża celtyckiego ma czytelne i łatwo uchwytne dla odbiorcy znaczenie. Nikt trzeźwo myślący i mający elementarną wiedzę o symbolach nie powie, że w tarocie ma on sens polityczny. Ale jeśli zobaczy go na transparencie kibiców piłkarskich obok hasła „White Pride”, z pewnością – i słusznie – połączy go z prawicowym ekstremizmem.



Nie plamić „białej krwi”, panować nad „kolorowymi”

Jeśli chodzi o nazwę „White Pride”, odpowiedź ministerstwa na interpelację to strzał kulą w płot.

Ministerialna teza, że „White Pride” to „nazwa ruchu społecznego sprzeciwiającego się biologicznemu mieszaniu ras ludzkich” to – co najwyżej – półprawda. W rzeczywistości jest to określenie i hasło ideologii tzw. białego supremacjonizmu (inne nazwy: „White Power”, „white supremacy”). A ten zakłada nie tylko, że „biała rasa” nie powinna się mieszać z innymi (co samo w sobie jest już ideą rasistowską, podzielaną także przez nazistowski totalitaryzm), ale również że „biali” powinni  panować nad „kolorowymi”.

„White Pride” było i jest częścią ideologii takich nazistowskich i neonazistowskich formacji, jak nieistniejąca już Amerykańska Partia Nazistowska, amerykański Ruch Narodowo-Socjalistyczny i grupy Ku Klux Klanu. W Polsce do tej idei odwołuje się np. Ruch Twórczości, na którego stronie czytamy, że jest on „dedykowany przetrwaniu, ekspansji i postępowi białych ludzi”. Hasła związane z „White Pride” (np. „White United”) można było zobaczyć w 2015 r. na Marszu Niepodległości – choć oczywiście byłoby nadużyciem stwierdzenie, że wszyscy uczestnicy tej demonstracji to rasiści.



Schizofrenia symboliczna

Ministerstwo twierdzi, że istnieją symbole jednoznacznie związane z ustrojami totalitarnymi – i to one powinny być zakazane. Według ministerstwa krzyż celtycki i hasło „White Pride” do nich nie należą: „kryminalizacja […] powinna obejmować tylko takie symbole, które w Polsce z uwagi na wydarzenia historyczne w sposób bezsporny są powiązane z ustrojami totalitarnymi i stanowią ich nierozłączne elementy (np. komunizm – sierp i młot, czerwona gwiazda, czerwona flaga, faszyzm, nazizm – swastyka, salut rzymski, wizerunek godła i herbu III Rzeszy Niemieckiej”.

Ministerstwu nie przeszkadza, że krzyż celtycki i „White Pride” są w związane ze współczesnym neonazizmem i szeroko rozumianym, prawicowym, antydemokratycznym ekstremizmem. Ważne, że jeszcze nie odcisnęły swojego piętna na historii Polski.

Fałszem jest też zawarta w dokumencie teza, że „przeciwna konstatacja mogłaby bowiem doprowadzić do nieuzasadnionego ograniczenia wolności słowa i wyrażania przekonań”. Nieprawda: to właśnie ci, którzy posługują się tymi symbolami, chcą w sposób nieuzasadniony ograniczyć wolność słowa i wyrażania przekonań innych.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Masz cynk?