Tracimy dystans? Na pewno widać nasze zaangażowanie, nie ukrywamy go, gdy pokazujemy, na czym polega zamach na demokratyczne państwo prawa i zdrowe społeczeństwo, wolne od strachu i nienawiści, otwarte na innych, wyzwolone ze stereotypów, bez napinania się i zadęcia, szanujące godność każdego i każdej

OKO.press kończy pierwszy rok. Dokonując bilansu dziecka jednorocznego lekarz ocenia m.in. praksję, czyli zdolność chwytu, rozumienie mowy, składanie przedmiotów i tzw. dużą motorykę.

OKO.press pracuje nad zdolnością chwytu – próbuje uchwycić, w jaki sposób obecne władze ograniczają bądź niszczą instytucje demokratyczne i społeczeństwo obywatelskie. I złożyć to w całość z reakcjami obywateli i obywatelek, demaskując natrętną narrację, że tego wszystkiego chce „suweren”, którego władze są przecież głosem i ramieniem.

OKO.press próbuje zachować rozumienie mowy. O co trudno, bo razem z Czytelniczkami i Czytelnikami żyjemy w krainie post-prawdy, a mówiąc dosadniej kłamstwa powtarzanego systematycznie, rozpisanego na wielogłos, zwykle treściowo ubogiego. Uchodźcy-terroryści, sędziowie skorumpowana kasta, nauczyciele nie tracą pracy, opozycja totalna, Tusk niemieckie popychle… Badanie takiej materii, podobnie jak dłuższe życie w takim świecie, rodzi pokusę, by kłamcę zignorować, nie wykazywać, gdzie i jak manipuluje, ściemnia, wymyśla, bo – jak internetowy troll – jest doskonale cyniczny i odporny na każde sprostowanie.

Ale naszą rolą jest nie ulegać takim nastrojom, zachować naiwność i dobrą wolę, nie ignorować tych, którzy kłamią, i ich natrętnych przeinaczeń, manipulacji. Prostować, wyjaśniać, analizować, wskazywać, gdzie ta prawda leży i za radą Władysława Bartoszewskiego unikać myśli, że leży pośrodku. Bo leży tam, gdzie leży.

A także szukamy jej –  skrzętnie ukrywanej wbrew prawu o dostępie do informacji publicznej – w dziennikarskich śledztwach.

Liczymy na to, że będziecie nam w tym dalej towarzyszyć. Bo jak na rok życia nasza wspólna motoryka jest całkiem duża: 90 tys. fanów na FB, 19,6 mln wizyt, 4,5 mln użytkowników. Jest nas siła.

Kolejne potyczki władz z prawdą i prawami obywatelskimi mobilizują kolejne grupy i środowiska do sprzeciwu. Publikujemy ich odezwy, apele i stanowiska, analizy prawne i obywatelskie petycje. Angażujemy się po stronie praworządności, praw kobiet, uczniów i nauczycieli, praw wszystkich mniejszości, w tym wielkich nieobecnych, czyli uchodźców, a także praw przyrody. Stoimy po stronie społeczeństwa obywatelskiego, sami jesteśmy organizacją pozarządową.

Pisząc o tym, OKO.press się zmienia, wychodzi poza formułę śledztw i fact-checkingu. Stajemy się także kroniką „dobrej zmiany” i oporu społecznego, jaki wywołuje.

Tracimy dystans? Na pewno widać nasze zaangażowanie, nie ukrywamy go, gdy pokazujemy, na czym polega zamach na demokratyczne państwo prawa i zdrowe społeczeństwo, wolne od strachu i nienawiści, otwarte na innych, wyzwolone ze stereotypów, bez napinania się i zadęcia, szanujące godność każdego i każdej. Mamy nadzieję, że nie tracimy przy tym rzetelności i precyzji analizy.

Stosujemy też opakowania solidnej treści w lżejszą formę, w tytułach używamy ironii, bywamy złośliwi. Przepraszamy Czytelników i Czytelniczki, których to drażni, bo woleliby surowszą formułę. Nie robimy tego dla efektu, trochę chcemy rozbroić patetyczną aurę „wstawania z kolan”, a trochę nas samych ponosi, nie jesteśmy przecież z kamienia. Prawie wszyscy w zespole mamy za sobą dłuższe lub krótsze doświadczenie akcji społecznych, organizacji pozarządowych, dziennikarstwa obywatelskiego.

