Ponad połowa Polaków uważa, że biskupi stają po stronie sprawców przestępstw seksualnych wobec małoletnich, a nie po stronie skrzywdzonych dzieci – wynika z sondażu IPSOS dla OKO.press. Najbardziej wyrozumiali dla biskupów są wyborcy PiS, ale i oni częściej wskazują, że biskupi stają po stronie sprawców, czyli molestujących księży

W grudniowym (2018) sondażu IPSOS dla OKO.press zapytaliśmy, czy w przypadkach pedofilii w Kościele biskupi stają raczej po stronie sprawców (molestujących księży) czy po stronie ofiar (molestowanych dzieci).

Według 60 proc. respondentów biskupi opowiadają się za sprawcami. Nieco ponad 17 proc. wskazało, że kościelni hierarchowie stają po stronie ofiar. 23 proc. badanych wybrało odpowiedź „nie wiem/trudno powiedzieć”.

Czy biskupi w przypadkach pedofilii w Kościele stają raczej po stronie:

O tym, że biskupi chronią sprawców najczęściej przekonane są osoby z wyższym wykształceniem, z dużych miast i o największych dochodach. Taka odpowiedź wybrało też więcej mężczyzn (64 proc.) niż kobiet (57 proc.).

72 proc. osób w wieku 40-49 lat uważa, że biskupi wspierają molestujących księży. To wyraźnie najwyższy wynik spośród wszystkich grup wiekowych. Najbardziej wyrozumiałe dla biskupów są osoby powyżej 60. roku życia. 49 proc. z nich uważa, że biskupi wspierają księży pedofilów, 22 proc., że ofiary, a  29 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Wyborcy PiS wyrozumiali dla biskupów

Wyborcy wszystkich partii opozycyjnych w większości uważają, że biskupi wspierają sprawców. Uważa tak ponad 80 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej (Platforma Obywatelska i Nowoczesna), SLD, partii Roberta Biedronia, Teraz! Ryszarda Petru i Partii Zieloni.

Nieprzychylni biskupom są też wyborcy PSL i Kukiz’15. Odpowiednio 65 i 59 proc. twierdzi, że hierarchowie są po stronie księży.

Najbardziej wyrozumiali dla biskupów są wyborcy PiS. Z opinią, że kościelni hierarchowie stoją raczej po stronie sprawców zgadza się 36 proc. elektoratu PiS. Aż 36 proc. nie ma w tej sprawie zdania, a na wspieranie przez biskupów ofiar wskazuje 28 proc., czyli o 11 punktów procentowych więcej niż w ogólnym wyniku.

Czy biskupi w przypadkach pedofilii w Kościele stają raczej po stronie...(Podział według preferencji partyjnych)

Wyborcy PiS
 
Wyborcy Koalicji Obywatelskiej
 
Wyborcy partii Roberta Biedronia
 
Wyborcy PSL
 
Wyborcy Kukiz'15

IPSOS dla OKO.press, grudzień 2018

Skąd niezdecydowani?

W każdej z przebadanych grup więcej osób uważa, że biskupi stają po stronie molestujących księży aniżeli ofiar. Niezależnie od badanej grupy, zwykle ponad 20 proc. respondentów zaznacza odpowiedź „nie wiem/trudno powiedzieć”. To stosunkowo dużo, w innych pytaniach respondenci rzadziej wybierają tę odpowiedź.

Powodów może być kilka. Wielu biskupów broni księży dopuszczających się czynów pedofilskich, nawet wtedy, gdy ci zostali skazani prawomocnym wyrokiem. Są jednak tacy, i o nich jest zazwyczaj głośno, którzy publicznie przepraszają za grzechy Kościoła. Dlatego jeśli trzeba oceniać ogół biskupów, niektórym trudno wskazać jednoznaczną odpowiedź.

Innym powodem może być – ciągle silne – przywiązanie Polaków i Polek do Kościoła katolickiego i jego struktur. Krytyka wysoko postawionych hierarchów ciągle stanowi trudność. Jednocześnie o przypadkach pedofilii wśród księży jest coraz głośniej, trudno więc temat całkowicie zignorować.

