W czasie "obywatelskiego spaceru" po Puszczy Białowieskiej w proteście przeciw wycince drzew, strażnicy leśni wyłapywali 4 czerwca zwłaszcza matki z dziećmi. Po wylegitymowaniu oskarżali kobiety o narażenie zdrowia i życia dzieci, a nawet straszyli ograniczeniem praw rodzicielskich. OKO.press przedstawia dwie relacje, przypadków było więcej.

„Najpierw spytał mnie, czy to jest moje dziecko. Nie poinformował, że tu jest zakaz wstępu, nie spytał, czy opuszczę to miejsce, nie pouczył. Interesowało go dziecko” – opowiada OKO.press Grażyna Chyra, która spacerowała z kilkuletnią córką po lesie 4 czerwca 2017 w ramach drugiego marszu obywatelskiego, w którym udział wzięło około 100 osób.

Można powiedzieć, że trafiła kosa na kamień, bo tak się składa, że pani Grażyna jest przewodniczką po Rezerwacie Ochronnym Białowieskiego Parku Narodowego i jej praca polega na oprowadzaniu wycieczek (głównie dzieci i młodzieży) po puszczy. To wymaga ostrożności.

OKO.press zna kilka takich przypadków. Jeszcze jedna z matek, Maria Przyszychowska,malarka po ASP, która przenosi się do Białowieży, zdecydowała się opowiedzieć o tym, jak została potraktowana przez strażnika. Był NIM sam komendant Straży Leśnej z Hajnówki Paweł Wiszniewski, wysoki mężczyzna z rudą brodą.

„Zapytał, ile lat ma dziecko, ja się obruszyłam i zapytałam, po co mu taka informacja. Odpowiedział, że jest ważna ponieważ naraziłam moje dziecko na utratę zdrowia i on to zgłosi”. Córka Przyszychowskiej wiele razy wracała potem do tego, co usłyszała. „Musiałam jej tłumaczyć całą sytuację, chociaż nie jest łatwo wytłumaczyć 3,5-latce, że ten pan po prostu kłamał”.

W czasie pierwszego spaceru obywatelskiego 28 maja strażnicy leśni legitymowali wszystkich po równo, a jeśli już, to skupiali się na mediach. Tym razem wyglądało to na akcję „matka z dzieckiem” realizowaną z pełną premedytacją. Na początek legitymowanie, spisywanie z dokumentów, później pytania o wiek i dane dzieci i na koniec oskarżenie o narażenie zdrowia i życia dzieci na niebezpieczeństwo. Strażnicy informowali, że sprawy będą przekazywane do sądu, niektórzy z nich sugerowali, że mogą być podstawą do ograniczenia praw rodzicielskich.

Protest w obronie Puszczy trwa od 24 maja. Straż Leśna wylegitymowała i spisała dziesiątki osób. Powołują się na art. 51 § 1 Kodeksu Wykroczeń, który głosi, że „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Nie wszystkich jednak traktowali równo.
Widoczny w powyższej relacji filmowej komendant Straży Leśnej z Hajnówki Paweł Wiszniewski prowadząc akcję legitymowania uczestników pierwszego marszu obywatelskiego nieposłuszeństwa (28 maja) udawał , że nie widzi demonstracji zwolenników ministra Szyszki. Mimo, że szli przez puszczę w miejscu, które objęte jest zakazem wstępu i na dodatek wyposażeni w silne nagłośnienie robili sporo hałasu, obrócił się na pięcie i popędził dalej ścigać obrońców drzew.

W proteście w obronie Puszczy biorą udział zarówno członkinie i członkowie organizacji ekologicznych (Greenpeace Polska, Fundacja „Dzika Polska”, Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot), jak obrońcy przyrody z całej Polski i mieszkańcy okolic Puszczy Białowieskiej.
Aktywiści trzykrotnie blokowali kombajny leśne, które tną stuletnie nawet drzewa pod pretekstem walki z kornikami. Ostatnia akcja policji miała brutalny charakter.

Dziennikarz radiowy i telewizyjny, producent, reżyser filmów dokumentalnych. Pracował w m.in Polskim Radiu, „Panoramie” TVP2. Był redaktorem naczelnym programu „Pegaz” i szefem publicystyki kulturalnej w TVP1. Współpracuje z Krytyką Polityczną, gdzie przeniósł zdjęty przez „dobrą zmianę” program „Sterniczki” z Radiowej Jedynki. Tworzy cykl „Kamera OKO.press”.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!