Jednoroczne dziecko „bardzo sprytnie powtarza czynności, które wywołują aprobatę otoczenia”, wykazuje zdolność empatii, śmieje się lub martwi razem z rodzicami. Zachwyceni reakcją Czytelniczek i Czytelników i wspólnotą, jaką już tworzymy, dostrzegamy tu zarazem wielkie polskie (nie tylko zresztą polskie) zmartwienie, czyli podział społeczeństwa na skłócone klany korzystające z odrębnych baniek komunikacji społecznej.

Zdajemy sobie sprawę, że współtworzymy taką medialną bańkę i że trudno zajrzeć do nas ludziom, którzy dostrzegają prawdę tam, gdzie my fałsz. W sondażach OKO.press widać, że nie ma już jednej opinii publicznej.

Są co najmniej dwie, z odrębnymi wizjami polskiej teraźniejszości, przyszłości, a także polskiej historii, zwłaszcza najnowszej. Dokumentujemy tę różnicę w analizach. Szczerze? Nie mamy pomysłu, jak jej przeciwdziałać, poza trzymaniem dystansu do wszystkich uczestników politycznego sporu.

Sporo się nauczyliśmy, w kilku dziedzinach czujemy się specjalistami, ale najważniejszym naszym osiągnięciem jest Wasze poparcie. Chlubimy się tym, że jesteśmy obywatelskim medium, że nas czytacie, udostępniacie, komentujecie, podpowiadacie tematy i tropy, a także wytykacie pomyłki i błędy, polemizujecie.

I utrzymujecie OKO.press, bo dwie trzecie budżetu pochodzi z Waszych wpłat. Reszta to drobne granty. Kto może, pracuje pro bono, ale w naszym młodym zespole mało kto może.

Zostańcie, prosimy, z nami. Zachowajmy postawę zdumienia, że przyszło nam żyć w systemie politycznym, który tak łatwo operuje kłamstwem czyli symboliczną przemocą. W zamian zapewniamy niebagatelną nagrodę, zdrowie psychiczne. Pewien filozof mawiał, że tylko przyzwyczajenie zabija w nas poczucie cudu, ale prawdziwym ryzykiem jest zabójstwo dokonane na zdumieniu i oburzeniu.

Drugi powód: żeby nam/Wam potem nie było głupio, kiedy ten domek z kart się rozsypie, bo rozsypie się niechybnie. Nie takie budowle się rozsypywały albo – jak mawiał Jacek Kuroń – rozchodziły się jak stare gacie.

Taką oto publicystyczną obietnicę składamy publicznie wychodząc z roli. Prosimy o utrzymanie Waszej obecności, Waszego zdumienia, Waszego alertu. A przy okazji kapnijcie trochę groszem, bo bez tego nie damy rady. Liczymy na Was, do tej pory się nie zawiedliśmy. Chcielibyśmy nasze wspólne OKO.press rozwijać.

Żeby było konkretnie. Wypadałoby rozwinąć wideo, bo w dzisiejszych czasach wstyd robić newsy wyłącznie tekstem, a nasze próby wideo-fact checkingów wypadały obiecująco. Chcielibyśmy też, by kamera Roberta Kowalskiego częściej dokumentowała wydarzenia.

Chcielibyśmy też wzmocnić dział śledczy prowadzony przez Dziennikarza Roku 2016 Biankę Mikołajewską, bo to i Wasz, i nasz ulubiony gatunek. A także ilustrować teksty śledcze multimedialnie. Potrzebujemy grafików, specjalistów od montażu, dodatkowych reporterów.

Mamy w planach Archiwum Osiatyńskiego, naszego wielkiego przyjaciela zmarłego 29 kwietnia, który zażyczył sobie przed śmiercią, żeby „spisywać czyny i rozmowy”, analizować przekręty i naruszenia prawa, w tym Konstytucji, a nawet kierować skargi i wnioski do prokuratury. I szykować je na przyszłość. Wkrótce się przyda.

I na koniec urodzinowa prośba.

Szanowni Państwo,

zamiast życzeń, napiszcie czego byście sobie życzyli od OKO.press, którego jesteście współwłaściciel/k/ami!

Piszcie w komentarzach na FB lub mailem na [email protected]

Piotr Pacewicz

w imieniu zespołu redakcyjnego OKO.press

 

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?