Co musi biskup

Szczegółowe postępowanie biskupów w sprawie przypadków pedofilii regulują wytyczne Konferencji Episkopatu Polski. Pierwsze wytyczne KEP opublikował w 2009 roku. Przez kolejne sześć lat były aktualizowane przez KEP i poprawiane przez Watykan. Ostateczna wersja – zaakceptowana przez Stolicę Apostolską – obowiązuje od 2015 roku.

Wcześniej, już w 2001 roku, Papież Jan Paweł II nałożył na biskupów obowiązek informowania Watykanu, jeśli biskup „dowie się chociażby o prawdopodobieństwie grzechu zastrzeżonego”. Jednak z ujawnianych przez kolejne lata spraw ukrywania księży pedofilów wynika, że dopóki nie zostały wprowadzone wytyczne KEP, polscy hierarchowie niewiele sobie z tego robili.

Wytyczne zobowiązują biskupa ordynariusza do „zaangażowania na rzecz przejrzystości w wyjaśnianiu wszelkich podejrzeń o niewłaściwe zachowania oraz do zapewnienia, że osoby winne naruszeń praw dzieci i młodzieży, niezależnie od pełnionej funkcji lub urzędu, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności”. Biskup nie może więc stawać po żadnej ze stron podczas wyjaśniania sprawy.

Zgodnie z wytycznymi, kiedy biskup otrzyma wiadomość o przestępstwie seksualnym podległego mu księdza, przeprowadza wstępne dochodzenie. Prowadzi przesłuchania oskarżonego, ofiary i innych osób mających wiedzę o sprawie oraz zbiera dokumenty, np. opinie lekarskie i psychologiczne. Zgodnie z art. 9 „Oskarżony duchowny aż do momentu udowodnienia mu winy korzysta z domniemania niewinności. W żadnym wypadku nie może być pozbawiony prawa do obrony. Należy mu również ułatwić uzyskanie pomocy psychologicznej i prawnej”.

Jednak kiedy wina księdza zostanie udowodniona w procesie kanonicznym, biskup musi się dostosować do wyroku wydanego przez Kongregację Nauki Wiary oraz, jak wynika z art. 3 wytycznych:

„Ofiarę seksualnego wykorzystania, jak i jej bliskich, należy otoczyć właściwą troską duszpasterską, zapewniając poczucie bezpieczeństwa, wolę życzliwego wysłuchania i przyjęcia prawdy, ułatwienie – jeśli jest taka potrzeba – uzyskania specjalistycznej pomocy duchowej i psychologicznej (…)

Przełożony kościelny powinien okazywać gotowość udzielenia pomocy duchowej i psychologicznej”.

Po wyroku kongregacji biskup zgodnie w wytycznymi powinien więc stanąć po stronie ofiary.

Murem za sprawcą

Wielu biskupów nic sobie z powyższych zapisów nie robi i murem staje za swoimi podwładnymi, kiedy ci zostają oskarżeni o molestowanie małoletnich, a nawet wtedy, kiedy księża zostają prawomocnie skazani przez świecki sąd:

  • ksiądz R.J. z diecezji rzeszowskiej w latach 2003-2008 molestował cztery dziewczynki, z których trzy miały mniej niż 15 lat. Został skazany za to na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery. Biskup rzeszowski Jan Wątroba odstąpił jednak od wymierzenia mu kary kościelnej. W uzasadnieniu tej decyzji napisał, że „wina ks. J. jest wątpliwa”, a „media zszargały jego dobre imię, którego jednak nie utracił wobec ludzi z którymi pracował”;
  • niedawno metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź bronił prałata Henryka Jankowskiego. Okazało się, że legendarny kapelan „Solidarności” przez kilkadziesiąt lat molestował małoletnich, co opisała „Gazeta Wyborcza”. Głódź w orędziu wygłoszonym podczas pasterki dziękował kapłanom za posługę oraz „za hart ducha – a często, kiedy godność kapłańska – zarówno żyjących, jak i zmarłych – przez środowiska wrogie Kościołowi stawiana jest pod pręgierzem oskarżeń, zarzutów, pomówień, często na wyrost, na oślep, dla medialnego także efektu”.

Sondaż IPSOS dla OKO.press 12-14 grudnia 2018, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1007 osób.


Absolwent Studiów Wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej pisał m.in. dla „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o Funduszu Sprawiedliwości.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym