0:00
Prawa autorskie: Dariusz Borowicz / Agencja GazetaDariusz Borowicz / A...
04 listopada 2016

Błaszczak nie odróżnia chuligana od kibica. Jak PiS flirtuje z kibolami

Flirt Prawa i Sprawiedliwości ze środowiskiem kibicowskim trwa od lat. Niektórzy politycy partii rządzącej zachowywali się przyzwoicie odcinając się wyraźnie od najbardziej kontrowersyjnych, czy wręcz przestępczych działań kibiców. Ale życzliwość dla kiboli udzieliła się i Kaczyńskiemu, i Szydło i Gowinowi

Wydrukuj

Ta teza [o stawianiu przez dzisiejszą władzę ludzi w szalikach za wzór] jest bezpodstawna, ta teza jest fałszywa.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
"Jeden na jeden", TVN24,03 listopada 2016
W programie „Jeden na jeden” Bogdan Rymanowski przypomniał ministrowi spraw wewnętrznych Mariuszowi Błaszczakowi list policyjnych związkowców ze Śląska z do Beaty Szydło z 18 października 2016. Ich zdaniem eskalacja agresji kibiców wynika m.in. z tego, że „część polityków jako wzór patrioty przedstawia osobę noszącą szalik jednego z klubów, a tak łatwo zapomina o tych, którzy noszą godło na czapce”. Minister zaprzeczył. Sprawdźmy, co mówią fakty.

Flirt PiS ze środowiskiem kibicowskim rozpoczął się na dobre pięć lat temu, kiedy narósł spór między kibicami i rządem Tuska. Hasło „Tusk matole, twój rząd obalą kibole” pojawiło się po zamknięciu stadionu Legii, po tym jak warszawscy kibole zdemolowali stadion w Bydgoszczy.

Głos zabrał wtedy sam Jarosław Kaczyński. Co prawda „z chuligaństwem, bandytyzmem, ustawkami trzeba bezwzględnie walczyć”, ale jeżeli kibice urządzają uroczystości patriotyczne to „trzeba im bić brawo”.

"Kibice, tak jak inni obywatele, mają prawo do poglądów politycznych, a na stadionach panują te same reguły co w całym kraju, czyli jest wolność słowa" - mówił Kaczyński.

Problem w tym, że często w uroczystościach patriotycznych biorą udział ci sami ludzie, którzy dokonują chuligańskich wybryków.

[wstaw_tresc kategoria="wypowiedz" id="22993"

Błaszczak stwierdził, że „Tusk nie rozróżniał kibiców od chuliganów”. Tymczasem to raczej Błaszczak ma z tym kłopoty. Twierdził, że Piotr Staruchowicz, pseudonim „Staruch” - ważna postać środowiska kibicowskiego Legii – został aresztowany ponieważ rządząca wtedy PO „nie tolerowała krytyki”. Za „Starucha” ręczyła również Beata Kempa. Po skazaniu kibica Legii posłanka przepraszała za swoje słowa.

W 2012 r. radny PiS z Warszawy Maciej Maciejewski na twitterze komentował burdy między polskimi i rosyjskimi kibicami:

„Honoru Polski musieli bronić kibole. Brawo dla nich. Nie dajmy sobie pluć w twarz.”

W tej sprawie ostro zareagował m.in. Joachim Brudziński, który potępił wypowiedź radnego.

W październiku 2015 w Radiu Kraków Jarosław Gowin dzielił się swoim wzruszeniem:

„Na Azorach młodzi ludzie zdecydowali, by na muralu znaleźli się żołnierze wyklęci. To wspaniały przykład patriotyzmu blokersów, mieszkańców krakowskich dzielnic, kibiców. Jest wśród nich wielki potencjał służby dla Polski.”

Problem w tym, że ci ludzie, którzy tak wzruszają ministra, często wszczynają stadionowe burdy, a koszulki z żołnierzami wyklętymi stały się jednym z elementów rozpoznawczych agresywnych grup pseudokibiców. Od kilku lat widzimy mariaż gloryfikowania Wyklętych i pochwały dla przemocy.

Środowiska kibicowskie uwiarygadniała również premier Beata Szydło, która pisała do uczestników kibicowskiej pielgrzymki na Jasnej Górze:

„Państwa postulaty są dowodem zaufania, które daje mi wielką satysfakcję. Wierzę, że również z Państwa wsparciem uda się zrealizować dobrą zmianę, dzięki której każdy Polak będzie czuł się dobrze w swoim kraju i będzie dumny z ojczyzny”.

Oczywiście znowu można powiedzieć, że jest to odezwa do "prawdziwych kibiców", a nie do "kiboli". Problem w tym, że środowiska pseudokibiców również uważają się za "prawdziwych kibiców".

Kiedy na stadionie Legii kibole rozwinęli gigantyczny transaperent: ”KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice – dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice”, podległa Zbigniewowi Ziobrze prokuratura postanowiła nie wszczynać śledztwa. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Michał Dziekański tłumaczył: „Prokurator uznał, że nie doszło do aktu przemocy, a treść baneru nie stanowi czynu zabronionego w myśl Kodeksu Postępowania Karnego”.

Według Radia Zet śledczy uznali transparent za polemikę z wygwizdaniem Andrzeja Dudy w maju na Stadionie Narodowym. Wydaje się, że

trzeba mieć naprawdę wiele złej woli, żeby uznać, że grożenie śmiercią jest formą polemiki.

Zapewne o takim właśnie podejściu do środowisk kibicowskich pisali policyjni związkowcy ze Śląska.

Przeczytaj także:

Z drugiej strony, od treści transparentu jasno odcięła się choćby Marzena Machałek z PiS.

Skandalicznym przykładem folgowania agresji w wykonaniu radykalnej prawicy (sprawa nie dotyczy kibiców) jest wstrzymanie przez Ziobrę wykonania wyroku na Marcinie F., który podczas demonstracji kopał policjanta. Marcin F. działał w warunkach recydywy.

Wiele wskazuje na to, że minister uległ naciskom środowisk prawicowych. Komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdza, że „Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zdecydował z urzędu wstrzymać wykonanie kary pozbawienia wolności do czasu zbadania zasadności złożenia wniosku o ułaskawienie.”

Udostępnij:

Kamil Fejfer

Analityk nierówności społecznych i rynku pracy związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, prekariusz, autor poczytnego magazynu na portalu Facebook, który jest adresowany do tych, którym nie wyszło, czyli prawie do wszystkich. W OKO.press pisze o polityce społecznej i pracy.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne